Na dworze było zimno, ale nie na tyle, aby Harry był zadowolony. Myślał bowiem, że mróz złagodzi ból, jakim otoczył się po świętach spędzonych z Louisem. Czuł, że się rozpada. To było bolesne i sama świadomość, że nie będzie mógł zobaczyć szatyna, wbijała mu nóż w plecy. Nie dawało mu to wszystko spokoju, ale nie mógł wykrzesać w sobie tyle odwagi, aby pójść do Louisa i tak po prostu się z nim pożegnać. Wiedział, że nie dałby rady go opuścić. Nie po tym wszystkim. Nie ze świadomością, że bez jego obecności wszystko może się popsuć.
Lekki wiatr rozwiewał jego włosy, a szalik wymknął się spod kołnierza szarego płaszcza. Jednak on nie miał siły go poprawiać. Kiedy przechodził na drugą stronę tłocznej ulicy, wydawało mu się, że kiedyś już tam był, ale jedynie mu się wydawało. Nigdy nie bywał w tej części Londynu, ponieważ zwyczajnie nie miał na to czasu, ale teraz nie miał wyjścia. Stanąwszy przed szklanymi drzwiami, prowadzącymi do jednego z najlepszych studio tatuażu w całym mieście, Harry nie wiedział czy to wszystko było najlepszym pomysłem. Wprawdzie sam Liam mu to zaproponował, ale miał jednak wątpliwości. Szyld nad drzwiami był dość prosty, ale Harry nie kwapił się, aby go nawet przeczytać. Wpatrywał się chwilkę w klamkę, jakby zastanawiając czy da radę ją otworzyć. Znajoma dłoń na jego ramieniu dała mu chwilę wytchnienia i spokoju. Poczuł się bezpiecznie, ale tylko na chwilkę.
- Myślę, że powinniśmy wejść. Zaraz zacznie padać śnieg, Harry – Spokojny i radosny głos Nialla, rozbrzmiał tuż za jego uchem. Chłopak skierował swój wzrok na niego i kiwnął głową. Potem oboje weszli do budynku.
Ściany w przedsionku były pokryte różnymi malowidłami, a w okiennej witrynie stały kwiaty w wielkich donicach. Żaden z nich nawet nie znał ich nazwy, ale to nie było istotne. Niall zachwycał się ścianami, a Styles rozglądał w poszukiwaniu żywej duszy. Zza czarnych drzwi dochodziły odgłosy rozmów oraz charakterystyczny dźwięk działającej maszynki. Nie to, żeby Harry nie znał tego dźwięku. Znał, bo niejednokrotnie bywał już w takich miejscach. W końcu miał na swoim ciele już parę ozdóbek. Jednak nigdy wcześniej nie był w tym salonie i nie miał możliwości oglądania prac Zayna.
Drzwi otworzyły się powoli, a zza nich wyłoniła się drobna postać Melisy. Dziwnie było widzieć ją z rozczochranymi włosami i czarnym stroju, ale Harry wiedział, że ludzie czasami nie są tacy, jakich widzimy ich za pierwszym razem. Dziewczyna wyglądała na lekko zabieganą i rozkojarzoną, więc nie zauważyła ich w pierwszym momencie. Jednak, kiedy jej wzrok padł na bruneta, na jej twarzy zawitało zaskoczenie.
- Harry? - powiedziała, podchodząc bliżej niego. Niall odwrócił się w ich stronę i spojrzał również zaskoczony. Nie miał pojęcia, że dziewczyna tu pracująca, mogła znać jego przyjaciela – Co ty tu robisz?
- Hej Mel. Jest może Zayn? - zapytał brunet, po czym spojrzał jej przez ramię. Nie miał za wiele czasu, aby wchodzić z nią w jakiekolwiek dyskusję, dlatego przeszedł od razu do sedna sprawy.
- Tak. Ma klientkę. Ale za chwilkę powinien skończyć. Poczekacie? - rzekła spoglądając w stronę Horana. Harry kiwnął głową, po czym podszedł do kontuaru, na którym leżał katalog z pracami Zayna. Melanie wycofała się z powrotem do pomieszczenia, a blondyn usiadł nieopodal na czarnej sofie. Przez chwilkę panowała cisza, przerywana odgłosami maszynki, ale po chwili wszystko naprawdę ucichło. Blondynka wyszła z pomieszczenia pierwsza. Tuż za nią kroczyła rudowłosa dziewczyna. Była uśmiechnięta, i nie wyglądała jakby przed chwilką miała robiony tatuaż. Żadna z nich jakby nie zwracała uwagi na sławnego Harry’ego Stylesa. Potem obie wyszły z budynku, a w drzwiach pracowni pojawił się nie kto inny jak Zayn Malik. Ubrany na czarno, z bluzką wyciętą w serek i rozczochranymi włosami wyglądał zabójczo i pociągająco. Harry był pewien, że każda z jego klientek miała na niego ochotę. Ciekawiło go tylko ile z nich wiedziało o jego małej przytulance.
- Cześć Harry – Styles odbił się od kontuaru i spojrzał w ciemne oczy Mulata. Przez chwilkę miał chęć zapaść się pod ziemię, ale musiał zrobić to, po co tam przyszedł – Chodźcie do środka. Zaraz przyjdzie Mel, a ona jest straszną plotkarą – Uśmiech Zayna utwierdził go w przekonaniu, że wszystko będzie dobrze, więc ufnie wszedł za nim do pomieszczenia tak samo jak Niall. Może i gwiazdor nie był tak zafascynowany wnętrzem pracowni Zayna, tak samo jak blondyn, ale na pewno nie omieszkał zerknąć na każdą ścianę osobno.
- Muszę przyznać, że jesteś zdolny – Zayn kiwnął głową w podzięce za komentarz Hazzy, a potem usiadł na swoim stołeczku.
- Niesamowicie utalentowany. Żaden poprzedni salon tatuażu, ani tatuażysta nie miał takiego czegoś – powiedział podekscytowany Niall, nadal oglądając rysunki na ścianach. Zayn uśmiechnął się pod nosem, a potem pokazał młodszemu chłopakowi, aby usiadł. Zielonooki usiadł na kozetce i nadal rozglądał się dookoła siebie.
- A to, kto? - zapytał Malik, pokazując na Nialla.
- To Niall. Mój gitarzysta i przyjaciel – Horan odwrócił się w ich stronę, ponieważ zdał sobie sprawę, że jest o nim mowa. Na jego policzki wstąpił mały rumieniec, który chciał zakryć, pochylając głowę do dołu.
- Cześć – mruknął pod nosem, błękitnooki. Zayn uśmiechnął się na widok, zawstydzonego i mrugnął okiem do Harry’ego.
- Miło mi cię poznać Niall. Jesteś fanem tatuaży? Masz jakieś? - Zayn chciał, aby Niall poczuł się pewniej, dlatego zaczął nawiązywać z nim rozmowę. Był dobry w nawiązywaniu nowych znajomości, ale wiedział, że czasami peszył ludzi.
- Nie… Ja sam nie mam… - mruknął Niall, a potem przysiadł na drugim krześle.
- Ale lubisz je? Jeśli nie masz, to zawsze możemy to zmienić. Nie mam teraz akurat klientów. Chyba, że jesteś z grona tych ludzi, który lubią tatuaże na kimś, ale nie na sobie.
- Lubię tatuaże mojego chłopaka – Harry pokiwał głową, przypominając sobie, jak razem z Liamem, chodzili robić sobie tatuaże. Oczywiście, Liam miał ich mniej niż Harry, ale przynajmniej je miał.
- A ty Harry? Jesteś czymś zainteresowany – zapytał Malik. Harry zamyślił się na chwilkę, a potem przytaknął głową.
- Ale nie chodzi tylko o tatuaż – Zayn kiwnął głową, po czym wstał z swojego miejsca, podchodząc do wielkiej szafki – Jutro wyjeżdżamy do Włoch i chciałbym, abyś przekazał coś…- Nie wiedząc, dlaczego, nie mógł wymówić imienia Louisa.
- Oczywiście. Będę się z nim dziś widzieć. Rozumiem, że masz konkretny powód, aby samemu mu tego nie dać – Harry przytaknął gwałtownie – Masz wybrane coś konkretnego? Jakąś część ciała?
- Sam nie wiem. To trochę spontaniczna decyzja. Chociaż zawsze chciałem mieć coś na torsie, wiesz…. Między obojczykami – Niall spojrzał na niego zaskoczony, na co on wzruszył jedynie ramionami. Zayn odwrócił się do nich przodem i pociągnął swoją koszulkę w dół, ukazując swój tatuaż w miejscu, o którym mówił Styles.
- To miejsce? - Zielonooki pokiwał głową, po czym zdjął z siebie koszulę – Coś przyszło mi do głowy… - Zanim mógł zapytać, o co chodzi, Zayn wyciągnął kartkę i napisał na niej coś bardzo szybko, potem wcisnął ją w ręce Nialla, po czym sam zabrał się za przygotowanie igieł, tuszu i maszynek. Niall przyglądał się napisowi, przez dłuższą chwilkę, aż w końcu pokiwał głową i podniósł wzrok na Mulata
- Zdecydowanie tak.
- Mogę wiedzieć, co tam jest? W końcu to moje ciało – Kiedy kartka znalazła się w rękach Harry’ego, jego oczy uważnie ją przestudiowały. Za pierwszym razem, naprawdę nie zrozumiał, co było w tych pięciu słowach, ale po chwili doszło to do niego. Uśmiechnął się, ale w tym uśmiechu były i radość i ból. Słowa, jakie napisał na kartce Zayn, odzwierciedlały jego postawę. Jednak czy to było właściwe? Właściwie było mieć coś, co przypominało nam o bólu i rozrywało nas od środka? Nie. Jednak on o to nie dbał. Nie liczyło się to dla niego, dopóki miał nadzieję, że to nie skończy się katastrofą. On po prostu miał nadzieję. Niall przybliżył się ze swoim krzesłem w stronę przyjaciela i odebrał od niego ubrania. Zayn przygotowywał wszystko w ciszy, jakby nie chcąc przeszkadzać gwiazdorowi w podjęciu decyzji. Chociaż i tak wiedział, że się zgodzi.
Więc kiedy odwrócił się i spostrzegł, że chłopak siedzi już na leżance, nie zdziwił się.
- Przeczuwam, że to zajmie nam jakiś czas. Chyba, że nie jesteś na to gotowy. Wiesz, to nie jest coś małego Harry – Styles podniósł rąbek swojej koszulki do góry, a potem zdjął ją całkowicie ukazując tym samym swój tors, na którym widział sporej wielkości tatuaż. Był to motyl na samym środku jego torsu. Zayn kiwnął głową i podszedł do biurka, na którym zabrał się za kreślenie wzoru na cienkim białym papierku – To ma być coś prostego, czy lubisz kombinować?
- Lubię rzeczy pomiędzy – mruknął Harry kładąc się na leżance. Nie szczególnie chciał ingerować w to, jaką czcionką Mulat nakreśli to wszystko na jego ciele, chciał po prostu już mieć to na sobie.
- Mam nadzieję, że nie jesteś niecierpliwy, ponieważ ja jestem dokładny – Niall zaśmiał się pod nosem, na co zielonooki przewrócił oczami. Nie poruszył się nawet o milimetr, ani nie odpowiedział na pytanie bruneta. Zayn naniósł na jego ciało wzór, a potem razem z Niallem ustalili, że było to idealne miejsce. Litery nie były ani za duże, ani za małe. Wszystko było idealne, a potem Harry poczuł pierwsze ukłucie. A potem kolejne i następne, aż doszedł do wniosku, że mogło to być jakiegoś rodzaju zadośćuczynienie. Mógł czuć ten ból i pokutować za zostawienie Louisa samego. A potem mógł nadal czuć ten ból za każdym razem, kiedy będzie widział swoje odbicie w lustrze.
Mimo, iż Zayn był dokładny, wszystko poszło w miarę szybko i Harry mógł odetchnąć od dźwięku maszynki, którego szczerze nie lubił. Niall uśmiechał się radośnie spoglądając na tors przyjaciela i był zafascynowany wyglądem nowego tatuażu Stylesa. Ciało nadal było obolałe i napuchnięte, ale pozwolił je oczyścić z tuszu i zakryć folią, aby nic nie dostało się do świeżej rany. Malik był naprawdę profesjonalny i dbał o swoich klientów, więc nie było mowy o jakimś niedociągnięciu. Więc kiedy Harry przejrzał się w lustrze stwierdził, że wygląda niesamowicie.
- Więc… Ile kosztowała mnie ta ozdoba? - zapytał Harry, zakładając na siebie koszulkę, a potem koszulę. Z kieszeni spodni wyciągnął kopertę, po czym odwrócił się do Zayna i Nialla. Wyraz twarzy starszego z nich był zaskakująco dziwny. Nie do odgadnięcia.
- Nic – powiedział brunet, po czym zdjął swoje czarne rękawiczki i wrzucił je do kosza. Harry był zaskoczony jego odpowiedzią i tym, że bez żadnych skrupułów zaczął sprzątać po zabiegu.
- Jak to nic? - mruknął pod nosem Horan. Tak samo jak jego przyjaciel był zaskoczony, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkał się z czymś takim. Zazwyczaj tatuażyści brali dużo pieniędzy. Może dlatego, że Harry był sławny, albo dlatego, że cenili swoją pracę.
- Na ile go wyceniasz? - zapytał ciemnooki, nie zaprzestając swoich ruchów.
- Jest bezcenny – powiedział bez namysłu Harry. Tak było! Nie mógł podać ceny czegoś, co miało dla niego taką wartość. Blondyn pokiwał głową, ponieważ zgadzał się z nim w stu procentach – Nie potrafię go wycenić, Zayn.
- Mimo wszystko, Louis także jest bezcenny. Mam nadzieję, że o tym wiesz, przyjacielu – Ich spojrzenia się spotkały, ale nawet nie musiały, bo Harry dokładnie zrozumiał, dlaczego Zayn nie chciał żadnych pieniędzy. Ten tatuaż był Louisem. Był nim w każdym calu, w każdej kropce, kresce i każdym gramie tuszu, jaki został użyty do stworzenia go. Był każdym słowem i każdą garstką bólu, jaką otrzymał Harry – Przekażę mu to – kontynuował pokazując na dłonie chłopaka – I nie powiem o niczym, czego byś nie chciał.
- Możesz mu go dać dopiero w sylwestra? To dla mnie ważne – Zayn kiwnął głową, a potem odebrał kopertę od Harry’ego i zwrócił się do biurka – A jeśli zapyta skąd go masz to po prostu nic nie mów.
- Też mam coś dla ciebie - Był zdziwiony, tak samo jak Niall. Mulat odwrócił się do nich przodem i podał gwiazdorowi kartkę – Znalazłem to w Boże Narodzenie. Myślę, że może ci się to przydać.
Harry spojrzał na kartkę i wiedział, że było to pismo Tomlinsona.
|WOA|
Lux była wszędzie. Tak samo jak Louis. Oboje biegali szalenie po całym mieszkaniu, Tomlinsona, jakby byli na placu zabaw, albo Zayn na to pozwolił. Oczywiście nie pozwolił, ale żadne z nich na to nie zważało. Brunet także szczególnie nie zwracał na nich uwagi, bo przeglądał się w lustrze. Był ostatni dzień roku, a on miał zamiar iść na świetną imprezę. Mimo, iż Louis nie wyraził chęci iść z nim to jednak zaoferował się, że zostanie w tym czasie z Lux. Właśnie tym sposobem całą trójką byli w mieszkaniu najstarszego.
- Czy chociaż w ostatni dzień roku, nie możecie się zachowywać jak na swój wiek przystało? - zapytał Zayn, odkręcając się w stronę salonu, po tym jak usłyszał pisk dziewczynki. Louis leżał plackiem na podłodze i bardziej przypominał siedmiolatka, a nie dorosłego mężczyznę.
- Daj spokój Zayn. Idź już i nie marudź. Ach, no i baw się dobrze. My też sobie znajdziemy coś do roboty, prawda? - Lux pokiwała głową, po czym podbiegła do Mulata i złapała go za rękaw koszuli. Zayn od razu nachylił się ku niej i wziąwszy ją na ręce, pocałował w czoło i policzek.
- Będziesz grzeczna, kochanie? - zapytał – Wiesz, że bardzo cię kocham? - Dziewczynka jak na zawołanie przytuliła się do niego mocno. Louis uwielbiał te widoki i te wyznania miłości, którymi obdarowywał ją Malik. Mimo, iż Lux nie była córką jego przyjaciela, to on i tak kochał ją jak swoją. A może i bardziej? Była dla niego wszystkim – No dobrze. Baw się dobrze z wujkiem.
Louis podniósł się z podłogi i podszedł do Zayna, poklepał go po ramieniu i obejrzał się za biegnącą do salonu blondyneczką.
- Jestem z ciebie dumny, stary. Kiedy będziesz miał swoje dzieci, będziesz najlepszym ojcem na świecie. Ja ci to mówię.
- Weź, bo się rozkleję zaraz – Zayn jęknął, po czym wyciągnął z tylnej kieszeni spodni kopertę.
- To dla ciebie.
- Chyba sobie żartujesz! Nie chcę żadnych pieniędzy, Zayn! - Louis odepchnął dłoń przyjaciela, z urażoną miną. Brunet westchnął, po czym wyciągnął ponownie dłoń z kopertą w jego stronę.
- To nie ode mnie idioto. To od niego – Louis spojrzał w jego ciemne oczy, a potem na kopertę. Nie miał pojęcia, co to wszystko znaczyło, ale bał się cholernie. Skąd Zayn mógł mieć coś od Harry’ego? - Powinieneś to wziąć, tak sądzę – Zanim Louis mógł zaprotestować, Zayn wcisnął w jego dłoń kopertę.
- Skąd to masz? - zapytał przestraszony. Jednak Zayn nie miał zamiaru odpowiadać. Wycofał się do drzwi i założył na siebie płaszcz – Zayn? Skąd go masz?
- Zobaczymy się jutro. Miłego wieczoru – Louis nie miał pojęcia, dlaczego jego przyjaciel zachowywał się w ten, a nie w inny sposób, ale nie było to dla niego jasne.
- Zayn! - zawołał Louis, zanim drzwi się zamknęły. Został sam z kopertą w dłoni i pustym umysłem.
Kanapa stała się dziwnie pusta, kiedy Louis na niej siedział. Gdzie był Harry? Co robił? Czy był uśmiechnięty? A może smutny? Może właśnie otwierał kolejne wino i upijał się do nieprzytomności? A może był z Niallem i Liamem? Louis nie wiedział o niczym, kiedy otwierał kopertę i kiedy wyjmował z niej list. Lux siedziała na fotelu obok, spoglądają na telewizor i nie zwracając na niego uwagi, więc miał czas.
LouLou,
kiedy to czytasz, siedzę pewnie na jednym z nudnych przyjęć, na które zostałem zmuszony iść. Albo… Może siedzę w pokoju hotelowym? Sam nie wiem. Naprawdę nie wiem, co teraz robię. Wiem tylko, że na pewno myślę o tobie. To takie nieuniknione. Takie zachłanne i niekończące się. Jak bardzo mogę potrzebować myśleć o tobie cały czas, kiedy nie ma cię obok mnie. A kiedy jesteś… Kiedy jesteś, też o tobie myślę. O twoich miękkich włosach. Błękitnych oczach. Ustach, które kocham całować i twoim głosie, który zawsze przywołuje mnie do porządku. Myślę o tobie cały czas, Lou. Czy to nie dziwne? Nie czujesz się przytłoczony? Czy to cię nie przeraża? Mnie trochę. Ale to przerażenie jest w jakiś dziwny sposób przyjemne. Zaczynam rozumieć, że darzę cię uczuciem. Przepraszam, jeśli tego nie chciałeś. Nie potrafię tego zmienić. Nie potrafię cofnąć tego uczucia, pocałunków i wszystkich słów, jakie powiedziałem. Nie mogę i nie potrafię udawać, że jesteś mi obojętny. Chciałbym być teraz obok ciebie i nie pozwolić ci odejść, bo muszę ci pomóc. Chcę ci pomóc. Wiesz, dlaczego? Bo to moja wina. Czuję, że to moja wina, może gdybym wpłynął na zarząd miałbyś tę pracę i znałbyś mnie już od dawna. Może nawet nie wydarzyłoby się między nami nic, ale to byłoby lepsze. Nie uważasz? Nigdy ci o tym nie powiedziałem. Przepraszam. Chciałbym, abyś mi wybaczył i wierzył, że uda mi się przetrwać tę trasę, bez żadnej wpadki. Sebastian na pewno nie da za wygraną. Nie martw się. Nie będę pił. Obiecuję. Będę silny dla ciebie LouLou. Chciałbym móc cię teraz przytulić i zasnąć na twojej kanapie, wtulonym w ciebie. Naprawdę bym chciał.
Twój Harry.
P.S. Na odwrocie tej kartki jest coś, co możesz wykorzystać.
Odkładając zapisaną kartkę na bok, Harry spojrzał na zegarek. Dochodziła północ. Właśnie kończył się ten piękny, ale zarazem bolesny dla niego miesiąc. Kończył się również rok. I chociaż Harry nie spędzał tego ostatniego dnia i wieczora tak jak chciał, w jego głowie był tylko jeden obraz. Był on w jego głowie przez cały czas, ale tego wieczoru był on wyjątkowo piękny. Błękitne oczy i wesoły uśmiech, który zapamiętał jeszcze z Wigilii. Mimo, iż Mediolan był naprawdę piękny, brunet nie miał ochoty wychodzić na żadne przyjęcie. Na szczęście nikt nie miał o to do niego pretensji. Niall i Liam wyszli przed dwudziestą, a Sebastian nie dawał znaku życia od samego rana. Harry miał spokój. Wreszcie. Wykorzystywał ten błogi czas lenistwa na pisanie. Jedynie to go teraz cieszyło. Oczywiście nie miał tak dużo czasu jakby chciał, bo próby do programu ciągnęły się do rana do wieczora, ale w przerwach zamykał się w swojej garderobie i wykorzystywał to. Cieszył się więc, że mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że udało mu się dokończyć piosenkę na nowy album. Co więcej, nie on rozpoczął pisanie jej. On jedynie ją dokończył i miał nadzieję, że będzie mógł kiedyś zaśpiewać ją z tym, kto ją rozpoczął.
Zasnął chwilkę po północy nie chcąc męczyć swojego organizmu, ale również obudził się naprawdę wcześnie. Pierwszą osobą, o której pomyślał był on. Chciał odwrócić się na drugi bok i zobaczyć jego spokojną twarz, albo włosy rozrzucone na poduszce. Chciał móc objąć jego ciało i wciągnąć jego zapach przez swój nos. Ale mógł jedynie o tym marzyć. Mógł przypominać sobie jak wspaniale było trzymać go w swoich ramionach. Podniósłszy się do pozycji siedzącej, oparł się o zagłówek i sięgnął do stolika nocnego po swojego laptopa. Coś w głębi serca kazało mu zajrzeć na pocztę. Albo po prostu wierzył, że coś tam znajdzie. Nie bez powodu zostawił mu w liście swój adres e-mailowy.
A kiedy znalazł nową wiadomość, nie był świadomy, że wstrzymuje oddech i skarcił się srogo w myślach. Bo przecież była to tylko wiadomość.
Do: whiskyman@email.com
Od: boobear@email.com
(Wysłane: 2:34)
Chciałbym, abyś spędził ten dzień w swoim pokoju. Chciałbym, abyś odpoczął i wreszcie zrobił coś dla siebie, Hazz. Mam nadzieję, że się uśmiechasz. Chciałbym, abyś to robił. Nie jestem na ciebie zły! Ale dziękuję, że mi to wszystko wyjaśniłeś. I jeśli to przerażenie jest dla ciebie przyjemne, to dla mnie też. Nie martw się, Harry. Nie wiem czy zauważyłeś, ale to wszystko, co nas otacza nie jest zwyczajne, więc i my nie jesteśmy. Nie chcę, abyś cokolwiek udawał. Bądź sobą i rób to, co podpowiada ci serce. To zawsze zadziała. Więc… Ten ostatni dzień spędziłem razem z Lux. Zayn wyszedł na przyjęcie, ale wcześniej dał mi kopertę, i nie chciał powiedzieć skąd miał. Był dziwny i nadal nie rozumiem skąd ją miał, ale to chyba nie ma już znaczenia. Sam nie wiem. Lux była urocza. Przez cały wieczór grzecznie oglądała powtórkę twojego koncertu. Wiesz, tego, który zagrałeś w połowie grudnia w Londynie. Strasznie jej się podobało, że może cię widzieć w telewizorze, zresztą… Mnie też się to podobało. Wcześniej uczyłem ją układać puzzle, ale chyba jest jeszcze za mała. Sam nie wiem. A ty jak myślisz? Przed północą usnęła na mojej piersi i nie mogłem się ruszyć, dopóki dobrze nie zasnęła. Lubię to uczucie, kiedy ktoś na mnie zasypia.
Nie wiem do końca jak to było, ale Zayn wrócił późno i znalazłem go rano na mojej kanapie. Spał jak niemowlę. A kiedy się obudził, nadal nie chciał ze mną o tym rozmawiać. Ukrywa coś? Dobrze, nie będę już dociekał. Jeśli czytasz to podczas przerwy w kręceniu programu to pewnie nie masz za wiele czasu. Więc… Po prostu się nie poddawaj i walcz o swoje, dobrze?
Louis.
|WOA|
Próby do programu były nudne. Harry chciał urwać się z nich i móc przynajmniej pozwiedzać miasto, ale nie mógł nawet o tym śnić. Sebastian ciągle wisiał mu nad głową i miał już tego po dziurki w nosie. Na szczęście był jeszcze Niall, który, mimo iż nie pracował, był tam z nimi. Oczywiście nie mógł zostawić Liama. A Liam? Liam pełnił swoje obowiązki wzorowo, nawet lepiej niż wcześniej, chociaż kiedy managera nie było w pobliżu, ponownie stawał się Liamem- przyjacielem, a nie Liamem- ochroniarzem.
- Liam zaraz przyniesie nam coś do jedzenia. Czy tylko ja jestem taki głodny? - Niall usiadł na kanapie, która była jednym z trzech mebli w garderobie Harry’ego. Młodszy chłopak usiadł na krześle i wyciągnął z torby plik kartek. Przez chwilkę porządkował je i szukał tej właściwej, a Horan obserwował go z zaciekawieniem – Co tam masz?
- Postanowiłem sam napisać nowy materiał na płytę, Niall. Nie mam zamiaru nagrać ponownie takiego gówna, które podoba się Sebastianowi. To będzie moja płyta. Moje słowa – powiedział Harry i odwrócił się w stronę Nialla.
- Widzę, że stary Harry Styles powraca. Tak trzymaj, przyjacielu! - Oboje uśmiechnęli się do siebie, po czym młodszy wyciągnął przed siebie dłoń, w której trzymał kartkę z nową piosenką. Oczywiście nie była to piosenka, którą napisał z Louisem, ale także była nowa. Niall pochwycił kartkę, nie zważając na to, że Liam wszedł do pomieszczenia – Oczywiście, jeśli będziesz potrzebował pomocy, pomogę ci!
- Yhy, liczę na to stary. Sam nie wiem czy coś z tego będzie. W gruncie rzeczy jest okej, ale czegoś mi tam brakuje i już sam nie wiem… - jęknął Harry siadając na swoim krześle. Liam przysiadł obok blondyna i również spojrzał na kartkę, nawet nie zauważył, kiedy chłopak wcisnął mu ją do dłoni i sam wstał, aby po chwili pochwycić w swoje dłonie gitarę. Przez chwilkę chodził po pokoju i klepał dłonią w struny.
- Dobra, już mam… - powiedział po chwili blondyn, po czym usiadł obok swojego chłopaka. Usadowił się wygodnie, po czym zaczął coś brzdąkać, co nie przypominało niczego, ale po chwili melodia zaczęła układać się w nowe akordy – Dobra. Przy drugim akordzie zaczynasz śpiewać, Harry – powiedział Niall, po czym ponownie zaczął grać. Harry był jakby osłupiały, bo nie reagował na żadne słowa. Dlatego też, Liam widząc to wszystko zaczął śpiewać. To było trochę dziwne, usłyszeć jego głos, ale dzięki temu gwiazdor ocknął się i zaczął śpiewać kolejną zwrotkę. Chociaż śpiewali to pierwszy raz i naprawdę bez przygotowania, Harry mógł twierdzić, że naprawdę im wyszło. Najdziwniejsze było to, że zaśpiewali to we troje, i nie wyobrażał sobie, aby mógł śpiewać to sam. Za bardzo spodobało mu się ich wspólne brzmienie.
- Czy tylko ja uważam, że to było coś? - powiedział Harry, kiedy zakończyli śpiewać. Niall pokiwał ochoczo głową, a Liam przewrócił jedynie oczami – To jest to!
- Nie wyobrażaj sobie Bóg wie czego, Hazz. Ty tu jesteś gwiazdą. Nie my.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz