Rozdział 8
Liam mówi Zaynowi, kiedy wychodzi następnego ranka do szkoły.
- Teraz wychodzę, Zayn. Chcę, żebyś usiadł przy moim biurku i narysował dla mnie biedronkę z każdym najmniejszym szczegółem. – powiedział, kładąc na biurku obok zeszytu zdjęcie, które wydrukował kilka minut temu. Wzrok Zayna wodził pomiędzy zdjęciem a zeszytem, jak gdyby nie do końca rozumiał.
- Zgoda? – pyta Liam, uskakując, żeby zdobyć uwagę Zayna, żeby upewnić się, iż kompletnie zrozumiał koncepcję.
Jakkolwiek, okazuje się, że nie zrozumiał.
Kiedy Liam wraca do domu ze szkoły, zdejmuje marynarkę, którą miał na sobie i pozwala swojej torbie na książki opaść na podłogę w kuchni. Buster od razu przydreptuje na swoich nóżkach, chcąc być noszonym, podczas gdy popiskuje zaniepokojony.
Liam schyla się i podnosi go, po czym zaczyna kołysać w swoich ramionach. Jednak nie jest mu do śmiechu, kiedy słyszy odgłos rozrywanego papieru, dochodzący z jego pokoju.
Niesie Bustera po schodach tak cicho, jak to możliwe i otwiera drzwi do swojej sypialni. Wszystko wygląda na wystarczająco czyste, pomijając miejsce wokół Zayna, który siedzi na łóżku w promieniu dwóch stóp.
Zayn spogląda na Liama, kawałek papieru wystaje spomiędzy jego warg, a jego twarz zdobi mina kogoś przyłapanego na gorącym uczynku. Maleńkie kawałki papieru zostały rozszarpane i wyglądają jak śnieg na kocu, a czarny zeszyt nie ma żadnej kartki, bo Zayn wyrwał je jedna po drugiej.
Liam unosi brew, nie pewien co o tym myśleć.
- Uh… Co się stało z rysunkiem? – pyta, grymasząc, bo nie jest pewien czy chce znać odpowiedź.
Zayn gryzie kawałem kartki, przeżuwa i połyka. Milczy przez moment, myśląc. – Nie wiem. Nie był zbyt udany. – przerywa. – Ale i tak dostanę sok, prawda?
Liam wywraca oczami, wskazując ręką na porwane kawałki papieru. – Nie. Dopóki nie nauczysz się jak nie robić bałaganu.
Zan grymasi z niezadowolenia. – Co?! – brzmi kompletnie oburzony.
- I co zrobiłeś mojemu psu? – pyta ciekawsko Liam, patrząc na Bustera, który wtulił swój nos w ramię Liama.
- Małe cholerstwo jest irytujące. Usiadłem na nim. – wyjaśnia Zayn, jak gdyby nic się nie stało, a Liam wytrzeszcza oczy.
- Co zrobiłeś?!
Zayn wzrusza ramionami.
- Okej, od teraz nie dotykasz psa. Nigdy więcej dotykania mojego psa. – zarządza Liam, głaszcząc Bustera po grzbiecie. Głowa Bustera unosi się, ale zaraz chowa, kiedy patrzy wystraszony na Zayna.
- W takim razie, powiedz swojemu psu, że teraz to mój pokój. – Zayn przerywa, żeby spojrzeć jamnikowi w oczy. – Mój.
- Przestań. – nakazuje Liam bez przekonania, zanim odwraca się zirytowany i stawia Bustera na podłogę, ale za drzwiami. – Przysięgam, jesteś jak kundel.
- Hej. Co ci mówiłem o porównywaniu mnie do tego małego cholerstwa.
Liam wzdycha. – Zayn, wyrażaj się.
Zayn uśmiecha się złowieszczo. – Podoba ci się to.
Liam przybiera grymas. – Zapewniam cię, że nie.
- Jasne. – zgadza się sarkastycznie Zayn.
☯ You Holy Fool ☯
Liam kończy sprzątać papierowy bałagan, podczas gdy Zayn go obserwuje, po czym wstaje wzdychając.
- Okej. Zrobię pranie, przygotuję ci kąpiel i…
- Czekaj, co? – Zayn wystrasza się. – Nie. Nie, nie, nie. Nie zbliżam się do wody.
Liam przystaje. – Ale Zayn, byłeś tu przez kilka dni i nosisz tę samą bluzę.
Zayn potrząsa głową, wyglądając na bardziej niechętnego niż upartego.
Liam marszczy brwi i siada obok niego na łóżku.
- Dlaczego nie chcesz wziąć prysznica? – pyta, kładąc ręce na kolanach, żeby powstrzymać je od ruchu.
Zayn wzrusza ramionami. – Nie lubię wody.
- Więc… – Liam czeka moment, myśląc. – Dlaczego nie?
Zayn przybiera na twarz grymas, patrząc na ścianę, chociaż tak naprawdę nic tam nie widzi. Wygląda na zmieszanego, jak gdyby próbował coś sobie przypomnieć. – Tak naprawdę to nie wiem.
- Boisz się jej?
- Nie. – zaprzecza Zayn, chociaż wnioskując po tonie jego głosu, Liam stwierdza, że trafił w czuły punkt.
- Wiesz – wstaje, przechodząc obok drzwi. – To byłoby w porządku. Każdy się czegoś boi.
- Ja nie. – zapewnia ponuro Zayn, mimo to Liam uśmiecha się.
- Okej. – zgadza się śpiewającym głosem. – W takim razie przygotuję ci kąpiel, kiedy będę robił pranie
Zayn wygląda na zaalarmowanego, chociaż bardziej wyzywającego. Wygląda jakby chciał zaprotestować, ale Liam wcina mu się w słowo.
- Chyba, że się boisz.
- Dobra, po prostu… Idź sobie. Wezmę tą kąpiel czy coś.
Liam chichocze pod nosem i udaje się do łazienki, wkłada korek do odpływu w wannie i odkręca gorącą wodę. Dno szybko się zapełnia i Liam wsypuje łyżkę płynu do kąpieli o zapachu kwaśnego jabłka (bo to jego ulubiony), zanim zostawia wannę, żeby napełniła się do końca.
Kiedy odwraca się, Zayn stoi w wejściu, patrząc na wannę smutnym spojrzeniem.
- Okej, potrzebne mi są twoje ubrania, więc zdejmij je i wejdź do wanny. – nakazuje Liam. Zayn patrzy mu w oczy, kiedy jego szczupłe palce unoszą bluzę Liama, odrywając wzrok tylko w momencie, w którym zdejmuje ją przez głowę.
Wzrok Liama pada na obojczyki Zayna, przypatruje się czarnym skrzydłom wytatuowanym na jego niedotkniętej skórze i to przywraca go do rzeczywistości.
I wtedy, kolejne ciemne miejsce na skórze Zayna przykuwa jego uwagę, mały czarno-biały tatuaż na jego lewym nadgarstku, symbol yin-yang. Liam wyciąga rękę, chwyta Zayna za nadgarstek i przyciąga go bliżej, żeby się przyjrzeć. Od razu go puszcza, pozwalając ręce Zayna opaść bezwładnie, kiedy zaczyna czuć te ciepłe mrowienie w miejscu zetknięcia ich skóry.
- Przepraszam. – mówi szybko Liam, orientując się, że zachował się niewłaściwie.
- Nic się nie stało. – odpowiada Zayn, wyciągając swoje ramie, żeby Liam mógł zobaczyć. – Wiesz, nie pamiętam tatuowania go.
Liam unosi wzrok z nad tatuażu Zayna do jego twarzy. – Naprawdę?
- Mhm. Ogólnie nie za wiele pamiętam. To mnie zastanawia. – wyjaśnia Zayn. Liam przybiera powściągliwy uśmiech.
Zabiera swoją bluzę od Zayna. – Okej, teraz twoje spodnie i bielizna. – nakazuje, biorąc kosz na pranie z kąta łazienki. – Zaniosę to do pralki i wrócę po resztę.
- Bielizna? – rozbawiony Zayn prycha. – Proszę cię.
Liam rumieni się, ale szybko odwraca, zachowując poważną minę, kiedy schodzi po schodach, stopień po stopniu.
Mina mu rzednie, kiedy wchodzi do pralni i widzi, że w koszu na pranie praktycznie nie ma ubrań, a te które są to w większości rzeczy jego ojca. Jest zmieszany, bo pamięta, że wkładał swoje ubrania do kosza każdego ranka przed braniem prysznica (robi to od kiedy był wystarczająco duży, żeby kąpać się samemu), ale kosz jest prawie pusty.
Mimo to, zaczyna pranie od zapełniania bębna pralki ubraniami. Wraca na piętro, gdzie stoi kompletnie nagi Zayn, posyłając nerwowe spojrzenia ku wodzie.
Liam rumieni się i odwraca wzrok, próbując nie patrzeć na opalone plecy Zayna i jego pośladki, ale poddaje się szybko, po czym pozwala sobie patrzeć o sekundę za długo.
- Zayn – mówi, powstrzymując drganie swojego głosu. – Widziałeś moje ubrania z tego tygodnia?
- Nie. – zaprzecza Zayn nerwowo, chociaż to zapewne z innego powodu. – Prawdopodobnie kundel je zabrał.
Liam szybko podnosi poszarpane spodnie, leżące na podłodze i wychodzi na korytarz, mówiąc:
- Właź do wanny, Zayn. – po czym zamyka za sobą drzwi.
Opiera się o nie chwilę później, przyciskając ubrania Zayna do swojej klatki piersiowej i bierze głęboki oddech, zanim się uspokaja i wraca do pralni.
Decyduje, po krótkim przeszukaniu swojego pokoju, że pranie musi zostać zrobione bez jego ubrań z minionego tygodnia, więc kiedy kończy przekładać pranie z pralki do suszarki, zaczyna przygotowywać obiad.
Po otwarciu lodówki jest pewien, że musi zrobić zakupy spożywcze, ale przeszukuje kuchnię, aż znajduje szklany słoik mandarynek i wtedy przypomina sobie, że zostawił Zayna samego z wanną pełną wody i niekończącym się zapasem mydła, a szczerze, to wszystko razem może oznaczać tylko katastrofę.
Wchodzi po dwa schodki na raz i uderza kilka razy w drewniane drzwi, zanim za nie zagląda.
Zayn leży w wannie z zamkniętymi oczami, wyglądając na zrelaksowanego, ale woda wokół niego gotuje się, a Liam wytrzeszcza oczy z przerażenia. Wszędzie unosi się para, pokrywając lustro, a wszystko widać jak przez mgłę.
- Zayn! – krzyczy, wyrywając Zayna z transu. Chłopaka otaczają bąbelki z gotującej się wody, która zakrywa go do żeber.
- Co? – pyta zdezorientowany i przekrzywia głowę na bok.
- Dlaczego ty… Nie jest ci za gorąco? – pyta Liam, próbując się uspokoić ze swojego chwilowego ataku paniki.
- Nie?
- Ale… - Liam przerywa, marszczy brwi i potrząsa głową. – To się gotuje. Twoja skóra jest cała czerwona.
Zayn spogląda na wodę, która chlupocze na jego dłoni, a jego skóra robi się czerwona i napuchnięta. Wzrusza ramionami. – Nie boli.
Liam, zmieszany, ponownie potrząsa głową i myśli co powiedzieć. – Oh, cóż. Dobrze widzieć, że zdecydowałeś wejść.
- Nie jest źle tak długo, jak to pozostanie… - Zayn patrzy w dół i wskazuje dłońmi. - … tutaj na dole.
- Racja. – zgadza się Liam. – W takim razie cię zostawię.
Zayn przytakuje i wtula się z powrotem w swoje wygodne miejsce.
☯ You Holy Fool ☯
Liam ogląda telewizję, leżąc na łóżku z podwiniętymi nogami i je kawałki mandarynek, kiedy Zayn w końcu wychodzi z łazienki. Liam słyszy odgłos wody, spływającej przez odpływ, gdy drzwi się otwierają, a Liam musi od razu odwrócić wzrok, bo widzi Zayna nago i przez to upuszcza swój widelec, i krztusi się własną śliną.
- Święty… - krzyczy. – Zayn, załóż ręcznik.
- Zmuś mnie. – odpyskowuje Zayn z wrednym uśmieszkiem, kiedy Liam wstaje. Jego twarz jest zarumieniona, gdy wyjmuje bokserki z górnej szuflady i podaje je Zaynowi.
- Proszę, załóż je, a ja znajdę ci jakieś dresy i koszulkę. – nakazuje Liam, wyciągając parę szarych dresów z komody, zanim również je podaje. Zayn od razu zakłada wszystko co Liam mu podaje, ubranie po ubraniu.
Liam otwiera szafę, żeby znaleźć koszulkę, kiedy zauważa kupkę jego ubrań, ułożoną w idealne gniazdo na podłodze razem z kocami. Liam nie jest pod wrażeniem.
- „Kundel” je zabrał, huh? – pyta Liam, kładąc dłonie na biodrach, a Zayn chichocze pod nosem.
Liam pochyla się, żeby pozbierać ubrania, ale zdąża chwycić jedną koszulkę, zanim Zayn wchodzi do szafy i mu ją zabiera. Liam wydaje z siebie pisk, bo to zachowanie zbiło go z tropu. Zayn przyciska fioletową koszulkę do swojej klatki piersiowej, marszcząc brwi.
- Nie. – mówi stanowczo, wyglądając na skupionego, a Liam jest tylko w stanie mrugać w szoku. – To jest teraz moje. – pochyla się i podnosi kilka innych części garderoby, również je do siebie przyciskając. – To też moje.
Zayn sięga po klamkę, po czym zamyka drzwi przed nosem Liama, przez cały czas mając minę, jak gdyby dyscyplinował dziecko.
Liam unosi ręce w geście poddania się i stwierdza, że czas przygotować się do snu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz