Liam chce wyszeptać własne problemy do ucha Louisa, przekazać mu, że bez względu na to, co Louis zrobił lub co sądzi, sam jest gorszy. Wysłał kartkę urodzinową do złej siostry, zapomniał zapłacić rachunek za prąd przynajmniej trzy razy i obsesyjnie utrzymuje wszystko w ładzie i porządku, przez co poprzedni lokatorzy nie byli w stanie go znieść. Chce to powiedzieć, chce dać Louisowi tę samą szansę na wycofanie się, którą sam otrzymał, ale jego umysł nie funkcjonuje prawidłowo. Zaciął się na jednym słowie, powtarzając je na nowo i na nowo, jak jakąś chwytliwą popową piosenkę.
Związek.
Louis powiedział, że związek z nim nie jest łatwy. Nie powiedział, że nie planuje się odezwać, nie powiedział, że chodzi tylko o seks, bo sądzi, że Liam jest niezły. Mówi o długoterminowych sprawach, które mogłyby później stwarzać problemy, bo może chce, żeby dali radę dojść tak daleko. Liam nie przejmuje się faktem, że Louis prawdopodobnie zostanie eksmitowany i zamieszka na jego kanapie; rzecz w tym, że Louis uprzedził, że może się to stać. Mogą być ze sobą długo.
- Okej – mówi ponownie Liam, szepcząc to słowo w skórę Louisa i czując podążające za tym drżenie. Naprawdę powinien coś powiedzieć, prawda? Louis dał mu szansę do wycofania się. Niesprawiedliwym byłoby, gdyby nie zrobił tego samego. Pochyla się do przodu, aż jego usta znajdują się na uchu Louisa. – Cały czas sprzątam, zawsze się spóźniam i ani trochę nie umiem gotować.
Louis wydaje się słyszeć jedynie to ostatnie. Śmieje się, napierając na klatkę piersiową Liama, aż chłopak się odsuwa i są w stanie spojrzeć sobie w oczy. – Nie możesz mówić poważnie – mówi z niedowierzającym wyrazem twarzy. – Pracujesz w piekarni, Liam!
Liam wzdycha i przewraca oczami. – Tak, wiem, ale to coś innego. Pieczenie to wkładanie blachy do piekarnika i czekanie na dźwięk licznika; to łatwe.
Louis musi na minutę zakryć usta ręką, trzęsąc się i cicho śmiejąc. – Więc co w takim razie jesz?
- Cokolwiek, co jest łatwe i czyste w przygotowaniu? – próbuje Liam. Chce to omówić, jest całkowicie przygotowany, by zacząć wymieniać różne rodzaje kanapek, sałatek i makaronów, które potrafi przyrządzić bez podpalenia czegoś. Louis nie daje mu szansy, ponownie go całując i unosząc ręce, by wpleść je we włosy Liama. Zaczyna sądzić, że, mimo że całowanie jest naprawdę miłe, pora zrobić coś innego. Udaje mu się odpiąć guzik spodni Louisa i rozsunąć zamek, unosząc go na ladę, żeby mógł je zdjąć. Wsuwa się z powrotem między jego nogi, kiedy tylko jest w stanie, zbliżając się.
Palce Louisa powoli podążają w dół mięśni jego brzucha, pozostawiając ścieżkę gęsiej skórki. Liam chce kazać mu w końcu się pospieszyć, proszę, ale zgaduje, że nie pójdzie to dobrze i decyduje się spróbować czegoś innego, przygryzając jego dolną wargę. Kiedy to nie działa i Louis nadal bawi się guzikiem, utrzymując erekcję Liama schowaną, próbuje ponownie, przenosząc się, by przygryźć skórę na linii szczęki Louisa i podążając tak aż pod jego ucho. Louis odchyla głowę, cicho dysząc, i Liam przyjmuje zaproszenie. Wgryza się wystarczająco mocno, by pozostawić ślad, zanim przesuwa po skórze językiem, tylko po to, by powtarzać tę czynność na nowo i na nowo, aż nagle jego spodnie znajdują się na podłodze razem z tymi należącymi do Louisa i oboje zostają jedynie w bokserkach.
Liam usatysfakcjonowany kontynuuje swoją drogę, przyciskając pocałunki w dół szyi Louisa. Zatrzymuje się, by zostawić kolejny ślad na jego obojczyku – mój – i sprawia to, że Louis jęczy, wplata swoje szczupłe palce we włosy Liama i ciągnie. Liam myśli, że mógłby chcieć to zapamiętać, wiedzieć, że gryzienie w tym miejscu sprawia, że Louis brzmi w ten sposób, alizanie tutaj sprawia, że wykrzywia plecy w łuk właśnie tak. Zapamiętuje każdy dźwięk, który wydaje z siebie Louis, wiedząc, że będzie pamiętał je jeszcze długo.
Nie jest pewien, czy będzie w stanie zapamiętać je wszystkie, ale ma nadzieję, że otrzyma wiele szans, by spróbować.
- Wiesz – Louis próbuje mówić, ale przerywa, jęcząc, kiedy Liam szczypie delikatny zarys mięśni jego brzucha. Próbuje ponownie – To pr-prawdopodobnie dość… mało sanitarne. – Liam wie, że Louis żartuje, nawiązując do faktu, że okropnie przejmuje się utrzymywaniem wszystkiego w czystości. Liam przerywa to, co właśnie robi, zamiera kilka cali nad silnym zarysem erekcji Louisa. To nie ma znaczenia, prawda? Może posprzątać jutro, jeśli będzie musiał.
Spogląda na Louisa spod rzęs, powoli przesuwając się niżej, aż jest na wysokości naciągniętej gumki bokserek Louisa. – Tak – zgadza się, delikatnie dotykając ustami skóry. – To jakiś problem? – Nie przestaje się poruszać nawet, kiedy zadaje pytania, przenosząc ręce z ud Louisa, by zdjąć jego bokserki. Louis nieco niewygodnie się zwija, kiedy powietrze uderza o jego erekcję, przygryzając wargę.
- N-nie.
- To dobrze. – Liam niemal owija usta wokół już wilgotnej główki, ale tego nie robi. Będzie dużo czasu, by zrobić to później, myśli. Więc zamiast tego, spluwa na swoją dłoń i owija ją wokół Louisa, powoli poruszając nią w górę i w dół i obserwując sposób, w jaki Louis stara się utrzymać otwarte oczy, a jego dłoń przesuwa się do przodu i owija wokół ręki Liama.
Nie mija wiele czasu, zanim z opuszczoną szczęką i zaciśniętymi powiekami próbuje powstrzymać się od wypychania bioder w ich ręce. Wydaje z siebie zduszony jęk, dochodząc na ich dłonie i swój brzuch. Liam daje mu minutę, by się pozbierać, zanim wstaje i całuje go ponownie, ignorując lepki brud pomiędzy nimi i na ich rękach. Louis przerywa pocałunek, znacząco się uśmiechając.
- Twoja kolej – mówi.
Liam nie protestuje. Właściwie nie protestuje w sprawie niczego, co sugeruje Louis tej nocy. Nie kiedy są w kuchni i nie kiedy są na kanapie i zdecydowanie nie kiedy leżą obok siebie w jego łóżku. Nie protestuje w sprawie niczego oprócz pomysłu ze spaniem, mimo że wie, że jutro musi iść do pracy i może powinien trochę się przespać. Dopiero kiedy Louis zasypia zwinięty przy jego klatce piersiowej, zmęczony i wyglądający na tak wycieńczonego, jak czuje się Liam, daje za wygraną i również zasypia.
Następnego ranka wcześnie budzi go alarm. Wyskakuje, by go wyłączyć, zanim obudzi Louisa. Przygotowuje się do pracy jak zwykle, może nieco ciszej, i ma nadzieję, że Louis nie obrazi się, że nie obudził go, zanim wyszedł. To zdecydowanie pogorszyłoby sytuację.
Liam upewnia się, że wszystkie światła są wyłączone a drzwi zamknięte, kiedy wychodzi, pozostawiając na ladzie kartkę z pytaniem, czy może mogliby to kiedyś powtórzyć. To nie jest najlepszy poranek po takiej nocy, który miał okazję przeżyć, ale wie, że musi iść do pracy, jeśli ma zamiar zarobić na swoje aktualne mieszkanie, jedzenie w lodówce i wodę w rurach.
Kiedy przyjeżdża, na drzwiach piekarni jest przyklejony liścik, mały biały kwadrat, który jest w stanie dostrzec ze swojego miejsca parkingowego. Myśli, że to prawdopodobnie Harry, informujący go, że znów jest chory i nie da rady przyjść. Liam nie miałby nic przeciwko; nie może wpaść w kłopoty przez flirtowanie z Louisem, jeśli nikt nie będzie tego widział. Ale nie to jest napisane na kartce. Właściwie musi przeczytać ją trzy czy cztery razy, zanim znaczenie słów do niego dociera i rozumie, że musi wrócić do domu, zanim Louis się obudzi i zobaczy, że go nie ma.
Idź pieprzyć swojego chłopaka, mały, napalony dupku. Xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz