- I, jeśli będziesz mieć jakiekolwiek pytania lub będziesz potrzebować pomocy z ustawieniem wszystkiego, nie wahaj się dzwonić. – Powiedział z uśmiechem Louis, wręczając mężczyźnie rachunek.
- Dziękuję, na pewno. – Odpowiedział mężczyzna, zabierając pudło z odtwarzaczem DVD, które zakupił.
- Miłego dnia! – Krzyknął Louis do klienta, który wychodził ze sklepu elektronicznego, w którym pracował.
- Nawzajem! – Odkrzyknął, zanim zamknął drzwi.
Louis pracował w sklepie elektronicznym już jakieś dwa lata i uwielbiał to. Jego koledzy byli świetni, chociaż szef to suka. Miał skłonności dawania mu najgorszych możliwych godzin pracy, które były zazwyczaj nocnymi zmianami. Były jednak dobrze płatne, a Louis miał wymówkę żeby czasami wyjść do domu. Razem z nim, w sklepie pracował jego przyjaciel Zayn, praca w dwójkę dawała o wiele więcej zabawy.
- Więc, co tam u twojego tajemniczego kochanka online? – Głos Zayna, dochodzący gdzieś zza Louisa, przestraszył go.
- On nie jest moim tajemniczym kochankiem. – Oznajmił Louis, wywracając oczami. Ta reakcja, wywołała szeroki uśmiech na twarzy przyjaciela.
Zayn miał na myśli Harry’ego. Louis powiedział jemu, Liamowi i Niallowi, że dostał wiadomość od nieznajomego, a było to około tydzień temu. Chłopcy rozmawiali online non-stop, przez co czuł, jakby znał Harry’ego od zawsze.
Louis dowiedział się, że rodzice Harry’ego rozwiedli się i chłopak nie utrzymuje z ojcem bliższych kontaktów. Miał starszą siostrę – Gemmę – i matkę Annie. Okazało się również, że Harry ostatni raz był w związku rok temu, jego facet oszukiwał go, przez co Harry nie chciał mieć z nim nic wspólnego.
Kibicował Rivelpoolowi, przez co czuł się rozczarowany, gdyż Louis wolał Manchester United, ale to pozwoliło odbyć im sporo dyskusji na temat piłki nożnej. Harry pracował w sklepie dla kibiców piłki nożnej w Cheshire, był zadowolony ze swojej pracy. Co więcej, lubił śpiewać i umiał grać na gitarze.
Louis czuł, że Harry był typem faceta, z którym można rozmawiać o wszystkim. Był absolutnie wspaniały, co nie było minusem.
Jego przyjaciele, zwłaszcza Zayn, wręcz zasypywali go pytaniami o „tajemniczego kochanka online”, jednak Louis nie zdradził im nawet imienia Harry’ego. Gdyby im powiedział, chcieliby wytropić chłopaka, a wtedy zrobiliby z niego całkowitego głupka, chociaż nie taki mieliby zamiar. Więc, Louis powiedział tylko, że piszą do siebie i Harry jest całkiem przystojny. Resztę zatrzymywał dla siebie.
- Oh, oczywiście, że jest. Czerwienisz się za każdym razem, gdy o nim wspomnę. – Powiedział Zayn, mrugając. Z gardła Louisa wydobył się jęk.
- Nie prawda – Zaprotestował Louis, mimo iż czuł, że jego policzki stają się coraz cieplejsze.
- Właśnie, że tak. Czerwienisz się w tej chwili. Spójrz na siebie. – Louis odwrócił się, pisząc zawzięcie na komputerze, byleby nie patrzeć na Zayna.
- Zamknij się. – mruknął, potwierdzając tym, że naprawdę lubił „tajemniczego kochanka online”.
- Zdradzisz mi chociaż, jak ma na imię? – Zapytał Zayn, opierając się o blat lady obok komputera, nie dając tym Louisowi możliwości, by go zignorować.
Chłopak westchnął, odrywając wzrok od ekranu komputera i skupiając uwagę na przyjacielu.
- Obiecujesz, że nie odnajdziesz go i nie zrobisz ze mnie głupka? – Louis musiał wiedzieć.
- Naprawdę myślisz, że byłbym do tego zdolny? – Zayn brzmiał jak obrażony.
- Wiem, że zrobiłbyś to, więc złóż obietnicę. – Powtórzył Louis, na co Zayn zmarszczył brwi.
- W porządku. Masz moje słowo. – Oznajmił, kładąc rękę na sercu, by pokazać, że mówił poważnie. Louis pokiwał głową.
- Ma na imię Harry.
Zayn zmarszczył twarz, a potem wybuchł śmiechem.
- Ohhhh, Harry i Louis! To brzmi pięknie! – Krzyknął, trochę zbyt entuzjastycznie, przez co Louis przez chwilę żałował, że się wygadał.
Właśnie miał coś odpowiedzieć, gdy jakiś inny głos zwrócił jego uwagę.
- Przepraszam, mógłby jeden z was mi pomóc? – Zapytała starsza kobieta, podchodząc do lady.
- Oczywiście. W czym mogę pomóc? – Louis uśmiechnął się.
- Widzisz, moi wnukowie ciągle mówili, abym sprawiła sobie telefon komórkowy, ale ja nigdy nie widziałam w tym sensu. Jednak już nie pracuję i zgaduję, że nie mam wyboru, muszę jakiś zakupić, ale kompletnie się na tym nie znam, więc miałam nadzieję, że może doradzicie mi w wyborze jakiegoś nieskomplikowanego telefonu?
- Z wielką chęcią – Odpowiedział Louis, wychodząc zza lady.
- Czy teraz nie zaczyna się twoja przerwa, Lou? – Zapytał Zayn, a Louis musiał sprawdzić godzinę na zegarku na ręce.
- O, tak. Racja. Zastąpiłbyś mnie? – Zapytał, ale Zayn pokręcił głową.
- Nie ma sprawy – Odpowiedział, podchodząc do starszej pani. – Ruszajmy, piękna, znajdźmy ci telefon. – Staruszka zaczerwieniła się po tych słowach, ale uczepiła się ramienia Zayna.
- Jesteś taki słodki. – Powiedziała, gdy oddalali się w kierunku telefonów komórkowych.
Louis zachichotał do siebie, patrząc na tą scenkę. Zayn zawsze był czarującą osobą, niezależnie z kim rozmawiał. Odwracając się, skierował się do pokoju socjalnego na tyłach sklepu, gdzie opadł na kanapę. Wyciągnął telefon, sprawdzając czy miał jakieś nowe wiadomości. Nie miał.
Odchylając się do tyłu, Louis otworzył przeglądarkę internetową i wpisał adres strony randkowej. Nie musiał nawet się logować, ponieważ jego telefon zapamiętał hasło.
Studiując wzrokiem ekran, zauważył, że w górnym rogu jest niebieska koperta, oznaczająca nową wiadomość.
Louis przygryzł wargę, a jego serce zaczęło bić szybciej, gdy kliknął na kopertę i obserwował jak ładuje się skrzynka odbiorcza. Jego serce zabiło jeszcze szybciej, jak zauważył, że wiadomość była od Harry’ego. Ponownie przygryzł wargę, otwierając wiadomość.
Cześć, Louis. Tak sobie myślałem…nie jestem wielkim fanem rozmawiania z ludźmi online.
Serce Louisa zatrzymało się na chwilę, panika przeszyła jego ciało, a mózg podsuwał mu myśli, że Harry nie chce już z nim pisać. Czytał dalej.
Więc pomyślałem, że może dam ci swój numer telefonu i zadzwonisz do mnie kiedyś? Naprawdę chcę usłyszeć twój głos.
- Harry xxx
Po przeczytaniu reszty wiadomości, serce Louisa zwolniło nieco, jak zdał sobie sprawę, że Harry wcale nie chciał przestać z nim pisać – wręcz przeciwnie. To był również pierwszy raz, kiedy Harry napisał mu „x” na końcu wiadomości, co wywołało uśmiech na twarzy chłopaka.
Spojrzał na numer telefonu w wiadomości i wziął głęboki oddech. Myśl, że wreszcie usłyszy głos Harry’ego była ekscytująca, ale również przerażająca. Rozmowa telefoniczna była dużo bardziej osobista, niż za pośrednictwem serwisu randkowego, a Louis nigdy nie był dobry w rozmawianiu przez telefon, chyba, że gadał z ludźmi, których znał od wieków. Jednak potem, przypomniało mu się, że czuł jakby znał Harry’ego od wieków, więc może nie będzie tak źle. To jednak nie zmienia faktu, że był wciąż zdenerwowany.
Nie mniej jednak, zanim opuścił przeglądarkę, skopiował numer Harry’ego, otworzył dialer i wkleił numer, zapisując kontakt pod nazwą „Harry”. Chciał przycisnąć przycisk „zadzwoń”, jednak nie chciał tego robić, gdy był w pracy.
Louis wziął głęboki oddech, włożył telefon do kieszeni, wstał z kanapy i podszedł do ekspresu do kawy, nalewając płynu w kubek i pijąc go, zanim będzie musiał wrócić do pracy. Zadzwoni do Harry’ego po pracy – o ile wcześniej nie zjedzą go nerwy.
Ostatnie kilka godzin minęło szybko. Louis zamknął sklep, pożegnał się z Zanem, a myśl, że ma zadzwonić do Harry’ego, ponownie go uderzyła.
- Zadzwonię do niego w autobusie. – Mruknął do siebie, podążając do najbliższego przystanku.
Miał samochód, jednak coś było nie tak z hamulcami i musiał posłać go do naprawy. Louis skierował się ku przystankowi i zobaczył, że autobus jest już prawie na miejscu.
- Cholera – Mruknął i ruszył sprintem przed siebie, mając nadzieję, że uda mu się dotrzeć na czas. Udało mu się i praktycznie wskoczył przez otwarte drzwi.
- Wow, spokojnie, chłopie. Nie zrób sobie krzywdy. – Uśmiechnął się Danny, kierowca autobusu.
- Nie zrobię. – Powiedział Louis, wręczając mężczyźnie pieniądze. – Wiesz, dokąd jadę.
- Pewnie – Odpowiedział Danny, a Louis skierował się na koniec autobusu. Dochodziła północ i było całkowicie pusto. Zasiadając na przedostatnim miejscu, Louis wyciągnął telefon.
Autobus jechał w dół ulicy, a Louis wpatrywał się w numer Harry’ego.
- Nie bądź, kurczakiem*, Louis. Przecież nie masz nic do stracenia, pamiętasz? – Louis mruknął do siebie, zamykając oczy po przyciśnięciu przycisku ‘zadzwoń’. Podniósł prawą rękę, którą trzymał przy prawym uchu i czekał na sygnał.
Pierwszy sygnał. Drugi, Trzeci. Czwarty…
- Halo? – Dźwięk po drugiej stronie spowodował, że Louis poskoczył lekko i usiadł prosto na siedzeniu. Ten głos był najprawdopodobniej najwspanialszym głosem, jaki Louis kiedykolwiek słyszał. Spowodował on wysłanie lekkiego mrowienia w dół kręgosłupa.
- Cześć. Rozmawiam z Harrym? – Zapytał Louis, zaskoczony, że jego głos nie trząsł się.
- Tak. Kto mówi? – Chciał wiedzieć Harry.
- Louis.
Po drugiej stronie nastała cisza, a serce Louisa zaczęło szybciej bić.
- Louis? Oh, um… Hej.
Louis przygryzł wargę. Harry był zdenerwowany?
- Cześć. Przepraszam, mam nadzieję, że nie dzwonię zbyt późno, czy coś…
- Nie, nie, wcale. Cieszę się, że zadzwoniłeś. – Nastąpiła chwila przerwy - Co u ciebie?
- W porządku, jestem trochę zmęczony, bo właśnie skończyłem pracę. A co u ciebie, Harry? – Zapytał Louis, patrząc przez okno, a serce waliło mu dwa razy szybciej niż zwykle.
- Tak? A jak w pracy? U mnie również dobrze, dzięki.
- Normalnie. Jeden z moich kolegów wciąż wypytuje o ciebie. – Powiedział Louis bez namysłu.
O cholera.
Harry milczał przez moment.
- Tak? A to dlaczego? – Zapytał. Można było wyczuć jego uśmiech, więc Louis również się uśmiechnął.
- Był podekscytowany odkąd powiedziałem mu, że ktoś do mnie napisał na stronie randkowej. Naprawdę zależało mu, abym poznał kogoś nowego. – Wyjaśnił Louis, patrząc po drodze na mijane domy i drzewa.
Harry zachichotał, przez co ponownie przez kręgosłup Louisa przeszło mrowienie.
- Myśli, że kim jestem?
- Nazywa cię tajemniczym kochankiem online. – Odpowiedział ze śmiechem Louis, co wywołało chichot po drugiej stronie linii.
- Naprawdę? To nie tak źle.
- Nie? – Zapytał Louis, przygryzając wargę i czekając na odpowiedź Harry’ego.
- Nie. Wcale.
Obaj chłopcy przez chwile milczeli, nie wiedząc co powiedzieć. Kiedy Louis już miał się odezwać, autobus zatrzymał się na przystanku, na którym wysiadał.
- Daj mi sekundkę. – Powiedział do telefonu, wstał i pomachał Danny’emu. Harry cierpliwie czekał.
- Wybacz, musiałem wysiąść z autobusu. – Wyjaśnił Louis, idąc do mieszkania i wyciągając klucze z kieszeni.
- Myślałem, że jeździsz autem.
- Tak, ale coś było nie tak z hamulcami i musiałem oddać go do naprawy. Teraz muszę jeździć autobusami. – Louis otworzył drzwi i poczekał, aż kliknie zamek, by mógł iść dalej schodami.
- Oh, do bani. Kiedy odzyskasz go powrotem? – Pytał Harry.
- Za jakiś tydzień, tak myślę. – Powiedział Louis, wchodząc po schodach co dwa stopnie.
- Nie tak źle. – Stwierdził Harry i słaby uśmiech powrócił na jego wargi.
- Masz rację – Uśmiechnął się Louis, idąc korytarzem do mieszkania. – Powinienem już kończyć. Moja mama śpi w moim mieszkaniu, bo ma bliżej do pracy, a musi wstać o czwartej rano. Jestem pewien, że już śpi, ale budzi się łatwo. – Louis oparł się o ścianę.
Usłyszał, że Harry wypuszcza westchnienie, tak, jakby nie chciał się rozłączać.
- Tak, okej. Też powinienem iść spać. Mam jutro wczesną zmianę. – Powiedział, a Louis pokiwał głową.
- W porządku. Hej, jeśli chcesz, mogę zadzwonić jutro? – Zapytał nieśmiało Louis, szarpiąc jedną ręką koszulę. Minęła chwila, zanim Harry odpowiedział.
- Chciałabym. – Louis nie mógł powstrzymać uśmiechu formującego się na jego twarzy po słowach Harry’ego i dźwięku jego głosu. Brzmiał na szczęśliwego i tak, jakby mu ulżyło.
- Dobrze. Zadzwonię jutro. – Powiedział Louis.
- Już nie mogę się doczekać. Dobranoc, Louis.
- Dobranoc, Harry.
Louis zakończył rozmowę i odłożył telefon do kieszeni, po czym ponownie oparł głowę o ścianę. Jego serce waliło, a piękny głos Harry’ego rozbrzmiewał mu w głowie.
Louis wziął głęboki oddech, zanim odepchnął się od ściany, otworzył drzwi do mieszkania i wszedł do środka. Szybko zdjął buty i zaczął iść korytarzem w kierunku swojego pokoju. Zatrzymał się na chwilę, nasłuchując, czy jego mama śpi. Mógł usłyszeć jej miarowe oddychanie, uśmiechnął się do siebie i ponownie ruszył do swojego pokoju.
Kiedy rozebrał się i położył w małżeńskim łóżku, nie mógł powstrzymać uśmiechu. Głos Harry’ego nadal krążył po jego głowie. Louis zamknął oczy, a jego ciało drżało. Przed zaśnięciem, pomyślał, że naprawdę nie może się doczekać jutra.
*kurczak – Jest używane jako slangowe określenie oznaczające tchórzostwo i brak stanowczości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz