Louis skończył pracę na ten dzień. Powinien czuć ulgę wychodząc ze studia na spotkanie z Zaynem. Jego przyjaciel zwyczajnie rozmawiał z pomocnikami Harrego. Dla niego to było łatwe; był spokojny, nie jąkał się i nie mówił głupot. Louis był o wiele mniej pewny siebie niż Zayn. Jednak nie dostał szansy na przywitanie się z przyjacielem, ponieważ ze studia wyszedł także fotograf. Louis miał wrażenie, że powietrze zawirowało wokół niego, gdy tylko usłyszał jego kroki. Obrócił się, żeby na niego spojrzeć. Tylko jedno, ostatnie spojrzenie zanim pójdą do domów.
„Więc… um… mogę podjechać po ciebie, lub możemy spotkać się tutaj…” – Harry wymamrotał cicho, jego głos był napięty, jakby powstrzymywał oddech. Był widocznie zarumieniony, zbyt zakłopotany i nerwowy. Louis uśmiechnął się ciepło.
„Myślę, że mógłbyś po mnie przyjechać.” – powiedział skromnie, upewniając się, że Harry go usłyszał. Dał mu swój adres i nawet numer telefonu, co sprawiło, że poczuł się dziwnie. Fotograf schował to do lewej kieszeni swoich spodni, uśmiechając się do niego, a na jego policzkach pojawiły się urocze dołeczki.
„Będę koło 19.” – oznajmił, a Louis poczuł się dużo spokojniejszy.
„Zadzwoń, jeśli się zgubisz.” – zachichotał. Ten dźwięk był znajomy niczym przyjaciel z dzieciństwa, którego Louis spotkał na ulicy po latach od ostatniego spotkania.
„Jestem Londyńczykiem, nie zgubię się tak po prostu.” – Harry zaśmiał się. Gdy mijał Louisa, model poczuł jego palce przesuwające się po swoich plecach. Nie skomentował tego subtelnego dotyku, ale nie mógł powstrzymać słabego uśmiechu wypływającego na jego policzki.
„Louis!” – Zayn prawie na niego wskoczył, łapiąc go za nadgarstki. „Co to było? Co ty właśnie zrobiłeś?”
„Um… Nic.” – Odpowiedział, spuszczając wzrok. Uśmiech rozkwitnął na jego twarzy.
„On właśnie cię gdzieś zaprosił, prawda?” – Zayn wyszeptał radośnie, łapiąc go jeszcze mocniej.
„Oh… to nie tak”
„Dałeś mu swój numer! Widziałem.” – Zayn wyszeptał znowu, próbując nie zachowywać się jak lunatyk.
„Tak. I co z tego?” – Louis zamknął oczy.
„Nie zrobiłeś tego przez … ostatnie dwa lata, Lou! Idziesz na randkę!”
„To nie tak. My tylko… spotkamy się, zjemy kolację, porozmawiamy i pójdziemy do domu.”
„Więc, idziecie na kolację?” – Zayn zaśmiał się radośnie. „ To własnie nazywa się randka.”
„Opanuj się, ty idioto. To nie jest randka.” Louis zrobił się ciemnoczerwony, próbując zagłuszyć dźwięki, które wydawał Zayn.
„Dzisiaj wieczorem?” chciał wiedzieć, mimo, że Louis walczył, by jego usta pozostały zamknięte.
„Tak, dziś wieczorem.” - Zamknął oczy i wyciągnął swojego przyjaciel z pokoju.
Zayn po prostu się uśmiechał, i kiwał do siebie głową.
~*~
„Zaprosiłeś go na randkę? Naprawdę?” – Liam wysapał, gdy tylko modele wyszli. „to takie nieprofesjonalne i urocze, Harry!”
„To nie jest wcale urocze. Pewnie coś zepsuję, zanim nawet się zacznie.” – Harry jęknął w odpowiedzi, zamykając oczy.
„Więc zaprosiłeś go na randkę?” – Niall zaśmiał się, poklepując go po ramieniu. „Przyjacielu, po tym nie będziesz nawet w stanie spojrzeć na zwykłego człowieka, podniesiesz swoje oczekiwania tak wysoko i nikt nie dostanie nawet szansy.”
„Ja tylko zaprosiłem go na drinka żeby porozmawiać. To wszystko. Nic szczególnego.” – Harry wzruszył ramionami.
„Więc ten plan wyjście-tylko-na-drinka odbywa się dziś wieczorem?” – Sarah nagle przyłączyła się do rozmowy. Harry skinął głową z mieszaniną zszokowania i rozbawienia.
„Więc to jest randka.” – odpowiedziała, uśmiechając się jeszcze bardziej. Fotograf podszedł do niej i złapał za jeden z płomienno czerwonych loków.
„Ufałem ci, Sarah. Powinnaś być po mojej stronie.” – Harry wymamrotał teatralnie.
„Jestem po twojej stronie. Zdobędziesz go.” – Uśmiechnęła się słodko. Czasami Harry mógł przysiądz, że była najbardziej niezdarną osobą na yej planecie. Ale jeśli chodziło o niego, była najlepszym przyjacielem, jakiego kiedykolwiek miał.
~*~
Louis czekał cierpliwie w swoim domu, podskakując na stopach. Nie miał problemów z ubraniem się. Wiedział, jak dobrać strój, w końcu to była jego praca. Założył parę czarnych, obcisłych jeansów, białą koszulkę bez kołnierzyka i cienkie szelki. Harry nie powiedział mu, gdzie się wybierają, więc codzienna elegancja wydawała się być najlepszym pomysłem. Jego włosy były lekko rozczochrane, tak jak lubił. Teraz był więcej niż gotowy do wyjścia. Gdy wreszcie nadszedł czas, potknął się i prawie upadł, dobiegając do drzwi. Zatrzymał się na chwile, by złapać oddech i uspokoić się. Otworzył drzwi z nieśmiałym uśmiechem.
„Dobry wieczór.” – Harry uśmiechnął się do niego. Był taki spokojny, opanowany, wyglądał zapraszająco… Louis poczuł się zrelaksowany gdy powiedział swoje własne powitanie.
„Twoje mieszkanie robi wrażenie.” – Harry ponownie uśmiechnął się tym niesamowitym uśmiechem. „Jesteś gotowy?”
„Um, tak… Tylko wezmę płaszcz.” – Louis odwzajemnił uśmiech, odchodząc od drzwi. „Hmm… Wejdziesz?” – Zapytał, wciąż niepewny jak powinien się zachowywać. Harry wszedł do jasnego hallu, ale nie dalej.
„przepraszam, że jestem taki zakłopotany.” – Louis wymamrotał przeprosiny. „Szczerze, od onad roku wychodziłem tylko z Zaynem… Czuję się trochę zagubiony.”
„Nie martw się.” – twarz hardego rozjaśniła się w kolejnym ciepłym uśmiechu. „Bycie zdenerwowanym jest zupełnie normalne, chociaż tak naprawdę nie masz żadnego powodu by się tak czuć. Jeśli ktokolwiek ma być zestresowany, to powinienem to być ja.”
„Um… dlaczego?” – Louis mruknął, zakładając płaszcz na ramiona.
„To ty jesteś sławnym modelem… A jak jestem zwykłym śmiertelnikiem.” – Harry zaśmiał się, sprawiając, że Louis też musiał się uśmiechnąć.
„Być może, ale ja tez jestem śmiertelnikiem.” – odpowiedział, uśmiechając się jeszcze szerzej, gdy wychodzili z apartamentu.
~*~
Louis zachichotał delikatnie.
„Ty naprawdę jesteś najbardziej niefrasobliwą osobą, jaką spotkałem przez lata.” – wyznał fotografowi. Mała kawiarnia, do której przybyli była zwyczajna, prawie zupełnie pusta, chociaż kilku obecnych gości z pewnością należało do wyższej sfery. Louis nigdy wcześniej tu nie był. Z niewielką ilością dobrego, czerwonego wina buzującego w żyłach czuł się odważniejszy, gdy patrzył w te lśniące, szmaragdowe oczy.
„Mam tendencje di bycia takim przez większość czasu. Znalazłem swoje wewnętrzne chi, tak myślę.” – Harry zażartował, nalewając im kolejną lampkę wina.
„Często tu przychodzisz? Nigdy jeszcze tutaj nie byłem…” – Louis uśmiechnął się do swojego nowego przyjaciela.
„No cóż, nie jestem ich klientem numer jeden, ale wydaje mi się, że jestem tu dość często. Głównie dlatego, że to miejsce jest dość ukryte, nie przyciąga uwagi do sławnych ludzi. Kelnerzy tutaj są bardzo dyskretni.”
„Musisz mieć dużo sławnych przyjaciół…” – Louis wymamrotał, czując mieszaninę uznania i strachu.
„Mogę na pewno powiedzieć, że spotykam bardzo wielu sławnych ludzi.” – Harry wyjaśnił, patrząc modelowi w oczy. Niewyraźne światło tańczące w oceanie jego błękitnych oczu alkohol zmienił w prawdziwy blask. „ale oni nie są moimi przyjaciółmi. Większość z nich pewnie nawet nie pamięta pracy ze mną.”
„Nie wierzę ci.” – Louis uśmiechnął się pod nosem, sprawiając jednak wrażenie jednocześnie zrezygnowanego i zadowolonego z siebie.
„Prawdę mówiąc jedynymi moimi sławnymi przyjaciółmi są Ed Sheeran, Cher Lloyd, generalnie mówiąc ludzie z x-factora. Susan Boyle jest bardzo zabawną kobietą.” – Harry zachichotał. „Utrzymuję bliższe relacje z ludźmi z UK tak naprawdę… Obsada Brytyjskich Skins… ludzie tego typu.”
„Liczysz, ilu sławnych ludzi spotkałeś?” – Louis zapytał z ciekawością w głosie.
„Moje zdjęcia ich zliczają. Nie jestem typem człowieka, który spotyka kogoś sławnego wpada w całkowitą fascynację. To raczej działka Nialla. Liam również robi się trochę zwariowany, ale to dlatego, że on chce sprawiać przyjemność sławnym i bogatym.”
„A co z Sarah?” – Model zastanawiał się głośno, rumieniąc się, gdy zdał sobie sprawę, że właśnie zbombardował Harrego kolejnym pytaniem. „Um… Przepraszam… Cofam to pytanie.”
„Nie musisz przepraszać za podtrzymywanie rozmowy, Louis.” Fotograf odpowiedział miło. „Sarah jest jeszcze gorsza niż ja. Jest nerwowa, ale nie lubi zamieszania wokół cele brytów i czasami wydaje się być złośliwa.”
„Lecz nie można odmówić jej talentu… Wszystkie te rzeczy, które trzyma w swoim pokoju w studio…” – Louis zamilkł ponownie, zerkając w oczy fotografa, zawstydzony. Harry poczuł rosnącą w nim czułość gdy patrzył na modela. Był najpiękniejszą osobą, jaką fotograf kiedykolwiek widział, choć on wciąż był niepewny jak nastolatka na pierwszej randce. Obserwował jego małe, delikatne dłonie podnoszące kieliszek do poplamionych winem ust; mógł dostrzec każdy ruch jego palców, ust, rzęs, nawet to, jak światło tańczyło na jego miękkich włosach.
„Louis…” – On prawie wydyszał te słowa, brzmiąc jak szum powietrza. „Nie bądź zestresowany… proszę. Jesteśmy tylko dwójką ludzi pijących wino w szykownej knajpce, rozmawiających o czym tylko chcą. Nie oceniam cię, ani nie będę zmuszał cię do czegokolwiek. Jeśli chcesz już iść, powiedz mi. Ty decydujesz, okej? Nie ma żadnej presji.” – powiedział wolno, akcentując każde słowo.
„Nie, proszę…” – Louis powiedział szybko. „nie zrozum mnie źle. Cujję się dobrze, naprawdę. Ja tylko… ty… nie wiem. Nie mam pojęcia, czemu jestem taki zdenerwowany.” Harry uśmiechnął się słodko, powtarzając kilka zachęcających słów. Nie mógł nic na to poradzić, ale prychnął na słowa, które pojawiły się w jego głowie: „Powinniśmy się pocałować, żeby przełamać napięcie.” wypowiedziane przez Homera Simpsona.
ą~*~
Louis był bardziej zrelaksowany przez resztę wieczoru. Rozmawiali o wszystkim i Harremu bardzo się to podobało. To było zwyczajne, miłe, opanowane, ale przyjacielskie. Model był spokojniejszy i spokojniejszy z każdą mijającą minutą, uśmiechał się szczerze i odpowiadał na każde pytanie. Zadzwonili po taksówkę około 1 w nocy, obydwoje lekko oszołomieni alkoholem.
Jazda do domu Louisa była cicha, rozlegały się jedynie ciche chichoty i dyskretnie wymamrotane słowa na tylnych siedzeniach. Kiedy samochód zatrzymał się przed mieszkaniem Louisa, ten pohylił się bliżej fotografa i delikatnie przycisnął swoje usta do jego ciepłego policzka.
„Dobranoc, Harry.” – wyszeptał, zanim wysiadł z auta, zostawiając w środku kompletnie zaskoczonego chłopaka.
Harry poczuł się idiotycznie, przyciskając dwa palce do miejsca, w którym usta modela dotknęły jego skóry, gdzie czuł mrowienie. To było tak głupie jak hollywoodzkie filmy i tylko głos kierowcy mógł spowodować jego powrót do rzeczywistości.
„Dokąd teraz, proszę pana?” – on powtórzył po raz trzeci, kiedy Harry w końcu odpowiedział.
~*~
On usiadł na swojej kanapie, próbując się uspokoić, ale jego umysł pływał i wirował wśród wydarzeń wyjścia z Louisem. Włączył swojego laptopa i zerknął na strony, które zawsze odwiedzał. Natychmiast na ikonę niebieskiego ptaszka, z pragnieniem znalezienia czegoś, ale świadomością, że nie będzie nic, czego oczekiwał. Z ciężkim sercem kliknął na swoje myśli i prawie podskoczył, gdy ujrzał prosty tweet skierowany do niego.
Dziękuję za uroczy wieczór, @Harry_Styles
Oddychał ciężko, wpatrując się w ekran laptopa przez zbyt wiele czasu. Jego umysł był pusty, prawie nie przyswajający tej informacji.
Zawsze. To może zostać naszą tradycją, @Louis_Tomlinson. Odpowiedział szybko. Wciąż kołysał się ze szczęścia, gdy pojawił się następny tweet.
@Harry_Styles, bardzo bym się cieszył. To zastanawiające, jak w ogóle możemy pisać poprawnie w tym momencie. Xx
@Louis_Tomlinson, to pewne, że ciężko jest się skoncentrować. Xx
@Harry_Styles więc powinniśmy już iść do łóżka, nie sądzisz? Dobranoc, Harry. Xx
@Louis_Tomlinson słodkich snów. Do zobaczenia jutro w pracy. Xx
Harry westchnął, gdy wysłał ostatniego tweeta tej nocy. Coś mu się udało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz