Stukał ołówkiem o biurko, pozwalając swoim myślom wędrować, patrząc przez klasowe okno, gdy monotonny głos nauczyciela blaknął. Na zewnątrz biegała inna klasa, a niebieskie oczy Nialla podążały za jednym z chłopaków, urzeczone jego długimi krokami i sposobem, w jaki jego włosy podskakiwały z każdym susem.
Harry Styles. Był gwiazdą sportu i najbardziej godnym pozazdroszczenia chłopakiem w szkole, ze swoimi delikatnie zielonymi oczami i zuchwałym uśmieszkiem, umiejętnością rozkochiwania w sobie ludzi swoją naturalną charyzmą. Włączając Nialla. Blondyn rzadko z nim rozmawiał, za wyjątkiem kilku zdań zamienionych na lekcjach biologii, gdzie Harry zadawał pytania jemu, klasowemu kujonowi.
Przebiegł, znikając za rogiem i uwaga Nialla powróciła do najmniej ważnych spraw, z łatwością się rozpraszając i wiedząc, że powinien uważać, ale również zdając sobie sprawę z faktu, że kiedy nadejdą egzaminy, zda je bez problemu.
Promienie słoneczne zaniżyły się, padając na zielony trawnik; małe pączki kończyn wystawały spomiędzy trawy. Pszczoły przecinały powietrze, lądując na kolorowych kwiatkach otaczających ścieżki, zbierając pyłki. Ptaki nurkowały i tańczyły pomiędzy chmurami, które leniwie przesuwały się po czystym, niebieskim niebie. Coś w podziwianiu natury wiosną zachwycało Nialla, sposób, w jaki wszystko wydawało się budzić do życia, gdy nawet burzliwa angielska pogoda utrzymywała się z daleka.
- Panie Horan! – Niall zamrugał, lekko podskakując, gdy nauczyciel szorstko zawołał jego imię. – Spytałem, czy możesz wskazać moment, w którym Pip poczuł stratę przynależności.
Usta Nialla poruszyły się bez jego zgody, monotonnie recytując jedną z książkowych odpowiedzi w temacie Wielkich Nadziei, o którą pytał nauczyciel. – Kiedy po raz pierwszy zostaje zaproszony na przyjęcie do pani Havisham i poznaje Estelle, Pip natychmiastowo doszukuje się rzeczy między nimi wspólnych i zauważa, że jest zbyt prosty. To stworzyło pragnienie do stania się lepszym i dołączenia do szlacheckiego społeczeństwa, ale stracił przez to więź i z Joe, i ze swoim starym życiem w kuźni.
Nauczyciel kiwnął głową ewidentnie usatysfakcjonowany i kontynuował swój wykład, podczas gdy Niall ponownie zaczął wędrować myślami.
-
Harry wśliznął się na swoje miejsce, odgarniając brązowe loki z oczu i wyjmując z jęknięciem książkę z biologii. Nie rozumiał tego przedmiotu bez względu na to, jak bardzo próbował. Wszystkie te wyrażenia i teorie, które powinien był zachować w pamięci, ulatniały się z jego głowy.
Naprawdę tym, czego teraz pragnął, był powrót do domu i uruchomienie nowej gry RPG, Dawn of Darkness*. Jej fabuła osadzona była w Ciemnych Latach i Harry uwielbiał walki w śmiertelnych pojedynkach na miecze ze swoimi towarzyszami u boku, wypełniając misje. Szczerze mówiąc, zdążył już zbudować swoją reputację. Razem ze swoim partnerem byli sławni w Internecie i wszyscy początkujący odszukiwali ich, próbując pokonać ich dla zyskania honoru. Nikt nie dawał rady.
Harry odciągnął swoje myśli od gry, kiedy zaczęła się lekcja, mimo że nie była to żadna poprawa, ponieważ wpatrywał się teraz w tył blond głowy. Niall znów siedział przed nim i prawdopodobnie to właśnie był powód, przez który tak kiepsko Harry’emu szło na tych zajęciach. Mimo że musiał przyznać, że dobrze było mieć klasowego kujona w zasięgu ręki, kiedy potrzebował jakiegoś wyjaśnienia, nawet jeśli podziwiał, jak niebieskie są jego oczy lub obserwował jego poruszające się, delikatne, różowe usta, zamiast właściwie słuchać.
Chłopak nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wiele miał do dyspozycji. Oczywiście Harry wiedział, że jest postrzegany jako najatrakcyjniejszy chłopak w szkole i nieważne, jak bardzo zaprzeczał, każdy wiedział, że to prawda. I każdy wiedział, że jedyną osobą, która miała szansę, i przy rozmowie z którą każda dziewczyna dostałaby ataku serca, był Niall. Jedynym problemem był fakt, że Irlandczyk nie zdawał sobie z tego sprawy.
- Otwórzcie książki na stronie trzysta dziewięćdziesiątej czwartej i odpowiedzcie na pytania.
Jęcząc, Harry przekartkował swój duży zeszyt, wzdychając, gdy ponownie zdał sobie sprawę, że te pytania nie mają dla niego sensu.
Pochylając się do przodu, poklepał Nialla po ramieniu, ciężko przełykając ślinę, kiedy ten się odwrócił.
- Hej, mógłbyś mi wyjaśnić jasną i ciemną fazę fotosyntezy?
Niall promiennie się uśmiechnął, odpowiadając bez zawahania, a przez jego inteligencję, Harry poczuł motylki w brzuchu. Po prostu tępo patrzył, zapamiętując błysk w jego oku i rumieńce na policzkach, słuchając jego akcentu, ale nie słów.
- Już rozumiesz? – spytał grzecznie Niall.
Harry przygryzł wargę, rozumiejąc teraz bardziej, niż przed tym, jak zadał pytanie.
- Tak, dziękuję bardzo, Niall.
-
Niall porzucił swój plecak w holu, wędrując do swojej sypialni, by włączyć komputer, zanim wrócił się do kuchni po jedzenie.
Po nalaniu gorącej wody do swojego błyskawicznego dania z makaronem, chwycił widelec i wrócił, układając się na siedzeniu, dopasowując słuchawki i mikrofon i logując się do Dawn of Darkness, uśmiechając się, kiedy zauważył, że CheshireCat* był już zalogowany i na niego czekał.
- Cześć, LeprechaunWarrior*, co tak długo, ślamazaro? – Niall się uśmiechnął, gdy dało się słyszeć głos w jego słuchawkach.
- Przepraszam, stary, musiałem zrobić sobie makaron. – Para zaczęła się wspólnie śmiać, już świadoma swoich nawyków, mimo że nigdy się nie spotkali ani nie znali swoich imion.
- Więc, Kocie**, co dziś robimy?
- To, co zawsze, to, co zawsze, kilka misji, walka z kilkoma bandytami, ratowanie kilku księżniczek, och, i jeszcze kilku punków, którzy sądzą, że mają z nami szanse.
Tak łatwo się im ze sobą rozmawiało, żarty trwały, jakby znali się przez całe życie, gdy ich palce uderzały o klawiatury, wciskając sekwencje klawiszy, by wykonać konieczne ataki.
W przerwie w akcji, Niall zdecydował się ponownie przemówić. – Znów się do mnie dziś odezwał. – To była kolejna rzecz, CheshireCat był jedyną osobą, która wiedziała, że Niall jest gejem i że podoba mu się najpopularniejszy chłopak w szkole, mimo że nie ujawnili sobie nawzajem swoich imion.
- To świetnie. Nie możesz być nigdy niczego pewien, Leprechaunie, on może naprawdę cię lubić. Nie poddawaj się.
Dźwięk kluczy w zamku dosięgnął uszu Nialla, a drzwi otarły się o płytki, gdy jego mama krzyknęła jego imię.
- Przepraszam, Kocie, mama mnie woła. Porozmawiamy później, cześć.
Niall wylogował się z gry i wyszedł z pokoju.
-
Harry westchnął, gdy pod ikoną LeprechaunWarriora pojawiła się informacja o wylogowaniu. Tak łatwo się z nim rozmawiało, a teraz, kiedy poszedł, nic nie powstrzymywało Harry’ego od zrobienia jego pracy domowej.
Pierwszą książką, którą wziął, była ta z biologii, otworzył ją na pytaniach, desperacko próbując przypomnieć sobie cokolwiek, co mogło mu pomóc z wyjaśnień Nialla, ale jego myśli stały się w równocześnie białe i czarne, skupiając się na samym Niallu.
Harry pragnął, by móc z nim właściwie porozmawiać, ale w momencie, kiedy chłopak się do niego odwracał, Harry zapominał, jak się mówi i mógł jedynie słuchać, nigdy nie podtrzymując rozmowy. Nie rozumiał, jak w tak łatwy sposób mógł rozmawiać z kimś przez Internet, uznając go za swojego przyjaciela, podczas gdy osoba z jego klasy, która mu się podobała, jest mu całkowicie obca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz