środa, 19 lutego 2014

Niall obudził się chwilkę po ósmej. Nie do końca wiedział gdzie się znajduje, ale po chwili rozglądania się, przypomniał sobie poprzedni wieczór. Przetarłszy policzek, wstał z kanapy i poszedł do kuchni. Nie zastał tam nikogo, ale na stole leżała kartka z jego imieniem. Pochwycił ją szybko, a potem nastawił wodę na herbatę. To była jedyna rzecz jakiej sobie nigdy nie odmawiał. Herbata. Najlepiej zielona. Otwierając kartkę, Horan nie wiedział czego może się spodziewać, ale był dziwnie spokojny.

'Niall,

nie miałem serca cię budzić. Mam nadzieje, że nie spóźnisz się na zajęcia. Jeśli chcesz na blacie jest coś do jedzenia. Wrócę bardzo późno. - Twój Louis’

Blondyn westchną spojrzawszy na blat, gdzie na talerzu leżały kanapki. To było oczywiste, że nie dałby rady zjeść ich wszystkich. To było niewykonalne. Postanowił jednak znieść, jedną lub dwie. Tak, aby Louis już się go nie czepiał. Po prostu trochę poudaje. Pomyślał, że tak będzie dobrze. Sięgnąwszy po jedną z nich przyjrzał się jej i stwierdził, że mogło być gorzej. Nie chciał, ale wiedział, że musi. Nawet on. Czasami musiał to robić. Kiedy zjadł dwie z nich, w jednej z szafek znalazł woreczki i wepchną do jednego trzy kanapki. Potem wcisną je do swojej torby. Wypił herbatę i szybko wyszedł z domu. Naprawdę nie chciał się spóźnić na zajęcia.

Będą już przy uniwersytecie, odnalazł w torbie kanapki, wyciągnął je i wyrzucił do pierwszego lepszego śmietnika. Wiedział, że to karygodne i nieodpowiednie, ale nie mógł nic na to poradzić. Wiedział również, że jeśli nie zapisze się na terapie to Tomlinson nie da mu spokoju. Przez całe zajęcia układał sobie plan, jak idealnie okłamać Louisa. Wiedział, że go okłamuje! Naprawdę był tego świadomy. Ale wiedział także, że bez tego nie da rady funkcjonować.

Hannah podała Arianie kolejną bluzkę w krzykliwym kolorze, na co dziewczyna się skrzywiła. Oczywiste było to, że nie przepadała za takimi kolorami. Lubiła prostotę i ciemne kolory. Jednak Hannah uważała, że wie lepiej co pasuje jej przyjaciółce i czasami dręczyła ja i męczyła, aby tylko kupiła to co jej wybrała. Ariana czasami ulegała. Zazwyczaj wtedy nie miała już siły słuchać jęczenia brunetki.

-Hej, Ariana! Powiedź mi jedną rzecz. Ja tu chyba czegoś nie rozumiem. Ty i Zayn…, jesteście razem, czy nie? - May spojrzała w lusterko i nie wiedziała co odpowiedzieć przyjaciółce. Co prawda ona i Zayn nie zachowywali się jak zwykli znajomi, czy przyjaciela. Ale przecież żadne z nich nie deklarowało, żadnego poważniejszego związku. Do tego jeszcze Stephanie powiedziała, to co powiedziała… Rudowłosa była rozdarta, jak jeszcze nigdy. Więc wzruszyła tylko ramionami – No, ale jak to nie wiesz. Całowałaś się z nim. Nie dopowiadaj, bo to jasne jak słońce. Ty podobasz się mu, tylko teraz pytanie czy on podoba się tobie? - Ariana naprawdę chciała powiedzieć, że tak. Ale tego nie zrobiła.

-Stephanie powiedziała mi, że Zayn się mną bawi – mruknęła dziewczyna. Hannah wytrzeszczyła oczy i prawie upuściła spódniczkę, którą trzymała w ręku.

-Żartujesz? No, ale skąd ona może to wiedzieć?

-To jego siostra, Hannah – jęknęła May, po czym usiadła na siedzeniu w przebieralni.

-On nawet nie wygląda na kogoś, kto jest zdolny do takiego czegoś. May! Nie daj się podejść jakiejś dziewczynie.

-No, ale dlaczego mam jej nie wierzyć? Zna go! Powiedziała, że nie miał nigdy dziewczyny. Co jest równoznaczne z tym, że przebiera w nich. Ja w tym miesiącu, a potem dowiedzenia? Nie dziękuje – Hannah przeklęła w myślach Stephanie jak i samego Malika.

-Oj, wiesz. Faceci są jak wyrostek robaczkowy. Powoduje dużo cierpienia, a jak się go w końcu pozbędziesz, to okazuje się, że i tak nie był do niczego potrzebny – Ariana roześmiała się bardzo głośno, aż kilkoro ludzi spojrzało w ich stronę. Więc przymknęła sobie usta dłonią – Naprawdę!

Drzwi zaskrzypiały, kiedy Zayn przekroczył próg kawiarni. Jego smutne oczy, powłóczyły się po całym lokalu w poszukiwaniu rudej czupryny. Ariana go unikała. Był tego pewien. Nie odpowiadała na jego sms-y, i nie odbierała kiedy do niej dzwonił. Czuł w piersi przeszywający ból, ponieważ nie wydawało mu się, aby zrobił coś złego. Nie miał bladego pojęcia, dlaczego ona go unikała. Usiadłszy na swoim stałym miejscu, spojrzał w stronę stojącej w oddali Hannah. Ona, kiedy tylko go zauważyła kiwnęła głową, jakby obiecując, że za chwilę do niego przyjdzie. Brunet miał nadzieje, że dziewczyna powiem mu co się stało. Naprawdę potrzebował, aby ktoś podniósł go na duchu i powiedział, że wszystko będzie dobrze.

Hannah była uśmiechnięta kiedy podeszła do stolika, przy którym siedział. Jej wzrok jak zwykle był wesoły i pełny pozytywnej energii. Ona zawsze taka była.

-Cześć Zayn – zaszczebiotała radośnie – Podać ci kawę? - dodała, kiedy chłopak na nią spojrzał. Zayn jedynie przytakną, niezdolny do powiedzenia czegokolwiek. Dopiero kiedy brunetka odeszła w stronę barowej lady przypomniał sobie jak się mówi. Cóż za ironia. Układając w głowie swoje słowa, chłopak czekał na swoją kawę. Cisza jaka panowała w kawiarni była dość niespotykana. Bardzo rzadko można było tu ją spotkać.

Zayn ocknął się dopiero kiedy ktoś klepną go po ramieniu. Nie spodziewał się nikogo nadzwyczajnego, ale miał nadzieje, że to może Ariana. Niestety pomylił się bardzo i na jego twarz wstąpił grymas niezadowolenia. Stała przed nim kobieta z długimi, blond włosami. Jej niebieskie oczy spoglądały łagodnie na twarz Malika. On jakby w szoku, nie za bardzo był pewien kto przed nim stał. Nadal miał nadzieje, że może mu się wydawało i to właśnie panna May stała przed nim.

-Zayn? Wszystko gra? - Głos jaki wydobył się z gardła dziewczyny, wcale nie był tym, który chciał usłyszeć. Zamrugawszy oczami, zorientował się kto przed nim stoi.

-Francesca? - zapytał, zdziwiony chłopak. Na twarzy blondynki pojawił się szeroki uśmiech – Matko. To naprawdę ty? Co ty tu robisz? Myślałem, że wyjechałaś do Londynu! - Zayn wstał z swojego miejsca i mocno uścisną dziewczynę. Po chwili siedzieli naprzeciwko siebie.

-Oczywiście, że wyjechałam. Ale wiesz…., nawet ja czasami muszę odwiedzić rodziców. Zresztą, samotność to nic fajnego – Zayn przytakną, i nikły uśmiech pojawił się na jego twarzy – Zresztą, mój brat się zaręczył i mama organizuje jakieś przyjęcie za kilka dni. No a ty? Opowiadaj co u ciebie! - Francesca była wulkanem anergii. Nie potrafiła usiedzieć długo w miejscu. Odkąd Louis przedstawił ją brunetowi, zawsze chodzili we trójkę do klubów. Niestety trwało to dość krótko, ponieważ dziewczyna wyprowadziła się do Londynu na studia. Jednak przez czas wspólnego przebywania i imprezowania Francesca stała się dla Zayna, jak i dla Lou jak siostra.

W czasie kiedy blondynka opowiadała chłopakowi o swoich studiach, Hannah zdążyła przynieść kawę dla Zayna, a potem również dla jego towarzyszki. Brunetka nie pytała o nic, obrzuciła jedynie chłopaka zaskoczonym spojrzeniem, czego on naprawdę nie zauważył.

-Tak strasznie stęskniłam się za Louisem! - powiedziała z entuzjazmem dziewczyna – Wiesz dobrze, że jest dla mnie jak brat.

-Szczególnie kiedy tarmosiłaś jego policzki? - Zayn zaśmiał się dźwięcznie, na co dziewczyna pogroziła mu palcem – No ale przyznaj, że zawsze tak było! - Francesca przewróciła oczami, a potem upiła łyk swojej kawy.

-Właściwie to co u niego słychać? O tobie wiem już chyba wszystko, a o Tommo nie wspomniałeś nawet słowa. Żyje chociaż? - Malik kiwną głową, a potem zastanowił się, czy opowiadać blondynce o perypetiach szatyna. Ostatecznie stwierdził, że jest ich dobrą przyjaciółką i ma prawo wiedzieć.

-Louis wpadł po uszy i nawet śmiem twierdzić, że się zakochał – Dziewczyna klasnęła podekscytowana w dłonie.

-Nie żartuj! Louis i zakochanie się? Opowiadaj! Kim jest ta szczęściara? - zapytała dziewczyna. Zayn miał wielką ochotę wybuchnąć śmiechem, ponieważ ona nie miała zielonego pojęcia, jak bardzo się myli.

-Właściwie to jest on, i ma na imię Niall – Blond dziewczyna zamarła na chwilkę i wytrzeszczyła zabawnie oczy.

-Wkręcasz mnie, tak? - zapytała. Zayn pokręcił przecząco głową – O mój Boże! Ty mówisz serio! Nie mogę uwierzyć, że Louis naprawdę jest gejem.

-No cóż…,tak właśnie jest. Niall na pewno przypadnie ci do gustu. Jest świetny. Naprawdę do siebie pasują.

Francesca nie mogła wyjść z podziwu, że jej najlepszy przyjaciel naprawdę okazał się gejem. Na domiar złego nic jej o tym nie powiedział. A przecież mógł do niej zadzwonić! Odmienność Tomlinsona, naprawdę jej nie przeszkadzała. Blondynka była szczęśliwa, że chłopak znalazł sobie kogoś kto może go uszczęśliwić.

Louis przekręcił kolejną stronę w swoim podręczniku. Przymknął na chwile oczy i odchylił głowę do tyłu. Przez długie czytanie bolały go oczy, ale był zbyt leniwy, żeby iść do sypialni po swoje okulary. Było już późno, a on nadal studiował notatki z zajęć. Dawno tego nie robił. Koc którym był okryty zsunął się z jego nóg, więc chłopak pociągnął go w górę, nakrywając się nim starannie Telefon Tomlinsona zapiszczał kilka razy, pochylił się nad nim, aby zobaczyć czy to aby nie Niall. Chłopak westchnął widząc jedynie wiadomość od swojej siostry. Odkąd Louis wrócił z zajęć, z niecierpliwością czekał na powrót Horan. Doskonale zdawał sobie sprawę, że chłopak udał się do poradni, aby zapisać się na terapie.

Szczęk zamka wytrącił szatyna z lektury. Spojrzawszy w stronę przedpokoju, ujrzał postać blondyna wchodzącą do mieszkania. Nie było w tym niczego nadzwyczajnego, ale i tak serce starszego łomotało jak szalone! Sam do końca nie był pewien co się z nim działo. Horan rozebrał się powoli z kurtki i butów, a potem powolnym krokiem wszedł do salonu. Nie spojrzawszy na Louisa usiadł obok i zakrył dłońmi twarz. Chwila ciszy jaka minęła wydawała się wiecznością. Potargane blond włosy i blady skrawek twarzy młodszego, uświadomił Louisa, że nic nie było w porządku. Oczywiście mógłby przytulić go i zapewnić, że wszystko będzie dobrze, ale… Nie chciał. W zamian za to, wstał z swojego miejsca udając się do kuchni, gdzie przygotował dwie herbaty. Zwykłą dla siebie i zieloną dla Horana. Wróciwszy do salonu spostrzegł, że Niall łkał cicho w tej samej pozycji co wcześniej. Wiedział, że tym razem musi zareagować. Postawiwszy kubki na stoliku, usiadł obok chłopaka i otoczył jego drobne ciało ramieniem. Przez ciało Nialla przeszły dreszcze, ponieważ pierwszy raz w tamtym dniu, starszy chłopak go dotknął. Możliwe, że gdyby nie fakt, że czuł się fatalnie i całkowicie odechciało mu się żyć, rzuciłby się na Lou. Och, miał na niego taką wielką ochotę! Jednakże zmęczenie, połączone z nutką frustracji dawało mu się we znaki. Przez godzinę siedzenia na; według niego durnym spotkaniu, pomieszało mu się w głowie i nie za bardzo wiedział co ma myśleć. Może faktycznie Louis miał rację i powinien chodzić na terapię? A może mógłby poradzić sobie z tym sam? Sam do końca nie był pewien. Ostatecznie przecież obiecał sobie troszkę skłamać. Oczywiście dla swojego dobra! Przecież Louis się niczego nie dowie. Jego rodzice się nie zorientowali, to dlaczego on miałby to zrobić?

-Jestem z tobą . Zawszę będę– wyszeptał łagodnie Louis, przytulając blondyna do swojego torsu.

A może Niall się mylił?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz