niedziela, 8 grudnia 2013

11


- Wpędzam cię w kłopoty?
- Czuję, że wpędzisz.
Trwa szokująca chwila kiedy Louis przyciska usta do ust Liama i Liam jest zbyt zaskoczony, by w jakikolwiek sposób odpowiedzieć. Musi to wyglądać, jakby się wahał, jakby nie chciał całować Louisa, ponieważ chłopak zaczyna się odsuwać, jakby chciał przeprosić. Liam podąża za nim, pochylając się wprzód i całując go ponownie, zanim jest wstanie odetchnąć. Wszystko jest nieco niestaranne, kiedy Liam próbuje jednocześnie mówić, ale nie jest pewien, dlaczego to robi, ani nie wie, co mówi, więc przestaje, mimo że Louis cicho śmieje się przy jego ustach.
Później jest już coraz łatwiej, ciągnie Louisa na chodnik i przywołuje taksówkę, stale przystając, by skraść małe pocałunki. Wspinają się razem na tylne siedzenia i Liam chichocze jak nastolatka, którą właściwie jest, Louis splata ich palce i lekko ściska, zapewniająco i łatwo, i Liam musi przygryźć wargę, by się nie uśmiechnąć, mimo że nie jest pewien dlaczego. Po prostu to jest Louis i właśniecałowali się w bocznej uliczce, i coś takiego nie przytrafia się Liamowi. Nigdy nie ma takiego szczęścia, nikt tak atrakcyjny nie patrzy na niego, jakby był czymś oszałamiającym, bo nie jest. Nie jest nikim nadzwyczajnym.
Część z tego musiała zostać wypowiedziana na głos, bo Louis pochyla się teraz nad siedzeniem i całuje jego policzek z uśmiechem. – Nikt nadzwyczajny? Nie pieprz.
Tak naprawdę to wystarcza, żeby powrócili do poprzedniej czynności. Liam odwraca się do Louisa i napiera na jego usta, bo nie jest pewien, co innego ma zrobić. Wracają do początku, całując się w niewłaściwym miejscu i nie przejmując się tym, i Liam chce znów zacząć się śmiać, bo, naprawdę, nie mogą poczekać? Dotarcie do domu nie zajmie aż tyle czasu. Nie mieszka aż tak daleko.
Wtedy uświadamia sobie, że jadą do jego mieszkania. To on podał kierowcy adres, nie myśląc ani przez sekundę o aktualnym stanie jego domu. Teraz nie ma już odwrotu i zastanawia się, czy pozmywał wczoraj naczynia. Na kanapie została pościel, cholera, a przy drzwiach porozrzucane buty, o które ktoś się pewnie potknie i przewróci. Sprzątanie nie było ostatnio jego priorytetem, ale teraz wypełnia ono jego myśli. Louis pomyśli, że Liam jest bałaganiarzem. Pomyśli, że Liam jest niechlujny. Potknie się o te buty i zrobi sobie krzywdę, a to wszystko dlatego, że Liam był zbyt zajęty myśleniem o nim, żeby kłopotać się sprzątaniem.
Po dojechaniu do mieszkania, Liam zdenerwowany zerka przez ramię i zastanawia się, czy nie wezwać taksówki z powrotem i nie poprosić o pojechanie do Louisa. Taksówki już nie ma, kiedy się odwraca i Liam nie może winić kierowcy, że nie chciał tutaj zostać. Louis obserwuje go z dezorientacją, jakby nie rozumiał, o co chodzi. Sięga i delikatnie dotyka ramienia Liama.
- Hej, um – zaczyna, patrząc na ziemię i przesuwając butem po betonie – jeśli nie chcesz… wiesz. Po prostu. Nie musimy.
I sposób, w jaki to mówi, ostrożny i słodki, jakby sądził, że Liam chce uciec, sprawia, że serce Liama przestaje bić, ponieważ Louis może poczekać. Liam spieszy się z otwarciem drzwi, nie przejmując się porozrzucanymi butami. Wciąga Louisa do środka i zatrzaskuje drzwi, i zanim jest wstanie zacząć martwić się czymś innym, całuje Louisa ponownie, by przypomnieć sobie, jak miłe jest to uczucie i, tak, boże, chce to robić.
- Chcę, chcę – mówi, uśmiechając się jak idiota. – Tylko jest tu bałagan i się denerwowałem. – Liam wzrusza ramionami i teraz to on zerka na podłogę, zdejmując buty, by patrzeć na cokolwiek, co nie jest twarzą Louisa.
Louis splata ich palce ponownie, przyciągając tym samym Liama bliżej. – Jeśli uważasz, że to jest bałagan, Liam, będziemy mieć problem, kiedy zobaczysz moje mieszkanie.
Liam jęczy, chowając twarz w szyi Louisa. – Będę je musiał dla ciebie posprzątać, prawda?
- Nie! – mówi Louis z oburzeniem, przesuwając ręką przez jego włosy. – Możesz zostawić je takim, jakie jest. Lubię mój zorganizowany nieporządek.
Liam się śmieje, całując szyję Louisa. Louis całuje go w głowę i potem oboje przyciskają usta gdzie się da, by otrzymać jakąś reakcję, chwilami gryząc i pozostawiając ślady, które przyjdzie im odkryć następnego ranka. Liam odsuwa się, by poprowadzić Louisa gdzieś indziej, w bardziej wygodne miejsce, i nie wie, czy będzie to kanapa, czy łóżko, ponieważ nie jest pewien, jak daleko będą w stanie dojść, zanim zdecydują, że mają dość.
Jego spojrzenie pada na ladę w kuchni, kiedy przechodzą obok pomieszczenia, i na chwilę zamiera, bo liściki Louisa nadal tam są. To więcej niż trochę przerażające, czuje się jak prześladowca. Może mógł zostawić sobie najnowszą, nadal schowaną w portfelu notatkę. Może to dałoby się zrozumieć. Ale posiadanie ich wszystkich jest nieco mniej do zaakceptowania. Posiadanie ich wszystkich rozłożonych na ladzie, by mógł je czytać za każdym razem kiedy wchodzi do pomieszczenia – co robi o wiele częściej, kiedy tam są – jest całkowicie śmieszne.
Liam odsuwa się od Louisa i spieszy do kuchni, zbiera liściki i wkłada je do pierwszej lepszej szuflady. Kiedy już leżą bezpiecznie na łyżkach – łyżkach? Naprawdę? – Liam chwyta dwie i kładzie je na ladzie, próbując wymyślić powód nagłego biegu do kuchni.
- Herbaty? – decyduje w końcu, zerkając na czajnik elektryczny.
Louis się śmieje i wchodzi do kuchni, wyjmując coś z kieszeni. Liam obserwuje, jak otwiera swój portfel i wyjmuje kilka kartek. Jedna z nich ma fioletowe plamy z jagód i – och. – Też nadal je mam. – Louis wzrusza ramionami, jakby to nie była najlepsza informacja, którą Liam w życiu słyszał.
- Naprawdę aż tyle znaczą? – Liam sądzi, że stracił głowę, ponieważ zaczyna wypowiadać na głos rzeczy, które powinny zostać w jego myślach, a to nie może być zdrowe.
Louis się uśmiecha i chce coś powiedzieć – prawdopodobnie zażartować z Liama za powiedzenie czegoś tak głupiego lub droczyć się z nim przez to, że sądził, że Louis ich nie zatrzyma – a Liam nie chce już mówić. Chce wrócić do całowania, ponieważ całowanie było miłe i może robić to nie zawstydzając się, więc całuje i próbuje zająć tym całą uwagę Louisa. Przyciska mniejszego chłopaka do lady, trzymając ręce na jego biodrach, i całuje go szybko, przesuwając językiem po jego dolnej wardze z nadzieją, że jest to dostateczny sposób na odwrócenie uwagi od tego, że jest całkowicie nieudolny towarzysko.
Och, naprawdę będzie starał się jakimś sposobem wpędzić Louisa w kłopoty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz