Louis śmiał się przez około milion lat, kiedy tego wieczoru Niall opowiedział mu o randkowej porażce.
- Przysięgam, Louis, dziś usuwasz mój profil! Zrozumiano?
Louis otarł łzy z oczu i nagle całkowicie poważnie spojrzał na Nialla.
- Jesteś pewien, że nie chcesz się spotkać z moim przyjacielem? Nie musisz zawsze przechodzić przez te niezręczne randki. Przyrzekam, że on nie jest frajerem. Albo zaproś na randkę tego kelnera. Mówiłeś, że był słodki? – Niall pokręcił głową, nieugięcie unikając spojrzenia Louisa i przeglądając książkę o tytule 1001 faktów, których jeszcze nie znasz!, którą wypożyczył tego wieczoru na pocieszenie zaraz po randce.
- Po pierwsze, on jest twoim znajomym więc wiem, że będzie dziwakiem i! – Niall uniósł palec, kiedy Louis chciał przerwać. – Odmawiam pójścia na kolejną randkę. Chyba jestem zrażony już na całe życie.
Louis parsknął z udawaną urazą, kiedy Niall wciąż go ignorował z językiem wytkniętym w kąciku ust, zdobywając nową wiedzę – odnajdując pocieszenie w nauce, nie takich bezużytecznych rzeczach jak związki czy randki.
- Niall – jęknął Louis i wskoczył na niego, przez co książka spadła na podłogę, a Niallowi zabrakło oddechu. Louis usiadł na nim okrakiem, ściskając jego policzki i zmuszając go do zrobienia twarzy podobnej rybie.
- Ysięam, ou, eśi ie szesaniesz ie ęczyć…
Louis uroczo uśmiechnął się do Nialla i jego skrzywionej twarzy, ignorując szturchanie palców chłopaka w okolicy żeber.
- Co mówiłeś, skarbie? Nie słyszę cię.
Niall wyrwał głowę z uścisku Louisa i zgromił go spojrzeniem, usiłując go z siebie zepchnąć.
- Powiedziałem: przysięgam, Lou, jeśli nie przestaniesz mnie dręczyć, zacznę recytować ci fakty aż się zamkniesz.
- Jeszcze tylko jedna randka? Do dwóch razy sztuka? Czy, chwila, mówiło się do trzech razy sztuka?
Niall wziął głęboki wdech, ostrzegawczo patrząc na niego szeroko otwartymi oczami.
- Nie bądź nudny, Niall, mimo że ta randka była katastrofalna, przynajmniej dobrze się ba-
- W słowniku angielskim nie ma słowa naiwny.
- Ja… - Louis otworzył i zamknął usta, jakby był niezdecydowany, po czym zmrużył powieki.
- Nie uwierzę ci w to, za kogo ty mnie-
- Król Louis XIV posiadał czterysta trzynaście łóżek – kontynuował Niall z uśmieszkiem.
Louis zamrugał, wpatrując się w niego, po czym ułożył dłonie na klatce piersiowej przy sercu i powoli pokręcił głową.
- Mężczyzna mojego życia.
Niall uśmiechnął się, szczęśliwy, że Louis się zamknął, i zepchnął z siebie chłopaka, przez co ten upadł na podłogę z głośnym, oburzonym krzykiem. Szybko wstał z uniesionym palcem i włosami rozczochranymi na wszystkie strony.
- Sprzeciw! Żadnej przemocy fizycznej i tak, kanciarzu, zagrajmy w walkę na fakty! Osoba, która w odpowiednim czasie nie będzie w stanie przedstawić faktu powiązanego z poprzednim, musi z honorem przyznać się do porażki, to znaczy, będziesz musiał pójść na kolejną randkę.
Niall powoli uniósł brew, przyciągając nogi do klatki piersiowej i układając ramiona na kolanach.
- A jeśli to ty przegrasz?
- Ech, nie będę cię już kłopotał randkami. W ogóle. Nigdy więcej. – Louis pokazał, jak zamyka sobie usta i wyrzuca klucz, po czym jego oczy rozszerzyły się w zaskoczeniu i upadł na dłonie i kolana, udając w ciszy, że szuka klucza na podłodze, gdzie go wyrzucił. Niall lekko go kopnął.
- W porządku, mimo że jestem niemal pewien, że gra się szybko zakończy.
Louis uśmiechnął się do niego dumny, przeszukując kieszenie i w końcu wyjmując kawałek papieru.
- Dobrze, że jestem przygotowany do tej walki. Zaczynamy, gotowy? Pokonam cię twoją własną bronią.
Niall fuknął w proteście (no i kto tu oszukuje?!), co Louis uciszył, przytykając palec do ust i zerkając w dół na kartkę.
Zawahał się, wytężając wzrok, jakby nie był w stanie rozczytać własnego pisma. Niall nawet nie byłby zaskoczony.
- Okej! Człowiek śmieje się średnio siedemnaście razy dziennie, co oznacza – zatrzymał się i znacząco zerknął na Nialla, po czym dokończył – że jesteś ponad przeciętną, co z kolei oznacza, że jesteś dziwny. Cieszę się, że mamy to już za sobą. Teraz numer dwa! – krzyknął Louis, pokazując znak pokoju. – Człowiek w ciągu całego swojego życia zjada przeciętnie trzydzieści pięć tysięcy ciasteczek, co, ponownie – Louis zatrzymał się i znacząco uniósł brwi, patrząc na Nialla, po czym ułożył dłonie wokół ust i wyszeptał – ponad przeciętną; dziwne, jednak godne podziwu.
Niall otworzył usta, żeby się sprzeciwić, ale Louis uniósł trzy palce, kręcąc mu nimi przed twarzą i opuszkami niemal dotykając jego nosa.
- Fakt numer trz-
Głośne ping! rozległo się po pomieszczeniu, a Louis zamarł, zerkając najpierw na otwartego laptopa, a potem na Nialla, który jęknął w poduszki z sofy, zakrywając twarz dłońmi.
Co się w ogóle dzieje?
Louis zgniótł kartkę i rzucił ją przez ramię, po czym praktycznie pobiegł do laptopa i wśliznął się na krzesło.
- Nowa wiadomość! – wyśpiewał i zaczął relacjonować każdą swoją czynność. – Louis Tomlinson, całkiem przystojny facet z fantastycznym poczuciem humo-
- Louis, chciałbym widzieć cię z twojego punktu widzenia, ale nie sądzę, żebym mógł wsadzić sobie głowę tak głęboko w tyłek*.
- Louis Tomlinson – kontynuował głośniej Louis, gromiąc Nialla spojrzeniem – ignoruje swojego niegrzecznego współlokatora – jedynie współlokatora, już nie przyjaciela, co jest tragedią dla wszystkich, naprawdę – i klika w nową wiadomość nadesłaną od użytkownika – zatrzymał się i przeczytał głośno nazwę – Stylish i, ach, proszę bardzo, wiadomość otwiera się przed pięknym, młodym, siedzącym tutaj przed tobą i wspomnianym wcześniej mężczyzną, i jest w niej napisane…
Czeeeeść :)
Widziałem Twój profil i zastanawiałem się, czy chciałbyś umówić się na kawę czy coś
Louis szybko przeczytał krótką wiadomość, po czym głośno zakaszlał, kilka razy odchrząknął i kontynuował burkliwym głosem – W cześć jest za dużo e jak dla mnie, i, och, wysłał ci uśmiechniętą minkę, co oznacza, że jest zabawny. Widział twój profil i zastanawiał się, czy chciałbyś umówić się na kawę czy coś. Oczywiście nie zastanawiał się aż tak bardzo, skoro nie użył pytajnika, tsk, tsk.
Louis zatrzymał się w relacjonowaniu i zerknął na Nialla, w oczekiwaniu zawieszając palce nad klawiaturą.
- Louis Tomlinson wyczekuje odpowiedzi z zapartym tchem; jak odpowie jego współlokator? Czy w ogóle odpowie? Oglądaj nas w przyszłym tygodniu, aby się dowiedzieć!
Niall fuknął z niedowierzaniem i rzucił w Louisa poduszką, której ten z łatwością się uchylił z uśmiechem tak szerokim, że Niall naprawdę sądził, że musi być bolesny.
Westchnął, niechętnie wstając i podchodząc do laptopa, następnie pochylając się nad Louisem, żeby kliknąć w opis tej osoby.
Lubię muzykę i uśmiechanie się :)))
Niall fuknął. Nie mógł się powstrzymać.
Kto ustawiłby sobie takie coś na opis? Niall nic jednak nie powiedział, w jego opisie była informacja o tym, że uwielbia fakty. Zerknął na zdjęcie profilowe, wytężając wzrok i usiłując domyślić się, co przedstawiało.
Było zamazane, coś jak okropny kąt czyjejś głowy; brązowe włosy zwijające się nad ramieniem ubranym w koszulę w kratę. Niall naprawdę miał nadzieję, że to nie jest coś z Lśnienia lub jakiegoś innego horroru, którego nie rozpoznawał.
Ponownie westchnął.
- No dobra – ustąpił i natychmiastowo pożałował tej decyzji, kiedy Louis strzelił kostkami i zaczął pisać odpowiedź.
-
- Więc, Niall, mistrz.
Niall zamrugał i oferował mały, zdezorientowany uśmiech Harry’emu, który podszedł i usiadł naprzeciw niego. Przyjechał nieco wcześnie na swoją randkę ze Stylishem i jeśli miał być szczery, był nieco zawiedziony, kiedy obsłużył go inny kelner. Miał nadzieję, że zmianę będzie miał Harry. Jego suche poczucie humoru i smukłe kończyny nieco zauroczyły Nialla.
- Tak, skąd wiesz?
Harry uśmiechnął się, oparł o krzesło i splótł palce za głową.
- Google? Lubisz fakty, prawda? Więc chciałem się dowiedzieć, co oznacza twoje imię.
Niall spojrzał na niego z zaciekawieniem, nie powstrzymując uśmiechu wkradającego się na twarz.
- Więc co w takim razie oznacza Harry?
Harry się zaśmiał.
- Kto wie, stary? Hej, używasz czasami swojej znajomości faktów, żeby kogoś poderwać?
- Uh, nie?
- Powinieneś, Niall. Tracisz możliwości. – Harry pochylił się naprzód. – Mam dobry tekst na podryw, jesteś gotowy?
Rozbawiony Niall wzruszył ramionami i uśmiechnął się szerzej, kiedy Harry wstał, przeszedł kilka kroków w tył i następnie zaczął zmierzać ku niemu, udając, że luźno spaceruje sobie po kawiarni.
Przeszedł kawałek za Nialla, utrzymując kontakt wzrokowy z uśmieszkiem na ustach.
- Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia, czy mam przejść jeszcze raz?
Niall zamrugał i musiał mocno przygryźć policzki, żeby powstrzymać chichot.
- To było naprawdę, naprawdę kiepskie – powiedział szczerze, kiedy zaufał, że jego głos będzie brzmiał normalnie, a Harry wydął usta, przez co w jego policzkach pojawiły się dołeczki. - Jeszcze raz – zasugerował, a Harry fuknął.
- Dobra, przejdę jeszcze raz.
Harry znów odszedł w tył, po czym udał się w kierunku Nialla z przesadnie zadumanym wyrazem twarzy i uniesionym kołnierzykiem koszuli. Zatrzymał się kilka stóp od Nialla i zerknął na niego przez ramię. - Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia, czy mam przejść jeszcze raz? – Jego głos był niski i zachrypnięty i tym razem Niall nie był w stanie powstrzymać śmiechu wydobywającego się z jego ust. Śmiał się długo i głośno, łapiąc się za brzuch i nie będąc w stanie przestać na tyle, aby odetchnąć.
- Może… Może do trzech razy sztuka? – zaoferował i ponownie się zaśmiał, kiedy Harry wyrzucił ręce w górę w udawanej frustracji.
- Cholerne teksty na podryw, nigdy nie działają!
Niall otarł łzy z kącików oczu, kiedy Harry usiadł z powrotem naprzeciwko niego i chłopak w końcu dostrzegł to, co Harry miał na sobie. Nie miał ubranego uniformu jak ostatnio, ale koszulę i wąskie, czarne jeansy.
- Och, nie pracujesz dziś? To co w takim razie tutaj robisz?
Harry uśmiechnął się do niego, pochylając się naprzód i zakładając ręce na stole.
- Tak, mam dziś wolne. Jestem tu na randce.
Niall uniósł brwi w lekkim zaskoczeniu i zerknął przez ramię Harry’ego, znacząco rozglądając się po niemal pustym lokalu.
- Ach tak? I gdzie ta twoja randka?
Harry uśmiechnął się szerzej, sięgając do twarzy Nialla, żeby lekko poklepać go palcem po nosie.
- Jestem Stylish.
Niall zamrugał.
- Co?
Harry uśmiechnął się ponownie, zadowolony, że złapał Nialla. W jego policzkach pojawiły się dołeczki.
- Moja nazwa użytkownika to Stylish, na tym portalu randkowym dla gejów, Shayne. Słyszałeś kiedyś? Jestem tutaj na randce z The A-Niallatorem. Widziałeś go może?
Kiedy Niall nadal się w niego wpatrywał, Harry tylko się uśmiechnął i napełnił jego szklankę wodą.
- Hej, słyszałem ostatnio coś interesującego. Wiedziałeś, że penis płetwala błękit-
Niall rzucił mu w twarz serwetką, na co Harry zmarszczył brwi w udawanej urazie.
Niall uśmiechnął się, kręcąc głową i nie będąc w stanie uwierzyć, co się dzieje.
- Myślałem, że lubisz się uśmiechać – odpowiedział, ponownie kręcąc głową i cicho się śmiejąc.
- Ty arogancki dupku.
Harry również się uśmiechnął, ukazując wszystkie zęby.
-
Po drugiej stronie ulicy Louis i Liam usiłowali niepostrzeżenie zerknąć do kawiarni i dostrzec, co dwoje chłopaków robi w środku. Louis miał owinięty wokół głowy różowy szalik, a na oczach ciemne okulary.
Liam oparł się o krzesło z rękoma splecionymi za głową, patrząc czule na Louisa, który zerkał nad swoim obróconym do góry nogami menu, wytężając spojrzenie.
- Masz zamiar im kiedyś powiedzieć, że to wszystko zaplanowałeś?
Louis machnął na Liama ręką, po czym sięgnął do słownika znajdującego się w jego torbie; przekartkował go i przesunął palcem przez słowa na literę N.
- Niewiedza ich nie zabije – wymamrotał, a jego palec zatrzymał się na słowie naiwny wydrukowanym w słowniku. – Pieprz się, Horan! – krzyknął, wytykając palec w kierunku kawiarni. – Pieprzony kanciarz.
Tylko Zayn nie patrzył tak intensywnie przez ulicę. Nie zaskoczył go nawet nagły wybuch Louisa, w przeciwieństwie do starszych klientów siedzących w pobliżu. Jego spojrzenie było skupione całkowicie na stojącym przed nim drinku.
- Nie zobaczę się z Niallem jeszcze przez dziesięć lat, prawda? Nasza randka była zdecydowanie zbyt żenująca.
Liam zaśmiał się i pochylił się nad stołem, żeby czule uszczypnąć policzki Zayna.
- No dalej, to wszystko było na żarty.
- Dokładnie! – zgodził się Louis i oparł na swoim siedzeniu, zadowolony z siebie. Zapomniany słownik spoczywał na stole.
Był geniuszem. Wiedział, że jego dwaj głupi przyjaciele doskonale się dogadają i mimo że musiał przekupić Zayna, żeby założył konto i zaprosił Nialla na randkę, cóż, łatwo mu to przyszło.
Uśmiechnął się do siebie. I Harry, i Niall nie mieli pojęcia, że to wszystko było jego sprawką. Umówił Nialla w miejscu pracy Harry’ego i kiedy Harry wysłał mu wiadomość od słodkim Irlandczyku na tragicznej randce, ha! Louis nie musiał zmuszać Harry’ego, żeby spróbował zaprosić go na randkę przez Shayne.
Nigdy się nie dowiedzą, że Louis od początku chciał, aby się poznali.
Ponownie się do siebie uśmiechnął, mentalnie klepiąc się po plecach, podczas gdy Zayn i Liam walczyli o ostatnią pitę.
Cholera, był naprawdę dobrym przyjacielem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz