*Niall chodził na terapie. Przynajmniej Louisowi tak się wydawało. To wynikało z jego samopoczucia i późnych powrotów do domu. Normą było, że Niall wracał prawie nocą. Zawsze był przygnębiony, a jego oczy były zaczerwienione, jakby ciągle płakał. Zazwyczaj od razu kładł się spać. Louis nie miał szansy na porozmawianie z nim. Albo po prostu nie chciał tego robić. Nierozmawianie o problemach było wyjściem, ale Louis naprawdę nie chciał go stosować. Jednak co mógł poradzić? Przecież nie mógł zabronić Horanowi iść spać, tylko dlatego, że chciał porozmawiać! Serce mu się krajało widząc przygnębionego blondaska. Zabranianie komuś, czegokolwiek (no chyba, że to był Zayn!), nie było w jego stylu. Absolutnie.
Ariana także nie miała kolorowo. Ciągle chodziła nadąsana i zła. Ciągle coś jej przeszkadzało, i nawet Hannah zaczynała ją denerwować. Oczywiście była tylko jedna przyczyna jej złego nastroju. Przyczyna która miała imię. Zayn Malik. Wystarczyły dwa słowa, które doprowadzały ją do białej gorączki. Stało się to po tym, jak Hannah opowiedziała jej o pięknej koleżance Malika. Naturalnie nie wspomniała nic o pochodzeniu dziewczyny. Skąd miałaby to wiedzieć? Nie odzywanie się do niego było karą, za namącenie jej w głowie. Może nie był to najlepszy pomysł, ale dziewczyna wierzyła, że będzie w stanie o nim zapomnieć.
Brunet popchnął drzwi kawiarni i wszedł do środka. Poczuł przyjemne ciepło, które biło z środka budynku. Zdjął rękawiczki i czapkę, podchodząc do lady. W kawiarni było naprawdę niewielu gości. Jedynie dwie starsze kobiety siedziały pośrodku sali i piły kawę, rozmawiając zawzięcie. Chłopak nie widział nigdzie, żadnego z pracowników, dlatego też nacisnął dzwoneczek który leżał na blacie lady. Nie musiał długo czekać, aby usłyszeć głos panny May.
-Chwileczkę! - Głos dobiegał z za lady i chłopak zdziwił się, że nie zauważył dziewczyny. Gdy postać podniosła się i jej niebieskie oczy spotkały się z tymi brązowymi, nic nie było takie jak kiedyś. Napięcie wzrosło, a wyraz twarzy Ariana spoważniał.
-Cześć – powiedział pogodnie chłopak. Myślał, że jej odpowiedź będzie taka sama. Miał nadzieje, że już jej przeszło i wszystko wróci do normy. Naprawdę bardzo tego chciał.
-Cześć Zayn – wycedziła cicho.
-Wszystko w porządku? Wydaje mi się, że mnie unikasz – mruknął chłopak, spojrzawszy w jej oczy. Dziewczyna sięgnęła po swój notatnik, aby nie patrzeć na niego. Naprawdę nie chciała tego robić.
-Wydaje ci się. Mam bardzo dużo nauki i każde popołudnie spędzam w pracy, albo nad książkami. Zero czasu wolnego. Wiesz zbliżają się egzaminy – wytłumaczyła, bardzo dyplomatycznie. Zayn przez chwilkę był w stanie jej uwierzyć. Wierzył jej dopóki Hannah nie pojawiła się na horyzoncie. Brunetka wbiegła tanecznym krokiem za ladę i wymachując jakimś kolorowym magazynem, którego Zayn naprawdę nie znał, podbiegła do przyjaciółki.
-Wiem, że to już trzeci raz w tym tygodniu, ale musisz ze mną pójść do centrum handlowego! Widziałaś to! - Dziewczyna podstawiła rudowłosej po nos gazetę, a potem spojrzała na Zayna – O, Zayn! Cześć! - mruknęła. Ariana zacisnęła swoje oczy. Hannah czasami potrafiła ją zirytować – Ja wam przeszkodziłam, tak? - Panna Clark jak na zawołanie zabrała swoja gazetę i odeszła z powrotem na zaplecze. May westchnęła zrezygnowana i pochwyciła w dłoń swój długopis. Nie chciała rozmawiać z Zaynem. Naprawdę nie chciała.
-Coś ci podać?
Zayn zamyślił się na chwilkę, ale nie dlatego, że zastanawiał się czego się napije. Zastanowił się dlaczego Ariana go unika. Dlaczego nie chce z nim rozmawiać? Dlaczego nie patrzy mu w oczy? Co się z nimi stało?
-Poproszę cappuccino – mruknął, odchodząc do swojego stolika. Kiedy usiadł zdjął z siebie kurtkę, a potem przetarł dłońmi twarz. Był na siebie zły i rozczarowany. Nie tak wyobrażał sobie rozmowę z dziewczyną. Chciał dowiedzieć się o co jej chodziło. Bo przecież testy i nauka były tylko wymówką. Zayn zdawał sobie z tego sprawę i naprawdę go to bolało. Wolałby wiedzieć prawdę i pogodzić się z nią, a nie cierpieć bez przyczyny. Naprawdę cierpiał. Może nie było tego widać, ale tak właśnie było. Ariana przyniosła mu cappuccino, ale nie zamieniła z nim nawet słowa.
-Gdzie podziała się dziewczyna od słodkiego kubka? - mruknął do siebie. Nawet kawa nie smakowała mu już tak bardzo.
Z ponurym nastrojem Zayna spotkała się Francesca. Nie była nawet trochę zadowolona, widząc brak uśmiechu na twarzy przyjaciela. Zamówiwszy zwykłą kawę przysiadła się do niego i poklepała po dłoni, aby dodać mu otuchy. Jednak nawet to mu nie pomogło.
-Ja tu przyszłam do ciebie z pozytywnym nastawieniem, a ty taki ponurak? Zayn rozchmurz się! - Brunet wzruszył ramionami mając ochotę zamknąć oczy i zapomnieć o wszystkim.
-To nie takie proste – wymruczał, spoglądając w okno. Wyglądał z daleka postaci Tomlinsona, który obiecał, że wpadnie do The Six Pence, aby spotkać się z Francescą i przedstawić jej Nialla.
-Jeśli chodzi ci o tą rudowłosą przy ladzie, która ciskali w ciebie piorunami, to nie martw się. Przejdzie jej po jakimś czasie – Zayn spojrzał na nią szeroko otwartymi oczami. Nie mógł uwierzyć, że nawet ona zauważyła dziwne zachowanie Ariany! Przecież jej nie znała!
-Skąd…
-Och, daj spokój! Jestem kobietą, widzę takie rzeczy – Francesca podniosła do góry swoją filiżankę i upiła w niej kilka łyków napoju. Zayn nadal nie mógł dojść do tego, jakim cudem ona wiedziała.
Louis przykrył ciepłym kocem, blade ciało młodszego chłopaka. Uśmiechając się pod nosem wyszedł do przedpokoju, założył buty i kurtkę, a potem wziąwszy z stolika klucze, wyszedł z mieszkania. Niall usnął chwilę przed jego wyjście. Louis naprawdę bardzo chciał zabrać go do kawiarni, ponieważ nie byli tam od dawna. Lubił tam przesiadywać, choćby dlatego, że miał tam z kim porozmawiać. Jednak odkąd Niall zamieszkał w jego małym królestwie, nie miał na to czasu. Wraz z Horanem przyszły problemy, ale Louis naprawdę nie żałował tej decyzji. Wierzył, że z czasem wszystko się ułoży.
Z kawiarni był kilka minut później. Wszedł do środka szybkim krokiem. Od razu zauważył Ariane. Jak mógł jej nie zauważyć? Stała za ladą i ciskała piorunami w stronę jednego z stolików. Nie musiał nawet spoglądać kto siedział przy stoliku. Doskonale wiedział, że był to jego przyjaciel.
-Cześć Ariana! - Chłopak usiadł na barowym krzesełku i pochyliwszy się nad ladą ucałował brzoskwiniowy policzek dziewczyny. Ona, zamrugawszy kilka razy spojrzała na niego zaskoczona.
-Hej Lou – mruknęła zawstydzona. Louis roześmiał się na ten widok. Był w świetnym humorze i nawet brak jakiejkolwiek rozmowy z Niallem nie popsuł mu nastroju – Napijesz się czegoś? A może coś zjesz?
-Oczywiście, że się napije! A do jedzenia poproszę sernik – Ariana kiwnąwszy głową schowała się za ladą, aby przygotować napój dla chłopaka. Nie musiał nawet jej mówić co chciał. Ona idealnie wiedziała, że zielona herbata go zadowoli. W czasie kiedy rudowłosa przygotowywała zamówienie, Louis spojrzał w stronę siedzących w oddali Zayna i Francescy. Och, jak on dawno nie widział tej dziewczyny! To ona zapoznała go z Jacksonem. To ona była iskierką, która rozpaliła w nim chęć do korzystania z życia. Była jego najlepszą przyjaciółką, a kiedy wyjechała czuł się jakby stracił cząstkę siebie.
Malik zauważył go natychmiast i pomachał do niego. Lou dostrzegł jego naburmuszoną minę więc postanowił zapytać Ariany, co tym razem zbroił jego przyjaciel. Blondynka także się odwróciła i posłała mu ciepły uśmiech, którego trudno było nie odwzajemnić.
-Herbata i ciasto – usłyszał za sobą głos May.
-Zayn coś przeskrobał prawda? - zapytał zabierając swoje zamówienie. Dziewczyna wzruszyła jedynie ramionami, spuszczając wzrok na podłogę. Louis naprawdę chciałby jeszcze z nią o tym porozmawiać, ale nie mógł. Chciał porozmawiać z przyjaciółmi, a w domu czekał na niego śpiący Horan
-Louis! - pisnęła dziewczyna, rzucając się na szatyna. On ostrożnie postawił swoje rzeczy na stoliku, a potem wziął ją mocno w swoje ramiona. Naprawdę mocno za nią tęsknił – Boże! Tak bardzo za tobą tęskniłam. Kocham cię, braciszku – wyszeptała dziewczyna odsuwając się od niego. Jedną ręką przeczesała jego włosy, a drugą otarła z policzka łzę.
-Hej! Mała nie płacz – Louis uśmiechnął się i usiadł obok Malika. Poklepał go po ramieniu chcąc dodać mu tym otuchy – Wszystko dobrze? - Mulat wzruszył ramionami, katem oka spoglądając na Arianę.
-Zayn ma chyba złamane serduszko.
-Zamknij się! - jęknął brunet. Położył głowę na stoliku i zakrył się rękami. Louis parsknął śmiechem, a Francesca przyłączyła się do niego po chwili.
-Brakowało mi tego chłopaki – rzekła dziewczyna uśmiechając się szczerze- Louis! Gdzie jest twój chłopak?! Zayn powiedział…
-Co ci ten idiota naopowiadał? - jęknął Louis wkładając sobie kawałek ciasta do ust – Niall nie jest moim chłopakiem! Mieszkamy razem…
-Lecisz na niego – mruknął Zayn, nie podnosząc głowy z stołu.
-To nie znaczy, że od razu jest moim chłopakiem – wyjaśnił spokojnie. Francesca kiwnęła ochoczo głową, przyznając mu tym racje. Louis chciałby, aby Niall był jego chłopakiem, ale wiedział, że musi minąć sporo czasu zanim tak się stanie.
-Więc dlaczego go nie przyprowadziłeś? - zapytała dziewczyna. Louis uśmiechną się na wspomnienie śpiącego Nialla, a potem po prostu o tym powiedział. Francesca zrozumiała, jednak Zayn zrozumiał bardziej.
Tomlinson wrócił do domu koło dwudziestej trzydzieści. Naprawdę żal było mu żegnać się z Francescą, ale musiał. Zarówno on, jak i ona mieli następnego dnia masę zajęć. Zayn zmył się wcześniej, twierdząc że atmosfera w The Six Pence go przytłacza. Louis nie zdziwił się tym, ani trochę.
Z salonu dobiegał cichy dźwięk telewizora. Smuga światła oświetlała ciemny przedpokój, dzięki czemu Louis nie musiał zapalać tam żarówki. Rozebrał się szybko z kurtki i butów, a potem wszedł ostrożnie do salonu. Nie chciał budzić blondyna, w razie gdyby ten spał. Jednak on nie spał. Siedział na sofie zakopany w ciepły kocu, tym samym którym przykrył go Louis. Jego oczy wpatrzone były w ekran. W tamtym świetle jego twarz nie wydawała się tak bardzo blada, jego oczy nie były tak błękitne. Przez chwilkę nie był tym samym Niallem. Louis zapatrzył się na postać chłopaka, i nawet nie spostrzegł, że tamten się mu przygląda. Dopiero cichy chichot Horana wyrwał go z zamyślenia.
-Uciekłeś? - Louis pokręcił przecząco głową, siadając obok przyjaciela – Ale wróciłeś.
-Nigdzie ci nie uciekłem Niall. Poszedłem się spotkać z Zaynem i starą przyjaciółką. Zasnąłeś i nie miałem serca cię budzić – Niall odkrył koc i pozwolił, szatynowi zmniejszyć dzielącą ich przestrzeń. Kiedy Louis siedział blisko niego, bez skrupułów położył na jego kolanach swoje nogi. Przytulił się do jego boku i uśmiechną się patrząc mu w oczy. Louis musnął swoimi ustami jego policzek, ale Niall zachęcony tą pieszczotą nie dał mu się odsunąć. Przywarł do jego ciała i zaczął go namiętnie całować. Jego dłonie zawędrowały pod koszule starszego chłopaka, więc Louis poczuł ciepłe palce blondyna na swoim nagim torsie.
Niall przerwał pocałunek, ponieważ nie mógł złapać oddechu. Musnął kącik ust szatyna i uśmiechnął się. Louis odwzajemnił uśmiech natychmiast. Czego mógł chcieć więcej? Żeby ten uśmiech był szczery?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz