środa, 19 lutego 2014

*Trzy długie miesiące starczyły, aby Niall ‘Chudzielec’ Horan stał się Niallem ‘Żarłokiem’ Horanem. Okej. Może i nie był żarłokiem, ale po jego chorobie nie było prawie śladu. Wszystko zaczynało powoli iść w dobrym kierunku. Naprawdę w idealnym.

Zayn był tak bardzo podekscytowanym powrotem przyjaciela, że zaoferował się po niego pojechać. Oczywiście nie miał wyjścia – Ariana mu kazała. Nikt za bardzo nie spodziewał się, że przez trzy miesiące tak wiele się zmieni. On i Ariana, ale także Louis. Panna May, wraz z Hannah skończyły szkołę i namiętnie poszukiwały idealnych dla siebie studiów. Zayn cieszył się tym co miał, a Louis. On aktualnie nic nie widział.

xxx

Malik zaparkował przed lotniskiem, przeklinając w myślach wszystkich dookoła. Nie dość, że na dworze było ciepło, to jeszcze klimatyzacja w jego samochodzie odmówiła posłuszeństwa. Jak na złość. Oczywiście wiedział, że prędzej czy później tak się stanie, ale nie mógł uwierzyć, że zdarzyło się to właśnie tego dnia.

Niall czekał na niego tuż przy wejściu na hale przylotów. Na jego twarzy widniał mały uśmiech, który powiększył się, kiedy tylko Mulat pojawił się w jego polu widzenia. Wyglądał całkowicie inaczej. Był bardziej opalony, co w jego przypadku było zaskakujące, bo przecież zazwyczaj była bardzo blady. Do tego jego włosy były teraz jakby mnie blond. Błękitne oczy śmiały się, a uśmiech przylepiony był do twarzy. Jego ciało, nie było już chude. Było zwyczajne. Horan pomachał odważnie do Zayna. Tak jakby chciał pokazać, że już z nim dobrze. Ale on o tym wiedział. Naprawdę był pewien, że blondyn jest już zdrowy i gotowy do nowego życia.

-Zayn! - Niall rzucił na posadzkę swój plecak i przytulił się do bruneta. Chłopak zaśmiał się dźwięcznie i odwzajemnił uścisk młodszego. Blondyn wymamrotał coś niezrozumiale, więc odsunął go od siebie – Louis? - zapytał. Na jego twarzy pojawiła się nadzieja, tak jakby wierzył, że z za Zayna wyskoczy szatyn. Chłopak uśmiechnął się w jego stronę.

-Louis nie mógł przyjechać. Chodź! Wszystko ci wytłumaczę – Horan podniósł swój zielony plecak z podłogi, a potem sięgnął po walizkę, ale Zayn go uprzedził – To pewnie ciężkie.

-Poczekaj, aż zdejmę tą koszule i zobaczysz moje mięśnie – Niall zaśmiał się głośno, aż kilkoro ludzi spojrzało w jego stronę.

Mimo iż Nialla nie było przez trzy miesiące, dokładnie wiedział co działo się u jego przyjaciół. Louis nie dałby rady nie utrzymywać z nim żadnego kontaktu. Oczywiście nie nastało to od razu, ale po miesiącu rozłąki, wręcz wybłagał adres mailowy Horana, od jego mamy. Ariana i Zayn uważali to za komiczne, ale potem sami chętnie dowiadywali się co słychać u chłopaka. Naturalnie Niall nie mógł pisać do niego codziennie – tylko raz w tygodniu. Ale zawsze były to naprawdę długie listy. Większość z nich była tak wspaniała, że Louis wracał do nich ponownie.

Niestety Tomlinson nie mógł czytać. Nie było w tym jego winy, raczej to była wina pana Horana. Ojca Nialla, ściśle mówiąc. Nie! Nie pobił on szatyna, jakby to mogło się wydawać. Tor Horan był naprawdę świetnym okulistą. Oczywiście Louis nie zgodziłby się na operacje, gdyby nie namowa Nialla, Zayna i Ariany. On naprawdę strasznie się bał, ale postanowił to zrobić dla dobra ogółu. Wolał, aby jego wada wzroku się nie powiększała. Takim właśnie sposobem Louis nie widział. Na szczęście Tor powiedział, że to chwilowe i z każdym dniem będzie coraz lepiej. Jednak opatrunek nosić musiał. Musiał na siebie uważać i jednym słowem zdany był na Ariane i Zayna.

xxx

Zayn powolnym ruchem nacisnął klamkę i popchnął drzwi. Ciągle miał w głowie śmiech Nialla, kiedy opowiadał mu jak Lou radzi sobie po operacji. Wszedł do mieszkania ciągnąć za sobą walizkę blondyna i próbując nie zrobić dużego hałasu. Nie miał bowiem pewności, że szatyn nie śpi. Odkąd wrócił ze szpitala tylko to mu w głowie. Nie miał nic przeciwko, dopóki Louis nie przeszkadzał mu kiedy siedział z Arianą na kanapie. Tak, to zdecydowanie było samolubne, biorąc pod uwagę, że dziewczyn naprawdę opiekowała się Louisem. On też to robił, ale czasami także lubił ponabijać się z przyjaciela. Ale tylko czasami. Bardzo rzadko.

-Cholera! - Głos jaki ich dobiegł, ewidentnie należał do najstarszego z przyjaciół. Do tego dobiegał z kuchni, a przy jego wydawaniu słychać było dziwny dźwięk. Niall spojrzał przestraszony na przyjaciela, ale nie poruszył się nawet o milimetr, jakby przygwożdżony do podłogi.

-Louis! Głupi jesteś! Ile razy ci mówiłam? Jak coś chcesz to ci podam! - Głos Ariany był bardzo wyraźny. Zayn uśmiechną się pod nosem, a potem pokazał blondynowi, aby poszedł za nim.

Dziewczyna klęczała na podłodze tuż obok szatyna. Trzymała w rekach jego skaleczoną dłoń. Oczywiście obok nich leżał rozbity talerz, którym Louis ewidentnie ją rozwalił. Niall uśmiechnął się na widok tak bardzo bezbronnego ukochanego i chciał westchnąć, ale Zayn mu nie pozwolił. Pokazał mu ruchem dłoni, aby był cicho. Ariana także zauważyła, że ktoś znajduje się w pomieszczeniu. Jednak nie dała tego po sobie poznać, aby nie martwić Tomlinsona. Spojrzawszy na chłopaków, uśmiechnęła się promiennie do Nialla, za którym naprawdę mocno tęskniła. Chłopak jakby odgadnąwszy jej myśli podszedł powoli i ukucnął obok nich. Zabrawszy dziewczynie opatrunek powoli i starannie założył go na dłoń chłopaka. Kiedy ich skóra stykała się ze sobą Nial poczuł nutkę podniecenia, a przez jego ciało przeszły przyjemne dreszcze.

Jednakże Louis nie był idiotą. Był naprawdę, wyczulony na dotyk innych osób. Od razu poznał, że coś jest nie tak. Od razu poznał, że nie dotyka go Ariana, tylko ktoś inny. Oczywiście nie mógł być to nikt inny jak jego mały Niall. Serce zaczęło mu kołatać, ale nie mógł wykonać żadnego ruchu. Ręka piekła go niemiłosiernie i nie chciał skaleczyć się o resztę szkła. Oczywiście był także trochę zły. Uważał bowiem, że nie powinni go tak oszukiwać. Nie dość, że przez operacje nie widział, to nie mógł jeszcze pojechać po Horana na lotnisko. Bardzo nad tym ubolewał i był nawet w stanie błagać Zayna, aby go tam zabrał. Jednak tego nie zrobił.

- Nie powinniście wykorzystywać mojej ślepoty, do potajemnego prześlizgiwania się do mojego mieszkania. W szczególności jeśli wiecie, że czekałem! - mruknął dość głośno chłopak. Niall wstrzymał oddech, a Ariana spojrzała zaskoczona na swojego chłopaka. Ten tylko wzruszył ramionami. Blond chłopak uśmiechnął się szeroko, ale nie wykonał żadnego ruchu w stronę Louisa.

-Niczym szósty zmysł. No Louis! Coś ci ta rekonwalescencja jednak dała – Zayn zaśmiał się gardłowo i otoczył ramieniem brunetkę. Ona przewróciła oczami, a potem podeszła do klęczących na podłodze, i pomogła mu wstać – Idźcie do salonu, a my to posprzątamy z Niallem – May wraz z szatynem wyszli z kuchni, więc chłopcy zabrali się za sprzątanie. Nie zajęło im to wiele czasu – Myślę, że powinieneś się położyć i odpocząć – Niall kiwnął głową w akcie zgody.

-Najpierw coś zjem. Jedzenie w samolocie nie było za dobre. Mama je strasznie chwalił, a ja się zawiodłem – powiedział z uśmiechem Horan.

-Okej, Zjedź coś i leć spać. Pójdę do Lou i Ariany. Pewnie ciska w nią piorunami. Zresztą jak zawsze – Niall zmarszczył czoło, nie bardzo wiedząc o co chodziło starszemu chłopakowi. Zayn machnął jedynie dłonią – To chyba napięcie seksualne – wyznał poważnie Malik. Niall powstrzymał się od głośnego parsknięcia śmiechem. Jedynie pokręcił głową z dezaprobatą.

Blondyn przeszukał dokładnie lodówkę i stwierdził, że Ariana oraz Zayn, naprawdę opiekowali się Tomlinsonem. Znalazł tam naprawdę sporo żywności, której większą część, szatyn nie kupiłby za żadne skarby. Na szczęście były tam też rzeczy, które Niall zjadł ze smakiem. Idąc do swojego pokoju (jak mniemał, nadal nim był), miał wielką ochotę zajrzeć do salonu, aby znów móc spojrzeć na przyjaciół. Jednak wiedział, że wtedy na pewno nie mógłby ich zostawić. Możliwe, że był troszeczkę samolubny, ale musiał jeszcze na siebie uważać. Więc nie pozostało mu nic innego jak położyć się i spróbować usnąć. Tylko ja tego dokonać, kiedy przed oczyma miał ciągle piękna twarz Tomlinsona?

xxx

Louis siedział w salonie razem z Arianą i Zaynem dopóki nie wyszli do domu. Potem siedział samotnie słuchając radia, które włączył mu przed wyjściem przyjaciel. Leżąc na kanapie rozmyślał nad ostatnimi wydarzeniami i nad tym wszystkim, co zmieniło w jego życiu, pojawienie się Nialla. Na samo wspomnienie blondyna uśmiechną się pod nosem, ale równocześnie zasmucił. Nie mógł go zobaczyć, a tak bardzo chciał. Chciał móc spojrzeć w jego błękitne tęczówki, móc rozkoszować się jego wyglądem. Naprawdę pragnął tego z całego serca. Oczywiście wiedział, że niebawem to się stanie, ale potrzeba zobaczenia ukochanego była naprawdę ogromna. To nie było tak, że Louis nie kontaktował się z Horanem przez trzy miesiące. Pisali do siebie. Ale dla niego było to mało wystarczające, biorąc pod uwagę, że kochał go całym sercem.. Był pewien, że Niall także go kocha. Cichą muzykę zagłuszyły kroki dobiegające z korytarza. Tommo zignorował je, ponieważ przyzwyczaił się, że jest sam w domu. Pomyślał, że to na górze u sąsiada. Westchnął głośno i zaczął przeszukiwać kanapę, w poszukiwaniu koca. Zrobiło mu się lekko zimno, ale chyba tylko dlatego, że pogoda na dworze była koszmarna. Nawet w lipcu zdarzały się zimne i pochmurne dni.

-Koc leży na fotelu nie dosięgniesz go – Louis poczuł, że jego serce przyśpiesza, więc złapał się za nie – O matko! Przepraszam. Nie powinienem cię tak straszyć! - Przez chwilkę wydawało mu się, że ma zawał. Jeszcze nigdy nikt go tak nie przestraszył, jak w tamtej chwili zrobił to Horan.

Niall jęknął w duszy i biorąc koc z fotela przysiadł tuż obok szatyna.

-Wszystko okej? - zapytał. Louis kiwnął głową i podniósł się do pozycji siedzącej. Milczeli dobrą chwilę, w czasie której Niall uważnie studiował twarz starszego chłopaka. Tomlinson za to krwawił z bólu. Nie mógł tego dłużej wytrzymać. Ta niepewność, zabijała go od środka.

-Nie wytrzymam tego – jęknął, zakrywając twarz dłońmi. Niall przestraszył się tego gestu, nie na żarty. Nie był pewien o co mogło chodzić drugiemu chłopakowi.

-Louis? Coś cię boli? - Niall przysunął się jeszcze bliżej i położył swoją dłoń na ramieniu chłopak – Powiedź tylko słowo, a zadzwonię do Zayna, nawet do mojego taty!

-Mam już dość tej niepewności! Jestem tym tak bardzo zmęczony - wychrypiał.

-Wiesz, że wróciłem tylko dla ciebie? - Louis zdjął dłonie z swojej twarzy i po omacku dotknął twarzy blondyna. Kiedy był już pewniejszy położył swoją dłoń na jednym z policzków, a drugą umieścił na jego ramieniu.

-Chodzi mi o operacje. Wróciłeś do mnie, a ja nawet nie mogę cię zobaczyć – Niall uśmiechnął się, co Louis mógł poczuć. Miał wielką ochotę pocałować szatyna – Tak bardzo chciałbym cię zobaczyć.

-Lou. Nie wybieram się nigdzie więc niebawem mnie zobaczysz. Obiecuje ci, będę pierwszą osobą, którą zobaczysz – Louis chciał się uśmiechnąć ale wyszedł mu grymas. Horan roześmiał się i pogładził jego policzek swoją dłonią. Błądził kciukiem po policzku, aż natrafił na jego usta.

-Tak bardzo chcę cie pocałować – wyszeptał Lou. Nie minęła chwila jak poczuł usta Niall na swoich. Te słodkie usteczka obdarowywały go najpiękniejszymi pocałunkami, jakie kiedykolwiek otrzymał. Jego serce biło szybko, ale czuł, że nie tylko jego serce dudni. Serce Nialla także wykonywało fikołki, ponieważ wreszcie mógł trzymać Louisa w swoich ramionach. Mógł go całować i był całkiem zdrowy. Od teraz wszystko musiało być już tylko po jego myśli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz