środa, 19 lutego 2014

*Mimo że Niall nie widział zbyt wiele, udało mu się napisać sms-a do Zayna. Jego oczy były przepełnione milionem słonych kropel, i nic nie było w stanie przywrócić go do poprzedniego stanu. No chyba, że Louis wróciłby i powiedział, że wszystko będzie okej. Chłopak nie mógł uwierzyć, że Tomlinson z taką łatwością powiedział, że go kocha. Oczywiście oprócz tego wyznania, z jego ust padły też inne słowa. Mniej przyjemne oczywiście, ale naprawdę szczere i cóż….,prawdziwe. Niall nie miał co do tego wątpliwości. Siedział obok sofy z nogami podciągniętymi do torsu i głową ułożoną na nich. Płakał. Odkąd starszy chłopak wyszedł z domu, mógł wylać hektolitry łez, ale nie przejmował się tym. Nie obchodziło go, że prawdopodobnie może zemdleć z wycieńczenia.

Pomimo iż, Zayn miał masę swoich problemów, bardzo szybko znalazł się w mieszkaniu Louisa i Nialla. Oczywiście wszedł bez pukania, czy dzwonienie dzwonkiem. Był przerażony, kiedy zobaczył siedzącego na podłodze blondyna. Na początku pomyślał, że chłopak zasłabł. Jednak kiedy zobaczył jego zapłakaną twarz był niesamowicie zdezorientowany. Naprawdę nie wiedział co się wydarzyło.

-Niall? Gdzie jest Louis? - Malik ostrożnie podniósł młodszego chłopaka i usadowił go na kanapie.

-Zawieziesz mnie do Londynu? - Horan zignorował pytanie bruneta. Chłopak naprawdę się zdziwił, ale przytaknął - Do moich rodziców.

Mulat był zdezorientowany. Rozglądał się po pokoju w poszukiwaniu czegokolwiek, co mogło by go naprowadzić na sytuację. Pomyślał, że on i Louis pokłócili się i doszło do przewracania przedmiotów (co szczerze, było w stylu Louisa), jednak nic się takiego nie stało. Pokój był prawie perfekcyjnie czysty, perfekcje zagłuszała koszula szatyna leżąca na oparciu fotela. Prawdopodobnie Tommo nie sprzątnął jej wczoraj. Jednak nie to było najważniejsze. Oczy Niall zacisnęły się, jakby nie chciał aby kolejna fala cieczy wydostała się spod powiek. Mulat nie za bardzo wiedział co ma robić. Nie chciał dobijać go pytając co się stało, ale także nie mógł wytrzymać tej niepewności.

-Dobrze Niall. Oczywiście zawiozę cię. Ale najpierw zadzwonię do Louisa, dobrze? - Horan natychmiast otworzył oczy. Był przerażony, a w jego oczach można było ujrzeć cierpienie, którego Zayn nie chciał widzieć.

-Nie! Błagam cię! Nie dzwoń do niego. Po prostu zawieź mnie do rodziców – Brunet kiwnął głową, a potem pomógł chłopakowi wyjść do przedpokoju. Tam ubrał go, ponieważ Niall naprawdę nie był w stanie sam tego zrobić.


xxx

Droga do Londynu była naprawdę cicha. Nie licząc cicho grającego radia, które Zayn włączył, ponieważ nie znosił ciszy. Niall siedział na przednim siedzeniu tuż obok niego. Jego głowa oparta była o okno. Oczy zamknięte. Na szczęście nie płakał już tak bardzo, ale jego policzki ciągle były wilgotne. Kiedy tylko wsiedli do auta, chłopak rozpiął jego kurtkę, aby nie zgrzał się podczas jazdy. W samochodzie było naprawdę ciepło. Droga nie była długa, ale wystarczająca, aby Zayn zdał sobie sprawę, że sytuacja była poważna. Niall chciał za wszelką cenę wrócić do rodziców. Nie robiłby tego bez ważnego powodu. A może Louisowi wydawało się, że zakochał się z Horanie? Może mu to powiedział, i go zranił. Nie. Louis nie był zdolny do takich rzeczy. Zresztą, było naprawdę widać, że czuł coś do blondyna. Louis nie zakochiwał się bez powodu. Nie zawracał sobie głowy kimś, kto nie był jego wart.

W Londynie byli wczesnym popołudniem. Niall podał mu adres swoich rodziców, i to była jedyna rzecz jaką powiedział. Zayn nawet mu się nie dziwił. Nowy dom Państwa Horanów był jednym z tych na przedmieściach. Wydawał się duży, ale wcale taki nie był. Mimo iż Niall był tam tylko raz (co było dziwne, biorąc pod uwagę, że był to także jego dom), poznał go natychmiast, kiedy samochód Zayn się zatrzymał. Drzwi do domu otworzyła Marie. Była naprawdę zdziwiona widząc swojego młodszego syna. Niall od razu rzucił się jej w ramiona.

-Wiedziałam, że prędzej czy później tak się stanie – powiedziała cicho kobieta.

Oczywiście Zayn wiedział o jego relacjach z mamą od Louisa, dlatego wydało mu się to dziwne, ale zarazem słodkie. Niall rozpłakał się w jej ramionach jak małe dziecko. Może właśnie taki był? Zagubiony i bezbronny jak małe dziecko. Mulat naprawdę chciał dowiedzieć się co teraz będzie.

Maria poprosiła Zayn, aby zaprowadził Nialla do jednego z pokoi – sam nie był w stanie. Ponownie jego blade policzki zalane były łzami. Szlochał cicho, i chwiał się na boki. Malik nie chciał, aby stała mu się krzywda, ponieważ wiedział, że Louis by tego nie przeżył. Oczywiście mogli być pokłóceni, ale on i tak na pewno czuł coś do blondyna. Niezależnie od tego czy byli pokłóceni czy szczęśliwi.

Horan usiadł na podłodze na środku pokoju. Wyglądał na trochę bardziej uspokojonego i zrelaksowanego niż wcześniej. Zayn nie zamierzał iść w jego ślady, dlatego też usiadł nieopodal na niebieskim fotelu. Rozglądając się po pokoju, zdał sobie sprawę, że był to pokój młodszego chłopaka. Było tam przestronnie i dziwnie pusto, ale nie był tym zdziwiony. Przecież wszystkie rzeczy Horana zostały w Oxfordzie u Louisa.

-Nigdy nie spodziewałem się, że przez kilka słów stoczę się na samo dno – Zayn odwrócił wzrok od okna i spojrzał na blondyna. Chłopak nadal siedział na podłodze. Jego oczy były zamknięte, a nogi skrzyżowane – Wiem, że sam się w to wpakowałem. Mogę mieć pretensje tylko do siebie. Nie mogę winić Louisa za to, że mnie teraz nienawidzi.

-Tak ci powiedział? - zapytał cicho Malik.

-Okłamałem go tyle razy. Nie dziwię mu się – westchnął chłopak, otarłszy mokre policzki – Byłem za bardzo wpatrzony w siebie, aby zobaczyć, że on mnie kocha i chcę dla mnie jak najlepiej. Głupi. Kocham go. Teraz to wiem. Kocham go chociaż nie wiem za co. To nie jest takie łatwe, jak się wydaje – jęknął chłopak – Ariana podoba ci się, ponieważ jest piękna, czy bardziej interesuje cię jej intelekt?

-Obie rzeczy. Uważam, że jest wspaniała, bo jest sobą i nie chcę się zmieniać na siłę – wyznał szczerze Zayn. Niall nie spojrzał na niego. Nawet nie otworzyło oczu.

-A ja? Ja go kocham…, sam nie wiem za co. Może za to, że jest?

-Rozumiem cię Niall. Louis jest naprawdę wyjątkowy.

-Szkoda, że ja zrozumiałem to dopiero teraz. Najwidoczniej, on nie jest dla mnie. Co ja mówię! Oczywiście, że na niego nie zasługuje! - rzekł gorzko blondyn.

-Nie mów tak! Niall, on powiedział to bo był zły. Louis nigdy by tak o tobie nie pomyślał. A nawet jeśli tak powiedział, to tylko i wyłącznie, że był zły. Uwierz mi! Znam go trochę dłużej niż ty. Na pewno za tobą teraz tęskni.

-Nawet nie wiesz jak bardzo ja tęsknie za nim – Zayn nie mógł patrzeć jak spod powiem chłopaka spływają kolejne łzy. Wstał z fotela i podchodząc do niego usiadł obok. Przytulił go do siebie, czego tak naprawdę nie miał w zwyczaju. Jednak poczuł, że musi to zrobić. Niall był mu naprawdę wdzięczny – Wyjeżdżam – powiedział w końcu blondyn. Zayn odsunął go od siebie tak, aby spojrzeć na jego twarz.

-Wyjeżdżasz? - zapytał. Niall kiwnął niechętnie głową, jakby sam nie był do końca przekonany o tym co mówi.

-Nie ma co ukrywać, jestem chory. Muszę być zdrowy jeśli chcę odzyskać Louisa.

-Takie nastawienie mi się podoba – Do pokoju weszła Maria. Niosła kubek z herbatą dla Nialla. Podała mu go, a potem poprosiła, aby Zayn zszedł z nią na dół, ponieważ chciała z nim porozmawiać.


xxx

Nie chcąc widzieć Nialla, Louis po zajęciach od razu zawitał do The Six Pence. Szczerze? Był totalnie bez życia. Nawet nie mógł sobie poradzić z ciężkimi drzwiami. Co tak naprawdę było cholernie śmieszne. Hannah i Ariana krzątały się po budynku, ponieważ tego wieczora ruchy był wzmożony. Tomlinson omijał wszystko co przypominało mu blondyna, dlatego też usiadł przy barze i zamówił mocną kawę. Ariana patrzyła na niego zaskoczonym wzrokiem, co zignorował. Nie chciał roztrząsać swoich problemów, chociaż wiedział, że rudowłosej może powiedzieć prawie wszystko. Popijając swoją kawę tak się zamyślił, że nie zauważył kiedy do kawiarni weszła Carola. Dziewczyna przysiadła się obok niego i rozpoczęła rozmowę z swoją siostrą.

-Biedny Louis. Nie dość, że Niall trafił wczoraj do szpitala, to jeszcze to – mruknęła szatynka.

-Ale co?- zapytała Ariana, podając siostrze filiżankę z kawą.

-No jak to co? Nie powiedział wam? - dziwiła się, a potem upiła łyk napoju. Louis przez chwilkę nie kontaktował, ale kiedy usłyszał kilka razy swoje imię, odwrócił nieznacznie wzrok w stronę dziewczyn – Horan wziął urlop dziekański do końca roku. Dowiedziałam się od dziekana, że wyjeżdża. Naprawdę wam nic nie powiedział? - Ariana była naprawdę zaskoczona. Spojrzawszy na Tomlinsona, spostrzegła, że jego oczy są rozszerzone i spogląda na nie z niedowierzaniem. Czyżby on też o tym nie wiedział?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz