*Niall był troszeczkę zdenerwowany, kiedy obudził się rano, ale na szczęście Louis od razu poprawił mu humor. Przywarł do niego niczym pijawka i nie chciał go zostawić. Na szczęście nie przeszkadzało mu to w ogóle. Leżeli przez godzinę całując się, albo śmiejąc. Niestety potem Niall musiał się zbierać, więc szatyn także wstał. Zjedli śniadanie, a potem Tomlinson został sam. Blondyn wyszedł na rozmowę o pracę. Jak się okazało, Hannah wyjechała na całe wakacje do swojego brata i posada kelnera w The Six Pence była do wzięcia. Louis nie obawiał się, że Niall może jej nie dostać. W końcu pracowała tam Ariana, a ona na pewno powiedziała szefowi kilka dobrych słów o nim.
Louis siedział samotnie w salonie słuchając telewizora i skupiając się na tym co aktualnie widział. Widział. Wszystko było lekko zamazane, jakby za mgłą, ale przynajmniej mógł sam poruszać się po mieszkaniu. Oczywiście to wiele mu ułatwiło, nie musiał prosić Nialla, aby przed wyjściem przygotował mu sporej ilości jedzenia. Ostatnią ciągle był głodny i chodził nieco niedożywiony. Przynajmniej sam tak uważał. Nie to, żeby Niall go głodził! Louis po prostu jadł za dwóch i nawet Zany to zauważył. Najgorsze było jednak to, że Louis obawiał się nieco samotności. W końcu Niall miał iść do pracy, a on naprawdę nie chciał całych dni spędzać samotnie w domu, albo włócząc się po mieście. Nie chciał przerabiać tego ponownie, ponieważ wiedział, że naprawdę tego nie wytrzyma. Jednak pocieszała go myśl, że ma już przy sobie Nialla i może się nim cieszyć. Wydawało mu się, że już nic nie stanie mu na przeszkodzie do szczęścia, które tak naprawdę już miał.
Natarczywy dzwonek do drzwi, wyrwał go brutalnie z rozmyślań. Ktoś wyraźnie dobijał się do mieszkania, więc szatyn czym prędzej zwlókł się sofy i dotarł do drzwi. Otwierając je nie był pewien jak potoczy się rozmowa, ponieważ nadal nie widział doskonale. Miał jednak nadzieje, że był to ktoś znajomy. Ktoś, kto wiedział o jego operacji.
Dziwne było to, że Louis od razu wiedział to stał za drzwiami. Nie było to spowodowane natarczywym spojrzeniem jakim obrzucił przybysza. Chociaż może i było? Oczywiście pierwsze co zobaczył były włosy. Dość gęste i ciemne. Wiedział kim był chłopak stojący przed nim, ale nie mógł uwierzyć, że to naprawdę był on. Nie widział go bowiem rok i nie miał pojęcia co się z nim działo. Przez swoje mgliste spojrzenie mógł dostrzec jedynie kontur twarzy i jego postać, ale czuł i wiedział, że nie było z nim dobrze. Wpatrywali się w siebie dobrą chwilę, po czym młodszy chłopak przekroczył próg domu i wpadł w objęcia Tomlinsona. Nie był to przyjemny uścisk, biorąc pod uwagę, że chłopak nie pachniał najlepiej i był cały mokry, a przynajmniej jego twarzy była. Najwyraźniej zorientował się, że coś jest nie tak, ponieważ odskoczył od szatyna natychmiast.
-Przepraszam! Nie powinienem. Strasznie śmierdzę – Chłopak zająknął się, a potem chciał wyjść, ale Louis zatrzymał go łapiąc na oślep. Na szczęście złapał za jego ramię i pociągną go ku sobie, ponownie go przytulając. Wiedział, że inaczej on ucieknie i w dalszym ciągu nie dowie się co się działo. Młodszy chłopak rozpłakał się, ponieważ naprawdę nie wiedział jak ma się zachować.
-No już. Harry nie płacz – Szatyn odsunął go od siebie, na długość swoich ramion i spojrzał na niego uważnie. Wszystko mu się rozmazywało i nie był pewien w jakim stanie była twarz chłopaka – Pójdziemy teraz do pokoju, dam ci czyste ubrania, a potem pójdziesz się umyjesz – zarządził, po czym pociągnął go w stronę wcześniej wspomnianego pomieszczenia. Tam wygrzebał z szafy czyste ubrania, a potem pokazał mu łazienkę. Sam zaś poszedł do kuchni i bardzo wolno zabrał się za zaparzanie herbaty. Szło mu całkiem dobrze, za co dziękował w duchu. Skończył w tym samym czasie, w którym Harry wszedł do kuchni. Rozglądał się podejrzanie jakby w każdej chwili miał zjawić się tam ktoś, kto chciałby go zabić. Louis się tym martwił, ponieważ młodszy nigdy się tak nie zachowywał. Nie krępował się biorąc kubek w swoje dłonie i od razu upijając kilka łyków. Louis skierował się w stronę salonu, a kiedy tam dotarł usiadł na kanapie i czekał, aż Harry zrobi to samo.
Harry Styles był kimś ważnym. Louis nie miał co do tego żadnych wątpliwości i był w stanie zrobić wszystko, aby tylko dowiedzieć się, co było nie tak.
-Wiesz, że będę żądał wyjaśnień – powiedział spokojnie Tomlinson, kiedy brunet zajął miejsce tuż obok niego. Nawet nie wiedział, kiedy Harry przylgnął, do jego ciała i ponownie zaczął szlochać. Nienawidził tego dźwięku, więc objął go rękami i gładził delikatnie po plecach. Chłopak pachniał o wiele lepiej i Louis czuł się tak jak kiedyś. Tak jak rok temu, kiedy on i Styles byli najlepszymi przyjaciółmi i spędzali ze sobą wiele czasu. Potem Harry zniknął i zostały po nim tylko nikłe wieści od jego rodziców. Był on chłopakiem roześmianym i pogodnym. Zawsze miał wiele energii i Louis czasami dziwił się, jak on to robił. Zawsze był twardy i nigdy nie płakał. Miał wiele do powiedzenia i czasami uwielbiał się z nim droczyć, aby chociażby posłuchać jego melodyjnego i zachrypniętego głosu. Uwielbiał go pod każdym względem i gdyby nie przeżyta trauma, na pewno mógłby powiedzieć, że był w nim zakochany. Jednak szok po stracie Jacksona był tak wielki, że nie w głowie były mu romanse. Chociaż czasami zdarzyło się, że Harry go pocałował, nigdy nie myślał o związku. Był zbyt kruchy i wydawało mu się, że Harry mógłby go skrzywdzić. Przyjaźnili się bardzo dogłębnie.. Jednak ich przyjaźń nie była taka, jak ta z Zaynem. Zayn był dla niego jak brat, którego nigdy nie miał. Mógł z nim żartować, mówić mu o wszystkim, ale Malik był hetero i lubił, wręcz kochał kobiety. Harry zaś…On był kimś więcej. Louis nie mógł w nim widzieć brata. Traktował go jak partnera do spędzania wspólnych chwil, potrzebował się nim opiekować i wiedzieć, że może się do niego zwrócić. Oczywiście brunet nie był jego własnością, ani Louis nie był jego. Jednak było po między nimi coś, przez co teraz Louis nie mógł mu odmówić. Wielkie przywiązanie i tęsknota za jego bliskością.
Chłopak płakał rzewnie i powoli moczył koszulkę starszego chłopaka. Nie przeszkadzało mu to, dopóki Styles był obok niego.
xxx
Niall wrócił do domu chwilkę po piętnastej. Był podekscytowany i chciał jak najszybciej podzielić się z ukochanym wspaniała nowiną. Przekraczając próg nie usłyszał nic, więc stwierdził, że Louis śpi. Nie chcąc go budzić zdjął buty i powolnym krokiem skierował się do salonu. Oczywiście zauważył go od razu, ale potem jego wzrok powędrował na jego kolana, gdzie leżała głowa pełna brązowych lodów. Jej właściciel leżał na całej kanapie i za pewne smacznie spał. Horan nie wiedział co ma zrobić. Wycofać się i wyjść z domu? Ale co dalej? A może powinien dać o sobie znać? Nawet nie zdążył pomyśleć, bo Louis odwrócił głowę w jego stronę. Ich spojrzenia spotkały się i Niall zamarł. Było to dziwne, ponieważ bał się! Nie miał pojęcia kim był chłopak. Był zazdrosny i coś kuło go w serce. Tomlinson chyba zauważył smutny wyraz twarzy chłopaka, bo wstał powoli z kanapy i przeszedł kilka kroków w jego stronę.
-Wytłumaczę ci to wszystko! - szepnął, ponieważ nie chciał, aby Harry się zbudził. Blondyn nie powiedział nic, nadal wpatrywał się w szatyna z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Chciał odejść i móc wszystko przemyśleć, ale nie mógł. Nie mógł wybudzić się z szoku. Przez pierwsze kilka chwili nie wiedział czy jest zły, czy też może zawiedziony? Nie mógł się zdecydować, ale na szczęście niezdarność Louisa zrobiła to za niego. Szatyn idąc w jego stronę potknął się o fotel. Nie mógł pozwolić, aby upadł. Nie darowałby sobie, gdyby coś mu się stało. Złapał go w swoje ramiona. Lou od razu przytulił się do niego. Oplatając go swoimi rękami w około szyi – Błagam cię. Nie odchodź – wyszeptał wprost do jego ucha.
-Puść mnie Louis – rzekł spokojnie Niall. Louis pokręcił przecząco głową i nadal przylegał do swojego chłopaka. Bał się, że go straci.
-Nie, bo wtedy wyjdziesz, a ja nie mogę na to pozwolić! - Niall westchnął i siłą odsuną od siebie szatyna. Spojrzał w jego smutne oczy i pogłaskał go po policzku. Nie chciał widzieć go smutnego, ale sam właśnie tak się czuł. Troszeczkę oszukany i rozgoryczony.
-Powiesz mi kim on jest? - zapytał i nie czekając na odpowiedź pociągnął go w stronę kuchni. Kiedy się tam znaleźli usadził go przy stole, a sam podszedł do kuchenki i wstawił wodę na herbatę. Wyjął z szafki trzy kubki, a potem włożył do nich torebki z smakową herbatą. Odwróciwszy się do swojego chłopaka, spojrzał na niego wyczekująco.
-Harry – mruknął Tomlinson, spuszczając wzrok na swoje dłonie. Bawił się nimi dopóki czajnik nie zaczął piszczeć – Tak ma na imię. On…To mój dawny przyjaciel. Poznałem go…, bardzo pomógł mi po śmierci Jacksona. Przyjaźniliśmy się dopóki on nagle nie zniknął. Wiedziałem co u niego tylko dzięki jego rodzicom. Szybko to zanikło. Nie miałem od niego żadnych wiadomości. Wczoraj w barze usłyszałem jego głos. Wiedziałem, że to on – Louis zatrzymał się na chwilkę i spojrzał na Nialla, który zdążył usiąść obok niego. Patrzył na niego zaciekawionym wzrokiem i nie był już zły, ani smutny. Był przejęty – Potem… zadzwonił do mnie, kiedy brałem kąpiel. Zapytał czy nadal tu mieszkam i się rozłączył.
-Przyszedł tu dziś – powiedział Niall. Domyślił się, że Harry musiał znaczyć coś dla Tomlinsona, ponieważ wpuścił go do mieszkania. Nie wiedział jednak ile dla niego znaczył.
-Wyglądał koszmarnie. A potem po prostu płakał. Nie chciał powiedzieć co się stało, a ja nie potrafiłem mu pomóc – jęknął Louis. Zakrył dłońmi twarz i sam miał ochotę się rozpłakać, ale zdawał sobie sprawę, że to nieodpowiednie.
-Louis – Niall przysunął się do niego i objął go swoimi ramionami. Od razu się w nie wtulił, jakby potrzebował tego najbardziej na świecie – Nie martw się kochanie. Harry na pewno wszystko ci opowie. Musi dojść do siebie.
Louis nie zdążył nic powiedzieć, ponieważ ktoś wszedł do kuchni. Niall odsunął od siebie chłopaka i spojrzał za siebie. Wysoki brunet z burzą loków na głowie, stał w progu i spoglądał na nich. Był lekko zaspany, a jego oczy były zapuchnięte.
-Harry. To jest Niall. Mój chłopak – Louis wstał z swojego miejsca i pokazał na blondyna. Niall także wstał – Niall to jest właśnie Harry – dokończył. Styles nie do końca wiedział jak ma się zachować. Był lekko wystraszony myślą, że Louis ma chłopaka i właśnie przed nim stał. Ale przecież Niall był tylko Niallem. Nie zrobiłby mu krzywdy. Nie wiedział o tym. Oczywiście, że nie! Dlatego też Horan uśmiechną się do bruneta i podszedł wyciągając w jego stronę dłoń. Harry uścisnął ją, ale nadal był lekko niepewny. Louis to zauważył, więc pokazał mu, aby usiadł przy stole.
xxx
Jasne promienie słońca padające wprost na twarz blondyna, obudziły go ze snu. Chciał się przeciągnąć, ale dłoń Louisa na jego brzuchu, uniemożliwiała mu to. Starszy chłopak tulił się do niego, uroczo pochrapując. Nie chciał go obudzić, więc ostrożnie wyswobodził się z jego uścisku i wstał z łóżka. Przykrył go dokładnie kołdrą, ucałował jego policzek i wyszedł z sypialni. W domu było całkiem cicho, co bardzo mu odpowiadało. Chciał odpocząć od zgiełku jaki panował w klinice odwykowej. Czasami miał już dosyć marudzących ludzi i wychodził do parku po prostu posiedzieć w ciszy. W kuchni panował porządek, który zagłuszały tylko dwa kubki stojące na stole. Louis nie sprzątnął ich do zlewu, ponieważ nie miał siły. Siedział z Harrym do później nocy, ponieważ młodszy chłopak nie mógł usnąć. Horan to rozumiał. Nie przeszkadzało mu to, bo przecież potem szatyn przyszedł do niego i spali razem całą noc.
Pierwszym co zrobił było nastawienie wody na herbatę. Potem wyciągnął z lodówki jajka, mleko i olej. Z jedne z szafek wyciągnął mąkę i cukier. Postawił na szafkach miskę i zabrał się za przygotowywanie ciasta na naleśniki. Może i nie przepadał za nimi, ale wiedział, że Louis je uwielbiał. Chciał mu zrobić przyjemność.
Był już w połowie smażenia, okrągłych placków, kiedy ktoś pojawił się za jego plecami. Odwrócił nieznacznie głowę i napotkał uważne spojrzenie Harry’ego. Brunet wszedł niepewnie do kuchni. Chyba nie spodziewał się spotkać tu właśnie Nialla.
-Myślałem, że to Louis – mruknął powoli Styles. Niall uśmiechnął się ciepło i powrócił do smażenia.
-Nie bój się. Nie zrobię ci krzywdy, dopóki nie będziesz dobierał się do spodni mojego chłopaka. Wydajesz się być naprawdę w porządku – powiedział szczerze, to co właśnie myślał. Harry pokiwał głową i podszedł do wysepki kuchennej, na której stała herbata.
-Nie martw się. LouLou jest kochany, i może kiedyś faktycznie coś do niego czułem, ale teraz traktuje go jak brata. Bardzo cię cieszę, że znalazł kogoś takiego jak ty – Harry był szczery w tym co mówił. Nie miał po co okłamywać blondyna. Był szczęśliwy, że Tommo znalazł sobie kogoś.
-LouLou? - zapytał Nial unosząc brwi ku górze.
-Tak. Zawsze go tak nazywałem. Bardzo tu lubi. Powiedź tak do niego, sam zobaczysz jego reakcje – Kiwnął głową, a potem ułożył na talerzu nowo usmażone naleśniki. Harry usiadł przy stole i nic nie mówił. Niall szybko uporał się z przygotowaniem śniadania, a potem razem z brunetem zasiedli do stołu i jedli w spokoju co chwilę o czym rozmawiając. Nie było między nimi dziwnego napięcia, ani dystansu. Harry nawet zaczął się uśmiechać. Niall był naprawdę zadowolony, że złapał z nim kontakt.
xxx
Louis był dość zaspany, kiedy wstał z łóżka i wyszedł na korytarz. Ale odgłosy dobiegające z kuchni ożywiły go nieco, więc przyśpieszył kroku i zajrzał do pomieszczenia. Niall siedział oparty o krzesło, z nogami założonymi na stołeczek. Wyglądał jak mały roześmiany skrzacik, mając na sobie zielony komplet – spodnie i koszulkę. Harry zaś położył głowę na stole i wpatrywał się w blondyna tłumacząc mu coś zawzięcie. Naprawdę nie miał pojęcia o czym rozmawiali. Prawdopodobnie stałby tam długo, przysłuchując się ich rozmowie, ale brunet podniósł głowę i zauważył go. Na jego twarzy pojawił się nieznaczny uśmiech, który odwzajemnił Louis.
-Chyba ominęły mnie naleśniki – westchnął, po czym podszedł do wysepki kuchennej na której stał talerz z jedzeniem. Dopiero wtedy Niall go zauważył. Na jego twarz wszedł przyjemny uśmieszek i pierwsze co zrobił to wstał i do niego podszedł. Objął go rękami w biodrach i pocałował w policzek.
-Dzień dobry LouLou – mruknął Niall. Louis uniósł do góry obie brwi, ponieważ nie był pewien, skąd jego chłopak znał to przezwisko. Jednak, kiedy Harry zaśmiał się pod nosem, nie miał wątpliwości.
-Widzę, że ktoś tu ma długi język – Jego głos zabrzmiał dość poważnie, przez co Harry spiął się i spuścił głowę. Niall chyba to zauważył, bo spojrzał karcąco na chłopaka – Nie martw się Harry. Nawet jeśli nadal jesteś taką paplą jak kiedyś, to i tak cię kocham – Blondyn poklepał go po ramieniu po czym zaczął przygotowywać dla niego śniadanie. Louis za to, usiadł obok bruneta i klepnął go w nogę. Ten od razu podniósł wzrok i spojrzał niepewnie na przyjaciela. W jego spojrzeniu było coś tak bardzo przejmującego, że Louisowi zachciało się płakać. Nie zrobił tego jednak, bo Horan postawił przed nim talerz pełen naleśników.
-Zapomniałem ci wczoraj powiedzieć – zaczął spokojnie Niall, spoglądając na szatyna. Tomlinson wpychał sobie do ust kolejny kawałek jedzenia i przeżuwał spokojnie nie myśląc o niczym konkretnym. Ale kiedy usłyszał głos swojego chłopaka odwrócił twarz w jego stronę i spojrzał pytająco – Dostałem pracę w The Six Pence – Louis uśmiechnął się niesamowicie szczerze .Odłożył swojego naleśnika i przytulił Horana do swojego boku. Harry uśmiechnął się w ich stronę
-Naprawdę się cieszę. Chociaż przeraża mnie perspektywa samotnego siedzenia w domu…- Niall przerwał mu groźnym spojrzeniem.
-Nie będziesz siedział sam LouLou. Jest jeszcze Zayn, Ariana – westchnął – Są twoi znajomi z uczelni. Jest Harry – rzekł pokazując na chłopaka – Zawsze będziesz mógł przyjść do kawiarni, żeby zobaczyć jak pracuje – Louis zrobił obrażoną minę i zabrał się ponownie za jedzenie swoich naleśników. Był lekko roztrzepany więc dżem wyleciał mu z jednego z nich. Upadł prosto na czarne dresy, przez co Louis przeklął pod nosem. Rzucił niedojedzonego naleśnika na talerz i założył ręce na piersi – Czy on zawsze się tak zachowywał? - Powiedział Niall, w stronę Harry’ego. Chłopak pokiwał lekko głową. Najstarszy nawet nie zwrócił na nich uwagi nadal wpatrywał się w talerz – To wszystko wyjaśnia. Uparciuch z niego. Ale jaki kochany.
-Ja tu siedzę – warknął szatyn – Zobaczysz jeszcze jak uschnę z tęsknoty. Będziesz po mnie płakał – Niall przewrócił oczami i był gotowy na kolejną, długą pogawędkę z swoim chłopakiem, ale cała trójka usłyszała dzwonek do drzwi, więc się nie odezwał. Nikt nie wiedział, kto mógłby naruszać ich spokój tak wcześnie. Horan spojrzał przelotnie na Louisa, a potem na Stylesa, który wydawał się być zmartwiony. Ktoś ponownie zastukał w drzwi, ale tym razem mocniej i bardziej nachalnie. Brunet poderwał się z miejsca i niczym spłoszony zwierzak, wybiegł z kuchni. Louis spojrzał zaskoczony na blondyna, ponieważ nie wiedział co się działo. Ten zaś wstał pośpiesznie i wyszedł na korytarz, aby zobaczyć przez wizjer kto mógł się tak dobijać. Louis poszedł za nim, ale nie odważył się podejść do drzwi.
-To jakaś kobieta. Długie rude włosy. Ma na sobie kożuch z panterki. Kożuch w lecie? - mruknął pod nosem Niall. Louis postanowił działać. Był najstarszy i miał przeczucie, że Harry nie bez powodu wybiegł.
-Idź do łazienki, do Harry’ego. Ja z nią porozmawiam – Niall kiwnął niechętnie głową i poszedł do wskazanego pomieszczenia. Louis zaczerpnął powietrza, po czym otworzył drzwi. Nie miał pojęcia czego może się spodziewać, ale bardzo szybko zorientował się kim była kobieta. Wysoka, rudowłosa piękność, którą Louis widział wiele razy. Poznał ją od razu. Nic się nie zmieniła, chociaż ostatnio nie widywał jej prawie wcale. Lana Georg, była najbardziej wpływową kobietą z całego Oxfordu. Nie chodziło tylko o to, że była posiadaczką najlepszego klubu dla gejów i lesbijek w mieście. Było kobietą władczą i mogła mieć co tylko chciała. Louis nie wiedział jednak, dlaczego zjawiła się w jego domu tak wczesną porą.
-Gdzie jest Harry? - zapytała bez żadnego skrępowania, przekraczając próg mieszkania. Chłopak postanowił grać idiotę i udawać, że nie wie o kim mówiła. Dlatego też zrobił zdezorientowany wyraz twarzy i uniósł brwi ku górze – Nazywasz się Louis Tomlinson. Poszukuje Harry’ego Stylesa, którego przyjacielem jesteś. Proszę cię, nie utrudniaj mi. Bardzo bym chciała wiedzieć gdzie on jest. Martwię się o niego – wytłumaczyła. Coś w nim pękło. Nie chciał zdradzać gdzie przebywa chłopak, ale może tylko tym sposobem dowie się co wydarzyło się w jego życiu. Ruchem dłoni pokazał jej, aby weszła do salonu. Kiedy tam się znaleźli, usiadł na przeciwko niej i zażądał wyjaśnień.
-Śmiem twierdzić, że nie wiesz co działo się u Harry’ego – Przytaknął, więc kontynuowała – Wiem też, że mnie poznajesz i wiesz kim jestem. Nie będę owijać w bawełnę Louis. Harry pracował w moim klubie przez klika miesięcy jako striptizer. Przyszedł do mnie błagać o tą pracę, oczywiście mu ją dałam. Dlaczego by nie? Widywałam go kilka razy razem z tobą. Wydawało mi się, że jest porządnym chłopakiem, który potrzebuje pieniędzy. Ale potem…Potem zapytał, czy mam inne posady – Louis spojrzał na nią zaskoczony. Spodziewał się najgorszego – Był jednym z najlepszych facetów do towarzystwa, przez trzy miesiące. Mieszkał nad klubem razem z innymi i miewał się dobrze. Zawsze dbałam, aby miał wszystko, ponieważ wiedziałam, że rodzice wyrzucili go z domu. Sam mi to powiedział. Jakiś czas temu zniknął. Nikt nie wiedział gdzie jest. A potem…Potem dowiedziałam się co się stało. Wiem, że uważasz mnie teraz za zimną sukę, bo pozwoliłam, aby twój przyjaciel puszczał się z innymi. Naprawdę che mu teraz pomóc. Po prostu powiedź mi gdzie jest, a ja załatwię mu najlepszą opiekę. Z jego psychiką nie jest najlepiej.
-Ale co mu się stało? - zapytał zniecierpliwiony. Kobieta otwierała już usta, aby wyznać całą prawdę, ale nie dane było jej to zrobić. Harry wybiegł z łazienki i staną w progu salonu.
-Nie możesz mu tego powiedzieć! - krzyknął chłopak, uświadamiając im, że nie są sami. Louis spojrzał na niego zaszokowany – Nie możesz! On nie może wiedzieć! - Niall stał za nim i nie wiedział co ma zrobić, kiedy Styles odwrócił się i wyszedł z mieszkania. Lana poderwała się z sofy, ale zatrzymał ją głos Tomlinsona.
-Nie martw się. Wróci. Oprócz mnie, nie ma nikogo.
xxx
Niall siedział na sofie głaskając dłonią głowę swojego chłopaka. Był lekko zmartwiony, ale nie tak jak Louis. Kiedy tylko Lana opuściła ich mieszkanie usiadł na sofie i nie był w stanie powiedzieć słowa. Nie mógł uporządkować w głowie tylu wiadomości, więc Niall go do tego nie zmuszał. Nie mógłby. Siedzieli razem dobrych kilka godzin, aż Louis usnął. Obudził się jakiś czas później i po prostu zapytał co się stało. Jednakże Horan nie potrafił mu odpowiedzieć. Nawet gdyby chciał. Nie wiedział, co się stało. Siedząc tak na kanapie Niall doszedł do wniosku, że nie tego spodziewał się wracając do Oxfordu. Oczywiście był razem z Tomlinsonem, miał go dla siebie i mógł z nim robić co tylko chciał. Tylko, że nie chciał widzieć go w takim stanie.
-LouLou? - Szatyn poruszył głową i powoli podniósł się do pozycji siedzącej. Spojrzał pytająco na swojego chłopaka, a potem bez żadnego ostrzeżenia przytulił się do jego boku. Niall otulił go ramieniem, a drugą dłonią odgarnął włosy z jego czoła – Co tak naprawdę znaczy dla ciebie Harry?
-Jest zaraz po tobie – westchnął niechętnie Louis – Gdyby nie on… Prawdopodobnie skończyłbym tak jak Jackson. Nigdy ci o tym nie mówiłem, ponieważ sam miałeś wiele swoich problemów – Niall czuł, że to co chce mu powiedzieć starszy chłopak wcale nie będzie łatwe – Poznałem Jacksona bardzo dawno temu. Był taki jak ja - zwykłym chłopakiem z poczuciem humoru. Bardzo towarzyski. Od razu wiedziałem, że coś na połączy. Nawet Zayn to zauważył. Nie wiedziałem jednak jaki jest naprawdę. Kochałem go szczerze i chyba właśnie dlatego nie zorientowałem się, że coś z nim nie tak. Tuż przed jego śmiercią dowiedziałem się, że brał narkotyki i cierpiał na schizofrenię. Okłamywał mnie, ale ja mu wybaczałem. A potem… Potem zabrał mnie w nasze ulubione miejsce. Przychodziliśmy tam zawsze razem. Stare magazyny. To właśnie tam się zabił. Na moich oczach. Nie mogłem nic zrobić. Związał mnie i kazał patrzyć na siebie jak umiera – Louis przełknął ślinę i odnalazł dłoń Nialla. Ścisnął ją mocno, potrzebując jego bliskości – Nie płakałem po jego śmierci. Leżałem przez kilka dni w domu nieświadomy tego co działo się na zewnątrz. Nikt oprócz Harry’ego nie wiedział, że byłem świadkiem jego śmierci. On bardzo mi pomógł wyjść z tego obłędu. Był przy mnie częściej niż Zayn.
-Dlatego jest dla ciebie taki ważny – wyszeptał Niall obdarowując szatyna pocałunkiem w czoło. Louis potrzebował zapewnienie, że został zrozumiany.
-Naprawdę bardzo go kocham. Możliwe, że gdyby nie ta trauma był by dla mnie idealny. Zawsze nas do siebie ciągnęło. Czasami, to było bardzo niezręczne, ale czasami nie mogłem się powstrzymać, żeby go nie pocałować… Nie powinienem ci tego mówić – jęknął głośno, po czym przycisnął swój policzek do piersi chłopaka.
-Ciiii… LouLou. Kocham cię bez względu na wszystko – Siedząc w ciszy, blondyn zastanawiał się czym było jego życie w porównaniu z tym co przeszedł Louis. Nie mógł wyjść z podziwu, jak dzielnie poradził sobie z tym wszystkim, a na dodatek chciał pomagać innym.
xxx
Dochodziła dwudziesta trzecia, kiedy Louis przykrył się szczelnie kocem i uśmiechnął blado do swojego chłopaka. Niall wstał z swojego miejsca i zgarnął z stolika kubki po herbacie, mając w planach zaparzyć świeżą. Jednak nie zdążył wyjść z salonu, ponieważ oboje usłyszeli ciche pukanie. Żaden z nich nie był szczególnie zaskoczony. Niall od razu odstawił kubki na szafkę i poszedł otworzyć drzwi, jednak to co tam zobaczył nie było tym czego oczekiwał. Harry stał naprzeciwko niego niesamowicie pijany. Oczywiście nie był sam. Gdyby nie pomoc nieznajomego bruneta nie utrzymał by się w pionie. Horan od razu przepuścił ich w drzwiach i pozwolił, by chłopak wprowadził pijanego do salonu. Louis był lekko zaskoczony gdy obcy mu mężczyzna wprowadził Jego Harry’ego. Spojrzawszy na swojego chłopaka, stojącego w drzwiach szukał odpowiedzi, ale blondyn wzruszył tylko ramionami.
-Kim jesteś? Dlaczego do cholery, jest aż tak pijany? - Louis był zły. Zakładając ręce na torsie żądał wyjaśnień. Nie brał pod uwagę ewentualnej odmowy. Brunet ułożył Stylesa ostrożnie na kanapie, nie wydajać z siebie żadnego słowa. Był w niego wpatrzony i obserwował jego twarz naprawdę uważnie. Odgarnąwszy z czoła pijanego chłopaka loki wyprostował się i spojrzał na Louisa.
-Nazywam się Nathan Sykes. Poznałem Harry’ego trzy miesiące temu w klubie, w którym pracował. Był naprawdę uroczy, więc wynająłem go raz. Potem zrobiłem te jeszcze raz i naprawdę wiele razy potem, ponieważ zauważyłem na jego ciele siniaki. Domyśliłem się, że jest bity. Nie chciałem, żeby komuś takiemu jak on działa się krzywda.
-Przyszedł do ciebie dziś? - Zapytał Niall, podchodząc w ich stronę. Nathan odwrócił się do niego przodem i kiwną głową.
-Był już pijany i pierwsze co zrobił, to powiedział, że Lana powiedziała Louisowi prawdę. Nie mam pojęcia który z was to Louis…
-To ja – mruknął Tomlinson. Nathan kiwnął głową, a potem spojrzał na Harry’ego.
-On naprawdę obawia się co teraz będzie. Płakał, a ja nie mogłem go uspokoić. Potem wyciągnąłem z niego wasz adres. Nie mogłem go u siebie przenocować. Lana wie gdzie mieszkam.
-O nas też wie – powiedział spokojnie Niall. Nachyliwszy się nad Harrym złapał go za ręce i powoli zaczął stawiać do pionu – Zaprowadzę go do sypialni – Wyjaśnił, na co Louis kiwnął tylko głową. Bardzo szybko Horan wyprowadził pijanego chłopak z salonu, więc szatyn mógł przeprowadzić dogłębne przesłuchanie.
-Jest coś o czym chciałbyś mi powiedzieć? - zapytał Louis siadając na kanapie. Poklepał miejsce obok siebie dając tym do zrozumienia, aby Nathan usiadł obok niego. Brunet wzruszył ramionami siadając. Nie spojrzał na starszego chłopaka – Kochasz go, prawda?
-Czy to, aż tak bardzo widać? - zapytał Sykes. Louis uśmiechnął się nieznacznie, ponieważ idealnie odczytał emocje chłopaka – Sam nie wiem kiedy to się stało. Spotykaliśmy się przez jakiś czas i czuje, że jest naprawdę odpowiedni… Ale ja nie jestem dla niego. Jest bardzo wrażliwy i nie chce go skrzywdzić. Wiem, że mógłbym to zrobić. Czasami jestem brutalny i wiele razy Harry się tego obawiał…Chyba wiesz co mam na myśli.
-Rozumiem, że sypiałeś z nim – Nathan kiwnął niepewnie głową, po czym zamyślił się – Skoro go kochasz, nie powinieneś się obawiać. Może to tylko chwilowe. Może jest niepewny, bo nigdy nie robił tego z kimś na kim mu zależy? O ile on czuje do ciebie to samo.
-Harry został zgwałcony – Ton jego głosu był bardzo poważny, więc Louis nie mógł przypuszczać, że żartował. Właśnie w tamtej chwili uświadomił sobie o co chodziło Lanie. Właśnie dlatego Harry tak bardzo nie chciał, aby się tego dowiedział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz