wtorek, 10 grudnia 2013

12

„Niall, ty kretynie, skończ już z tym.” Harry powtórzył to zdanie głośniej niż wcześniej, tracąc cierpliwość. Irlandczyk wyraźnie testował, jak wiele fotograf może znieść, mimo, ze widział, że tamten jest u kresu wytrzymałości. „Nie przeleciałem żadnego z nich, więc się, kurwa, zamknij…”

„Harry, nigdy nie przeklinałeś..” Wymamrotał Liam, ale jego głos został zagłuszony przez rechot Nialla.

„Nie przeleciałeś żadnego z nich, ale przecież chciałeś, prawda, przyjacielu?”

„Niall.. Proszę.. Zaraz nie wytrzymam.” Mruknął fotograf, wzdrygając się w środku. Ten temat z różnych przyczyn był zbyt delikatny, a nawet bluźnierczy. Nie chciał przelecieć Louisa. Chciał zatrzymać go przy swoim boku, na zawsze. Wszystko inne było jedynie dodatkiem.

„Odpieprz się, Niall.” Sarah uśmiechnęła się, ale jej oczy pozostały poważne. „Harry nie chce o tym mówić, okej?”

„Dobrze, proszę pani.”

„Zaraz ci walnę.”

„Bardzo dojrzale..” Liam wymamrotał z zakłopotaniem, zerkając na swojego szefa. „Harry wpatrywał się w ekran komputera, w zdjęcia, które właśnie zrobił. „To są dzieła sztuki, Harry.. Przejdziesz dzięki nim do historii, jestem pewien. Odwaliłeś wspaniałą robotę.”

„Yeah.. Wiem..”

„Więc dlaczego jesteś taki rozczarowany?”

„Spójrz, to nie jest sekret. Uwielbiałem pracę z nimi i bardzo lubiłem Louisa.” Fotograf wzruszył ramionami, opadając z powrotem na swoje krzesło. „Ja tylko chciałem pracować z nimi przez dłuższy czas.. ten facet.. on jest kimś wyjątkowym.”

„Zawsze wrażliwy na piękno..” Sarah zachichotała do siebie. „Spotykamy się dzisiaj wieczorem, prawda?”

„Tak..” Harry wygiął usta w uśmiechu, który nie sięgał oczu.

„Czekaj sekundę..” Niall wymamrotał. „Nie.. nie zakochałeś się w nim, oczywiście, prawda? Harry!”

„Nie, nie zakochałem się!” Fotograf zaprotestował. :Jestem tylko trochę nim oszołomiony, to wszystko. Nie żebym miał u niego jakiekolwiek szanse, tak czy inaczej..”

„O boże..” Niall uśmiechnął się i poklepał przyjaciela po plecach. „Wkrótce ci to przejdzie. Nie martw się.”

„Także, oni przyniosą ci sławę za pomocą tych zdjęć. Nie będziesz miał problemów przez wieki. Może przydzielą ci kilka innych sesji.. Nigdy nic nie wiadomo.” Liam rzekł pocieszająco. Harremu mogły poprawić humor fakty, dlatego właśnie sekretarz to mówił. „Jeśli kampania odniesie sukces, nie będziesz miał jakichkolwiek problemów, będzie świetnie, prawda?”

„Prawda..” Harry uśmiechnął się bez przekonania. „Zobaczymy. Chłopaki, możecie przestać mnie analizować? Mam wielką ochotę iść do domu i odpocząć.”

I tak właśnie zrobił. Pojechał do domu bez sekundy zastanowienia. Inni myśleli, że był załamany. Nie był załamany, nie miał złamanego serca, nie był nawet smutny. On po prostu.. tęsknił. Może jeśli spędziliby więcej czasu razem.. może wtedy byłoby inaczej. Ale ich czas się skończył, a model nie był typem, który tak po prostu się poddawał. Harry to wiedział. Harry wiedział to zbyt dobrze. Mogliby skończyć jako przyjaciele, czuł to. A Louis.. zaufałby mu prędzej czy później. Ni chciał wyjść na dupka, nie chciał sprawiać, że będzie się czuł niekomfortowo. I, na miłość boską, nie chciał wykorzystać jego sławy by stać się bardziej rozpoznawanym fotografem.

Nie. Nigdy nie chciał wykorzystać go w żaden sposób. To nigdy nie było jego zamiarem. Ale było tak trudno wyrazić siebie kiedy najlżejszy podmuch mógł wywołać reakcję łańcuchową. Jakby małe pęknięcie, które zamierzał otworzyć miało się zamknąć, a on wciąż nie osiągnąłby niczego.

On już prawie mu ufał, prawie.. I to było złe, może nawet najgorsze, ponieważ dał mu ten delikatny promyczek nadziei i on nie chciał stracić tego, nad czym pracował przez ponad tydzień, który spędzili razem.

On otrzymywał także wsparcie, i to ogromne. Sarah próbowała pomóc, Zayn próbował pomóc… Wszyscy próbowali. Nie chciał, by inni starali się za niego. Louis czuł się tylko zdenerwowany i osaczony kiedy był pod presją.

Harry znał go i był tego świadomy. Rozmowy o miłości od pierwszego wejrzenia i niespodziewanych romansach.. To były tylko utarte schematy przeznaczone dla Hollywood. Nie wierzył w Hollywoodzki typ miłości. Po prostu nie. Wierzył w rozum, nie przeznaczenie. Przeznaczenie było w pewnym sensie kompromisem, który ludzie zawierali ze swoim własnym życiem. To był zielona karta, deklaracja o swojej niewinności. To było przeznaczenie, nikt nie mógł nic z tym zrobić, to było zapisane w gwiazdach, nie mogę osądzać, ponieważ moje życie jest porażką. Harry nie potrafił myśleć w ten sposób. To tylko sprawiało, że krew się w nim gotowała w sposób, który popychał go do działania, sprawiał, że chciał walczyć. Nigdy nie myślał o swoim życiu jako o części kiepskiego dramatu, nie był postacią. Był realistą. Wiedział, że musi walczyć o wszystko, czego pragnie, żadnych pytań, żadnego zastanawiania się po dwa razy. Musiał tylko dorosnąć i zdać sobie sprawę z tego, nawet jeśli brzmiało to egoistycznie, że on jest dla siebie priorytetem.

I tu właśnie leżał problem z modelem. To był problem w tej całej sprawie. W tym nie było nic dla niego, nie dostał nic konkretnego. Bardzo tego chciał, to oczywiste. Nawet nie próbował kłamać, nie do samego siebie. Ale miał pewność co do kilku rzeczy. Jedną sprawą było, że Louis Tomlinson, najpiękniejsza istota, jaką kiedykolwiek spotkał, prawdopodobnie go lubił. Inną sprawą było, że Louis Tomlinson był zranioną i przestraszoną osobą, która po prostu odpychała każdego, gdy tylko sytuacja stawała się trudna lub niepewna. Wiedział, że Louis Tomlinson go lubi, ale wiedział, ze Louis Tomlinson prawdopodobnie nic z tym nie zrobi. Kim on był, by zmieniać poglądy Louisa Tomlinsona? Nie. On może pragnął wielu rzeczy, ale mógł przysiąc, ze nigdy ich nie dostanie. Louis Tomlinson nie tylko był zupełnie poza jego zasięgiem, on także był delikatny, łagodny, niemal przezroczysty. On był silną osobowością, oczywiście, lśniącym pięknem z najsłodszym małym uśmiechem, z najjaśniej błyszczącymi oczami, tymi niebieskimi, niebieskimi oczami, które kryły tak wiele sekretów, cerą która kryła tak wiele mrocznych sekretów, niewidocznymi bliznami, być może nie tylko niewidocznymi.

On czuł tą dziwną mieszaninę różnych, dosyć złych rzeczy. Czuł, jak rozwija się w nim to lekkie zauroczenie, które opanowało go odkąd pierwszy raz go zobaczył. Wiedział, że zakochiwał się w nim, troszeczkę. Ale kiedy dowiedział się więcej i zrozumiał więcej, chciał tylko trzymać go za rękę i ochronić go od tych wszystkich nawiedzających go koszmarów. Pragnął być z nim i uspokajać go, kiedy jest przerażony, pozwolić swojej ręce wędrować po jego nieskazitelnej skórze. Pragnął go.

To było profanacyjne, mimo że nie było nawet seksualne. To było coś, czemu nie mógł pozwolić się w nim rozwinąć. To było coś, co w ogóle nie powinno mieć miejsca. Zawsze był wrażliwy na piękno, a w modelach było coś takiego, co było niesamowicie atrakcyjne. Ale te wszystkie myśli, wszystkie emocje – sądził, że wie co robi. Powinien posłuchać swojego instynktu, tego głosu, który mówił mu czy powinien walczyć o coś, czy odpuścić. Jednak coś najwidoczniej nie zadziałało. Gdy tak leżał na łóżku, jedyną rzeczą, która przychodziła mu do głowy, był chłopak ze zranionym spojrzeniem i łagodnym uśmiechem. Nie model, nie sława, nie fotografie, tylko ten chłopak, prosty, naturalny, nieśmiały Louis Tomlinson. I to go podniecało.

„Co?!” Mruknął, gdy brzęczenie telefonu przerwało jego marzenia. Odebrał tym samym poirytowanym tonem, mimo że zauważył, kto dzwoni.

„Hej, Harold, dostałeś się już do majtek tego modela?”

„Odpieprz się, Grimmy.” Zamknął oczy. Nick był dobrym przyjacielem, jednym z najlepszych, ale czasami był po prostu irytujący.

„No dalej, możesz powiedzieć mi wszystko. Każdy pikantny szczegół!” Niemal widział, jak Nick figlarnie marszczy brwi.

„Nie, nie dostałem się jeszcze do niczyich majtek, i prawdopodobnie nie dostanę się szybko do niczyich majtek, cóż, przynajmniej na pewno nie tego modela. On nie jest typem, który dzieli z kimś majtki.”

„Skąd się bierze twój pesymizm, Haroldzie?” Radiowiec dopytywał na drugim końcu linii.

„To tylko..” Brakowało mu słów by wyrazić to, jak się czuje. „Spójrz, ao nie jest jak pierwszy lepszy.. kurwa. On jest naprawdę wyjątkowy, nie możesz po prostu dać mu butelki wina i przelecieć go.. On jest dosyć wrażliwy i piękny.”

„O mój, o mój.. Ktoś zakochał się w modelu!” Nick wrzasnął do słuchawki, mimo że jego głos brzmiał ponuro.

„Nie. Zamknij się. Ja nie.. Proszę, okej?”

„Harry, przyjacielu, to nie ma najmniejszego sensu.” DJ zaśmiał się bezwstydnie.

„Spójrz, jest tylko kilka rzeczy, o których nie chcę mówić..” Harry zaczął, ale jego przyjaciel natychmiast mu przerwał.

„Spójrz, wiem o tym, okej?” Nick mruknął, nagle poważniejąc. „Chciałem cię tylko sprawdzić, przyjacielu. Wydajesz się mieć lekką obsesję na punkcie tego gościa i ja tylko nie chcę, byś został skrzywdzony w jakikolwiek sposób. Kurde, to zabrzmiało tak melodramatycznie. Nie będziesz moim przyjacielem jeśli użyjesz tego przeciwko mnie!”

„Oczywiście, stary..”

„Nawet nie próbuj wciągać się w coś takiego! Nick mruknął. „Tut, tut, Harry Styles, spotykasz się z nim dzisiaj?”

„Mam zamiar.”

„Nie udawaj fajnego, okej?” DJ poprosił. „Nie musisz udawać fajnego, ani czegokolwiek, jesteś urzekający i wiesz, że on cię lubi, prawda? Raz na jakiś czas możesz spróbować być normalny. Normalny-Harry będzie wystarczający.”

:Dlaczego jesteś dla mnie taki tatuśkowaty, Nikolasie?” Harry zamknął oczy w niedowierzaniu.

„Ponieważ, Haroldzie, wszystko kręci się wokół tego, jak bardzo zakochałeś się w pięknym modelu.”

„Tak, wszystko jedno..”

„Nie, Harry, nie żartuję. Trzymaj się, jesteś miłym dzieciakiem” Nick ponownie spoważniał.

„Okej, okej, tatusiu, będę.”

~*~

Nie był. Cóż, próbował i może nie pogrążył się zupełnie, ale to nie był jego wybór. Zupełnie nie, kiedy już dwóch modeli przybyło. Oboje wyglądali jak anioły, łabędzie, prezenty, lub, w pewnym sensie, jak bogowie, jak coś, czego Harry nawet nie umiał nazwać.

Bardzo podobał mu się ten bar. Był w pewien sposób artystyczny, z rysunkami Andy’ego Warhol’a namalowanymi na całych ścianach, z wieloma jaskrawymi barwami i przypadkowymi kształtami. Wystrój był prosty, lecz kreatywny i charakterystyczny. Harry czuł się dobrze w takich miejscach. Nad nimi wisiał ‘żyrandol’ zrobiony ze szklanych butelek pomalowanych na niebiesko. Na ścianach wisiały obrazki przedstawiające kobiety o kształtach przypominających instrumenty muzyczne, była Marylin Monroe w czterech różnych kolorach.. To miejsce było takie, jakie podobałoby się hipsterom. Niall wytykał to wiele razy. Może to była prawda, troszeczkę. Ale Harry kochał miejsce, gdzie w tle grało the Smiths i the Kooks, czasami łagodzone przez miękki jazz. To było hipsterskie miejsce, z regałem na książki w ścianie, ze starymi kopiami magazynu The Rolling Stone i kolekcją starych płyt. Hipster.. Harry nienawidził tego słowa, głównie dlatego, że sam był uważany za kogoś takiego.

Gdy dwóch modeli weszło do baru, piękni i perfekcyjni jak zwykle, nie był już w zupełności przekonany że to miejsce było dobrym pomysłem. Zayn wybrał raczej miejski, luźny strój, jeansową marynarkę, wąskie spodnie, białą koszulkę, na której był dziwny obrazek. Wyglądał zwyczajnie, w najbardziej olśniewający sposób. Harry przez cały czas był pod wrażeniem jago doborami strojów. Myślał, że Zayn założy coś ekstrawaganckiego i szalonego, dla podkreślenia swojej trochę bezczelnej, lecz dobrze skrywanej osobowości. Jeans sprawił, że wyglądał dość niebezpiecznie.

Louis.. To on był tym, który sprawił, że w gardle Harrego pojawiła się wielka gula. To było niemalże bolesne. Biały sweter, który sprawił, że jego złota skóra wyglądała jeszcze piękniej, błyszcząca i miękka jak światło słoneczne. Biały, ciepły sweter, który miał zbyt długie rękawy i mógł z gracją zakryć te małe dłonie. Czarne, wąskie spodnie, które podkreślały jego szczupłe ciało, pozwalające wyglądać jego smukłym kostkom, bez skarpetek, jedynie z parą czarnych trampek. Tak zwyczajnie, tak oszałamiająco zwyczajnie, lecz tak cudownie. Nie potrzebował nic, by wyglądać pięknie, nic, by złożyć niesamowity strój w całość.

Oni przyszli z Liamem. Prawdopodobnie spotkali się w drodze do baru. Harry znał logiczne wyjaśnienie, lecz w głębi duszy czuł się odrobinkę zazdrosny. Dlaczego Liam miał takie szczęście by spędzać z nimi czas? W końcu wstał i podał im rękę, by być grzecznym i, jak zasugerował Nick, normalnym. Nie czuł się normalnie, w zupełności nie. Czuł się idiotycznie. Liam potrząsnął lekko jego ręką i zajął miejsce koło Sarah. Później podszedł Zayn. Zayn, który jak zwykle hipnotyzował pięknem, ale nie wywierał na nim żadnego wrażenia. Dla Harrego był piękny patrząc przez obiektyw. On nie był osobą, która doprowadzała go do niemalże omdlenia za pomocą oszałamiająco długich rzęs. Nie, to był Louis. Louis, którego dłoń była mała, którego palce były delikatne i chłodne, który pachniał jak sosnowe igiełki i letnie noce, i kremowa whiskey i wszystkie dobre rzeczy, które kiedykolwiek cieszyły Harrego. Jego oczy lśniły w półmroku pomieszczenia, a jego usta uformowały się w najdelikatniejszy z uśmiechów, najlżejsza ekspresja, jaka mogła pojawić się na ludzkiej twarzy.

„Ty.. ugh…” Jego głos i umysł zawiodły go, gdy próbował powiedzieć coś zwyczajnego, coś bez znaczenia, coś fajnego. „Ty wyglądasz.. niesamowicie.” W końcu udało mu się to wydusić, czuł się jak idiota. Louis wydawał się tego nie zauważać. On tylko mruknął krótkie, słodkie zdanie, siadając obok Zayna. To było tylko „Dziękuję, ty też.”. To było nic. To było normalne, zwyczajne.

Pomijając to, że nie było. Przełknął ślinę i odwrócił wzrok od modela, próbując chociaż zewnętrznie udawać spokój. Niall wyszczerzył zęby i mrugnął do niego, co wcale mu nie pomogło. A Zayn widocznie chciał go zabić.

„Więc, Harry, czym będziesz się teraz zajmował?” ciemnowłosy model uśmiechnął się, stawiając fotografa w centrum uwagi. Niska kelnerka przyniosła kilka kieliszków na wino i postawiła je przed nimi, gdy zaczynali rozmawiać.

„Um, cóż.. jeśli spodobają im się zdjęcia was, chłopaki, pewnie dostanę więcej pracy..” Wypowiedział te słowa powoli i troszeczkę głucho, jakby w ogóle tak nie myślał. Jednak otrzymał uśmiech od Zayna, więc może nie było tak źle.

„Więc jutro jest wielki dzień? Zobaczymy, co pan Kane powie na całą tę robotę, którą odwaliliśmy. Co jeśli mu się nie spodobają?”

„Oh..” Mruknął fotograf, zagubiony w myślach. „Jeśli mu się nie spodobają, będę już zawsze pracował przy banalnych sesjach z ogłoszenia, tak sądzę. Nie przetrwam w przemyśle modowym, będę robił zdjęcia celebrytów do ich albumów, materiałów promocyjnych i tak dalej. To nie jest nawet takie złe.. ale fotografowanie modeli daje dużo większą swobodę i jest w pewien sposób łatwiejsze. To jest bardziej kreatywne, szefowie są mniej despotyczni i… yeah”

„Zostaniesz zaaprobowany, jestem pewien.” Delikatny głosik był prawie niedosłyszalny. Prawie. Harry podniósł wzrok i zobaczył te najbardziej niesamowite, błyszczące czymś, czego nie mógł zrozumieć. Jego uśmiech był skromny, pełen nadziei, delikatny jak sam Louis.

„Pan Kane uwielbia nowe pomysły. A ty zrobiłeś wiele niespotykanych ujęć. Spodoba mu się, jestem pewien.” Model uśmiechnął się miło, chowając białe zęby za idealnymi ustami.

„Dziękuję..” Harry wymamrotał w odpowiedzi, pogrążony w myślach. Wewnątrz jego toczyła się walka pomiędzy powstrzymywaniem się, a pożądaniem. To znowu było krótkie zdanie. Nic. Ale było dla niego ważne. Wszystko miało znaczenie, jeśli pochodziło od tak delikatnej osoby.

Nie miał nic od niego otrzymać. Tego był pewien. Tu nie było albo-albo. Louis mógł w każdej chwili gdzieś wyjechać. Paryż, Tokio, Los Angeles.. kto wie gdzie? A on na zawsze pozostanie w deszczowym Londynie, zauroczony w najpiękniejszym z żyjących ludzi. Co on robił? To nie było normalne.. on nigdy go nie zdobędzie. Nigdy.

Jednak wciąż pragnął być bliżej tych oczu, tych małych dłoni, szczupłych ud. Po prostu chciał być bliżej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz