Harry westchnął, jak zawsze, i wyszedł z Sali, przepychając się między studentami uczęszczającymi na te zajęcia, co on. Posłał uśmiech Alice – dziewczynie, którą dziś poznał. Już na początku dnia, przysiadła się do niego bezceremonialnie, i oznajmiając, że jest lesbijką, zaczęła komentować wszystko od koloru ścian począwszy po ludzi trzeciego roku, którzy „jej się nie spodobali”. Styles jedynie pokiwał głową, wracając myślami do wykładu, jednak co jakiś czas skupiał uwagę na słowach blondynki. Była całkiem zabawna.
Pierwszy dzień, mógł zaliczyć do udanych z czystym sumieniem. Zajęcia się mu spodobały, a wykładowcy prowadzili je ciekawie. To znaczy, to miało wyjść „w praniu”, lecz jak na razie mieli u niego same plusy. Po za jednym. Przecież nie może być, aż tak kolorowo. Nie polubił wykładowcy historii krajów anglojęzycznych, tego był na sto procent pewny. A Harry lubił historię, i miał nadzieję, że owy profesor tego nie zepsuje. Szczerze mówiąc, miał małą nadzieję, że wykładowca wspomni o Samii, i siedemnastolatek będzie mógł pochwalić się swoją wiedzą, na temat ojczystego kraju.
Chłopak potrząsną głową, i czując wibracje w prawej kieszeni wyciągnął z niej biały telefon, dostrzegając migającą ikonkę przy wiadomościach. Odpisał szybko na wiadomość od rodzicielki, pytającej czy wszystko w porządku, po czym włączył swoją play listę i założył na uszy czarne słuchawki Just Beats, kierując się na dziedziniec, gdzie umówił się z Liamem.
Liam wbrew pozorom, okazał się być bardzo w porządku. Normalnie żartował, zagadując Harry’ego i rozśmieszając go, jak chyba nikt jeszcze. Może był odrobinę ciekawski – wypytywał o jego rodzinę, życie, zainteresowania. Harry starał się jak najmniej kłamać, chociaż było to trudne zważając na jego sytuację.
Nie chciał, aby nikt dowiedział się o jego faktycznym pochodzeniu. Obawiał się, że prędzej czy później to i tak nastąpi, ale zdecydowanie wolał opcję ‘później’. W ostateczności skłamał jedynie co do miasta, w którym się urodził i zawodu jego rodziców.
Liam też opowiadał o sobie dużo, ale Harry’emu to nie przeszkadzało. Lubił słuchać. Mówił głównie, o życiu w Londynie, i o swoim współlokatorze, którego obiecał mu przedstawić. Z tego, co słyszał Styles, wywnioskował, że z Tomlinsona jest niezłe ziółko, więc nie chciał wplątywać się w taką znajomości.
Ale z drugiej strony, Payne był w porządku, więc może Louis nie był taki zły?
xxx
Louis wyszedł przez duże drzwi, przez które w południe za zwyczaj przechodziły setki studentów, rozglądając się na boki, w poszukiwaniu Liama, który wysłał mu smsa, że spotkają się na dziedzińcu.
Przerzucił swoją czarną torbę przez ramię, i przystanął na marmurowych, kilkuwiecznych schodach. Rozglądnął się jeszcze raz, nie dostrzegając znajomej czupryny. Zdezorientowany wyciągnął z kieszeni telefon, mając zamiar zadzwonić do przyjaciela, i opieprzyć go i zapytać, gdzie do cholery jest, lecz ubiegł go głos dochodzący zza jego pleców.
-Stoi przy fontannie z Harrym.
Tomlinson posłał Alice wdzięczne spojrzenie, a ona uśmiechnęła się do niego, i pomachała mu na pożegnanie, kierując się w stronę swojej dziewczyny – Suzie.
Chłopak odprowadził ją wzrokiem, i skierował się w stronę wskazanego przez koleżankę miejsca.
Kiedy wreszcie, dowlekł się do punktu, z którego było już widać środek dziedzińca, dostrzegł Liama stojącego w towarzystwie jakiegoś chłopaka, zawzięcie z nim dyskutującego. Louis zauważył, że Paynea konwersacja pochłonęła do tego stopnia, że zaczął ochoczo gestykulować rękami, i wymachiwać nimi w różne strony.
Harry, przemknęło mu przez myśl.
Dwudziestolatek przystanął w miejscu, i przekrzywił głowę przyglądając się dokładniej pierwszoroczniakowi. Stał, opierając się o mur, ubrany w czarne rurki, biały sweter z kołnierzykiem w serek i białe Conversy. Na jego ramieniu, niedbale zwisała brązowa, skórzana torba. Jego uwaga była całkowicie skupiona na rozmówcy, co Louis wywnioskował z faktu, że chłopak wpatrywał się w Liama uważnie, co jakiś czas kiwając z głową, i nieświadomie przygryzając wargę.
A Louis rozpoznał w nim chłopaka, który na niego wpadł, zaledwie dwa dni wcześniej. Który zniszczył jego ulubiony podkoszulek, i od którego koszulkę miał właśnie na sobie.
Otrząsnął się z rozmyśleń, kiedy zauważył, że Liam ochoczo do niego wymachuje, próbując skupić na sobie uwagę Louisa. Ten tylko potrząsnął głową, i skierował się w ich stronę. Za nim jeszcze dotarł do Payne’a i jego nowego znajomego, Harry dostrzegłszy go powiedział coś pospiesznie do studenta prawa, po czym oddalił się przyciskając telefon do ucha.
Tomlinson jedynie uniósł brwi, i przywitał się z Liamem.
-Co za Harry? – zapytał, mrużąc oczy.
-Z tego co wiem, jest z Manchesteru i studiuje anglistykę. Jego rodzice pracują za granicą, ale nie pamiętam co robią…Wydaje się być w porządku. Jedyne co mnie dziwi, to jego akcent. Niby jest z Anglii, a jego akcent jest ni to brytyjski, ani to irlandzki. Nie przypomina nawet australijskiego, czy amerykańskiego. Jest..inny.
Louis jedynie pokiwał głową, po czym wyszczerzył się do Payne’a.
-Wybrałeś nie te studia, Sherlocku. – mruknął i zachichotał. – Ale przyznam, niezły jest.
-Louis, proszę cię – odpowiedział Liam, kręcąc głową. – Opanuj te swoje gejowskie odruchy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz