niedziela, 8 grudnia 2013

Epilog

Louis nie poszedł tej nocy do pracy. Liam nawet nie próbował go do tego namówić, druga noc spędzona na byciu zamkniętym w mieszkaniu jest tak fantastyczna i niewiarygodna jak pierwsza. Myśli, że Louis chyba się z nim zgadza. (I tak zgadza się ze wszystkim, co mówi lub robi Liam.)
W końcu jednak muszą wstać następnego ranka, pójść do pracy, zarabiać pieniądze i zachowywać się jak dorośli. Tym razem Liam budzi Louisa, żeby się nie martwił, mimo że jest bardzo wcześnie, a Louis nie jest rannym ptaszkiem. Biorą prysznic i Liam przygotowuje muffiny jagodowe tylko dlatego, że może. Całuje Louisa przy ladzie i wsuwa mu w dłoń notatkę, którą napisał, kiedy wychodził do pracy, obserwując, jak twarz Louisa rozświetla się, kiedy ją czyta.
(- Powtórzymy to kiedyś?, Li? – żartuje z oślepiającym uśmiechem. Liam całuje go ponownie, by się zamknął, i nie jest do końca zaskoczony, kiedy to działa.)
Więc Liam jest spóźniony do pracy, idzie nieco rozczochrany, co kompletnie nie jest w jego stylu i nie jest zadowolony z żartów Harry stojącego za ladą ani Zayna siedzącego przy drzwiach. Louis jest tam z nim, ale nie wydaje się ani trochę tak zażenowany jak on, przyjmuje każdy komentarz i kpinę ze swobodą i odpowiada swoimi, mówiąc o tym, że pewnie oni spędzili ostatnią noc samotnie i jeśli tak bardzo pragną Liama, powinni byli brać go kiedy mieli szansę. Liam po prostu próbuje za bardzo się nie rumienić.
Nadal pozostaje kilka godzin, zanim Louis będzie musiał być w pracy, więc zostaje w piekarni i jest krępujący, ale Liam nie ma nic przeciwko. Ciągnie za perfekcyjnie ułożone włosy Zayna i siada na ladzie, żeby móc szczypać Harry’ego w nos, kiedy ten przechodzi z tacami pełnymi kubków z herbatą. To bardzo rozpraszające i Liam czeka aż ktoś każe im obu iść do domu, ale to się nie dzieje. Klienci nie wydają się mieć czegoś przeciwko tej rozrywce, a Harry i Zayn nie przejmują się, uśmiechając się lub lekko uderzając go w formie kary.
Louis w końcu musi pójść, mimo że nie odchodzi bez walki. Jest trochę błagania i proszenia, zanim Liam zmusza go do wyjścia czymś, co powinno było być tylko krótkim buziakiem w usta, a skończyło się pozostawiając ich wargi napuchnięte, a włosy poczochrane milionowy raz w ciągu ostatniej doby.
Ani Harry, ani Zayn nic nie mówią, kiedy Liam wraca do środka, ale chłopak wie, że chcą. Chcą skomentować malinkę widniejącą tuż nad kołnierzykiem jego koszuli i fakt, że nie odpowiedział wczoraj na żadną wiadomość, a co dopiero, że nie wyszedł z domu. Jest tak wiele rzeczy, które mogliby powiedzieć, ale nie robią tego i Liam jest za to wdzięczny. Nie jest pewien, ile droczenia jest w stanie znieść, zanim się złamie i zacznie opowiadać im o rzeczach, o których naprawdę nie chcą wiedzieć, jak na przykład to, jak niesamowity jest Louis i jak piękny jest o poranku. Jak to, jak Louis brzmi, kiedy jest śpiący lub jak świetnie całuje, lub jak dobry jest jego język.
(Oczywiście mógłby skomentować to, jak wysoko uniesiony jest dziś kołnierzyk Harry’ego, ale to nie wydaje się zbyt zabawne.)
Teraz, kiedy Louis wyszedł, w piekarni jest okropnie cicho i Harry wydaje się również to czuć. Obraca kartkę Przepraszamy, zamknięte godzinę wcześniej, zdejmuje fartuch i uśmiecha się do Liama. – Chodź, pójdziemy go zobaczyć w pracy i trochę poprzeszkadzać.
Zayn przewraca oczami, jakby wiedział, co Harry ma na myśli, i nie był do końca ucieszony z tego pomysłu. Liam czuje, że coś go ominęło, ale nic nie mówi. Wchodzą do samochodu Zayna i jadą, Harry siedzi na miejscu pasażera, Liam z tyłu. Stacja radiowa jest sporadycznie zmieniana, jakby Harry nie był w stanie wysłuchać więcej niż trzydziestu sekund piosenki i musiał zmienić ją, zanim przekroczy limit. Liam obserwuje, jak Zayn zgrzyta zębami i mocniej zaciska ręce na kierownicy.
To trochę dziwne. Myśli, że może planują jakiś żart na Louisie, bo wiedzą, że nie będzie miał nic przeciwko. Potem rozprasza się, myśląc o tym, jak dobrze Louis znosił wszystkie ich żarty i jak szczęśliwy jest dlatego, że jego chłopak – tak, chłopak, dzięki bogu – tak dobrze dogaduje się z jego przyjaciółmi. Wszystko wydaje się tak właściwe, że zaczyna sądzić, że to nie może być prawdziwe. Tyle że jest, jest idealnie i jest zbyt szczęśliwy, kiedy w końcu wchodzi do klubu i siada przy barze.
Louis nie marnuje czasu, podając mu wodę z lodem jak każdej nocy i nie waha się, szybko go całując. Liam zastanawia się, czy jego szef nie próbuje go już kontrolować i otrzymuje odpowiedź, kiedy niski blondyn wchodzi za bar i uderza Louisa w tył głowy, mówiąc, że ma się skupić, zanim macha do Liama i wychodzi z powrotem do tłumu z tacą pełną drinków. Louis kręci głową i ponownie chce pocałować Liama, ale Liam odsuwa się i każde mu wrócić do pracy.
(- Wiesz, mógłbym sobie znów zrobić wolne. Niall jest jak zrzędliwy, stary dziadek. Jeśli podenerwujesz go wystarczająco długo, w końcu każe ci zejść sobie z drogi.
- Louis, czy ostatnio nie mówiłeś mi, że nie zapłaciłeś rachunków od trzech miesięcy? Myślę, że potrzebujesz tej pracy.)
Liam zostaje, aż klub zostaje zamknięty o jakiejś nieprzyzwoitej godzinie, mimo że Harry i Zayn już dawno wyszli, a on będzie musiał iść do domu lub ponownie płacić za taksówkę. Obserwuje, jak Louis wyciera bar, a Niall układa krzesła na stolikach, zamiata podłogę i zbiera szklanki. Widok pustego pomieszczenia jest dziwny, wydaje się ono o wiele mniejsze. Nie mówi o tym.
W końcu Louis kończy sprzątanie i siada naprzeciw Liama, czekając na pozwolenie, by wyjść. Uderza o siebie ich kolanami i zniecierpliwiony stuka stopą na przemian trzymając rękę Liama i przesuwając dłonią w górę i w dół jego uda. Liam pozwala mu, niewiarygodnie dobrze znając to uczucie.
Niall nie wydaje się być tak podekscytowany, jak oni, powoli kończąc i nawet sprawdzając, czy Louis naprawdę posprzątał bar. Liam myśli, że może to być odpłata za to, że Louis wczoraj nie przyszedł. Kiedy wydaje się być usatysfakcjonowany, dołącza do nich na trzecim krześle przy barze, siadając po drugiej stronie Louisa. Liam podejrzewa, że szybko nie wyjdą. Kiedy Niall zaczyna mówić, wie, że ma rację.
- Wiesz, że umiem czytać w myślach, racja? – żartuje Niall, szturchając Louisa w bok. Liam sądzi, że wydaje się nieco zdenerwowany, ale może zawsze taki jest.
- Och, tak. Racja. To dlatego wiedziałeś o mnie i Liamie – podłapuje Louis, owijając ramię wokół talii Liama i układając głowę na jego ramieniu. Jeśli Louis nie wyczuwa, że Niallowi chodzi o coś konkretnego, Liam zdecydowanie za bardzo nad tym myśli.
- Racja. – Niall wzrusza ramionami. – Albo, wiesz, może coś innego mi podpowiedziało.
Louis szybko odsuwa się od Liama, patrząc na niego, jakby został zdradzony. – Powiedziałeś mu, zanim ja miałem szansę, prawda? – Liam gorączkowo kręci głową i unosi ręce w geście obronnym, ale nie otrzymuje poparcia, bo Niall zaczyna głośno, gromko i może lekko przesadnie się śmiać. Liam naprawdę nie może uwolnić się od przeczucia, że chłopak jest zdenerwowany.
- Nie, to nie Liam mi powiedział, stary – mówi Niall, wyjmując telefon i bawiąc się nim. Liam myśli, że to po to, by uniknąć kontaktu wzrokowego. – Dowiedziałem się od mojego, uh, chłopaka?
Louis prostuje się i niedowierzająco spogląda na Nialla. Liam jest zirytowany; kto byłby w stanie powiedzieć Niallowi, zanim którykolwiek z nich miał szansę? – Chłopak? – krzyczy Louis. – Od kiedy masz chłopaka, Ni?
Niall wzrusza ramionami i wciąż bawi się telefonem. – On, uh, często tutaj przychodzi? – próbuje, sprawiając, że brzmi to bardziej jak pytanie. – Cały czas pytał o body shoty (D: jak to się nazywa po polsku?). W końcu możliwe, że się zgodziłem i… cóż.
- Puszczalski! – Louis śmieje się, klepiąc Nialla po plecach. Liam nadal próbuje dojść do tego, kto mógłby to być, kto mógłby wiedzieć o nich wystarczająco wiele. Ale potem drzwi się otwierają i ktoś wchodzi. Liam spogląda tam i wszystko układa się w całość, nagle nabierając sensu.
- Hej, kochanie, jesteś gotowy do… - Harry widzi Liama i Louisa siedzących przy barze i zamiera, zatrzymując rękę w połowie gestu odgarniania loków z twarzy, z otwartymi ustami. To nieco zabawne, więc Liam, nie wahając się, zaczyna się śmiać. Twarz Harry’ego możliwie lekko się zarumieniła. – Hej, Liam – mamrocze, zabierając rękę i wsuwając ją do kieszeni jeansów.
Niall wstaje, podchodzi do niego i owija ręką w pasie. – Myślę, że obaj znacie już Harry’ego, więc nie będę wam go przedstawiał. Bawcie się dobrze, my też będziemy.
Liam przestaje się śmiać, by spytać – Jak to się w ogóle stało, Harry? – Po tym twarz Harry’ego jest tak czerwona, że Liam znów nie umie się opanować, chowa twarz w ramieniu Louisa i trzęsie ze śmiechu. To zbyt poważne i zbyt niewiarygodnie zbieżne.
- To, uh. Właściwie, uhm – wyjękuje Harry, zanim bierze głęboki wdech i lekko się uspokaja. – To długa historia, będziesz musiał nieźle prosić, żeby to ze mnie wyciągnąć. – Kiwa głową widocznie usatysfakcjonowany. Liam obserwuje, jak jego przyjaciel praktycznie wyciąga Nialla za drzwi.
- Możemy iść już do domu, Li? – pyta Louis z uśmiechem.
- Tak, chodźmy do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz