Pogoda w Londynie była paskudna. Z nieba sączył się śnieg z deszczem, więc chodniki były całe mokre. Niall nienawidził takiej pogody. O wiele bardziej wolał chłodne, ale słoneczne dni w Mediolanie. Mógł wtedy wyjść na balkon i siedzieć tam wraz ze swoją gitarą. Niestety, te dobre czasy zostały przerwane, ponieważ musiał pilnie wrócić do Anglii. Nie chciał zostawiać Liama samego, ale wiedział, że chłopak da sobie radę. Trasa koncertowa dopiero, co się zaczęła, a on już zdążył nadwyrężyć swoją rękę. Harryemu to się nie spodobało, a tym bardziej Liamowi. Więc tym sposobem Niall wylądował w zimnym Londynie. Z jego ręką wszystko było okej, mimo iż trochę bolała. Lekarz nie kazał mu się martwić. Więc tego nie robił.
Oczywiście większość jego znajomych była w rozjazdach, tak jak reszta zespołu, ale nie przeszkodziło mu to w pójściu na obiad do jednej z mniejszych restauracji. Ludzi nie było wiele i cieszył się z tego powodu, ponieważ nie przepadał za tłokiem. Jedzenie było dobre, może nie takie, jakie jadał przez ostatni miesiąc, ale wystarczająco dobre, aby zapamiętać tamto miejsce. Więc kiedy kilka dni później ponownie do niego zawitał; raczej z nudów niż z głodu, nie spodziewał się, że zobaczy tam kogoś znajomego. Mała blondyneczka siedziała na krześle i machała wesoło nóżkami. Tuż obok niej Zayn pochylał się nad wielkim zeszytem i rysował coś zawzięcie, co chwilkę spoglądając na nią troskliwie. Niall nie wiedział, czy chłopak go pamięta, ale zaryzykował podejściem do nich i opadnięciem na krzesło naprzeciwko bruneta.
- Cześć piękni i idealni – zaśmiał się, machając do małej. Zayn oderwał swój wzrok od rysunku, zaskoczony znajomym głosem. Lux zaczęła wiercić się na swoim miejscu, chcąc jak najszybciej znaleźć się obok blondyna.
- Niall? - zapytał zaskoczony Zayn. Nie był przygotowany na zobaczenie chłopaka, biorąc pod uwagę, że przecież niedawno jeszcze był we Włoszech – Co tu robisz? Nie powinieneś być w Mediolanie? Na trasie koncertowej? - Malik zdjął dziewczynkę z krzesła i pozwolił jej dojść do Horana, który ochoczo wziął ją na swoje kolana.
- Powinienem, ale nadwyrężyłem rękę i mój chłopak wysłał mnie do lekarza. Wyobrażasz sobie? Jakbym nie mógł pójść do jakiegoś w Paryżu – westchnął Niall. Zayn wzruszył ramionami, po czym zamknął swój zeszyt – Fajnie was wiedzieć wreszcie razem. Harry dużo o was opowiadał – Uśmiech blondyna był przyjemny i skierowany głównie do Lux.
- Jak z nim? - zapytał Malik, wpatrując się w chłopaka siedzącego naprzeciwko.
- Myślę, że w porządku. Oczywiście często włóczy się bezsensu po hotelu, albo po arenie, na której obecnie gramy. Ale myślę, że stara się jakoś trzymać. Chociaż widać po nim, że mu naprawdę trudno. No wiesz… Samo to, że pisze takie piosenki jak teraz… Stary! Nigdy go takiego nie widziałem.
- To całkiem lepiej niż tu – mruknął Zayn. Niall spojrzał na niego zaskoczony, ponieważ wydawało mu się, że Louis również dobrze się trzymał. W przeciwnym razie Harry powiedziałby mu coś. Dzięki tej trasie coś się zmieniło i Harry naprawdę chciał rozmawiać z Niallem. Tak jakby mu się zwierzał. Mierzyli się wzrokiem, dopóki Lux nie wydała z siebie obraźliwego pisku – Myślę, że to zaszło już za daleko. Louis jest bardzo bystry i nie pozwoli, aby Harry cierpiał, a już na pewno, aby przez niego wrócił tu do Londynu. Nic mu nie powiedział.
- Ale o czym? Zayn, co się stało? - jęknął Niall. Chciał wiedzieć, co stało się Louisowi. Bo jeśli to mogło zniszczyć Harry’ego…. To miał przejebane.
- Więc… Wszystko było w porządku do tygodnia po sylwestrze. Louis chodził normalnie do pracy – Niebieskooki skrzywił się na to określenie, ale nie przerywał mu – Opiekował się rano Lux, był taki jak zawsze. Wszystko było okej, naprawdę. Czasami nawet przyłapywałem go uśmiechającego się do siebie, co kiedyś w ogóle mu się nie zdarzało. Ale potem… - Zayn westchnął opierając się rękami o blat ciemnego stolika – Potem coś w nim pękło. Ciągle leżał w domu i nie chciał nigdzie wychodzić. Nie chciał nawet pomóc w opiece nad małą. To trwało półtora tygodnia. A potem… Potem zapukał do mojego mieszkania. Jego twarz. To było straszne, nawet jak dla mnie. A uwierz mi, widziałem wiele pobitych twarzy – Niall zamarł na słowa ciemnookiego. To tak jakby w ogóle to do niego nie docierało. W jaki sposób Louis mógł zostać pobity? Kto mógł to zrobić? - Nie mam pojęcia, jakim cudem dotarł do mojego mieszkania. To niby chwilka, ale w jego stanie… Niall, on miał złamane dwa żebra! W sumie, to one nadal nie są takie jak powinny być. To dopiero trzy tygodnie od tego wszystkiego – Zayn przetarł swoją dłonią twarz, a potem spojrzał na chłopaka. Na twarzy Horana malowało się zmartwienie – Oczywiście nie mogłem go zabrać do lekarza. Nie był ubezpieczony. Boże! Jak mogłem być taki głupi, że mu na to wszystko pozwalałem. Czuje się taki winny.
- Jak to nie był ubezpieczony? - zapytał blondyn.
- Niall, on był dziwką. Myślisz, że dziwki mają ubezpieczenie? - westchnął, poprawiając się na swoim miejscu – Nieważne. Już wszystko załatwione. Już je ma. Był u lekarza. Jego wargi i łuk brwiowy były rozcięte. Jego cała twarz była napuchnięta. Przez trzy dni nie wstawał z kanapy.
- Kto go pobił? - Lux objęła szyję Nialla, jakby przygotowywała się na najgorsze.
- Oni. Louis nie chciał pracować. Nie mógł. Teraz to wiem. On po prostu nie mógł znieść już tego wszystkiego. Więc go pobili i wyrzucili z mieszkania. Poszedłem do tej zdziry i po prostu jej powiedziałem, że Louis tam nie wróci.
- Tak, to dobrze. To lepiej dla niego, prawda? - zapytał Niall, patrząc mu w oczy. Zayn przytaknął, ale nie wiedział czy powinien mówić dalej.
- Cieszę się, że z tym skończył, ale martwię się o niego. Niall, on to zrobił ze względu na Harry’ego. On nie mógł znieść myśli, że to nie on go dotyka. On czuł się tak jakby go zdradzał. Boże on…
- Wiem co chodzi ci po głowie i chyba mnie to już nie przeraża. Nigdy nie wiedziałem, aby Harry mówił o kimś z taką pasją. Nigdy nie wiedziałem, aby Harry napisał o kimś piosenki. To raczej nie jest przyjaźń.
- W ich umysłach nie, ale w tym wszystkim, co mówią, tak. To wszystko zaszło trochę za daleko. Louis jest załamany. On spędza swój każdy dzień na siedzeniu w domu z Lux. Okazyjnie pójdzie po zakupy, albo do parku, ale nic poza tym. To tak, jakby ktoś zabrał mu połowę życia – przez chwilkę panowało milczenie. Żaden z nich nie wiedział, jakimi słowami miałby podsumować to wszystko, co zostało już powiedziane.
- Powinienem o tym powiedzieć Harryemu? - zapytał niepewnie Horan. Mulat westchnął, zbierając swój zeszyt do torby. Zbliżała się godzina jego zmiany w studio, więc musiał wrócić do domu, do Louisa i zostawić z nim Lux.
- Nie wiem, Niall. Naprawdę nie wiem. A co, jeśli to wszystko się pogorszy? Louis nie powiedział mu o niczym z jakiegoś powodu, prawda? - Blondyn kiwnął głową, po czym przyglądał się jak Zayn wstaje i bierze Lux w swoje ramiona – Wybacz, ale muszę się już zbierać. Dobrze było cię znowu zobaczyć.
- Yhy, ja też. Mam nadzieję, że mu się polepszy – wyjaśnił Niall. Zayn uśmiechnął się słabo.
- Tak, ja też. Za kilka dni wyjeżdżam na Konwent Tatuażystów do Nowego Jorku. Jeśli mu się nie poprawi będę musiał poprosić Mel o opiekę nad Lux, a naprawdę tego nie chcę.
- Gdybyś potrzebował pomocy daj znać – Niall uśmiechnął się słabo, a potem pomachał Lux i pozwolił im odejść.
|WOA|
Harry wyszedł ze swojego hotelowego pokoju i skierował się w stronę windy. Był lekko zdenerwowany, ponieważ zaspał na próbę i Liam dobijał się na jego numer komórkowy. Jakby nie mógł przyjść do jego pokoju! Ale potem uświadomił sobie, że jego przyjaciel pojechał na lotnisko po Horana. Niall wracał z Londynu i Harry miał nadzieję, że z jego ręką już wszystko było okej. Był zaspany i głodny, ale nie miał teraz czasu na jedzenie, ponieważ Sebastian na pewno będzie chciał go zabić. Ucieszył się, kiedy przed hotelem zauważył samochód swojego drugiego ochroniarza - Paula. Może nie było tak źle, jak mu się wydawało?
- Czy Sebastian naprawdę mnie zabije? - zapytał, wsiadając do auta. Paul spojrzał na niego z uśmiechem i pokręcił przecząco głową – Świetnie. Jeden problem z głowy. Po próbie muszę koniecznie przejść się na plażę i zrobić zdjęcie. Widzisz to! - wrzasnął chłopak, pokazując ręką na widok, który właśnie mijali – Muszę zrobić zdjęcie. To będzie super pamiątka. Zrobię sobie z tych zdjęć taki wielki obraz i powieszę w salonie.
- Nie za dużo planów jak na jeden dzień? - zapytał Paul. Harry wywrócił oczami, po czym sięgnął do swojego telefonu. Odblokował ekran i uśmiechnął się na widok swojej tapety. To było samo piękno. Byli po prostu razem. Zdjęcie z ich ostatniej wspólnej chwili, kiedy liczyli się tylko oni i nie było żadnych przeszkód. To zdjęcie zrobił im Zayn, w momencie, kiedy najmniej się tego spodziewali. Siedzący obok choinki, ciasno przy sobie, z dłonią Louisa oplatającą jego tułów. Było piękne, ponieważ Louis się na nim uśmiechał.
Za każdym razem, kiedy o nim myślał wydawało mu się, że powinien do niego zadzwonić. Chociaż tak naprawdę zrobił to może tylko cztery razy, i czuł się z tym naprawdę źle, bo uważał, że tak jest lepiej. Bo kiedy słyszał ten idealny głos, nie mógł opanować drżenia dłoni, ani łez cisnących się do oczu. Tak było naprawdę lepiej. Maile i smsy, jakie do siebie wysyłali dawały mu jakąś stabilność emocjonalną.
' Czy to źle, że zaspałem, bo w nocy myślałem o tobie? - H’
Harry wysłał to jedno zdanie do szatyna i uśmiechnął się pod nosem. Mijały minuty zanim dojechał na miejsce próby i był lekko zmartwiony, kiedy Louis mu nie odpisał. Jednak stwierdził, że może był czymś zajęty. Może pilnował wtedy Lux? Harry naprawdę chciał zobaczyć ponownie tę dwójkę, chciał nawet zobaczyć Zayna! Ale to były tylko jego głupie chęci.
Próba nie byłaby taka zła, gdyby gitarzysta zastępczy nie mylił się co chwilkę w jednej z piosenek. To było raczej dekoncentrujące i naprawdę denerwujące. Styles był nawet w stanie wyrwać mu gitarę i samemu zagrać, ale na scenie pojawił się Liam i zarządził przerwę. To było pocieszające, ponieważ jeśli Payne tam był, to Horan także! Więc wpadł jak burza do swojej garderoby i zauważył go, objadającego się chipsami i nie mógł powstrzymać uśmiechu. Tylko, że Niall jakby spiął się na jego widok. Nadal jadł swoje chipsy, ale nie patrzył w jego oczy, ani nawet na niego samego. Liam jakby tego nie zauważając zaczął ochoczo rozmawiać z brunetem i nawet nie był zły za poranek. Jedną ze swoich dłoni gładził kolano swojego chłopaka i spoglądał na niego ukradkiem, ponieważ naprawdę cieszył się, że miał go z powrotem. Podczas ich luźnej rozmowy Harry spogląda kilka razy na swój telefon i naprawdę zaczynał się martwić. Do tego był Niall, który naprawdę unikał jego spojrzenia. I to było bardzo, bardzo denerwujące. Więc kiedy Liam zaczął się głośno śmiać, Harry nie wytrzymał.
- Czy do cholery powiesz mi, dlaczego tak się zachowujesz?! – warknął głośno Styles. Liam ucichł natychmiast, spoglądają to na Nialla, to na Harry’ego. Nie był przygotowany na taki wybuch swojego przyjaciela – Dlaczego się tak zachowujesz? I nie kłam! Ja to widzę i… Boże! Ja wiem, że to ma związek z twoim pobytem w domu i… Ty widziałeś się z Louisem, tak? - zapytał Harry świdrując oczami postać Nialla. Blondyn skulił się lekko i nie wiedział jak ma się zachować. Nie był świadomy, że aż tak było widać jego sprzeczne emocje – Ty rozmawiałeś z nim, a teraz on nie odpowiada na moje wiadomości! Możesz mi powiedzieć…
- Ja nie mogę, Harry – jęknął Horan. Liam nadal był jakby nieobecny i nie do końca zorientowany w tym, co działo się dookoła niego.
- Jak to nie możesz? - krzyknął gwiazdor – Niall, to ważne. To ma związek z Louisem! Po prostu to powiedz!
- Naprawdę nie mogę – jęknął chłopak podnosząc się ze swojego miejsca. Zanim ktokolwiek mógł zauważyć, Niall szedł szybkim krokiem wzdłuż korytarza, a Harry biegł za nim, warcząc coś pod nosem. To było niebezpieczne, biorąc pod uwagę to w jakim stanie znajdował się młodszy chłopak. To była furia. Albo nawet coś gorszego. Więc kiedy Liam wybiegł za nim i ujrzał go, szarpiącego jego chłopaka tak mocno, że aż boleśnie to wszystko działo się tak szybko i nawet nie wiedział, kiedy jego pięść zderzyła się z nosem Stylesa. Zielonooki złapał się za pulsujące miejsce i pochylił do przodu. To był prawdziwy cios. Nie taki na żarty. Ale czego miał się spodziewać po tym, co wyprawiał z Niallem? Oczywiście był lekko zdziwiony.
- Liam, dlaczego to zrobiłeś? – zapytał zdenerwowany Niall, wyrywając się z objęć ukochanego.
- Och, do cholery! Mam już dość was obu. Ty masz się wreszcie uspokoić – krzyknął pokazując na Harry’ego – A ty masz mu powiedzieć wszystko, rozumiesz? - Niall przytaknął, a potem całą trójką wrócili do garderoby. Liam podał brunetowi ręcznik, którym mógł wytrzeć krew ze swojego nosa. No cóż… Nie było jej wiele, ale była. Horan usiadł na kanapie i wlepił swoje spojrzenie w spodnie.
- Będąc w Londynie spotkałem Zayna. Chciał wiedzieć co u ciebie, więc mu powiedziałem, że jest dobrze, że sobie radzisz, chociaż jest ci trudno. A on powiedział, że z Louisem nie jest najlepiej – Harry zatrzymał ruch swojej ręki i już nie wycierał swojego nosa – Louis został pobity i wyrzucony z mieszkania, ponieważ nie chciał już pracować. On nie miał nawet ubezpieczenia i Zayn nie mógł go zabrać do szpitala i zanim tam poszli leżał trzy dni na jego kanapie ze złamanymi żebrami – Harry przypomniał sobie ten dzień, w którym Louis napisał mu, że zgubił swoją ładowarkę, po tym jak mu nie odpisywał przez 3 dni. Więc to wszystko było kłamstwem. Tylko dlaczego? - A potem Zayn po prostu tam poszedł i powiedział, że Louis już do nich nie wróci. Od tamtej pory jest u niego i on po prostu tam jest. Tak jakby jego życie się skończyło, bo on naprawdę nie jest już taki jak wcześniej. Tak jakby stracił chęć do życia. A ja chyba po prostu wiem dlaczego – dokończył Niall i po raz pierwszy od dłuższej chwili spojrzał na Harry’ego. Młodszy chłopak mocno zaciskał swoje powieki, ale tylko przez chwilkę, bo potem bez słowa wstał i wyszedł.
|WOA|
Więc kiedy tamtego wieczoru Harry pierwszy raz sprzeciwił się Sebastianowi, poczuł, że coś osiągnął. Zaśpiewał jedną ze swoich nowych piosenek tylko przy akompaniamencie gitary i prawie się popłakał. To była piosenka o nich. I oni mieli szansę, bo Louis nie był już dziwką. Wtedy również pierwszy raz od dłuższego czasu Harry poczuł się dobrze ze swoją muzyką. Robił to wszystko z wielką pasją i po prostu to kochał.
A kiedy koncert się skończył i wszyscy schodzili ze sceny, Harry złapał Nialla za nadgarstek i spojrzał w jego radosne oczy.
- Przepraszam za tamto, Niall – wychrypiał, trochę zmęczony po godzinnym używaniu swoich strun głosowych. Liam jak czujny lew, od razu pojawił się obok nich – Naprawdę przepraszam.
- Nie gniewam się. Po prostu się martwisz – wyznał Niall i klepnął go przyjaźnie po plecach.
- Tak Harry. Przepraszam, że cię uderzyłem – powiedział Liam, obejmując go ramieniem.
- Myślę, że mi się należało stary.
I wszystko wróciło do ich stałej normy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz