Ariana miała zwyczajnie w świecie dość. Nie chodziło tu o ciągłe jęczenia Hannah, że na dworze panuje paskudna pogoda, ale to też było nie do wytrzymania. Chodziło raczej o szkołę, pracę i wszystkich dookoła, którzy czegoś od niej wymagali. Nauczyciele chcieli większego zaangażowania w sprawy szkoły, rodzice lepszych ocen. Przyjaciele więcej poświęcanego czasu, a praca jeszcze więcej czasu! Jednakże Ariana nie miała go wcale, więc z czegoś zrezygnować musiała. Stanęło na przyjaciołach, ale nie dlatego, że widzieć się z nimi nie chciała! Stwierdziła bowiem, że w pracy będzie mogła ich widywać.
-Więc tak po prostu powiedziałaś Jenny i reszcie, że nie masz czasu iść do kina, bo pracujesz? - Hannah usiadła przy barze i wzięłam do ręki swój kubek z kawą. Upijając kilka łyków napoju, kręciła przy tym zabawnie głową. Tamtego popołudnia, nie miała zmiany, ale i tak przyszła do kawiarni. Choćby dlatego, żeby móc porozmawiać z swoją przyjaciółką. Jej długie brązowe włosy które zawsze kręciły się we wszystkie strony i były w totalnym nieładzie, o dziwo były proste jak druty.
-Co się stało z twoimi włosami? - zapytała Ariana, dotykając włosów dziewczyny.
-Świetne są, co nie? Wiesz, byłam dziś po szkole u fryzjera. Podcięła mi końcówki, a potem wyprostowała.
-Wyglądasz świetnie. Powinnaś częściej tak się czesać – stwierdziła rudowłosa.
-Mówisz? - Dziewczyna kiwnęła głową, po czym zabrała się za wycieranie filiżanek – Pomyślę nad tym. Bo wiesz dużo roboty jest z tym. Może powinnam ściąć włosy? - May pokręciła przecząco głową. Brunetka od zawsze miała długie włosy, więc dziewczyna nie wyobrażała jej sobie w innej fryzurze – Nawiasem, to nie było tu jeszcze Louisa i Zayna?
-Nie.
-Dziwnę. Myślałam, że odkąd się znacie przychodzą tu codziennie. Wiesz, Zayn nie może oderwać od ciebie oczu – Hannah poruszyła znacząco brwiami, a potem zamyśliła się na chwilkę. Ciągle rozmyślała nad swoimi włosami. Może faktycznie powinna je ściąć? Wiedziała, że Ariana ją za to zabije, ale potrzebowała jakiejś odmiany.
-Nie bądź złośliwa, dobrze? Zayn jest naprawdę miły. A jeśli cie to naprawdę obchodzi, to pocałował mnie ostatnio, i nawet się z tym nie kryje.
-No coś ty? – mruknęła z pogardą brunetka – Przecież wiem, że cię pocałował. Wróciłaś do kawiarni taka uśmiechnięta, że nic innego nie mogło mi przyjść na myśl – Hannah wyszczerzyła się do swojej przyjaciółki.
-Wariatka! - powiedziała, pokazując język. W głębi duszy było jej przykro, że nie zobaczy Zayna tego wieczora. Jednak zdawała sobie sprawę, że nie ma go na wyłączność. Przecież on też miał swoje życie.
May parzyła właśnie świeżą kawę, kiedy do budynku wszedł dobrze jej znany blondynek. Ucieszyła się widząc znajomą twarz, ponieważ potrzebowała oderwać się na chwilkę od pracy. Bo przecież Hannah nie mogła być tą odskocznią. Ona była tam przez większość swojego wolnego czasu. Nawet wtedy kiedy nie pracowała. Oczywiście czasami się przydawała, jednak nawet rudowłosa czasami miała jej dosyć.
Niall przywitał ją ciepłym uśmiechem. Jak zawsze miał ze sobą książki i rozkładał się z nimi na stole.
-Zauważyłam, że bardzo lubisz czytać.
-Czasami. Znacznie bardziej wolę się przytulać, albo rozmawiać z ludźmi – wytłumaczył chłopak. A potem tak po prostu zamówił herbatę. Ariana nie śpieszyła się z przygotowaniem jej, ponieważ w głowie układała sobie to, o czym będzie rozmawiać z Horanem.
-Więc pracujesz tu codziennie? - zapytał Niall, kiedy dziewczyna się do niego przysiadła.
-Tak. Codziennie po szkole, no i w weekendy. Nie cierpię brać pieniędzy od moich rodziców, a w ten sposób nie muszę.
-Idealne przygotowanie do samodzielnego życia. Też bym pracował gdyby nie moja mama. Ciągle tylko powtarza, że mi to w ogóle nie potrzebne. Czasami nie rozumiem kobiet. W sumie to i lepiej, nie mógłbym się z wami związać – Ariana zmarszczyła brwi, ale po chwili zrozumiała sens słów chłopaka.
-Jesteś słodki Niall. Pasujesz mi tylko do jednej osoby – mruknęła pod nosem dziewczyna.
-Był tu dziś Louis?
-Nie. Zayna też nie było.
-Oboje nad tym ubolewamy? - Kiwnęła głową, a potem uśmiechnęła się lekko – Widzisz? Dwie obce osoby, a jak mieszają w życiu.
-Obce to za mocne słowo – rzekła. Niall przyjrzał jej się uważnie, a potem pomyślał sobie, że może ona opowie mu coś o Louis’m. Sama przecież zasugerowała, że nie jest jej obcy. No i przecież razem z nim go znalazła. Bardzo chciał dowiedzieć się czegoś o starszym chłopaku. Myślał o nim prawie cały czas i jedyne czego chciał to spotkać go znowu.
-Więc znasz go dobrze. Opowiesz mi coś o nim? Nie widać tego, ale jestem dość wstydliwy. Po prostu chciałbym wiedzieć jakich facetów szuka – mruknął Niall, troszeczkę zażenowany, że pyta o takie coś.
-Och, Niall. Przykro mi, ale nie będę mogła ci pomóc. Nie znam go. Znaczy znam, ale dość krótko. Louis jest znajomym mojej siostry Caroli. Wiesz, chodzą razem na imprezy – Niall westchnął zrezygnowany, po czym upił łyk swojej herbaty – Ale spokojnie. Myślę, że na ciebie leci.
-Co? - Chłopak spojrzał na nią, zaskoczony jej słowami. Ona jednie uśmiechnąwszy się zadziornie wzruszyła ramionami.
Louis usiadł na podłodze, obok swojego przyjaciela, który zawzięcie próbował przejechać tor w nowej grze starszego. Od przeszło dwóch godzin, obaj siedzieli na podłodze w mieszkaniu Tomlinsona i grali w nową część Need For Speed, którą szatyn kupił parę dni wcześniej. Zazwyczaj kiedy się nie uczyli, właśnie tak spędzali wolny czas. Czasami grali też w Fife. Tego popołudnia postanowili spędzić czas u Louisa, ponieważ w domu Mulata była jego siostra. Szatyn nie przepadał za nią, a ona za nim. Malik wolał trzymać ich z daleka od siebie.
-Ej! To nie było fair play! - krzyknął Louis, uderzając bruneta w ramię, kiedy ten złamał reguły gry. Chłopak roześmiał się perliście i posłałam u całusa. Oboje uwielbiali się denerwować i przekomarzać – Zawsze musisz oszukiwać? - Zayn spojrzał na przyjaciela i postanowił być z nim szczery, chociaż tak naprawdę nie musiał.
-Całowałem się z Arianą – powiedział, a potem powrócił do gry. Jednakże po chwili musiał przestać, ponieważ szatyn wpatrywał się w niego zaskoczonym wzrokiem.
-Co robiłeś z Arianą? - zapytał.
-Oj, nie udawaj, że nie słyszałeś! Całowałem się z nią. Louis! Błagam cię! Tylko mi nie mów, że to nieodpowiednie, że do siebie nie pasujemy, że ona jest gorsza…
-Co? Nigdy bym tak nie powiedział. Kto ci naopowiadał takich bzdur? - Louis spojrzał przenikliwie na przyjaciela – No jasne! Stephanie! Och, mała, wredna…
-Louis. Nic na nią nie poradzimy. Taka już jest – Zayn westchnął odłożywszy swojego pada na stolik. Szatyn kiwną głową i oparł się plecami o sofę. Skoro Zayn powiedział mu prawdę, to on także powinien to zrobić. Bał się. Owszem. Jednakże wiedział, że mimo wszystko Zayn akceptuje go takim jaki jest.
-Wiesz. Ja też się z kimś ostatnio całowałem – mruknął Tomlinson.
-Z Niallem? - Zayn spojrzał na przyjaciela z uśmiechem, a potem puścił mu oczko- Louis. Nie ukrywaj czegoś co jest tak cholernie oczywiste. Odkąd Jackson zmarł nie miałeś nikogo na poważnie i zrobiłeś się… - Louis zmroził go wzrokiem, a potem uderzył w głowę – No co! Dobra, powiem tak. Cieszę się, że może wreszcie ktoś ci zawrócił w głowię.
-Niall ma problemy, zresztą! Sam dobrze wiesz, że ma się wyprowadzić – jęknął Louis.
-Ale ty, masz na to sposób?
-Kim bym był, gdybym nie miał? - Zayn zaśmiał się i przybił piątkę z przyjacielem. Po czym pochwycił ponownie swojego pada – Zaproponowałem mamie Nialla, żeby u mnie zamieszkał.
-Co zaproponowałeś jego mamie? - powiedział Zayn, udając wcześniejszy ton przyjaciela. Nie minęła chwila, a oboje zaczęli się głośno śmiać. Nie było to niczym nadzwyczajnym. Zawsze bawiło ich to samo i wiedzieli jak spowodować śmiech u drugiego – Zgodziła się?
-Powiedziała, że się zastanowi – odpowiedział Louis. W duchu miał wielką nadzieje, że jego propozycja zostanie przyjęta. On naprawdę chciał zamieszkać z Niallem.
Niall wszedł do kawiarni nie oglądając się na boki. Był zły. Tak cholernie zły, że chciało mu się płakać. Czasami wydawało mu się, że gdyby umarł wszystko było by łatwiejsze i jego rodzice nie mieliby tyle problemów. Nie mógł pojąć jak mogli podjąć za niego tak ważną decyzje dotyczącą przeprowadzki. I nie chodziło tu o przeprowadzkę do Londynu. Zniósł by nawet to. Jednak nie! Chłopak nie był w nastroju na pogaduszki, więc kiedy Ariana podeszła zebrać jego zamówienie nawet na nią nie spojrzał. Zamówiwszy herbatę spoglądał w okno, jakby czekając na coś co miało się nigdy nie wydarzyć. May od razu zauważyła, że jest z nim coś nie tak. Był smutny. Jego oczy nie były jak zwykle roześmiane i pogodne. Były przygaszone.
-Hej, blondi! Nie smuć się, co? - mruknęła dziewczyna przynosząc mu zamówienie. Niall spojrzał na nią od razu, ponieważ zdziwiły go słowa jakimi go nazwała.
-Moi rodzice wyprowadzają się do Londynu. Każą mi mieszkać z jakimś chłopakiem, którego nie znam! - Rudowłosa skrzywiła się na słowa chłopaka, a potem przysiadła się obok niego.
-Nie martw się. Będzie dobrze. W razie czego masz mnie, Zayna no i Louisa.
Oczy blondyna rozszerzyły się na wspomnienie ostatnich wydarzeń w których uczestniczył on i Tomlinson. Przez chwilkę jego serce biło szybciej. Ale opanował się i ogarnął zanim Ariana mogłaby zobaczyć na jego twarz czerwone wypieki. Na szczęście dziewczyna nic nie powiedziała. Uśmiechnąwszy się do niego odeszła w stronę barowej lady. Niall pozostał sam i ponownie zapatrzył się w szybę.
Louis wtargnąwszy do The Six Pence rozejrzał się, i dostrzegłszy Arianę podbiegł do niej radośnie. Był szczęśliwy jak mało kiedy. Cieszył się jak małe dziecko, nawet nie spostrzegł Nialla, co było wielkim błędem. Blondyn przypatrywał się mu i czekał w ciszy, aż starszy chłopak go dostrzeże. Chciał mu powiedzieć co się stało. Wierzył bowiem, że Louis znajdzie rozwiązanie z beznadziejnej sytuacji. Chociaż Niall nie powinien obciążać go swoimi problemami, czuł że szatyn nie wybaczył by gdyby mu nie powiedział.
-Och, zgodziła się! Rozumiesz to! - wykrzyczał Louis potrząsając lekko dziewczyną.
-Louis! Spokojnie, chłopcze! Co się stało? – Jednak on nie słuchał jej pytań. Skakał w około niej ciesząc się i wymachując rekami. Pod nosem cięgle wypowiadał jeden wers. Niestety Ariana, ani nawet Hannah, która usłyszawszy krzyki wyszła z zaplecza, nie miały zielonego pojęcia o co chodziło Tomlinsonowi.
-Louis! Stań spokojnie i powiedz co się stało. Kto się zgodził i na co? - Chłopak przystaną obok niej, ale nadal wymachiwał rekami jakby tańcząc w miejscu. Z daleka wyglądało to komicznie dlatego Horan zakrył dłonią usta aby się nie roześmiać.
-No jak to kto! Pani Maria!
-A kto to? - zapytała, Hannah.
-Nic nie wicie? Zayn wam jeszcze nie powiedział? On to jednak czasami szaleje i naprawdę trzyma język za zębami – Ariana uśmiechnęła się pod nosem na wspomnienie bruneta, a potem spojrzawszy wyczekująco na chłopaka podniosła jedną brew ku górze – Poprosiłem rodziców Nialla, aby mógł ze mną zamieszkać. Nie musi już wyjeżdżać! Do tego mogę mieć na niego oko i nie pozwolę, żeby więcej mdlał!
Niall nie do końca był pewien czy dobrze usłyszał. W jego głowie kłębiło się mnóstwo przeróżnych myśli. Tych dobrych, ale i tych złych. Z jednej strony jego serce ponownie zabiło mocniej, ponieważ Louis się o niego martwił. Jednak z drugiej… czuł się oszukany. Tak bardzo oszukany, że nie mógł wytrzymać w tym samym miejscu co szatyn, ani chwili dłużej. Dlatego też pośpiesznie zebrał swoje rzeczy i ruszył do drzwi. Oczywiście Louis go zauważył. Był tak bardzo zaszokowany, że jedyne co zdołała powiedzieć to głupie – Niech to szlag trafi!
Oczywiście chciał pójść za Horanem! Jednakże Ariana mu na to nie pozwoliła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz