wtorek, 18 lutego 2014

Wtorkowy dzień byłby naprawdę udany, gdyby nie test z geometrii, na który Ariana nie umiałam kompletnie nic. Jednak i to było do wytrzymania. Hannah, jak zwykle znalazła ją na przerwie, więc pobyt w szkole nie był taki zły. Na dworze także nie było najgorzej. Mimo zimnego marcowego wiatru, Ariana nie narzekała na pogodę. Lubiła te zimne dni, w które mogła założyć na siebie ciepły sweter i nie pokazywać swojej prawdziwej figury. Nie to, żeby jej nie lubiła! Wiedziała, że nie jest idealna, ale też nie przeszkadzało jej to, jak wygląda. Zawsze mówiła sobie, że nie ma na to wpływu. W to właśnie wierzyła.

Idąc do domu rozmyślała nad wieczorem w The Six Pence. Ciągle nie mogła wyrzucić z głowy obrazka Louisa i Zayna. Nie mogła też sobie darować, że Carola powiedziała im o kawiarni! Oczywiste było to, że wolałaby już nigdy nie spotkać chłopaków. Tak dla własnego bezpieczeństwa. Jednak los chciał inaczej i coś podpowiadało jej, że to nie pierwsze i nie ostatnie spotkanie z nimi, w kawiarni.

W domu nie było nikogo. Przynajmniej tak sądziła rudowłosa. Państwo May pracowali do późna, a Carola zazwyczaj o tej porze była na uczelni. Pilnie studiowała stosunki międzynarodowe, ale tylko przed swoimi rodzicami. Jej głównym zajęciem przez większość czasu było chodzenie na imprezy i odsypianie ich na zajęciach, albo też w domu. Oprócz tego, Carola była dobrą siostrą, jednak Ariana i tak za nią nie przepadała.

Powolnym ruchem zdjęła z siebie kurtkę, czapkę i buty, po czym skierowała się do kuchni, aby się czegoś napić. To, co tam zobaczyła, zdziwiło ją nieco. Jej siostra stała oparta o stół.

- Co ty tu robisz? - zapytała.

- O, wróciłaś już? Zerwałam się z zajęć, bo muszę poszukać pewnej książki – Dziewczyna pokiwała głową. Sięgnąwszy do lodówki, wyjęła z niej sok i upiła kilka łyków, po czym wyszła do swojego pokoju.

Nie był to duży pokój, ale jej zdecydowanie wystarczył. Ściany koloru jasnego turkusa oraz ciemne panele idealnie pasowały do skromnego wnętrza. Ariana nie lubiła zagraconych pomieszczeń. Dlatego też, w jej pokoju było tylko łóżko, krzesło i wielkie biurko. Dziewczyna nie potrzebowała niczego więcej. Oczywiście, była także skromna garderoba, w której nikt nie znalazłby najmodniejszych ubrań. To Carola wędrowała posłusznie za najnowszymi trendami mody, i ciągle wydawała pieniądze na ubrania.

Dzwonek do drzwi rozproszył ciszę panującą w domu. Ariana miała wielką nadzieje, że to nie kolejny akwizytor. Nie cierpiała rozmów z nimi. Nie spodziewała się nikogo o tej porze. Była naprawdę zdziwiona dzwoniącym dzwonkiem o szesnastej popołudniu!

- Otworzę! - krzyknęła Carola z kuchni. Ariana wywróciła oczami, grzebiąc w swoim plecaku.

- A rób co chcesz – mruknęła po nosem. Szukając swojego notesu zorientowała się, że w plecaku go nie ma. Z przedpokoju doszły ją jakieś odgłosy, przez co stwierdziła, że ktoś przyszedł. Nie przejęła się tym za bardzo. Zdjęła z siebie jeansową koszulę, zostając tylko w czarnej bokserce. Postanowiła się przebrać, zważając na niewygodę jaką przysporzyła jej koszula. Wyciągnęła z szafy czarny sweter i już miała go zakładać, ale usłyszała nawoływania swojej siostry. Prychnęła pod nosem, po czym szybko wyszła z pokoju. Gdy weszła do salonu, o mały włos nie dostała zawału. Stał przed nią nie kto inny, jak Zayn Malik. Przez chwilkę wstrzymywała oddech, jakby to miało jej w czymś pomóc. Zayn na początku nie za bardzo wiedział, co się dzieje, dopiero kiedy Louis zauważył dziewczynę, brunet przyłapał się na wpatrywaniu w jej oczy.

- Co ona tu robi? - zapytał Tomlinson. Ariana założyła ręce na piersi, a Zayn westchną zrezygnowany, po czym uderzył przyjaciela w tył głowy.

- One są siostrami.

- No tak, ale… - Louis nie do końca był pewien, co powiedział. Uśmiechnął się przepraszająco, a potem schował za Malika. Carola nie zwróciła nawet na to uwagi, usilnie szukała czegoś w jednej z szafek.

- Czego szukasz? - zapytała rudowłosa. Starsza spojrzała na nią przez chwilkę, a potem ponownie zagłębiła się w szukaniu. Ariana spojrzała pytająco na Zayna. Ten jednak wzruszył tylko ramionami.

- Mam cię! - krzyknęła Carola. Po chwili wyciągnęła do góry dłoń, w której trzymała książkę. Prychnięcie Ariany utwierdziło Zayna w przekonaniu, że dziewczyna naprawdę nie przepada za swoja siostrą.

Rudowłosa wróciła do swojego pokoju z zamiarem dalszego poszukiwania notesu. Nawet nie zwróciła szczególnie uwagi, że Zayn poszedł za nią. Najpierw szybkim ruchem wciągnęła na siebie sweter, po czym włożyła do plecaka książkę i swój portfel. Przystanęła przy biurku zastanawiając się, gdzie mogła położyć swoją zgubę. Rozejrzała się po pokoju, i dopiero wtedy zobaczyła Zayna stojącego w drzwiach. Na początku przestraszyła się myśli, że chłopak obserwował ją przez chwilę. Spojrzała więc na niego pytająco.

- Więc? - zaczęła spokojnie. – Stoisz tu, ponieważ? - Zayn zawahał się przez chwilkę, ale w ostateczności uśmiechnął się do niej – Aha, przyszedłeś tu za mną, żeby się tylko śmiać.

-Uśmiechać się – poprawił ja – Chciałem zobaczyć co robisz – Ariana ze zdziwienia uniosła brwi do góry- Byłem ciekawy…

-Och, nie wysilaj się! Wszyscy jesteście beznadziejni – warknęła dziewczyna. Odwróciła się na pięcie i zabrała na dalsze poszukiwania notesu. Zayn westchną zrezygnowany, a potem wrócił do salonu, gdzie Carola i Louis dyskutowali o czym zawzięcie.

Zayn oparł się o ścianę i przysłuchiwał się rozmowie przyjaciela z Carolą. Dyskutowali o czymś, co kompletnie go nie interesowała. Jego umysł zaprzątał teraz ktoś inny. Ktoś bardziej intrygujący i szalenie ciekawy.

Ariana wydawała się być normalną dziewczyną. Młodszą od niego, dziewczyną. Nastolatką. Trochę inna, niż większość tych z którymi chłopak miał do czynienia. Na początku wydawała mu się, że dziewczyna jest spokojna i opanowana. Jednak teraz wydała mu się troszeczkę nerwowa. Może po prostu nie potrafił oceniać ludzi po trzech dniach znajomości? Nie miał zielonego pojęcia dlaczego, ale chciał poznać dziewczynę bardziej niż podczas niedawnej imprezy.

-Wychodzę – usłyszał tuż obok siebie głos Ariany. Spojrzał w jej stronę i uśmiechną się lekko. Dziewczyna odwzajemniła jego uśmiech, ale tylko przez chwilkę, ponieważ usłyszała głos swojej starszej siostry.

-Dokąd idziesz? - Ariana fuknęła pod nosem, po czym zabrała z wieszaka swoją kurtkę.

-Do pracy – mruknęłam pod nosem.

-My też tam idziemy! - powiedział Louis. Zayn kiwną głową, a dziewczyna jedynie wzruszyła ramionami. Nie chciała aby chłopcy znowu tam szli. Wiedziała bowiem, że Malik będzie ją obserwował. Drażniło ją to – Oddam ci książkę jak ją skseruje, okej? - Cała trójka weszła do przedpokoju.

-Idźcie z nią, żeby się nie zgubiła – powiedziała Carola. Ariana zignorowała jej słowa i wyszła z domu. Zayn zrobił to samo i dogonił ją na schodach. Tomlinson szedł wolno, wydawało się, że wcale mu się nie śpieszyło. Może po prostu chciał zostawić Ariane i Zayna samych?

Mimo zimnego popołudnia Ariana nie narzekała na drogę do The Six Pence. Gdyby nie fakt, że szedł z nią Zayn i Louis, byłoby lepiej, jednak nie narzekała na brak śmiechu. Louis okazał się zabawny, a przynajmniej próbował taki być. Chciał chyba odkupić swoje winy, za nazywanie rudowłosej siostrą Caroli. Zayn nic nie mówił. Uśmiechał się tylko i zerkał od czasu, do czasu na Ariane.

-A wiecie ile roboty jest z nauczaniem młodzieży? Chyba najgorsze co może być! - powiedział oburzony Louis.

-Yhy, jestem w liceum wiem co to młodzież – roześmiała się Ariana. Louis wytrzeszczył oczy i zmieszał się nieco. Malik poklepał go po plecach i otoczył przyjaźnie ramieniem.

-Nie zwracaj na niego uwagi. Czasami mówi głupoty – Szatyn zmroził go wzrokiem, a potem rozejrzał się do około. Park o tej porze był przykryty mgłą. Jednak widoczność była znośna. Przechodząc przez rzekę Louis poszedł kilka kroków na przód, aby zobaczyć czy ścieżka prowadzące do kawiarni jest pusta. Nie była. Louis przystaną nagle, a w jego głowie pojawiły się przeróżne myśli. Nie wiedział co ma zrobić. Zayn i Ariana także stanęli, tuż obok niego.

-Stary, co jest? - zapytał Zayn. Ariana pochwyciła jego wzrok.

-Matko! - krzyknęła dziewczyna – Ktoś tam leży.

Rudowłosa zaczęła biec do ławki, obok której leżało ciało. Zayn ruszył tuż za nią, zostawiając przyjaciela samego. Louis nie wiedział co ma zrobić! Powróciły do niego wspomnienia tamtej felernej nocy. Jednak zdrowy rozsądek rozkazał mu je odrzucić. Pobiegł za Mulatem. Ariana klęczała nad ciałem, a Zayn pochylał się w jej stronę.

-Żyje? - zapytał Louis. Dziewczyna kiwnęła głową. Chłopak klekną obok niej i w tej właśnie chwili, ujrzał chłopaka leżącego na ziemi. Był to drobnej postury mężczyzna, miał delikatne rysy twarzy, spod jego czarnej czapki wystawały jasne kosmyki włosów. Opadały na czoło tworząc jasną poświatę. Louis uśmiechną się pod nosem do siebie. Chłopak był uroczy, to musiał przyznać. Wyglądał tak niewinnie i subtelnie jak nikt inny. Tomlinson powolnym ruchem dotkną jego ciepłego policzka, a potem potarł kciukiem nos. Ariana przyglądała mu się z zaciekawieniem. Z jej punktu widzenia wyglądało to naprawdę dziwnie, ale nie obchodziło go to. Chciał chociaż przez chwilkę poczuć pod swoimi palcami, skórę nieznajomego chłopaka. Niesamowicie przystojnego chłopaka. Zayn szturchną go w ramie, wyrywając go z dziwnego stanu. Szatyn odchrząkną, a potem razem z Arianą próbowali ocucić nieznajomego. Chłopak otworzył oczy po chwili, kompletnie nie wiedząc co się stało.

-Hej, słyszysz nas? - zapytała Ariana. Nieznajomy spojrzał na nią, a potem zamkną oczy. Z jego ust wydobył się cichy jęk – Musimy go zabrać na pogotowie – dodała dziewczyna. Louis kiwnął głową ciągle wpatrując się w twarz chłopaka.

-Racja, nie wiadomo co mu jest – Zayn wyciągną telefon z swojej kieszeni. Wybrał numer na pogotowie.

-Nie, proszę! Nic mi nie jest – wychrypiał chłopak otwierając oczy. Spojrzenie Louisa i nieznajomego spotkały się. Louis zapatrzył się w jego błękitne oczy. Były tak nieziemsko piękne.

-Nie ma mowy! - warknęła May – Znaleźliśmy cię tu nieprzytomnego! A ty mówisz, że nic ci nie jest? Zayn! Zadzwoniłeś tam?

Mulat kiwną głową. Louis nadal wpatrywał się w twarz chłopaka. Analizował każdy szczegół jego drobnej twarz, tak jakby bał się, że chłopak za chwilkę się rozpłynie.

-Może podniesiemy go z ziemi? - zaproponował Malik. Tomlinson kiwną głową, po czym złapał blondyna za ramie i pomógł mu wstać. Obaj z Zaynem posadzili go na ławce. Ariana w tym czasie pozbierała torbę chłopak z ziemi.

Pogotowie przyjechało kilka minut później. Dziwnym trafem okazało się, że oprócz blondyna cała trójka mogła pojechać z nim do szpitala. Oczywiście wszystko dzięki później porze i temu, że w ambulansie był tylko jeden lekarz. Po drodze Ariana wyjaśniła wszystko lekarzowi. Zayn jej pomagał, a Louis spoglądał zmartwiony na blondyna. Ich spojrzenia spotykały się, co żadnego z nich nawet nie zawstydziło. W szpitalu lekarza zabrał chłopaka do sali, gdzie chciał go przebadać. W tym czasie Zayn wyciągną z torby jego komórkę i wybrał pierwszy numer z szybkiej listy wybierania.

-Niall, gdzie jesteś? Mama się o ciebie martwi! - usłyszał Zayn.

- Cześć! Mówi Zayn Malik, właściciel tego telefonu jest w szpitalu. Znalazłem go razem z moimi przyjaciółmi w parku. Czy mógłby ktoś z jego rodziny tu przyjechać? - zapytał spokojnie Malik.

-Nic mu nie jest, prawda? - chłopak był wyraźnie przestraszony.

-Właśnie bada go lekarza, ale wydaje mi się, że wszystko z nim okej.

-Och, to dobrze. Już tam jadę! Podeślij mi proszę adres – Zayn rozłączył się, a potem wysłał adres. Zwracając się do Ariany i Louisa, zauważył, że jego przyjaciel siedzi na krzesełku. Tomlinson nie wyglądał dobrze. Był przestraszony i wyraźnie obchodził go los znalezionego chłopak. To było troszeczkę dziwne, ponieważ Zayn zawsze uważał, że odkąd Louis stracił Jacksona nie obchodził go los innych. Może dlatego, że szatyn nie dał po sobie poznać jak bardzo cierpiał po stracie ukochanego? Teraz wyglądał naprawdę źle. Zayn usiadł obok niego i położył mu dłoń na ramieniu. Louis spojrzał na niego i uśmiechną się niemrawo.

-Zaraz przyjdzie ktoś z jego rodziny. Chyba jego brat – Louis odetchną z ulgą. Bał się o dalsze losy młodego chłopaka, którego oczy oczarowały go niebywale.

Dwadzieścia minut później na korytarzu na którym siedziała Ariana, Louis i Zayn pojawił się brunet z dużym zarostem. Rozglądał się na boki, i szukał kogoś. Gdy podszedł do nich spojrzał swoimi brązowymi oczami na Arianę, a potem na Zayna.

-Przepraszam czy to wy znaleźliście mojego brata? - zapytał. Ariana kiwnęła głową. A Zayn wstał i podał mu rękę – Jestem Grego Horan. A mój brat to…

-Nial – powiedział Zayn. Chłopak kiwną głowa. Louis na dźwięk imienia blondyna uśmiechną się i spojrzał na Grega.

- Strasznie wam dziękuje, że go tu przywieźliście – zaczął chłopak. May uśmiechnęła się do niego, a potem spojrzała na Louisa. Po krótkiej chwili w której cała czwórka rozmawiała i opowiadała cały przebieg wydarzeń, z sali wyszedł lekarz i poprosił Grega o chwilkę rozmowy. Chłopka podziękował Zaynowi za telefon i pożegnał się z nimi. Ariana stwierdziła, że musi natychmiast wracać do pracy, kiedy Zayn zaproponował, że ją odprowadzi. Oczywiście i tak stwierdził, że razem z Louisem pójdą do The Six Pence. Z Louisem, który właśnie ponownie przeżywał horror jednej ze styczniowych nocy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz