niedziela, 8 grudnia 2013

12

Louis decyduje – gdzieś pomiędzy uczuciem ciepła języka Liama w swoich ustach a piekącym dotykiem jego palców na biodrach – że to prawdopodobnie najmądrzejsza najgłupsza rzecz, jaką zrobił.
Nie ma co zaprzeczać, że chodzenie do piekarni każdego ranka, by gapić się na pięknego chłopaka, teraz do niego przyciśniętego, było szalone, charakterystyczne dla prześladowcy i zdecydowanie idiotyczne, ale, hej, zadziałało, tak? Oczywiście zajęło to trochę czasu (o wiele więcej, niż Louis chciałby przyznać), ale zadziałało. To się stało. W końcu.
Jedna z rąk Louisa znajduje się we włosach Liama, palce przesuwają przez nie, a druga podąża za pierwszą. Tego, czego nie oczekuje – częściowo dlatego, że jego oczy są już zamknięte a częściowo, ponieważ Liam jest oszałamiający – to otwarta szafka. Przegub Louisa spotyka się z nią raczej silnie i Louis odsuwa rękę przeklinając, ponieważ, oczywiście, to bolało.
Odwraca głowę, by spiorunować spojrzeniem wszystkiemu winną szafkę i cały zamiar niemal zostaje zrujnowany przez uśmiech, kiedy Louis zauważa kątem oka, że usta Liama nadal podążają za jego, a chłopak marszczy czoło na nagłe zakłócenie. Spojrzenie Louisa ląduje na skrawkach papieru w szafce, ułożonych schludnie razem blisko łyżek, i jego zdenerwowanie ulatuje.
Przegub nadal go boli, ale jego przyspieszony puls nie jest spowodowany wściekłością. Jego bicie serca przyciąga go z powrotem do Liama, pragnąc przycisnąć do siebie ich ciała i całować go, aż jego usta będą spuchnięte i popękane, a obawa w jego oczach przerodzi się w złoty brąz. Robi to, przyciągając Liama z powrotem ręką na jego karku, drugą ściskając koszulę na jego plecach, kiedy usta Liama ocierają się o jego.
Liam powoli jęczy, kiedy palce Louisa ciągną za jego włosy i krótkie paznokcie drapią skórę na jego czaszce, a Louis uśmiecha się na tę reakcję. Nie ma na to wiele czasu, ponieważ Liam przesuwa się bardziej w jego przestrzeń, popychając go mocniej na ladę i przyciskając do siebie ich biodra, przez co z płuc Louisa ulatuje powietrze i pod jego żebrami czuć przepływ prądu elektrycznego.
To nie wystarcza. Uczucie pulsuje zewsząd, odbijając się echem w jego uszach, dudniąc w jego żyłach. Więcejwięcejwięcejwięcej. Wyplata dłoń z koszulki Liama i jego palce wsuwają się pod nią, opuszkami przesuwając powoli po dolnej części pleców chłopaka.
Z ust Liama wydziera się dźwięk, który nie jest nawet mruknięciem, to zdecydowanie warknięcie, po czym Liam wsuwa kolano między uda Louisa, wkładając obie ręce pod jego koszulę, przesuwając je wyżej i wyżej, kciukami kreśląc skórę na środku jego brzucha, klatki piersiowej, paląc skórę na mostku. Długie palce okrążają sutki Louisa i, boże, wydaje się, że jego kości właśnie zniknęły z jego ciała, pozostawiając go bezwładnego.
Liam unosi nadgarstki i Louis przyjmuje wskazówkę, unosząc ramiona nad głowę, aby Liam mógł przesunąć jego koszulkę wyżej i zdjąć ją z jego rąk, rzucając ją następnie do swoich stóp. Po tym na chwilę przerywa pocałunek i Louis obserwuje, jak Liam z zainteresowaniem przesuwa wzrokiem po jego klatce piersiowej, obojczykach i twarzy, i rumieni się aż do szyi. W tym samym czasie, czuje ukłucie dumy, na widok tego, co zrobił z Liamem – jego włosy są poczochrane, usta wilgotne od śliny i opuchnięte, ubranie pogniecione – i widzi tylko jedną niewłaściwą rzecz. Dlaczego Liam nadal ma na sobie koszulę? – To nie jest sprawiedliwe. – Czy powiedział to na głos?
Liam posyła mu pytające spojrzenie. – Co?
Więc powiedział. To nieco żenujące. – Dlaczego tylko ja jestem tutaj półnagi?
Liam spogląda na swoją koszulę, jakby zapomniał, że ma ją na sobie. Louis otrzymuje nieprzyzwoity uśmiech, kiedy Liam podnosi na niego wzrok. – Ty mi powiedz.
Louis fuka, mimo że jego palce sięgają do najwyższego guzika koszuli Liama, odpinając go. – Zuchwały gnojek. – Liam przesuwa nosem po jego policzku, całując go z uśmiechem, zanim jego usta podążają bardziej na południe, by obsypać pocałunkami jego szczękę i szyję. To dość rozpraszające w połączeniu z naciskiem palców Liama na jego plecach, i Louis kilkukrotnie nie radzi sobie z odpięciem guzika, ale i tak szybko udaje mu się zdjąć koszulę Liama.
Louis przesuwa kłykciami pomiędzy napiętymi mięśniami brzucha Liama z podziwem, niemal zazdrością, bo, naprawdę, to są wspaniałe mięśnie. Opuszki jego palców kreślą okręgi na ścieżce włosów prowadzących w dół od pępka Liama i chłopak jęczy w skórę Louisa. Na jego ramionach pojawia się gęsia skórka, serce tłucze mu mocno i powoli w piersi, i to naprawdę się dzieje, prawda? To jest prawdziwe i są to oni, zbliżający się do czegoś, a Louis jest potykająco-się-o-samego-siebie, wchodząco-w-drzwi, tracąco-sen szalony na punkcie Liama.
A Liam właśnie wpakowuje się w coś, na co zdecydowanie nie jest gotów – wszystko spieprzy. – Nie zapłaciłem czynszu od trzech miesięcy.
Liam odsuwa się, aby spojrzeć na Louisa i zwykle w tym momencie Louis się zamyka, ale wydaje się, że nie jest w stanie się powstrzymać. – I w zeszłym roku zapomniałem o urodzinach moich sióstr. I nigdy po sobie nie sprzątam. Nigdy.
Na twarzy Louisa jest teraz dłoń, kciuk przesuwa się po jego kości policzkowej i Liam w dziwny sposób marszczy na niego czoło. Po chwili wyraz twarzy jednak znika, zostaje zastąpiony jednostronnym uśmiechem. – Nie wierzę, że jeszcze cię nie wyeksmitowali.
- Próbuję być szczery! – krzyczy urażony Louis. Próbuje być uczciwy i pokazać Liamowi, ile będzie kosztował go związek z nim. Brudne mieszkanie, nieodpowiedzialność i prawie nędza w jednym. – Nie musisz tego robić.
- Co to oznacza? – Uśmiech znika z twarzy Liama, zamienia się w zmarszczone brwi i szeroko otwarte oczy. Louis jest w stanie dostrzec w nich złote drobinki. – Nie chcesz…?
To w ogóle nie jest to, co miał na myśli. – Nie, oczywiście, że chcę. Po prostu… mówiono mi, że bycie w związku ze mną nie jest jak spacerek w parku. – Często. Wiele razy. Właściwie niemal po każdym związku, w którym był.
Louis przygryza wargę, obserwując, jak Liam się w niego wpatruje. Kącik jego ust wykrzywia się do góry. – A co ze spacerkiem w drzwi?
Louis słabo odpycha Liama, udając urażonego. – Nienawidzę cię – mówi, ale mały uśmiech Liama rozświetla się o tysiące watów, ręce z powrotem owijają się wokół bioder Louisa i usta łączą w słodkim pocałunku.
- Nie obchodzi mnie to – wyznaje Liam. – Chcę być z tobą. Więc to właśnie się stanie. Okej?
Louis kiwa głową. – Okej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz