czwartek, 12 grudnia 2013

292

To wszystko zaczęło się od dotyku.
Oczywiście dotykali się wcześniej, ale nigdy nie było to tak odczuwalne. Nigdy nie wysyłało ciepła do ich twarzy, czerwoności wybuchającej na ich policzkach. Nigdy nie sprawiało, że drżeli ze zdenerwowania, czując jak serca walą im w piersiach.
Byli w piwnicy Nialla, siedzieli na podłodze, teraz twarzami zwróconymi do siebie. Harry nadal luźno trzymał w jednej ręce kontroler video; Niall upuścił swój na dywan, czując opuszki palców Harry’ego na swoim uchu. Stało się to tak szybko, że Niall nie był w stanie kontrolować swojej reakcji.
Właściwie było to zabawne. Siedzieli niewinnie, grając w gry video i niepohamowanie się drocząc w jednej chwili, gdy w drugiej Harry sięgał i odgarniał kosmyk włosów za jego ucho.
Może to wszystko zaczęło się przed dotykiem. Możliwe, że to wszystko zaczęło się, gdy Niall zauważył, że zerka na jasne od promieni słońca oczy Harry’ego. Dla Harry’ego zdecydowanie zaczęło się to, kiedy nagle zaczęły przechodzić go dreszcze, gdy jednego razu Niall łaskotał go na ziemi podczas meczu piłki nożnej. Ale teraz było inaczej, umyślnie.
Byli tylko młodymi chłopakami, żaden z nich zbyt popularny i tak naprawdę nie wiedzieli zbyt wiele o czymkolwiek. Ale wiedzieli, że dawało się odczuć coś innego w ich relacji przy tak częstym przebywaniu w swojej obecności. Kiedy patrzyli na siebie, czasami ich oczy się spotykały sprawiając, że oboje wewnętrznie się zwijali. Nocami oboje głowili się nad tymi spojrzeniami, zastanawiając się, czy coś znaczyły; czuli w sobie iskry, które próbowali zwalczyć.
Teraz pomiędzy nimi było tak wiele słów, choć żaden z nich nic nie powiedział.
- Um… - Harry zaczął mówić, ale zgubił się, kiedy Niall szybko zamrugał, pozwalając swoim ustom lekko się otworzyć.
- Czy my… - Niall również się zgubił. Nawet nie był pewien, o co chciał spytać.
Harry przysunął się do Nialla, odwracając się całym ciałem w jego kierunku. – Czy my co?
Niall potrząsnął głową. – Nie wiem.
Pomieszczenie wypełniła cisza; jedynym słyszalnym dźwiękiem była muzyka w tle gry video i ich oddechy.
Drżąca ręka Harry’ego poruszyła się, by opaść na ramię Nialla; ten również się odwrócił, a jego wzrok szybko spoczął na ustach Harry’ego. „Pocałuje mnie?” pomyślał rozpaczliwie. Siedział niesamowicie sztywno, choć w środku był całkowicie spokojny.
- Co my…
- Nie wiem – powiedział Harry, wypuszczając z siebie nerwowy chichot.
Niall uśmiechnął się na ten dźwięk, pochylając głowę, by ukryć rumieniec, który zakradł się z jego szyi na twarz.
- To jest… dziwne – powiedział Harry, przerywając niezręczną ciszę, która zaczynała robić się niekomfortowa.
- Co? – spytał Niall, mimo że wiedział. Wszystko było dziwne z ręką Harry’ego na jego ramieniu i motylach w brzuchu.
- To, jak… jak czuję się czasami przy tobie. – Harry zmusił się, by to powiedzieć i wziął wdech, próbując się uchronić od hiperwentylacji.
- Wiem – przyznał Niall i zaśmiał się, próbując powstrzymać ukazywanie się zdenerwowania w jego głosie. – Ja… my… my jesteśmy przyjaciółmi, tak?
- Tak… ale…
Niall uniósł brwi. – Ale?
- Czasami czuję, jakbym chciał być więcej niż… tylko przyjacielem – powiedział powoli Harry. Ostrożnie ocenił reakcję Nialla, przygotowując się na drwiny.
Niall nie powiedział nic, ponieważ nic nie musiało już zostać powiedziane. Harry zebrał te myśli z jego zagmatwanego umysłu i ułożył je w słowa.
Harry przyjął ciszę jako odrzucenie. – Przepraszam… Po prostu myślałem…
- Myślałeś co? – spytał Niall.
- Myślałem… że może… czujesz to samo.
- Och – powiedział Niall, unosząc głowę. – Czuję. Czuję to samo.
Harry się zaśmiał, czując ulgę, ale jednocześnie jeszcze bardziej się denerwując. – Nic nie powiedziałeś.
- Bo nie byłem w stanie nic wymyślić. – Niall wzruszył ramionami.
Zanim Harry stracił odwagę, sięgnął ręką, układając ją na kolanie Nialla. – Ja… um… nie mam pojęcia, co robię, ale chciałem czegoś spróbować… z tobą, w sensie.
Niall kiwnął głową, rozumiejąc. – Okej.
Harry przygryzł wargę. – Nigdy wcześniej nie całowałem kolesia.
- Ja nie całowałem nigdy wcześniej nikogo – przyznał nieśmiało Niall, nie potrafiąc zaprzestać sposobu, w jaki się uśmiechał.
Harry również się uśmiechał, jego brzuch łaskotał. – W takim razie będę twoim pierwszym.
- Tak… chyba tak… - Niall smutno westchnął. – Chciałem tego… znaczy, chciałem wiedzieć, jak to będzie.
- Ja też. – Harry obserwował, jak ręka Niall powoli podążyła w kierunku jego, by spocząć na jej grzbiecie.
- Okej – wyszeptał Niall. Nie wiedział, dlaczego szepcze, ale wydawało mu się, że tak jest dobrze.
- Okej – powtórzył Harry. Pochylił się i złożył szybki pocałunek na policzku Nialla. Niall pomyślał, że usta Harry’ego wydawały się bardzo delikatne na jego skórze. Ale chciał więcej, nawet, jeśli za bardzo się bał, by to przyznać.
- Okej – powiedział znów Niall i głośno się zaśmiał.
- O boże, nie wiem, dlaczego jestem taki zdenerwowany – powiedział Harry, zakrywając twarz rękoma i pragnąc, by przestały się trząść.
- Rozumiem – powiedział potulnie Niall. Zabrał ręce Harry’ego z jego twarzy i przytrzymał je.
Patrzyli na siebie, zielone oczy wpatrywały się w jasnoniebieskie i to się po prostu stało. Niall jako pierwszy poruszył się do przodu, a Harry przełknął swój niepokój i pokonał przestrzeń, znajdującą się pomiędzy nimi, łącząc ich usta. Jego ręce trzęsły się bardziej, niż kiedykolwiek, gdy pozwolił sobie otulić nimi głowę Nialla, wplatając palce w jego włosy. Niall rozpłynął się w pocałunku, a jego palce odnalazły talię Harry’ego.
W sekundzie, w której Harry oddalił się, by zaczerpnąć powietrza, Niall niezdarnie znów napierał na jego usta. Gdyby Harry nie wystawił rąk, by się oprzeć, leżałby płasko na plecach z powodu siły pocałunku. Język Nialla się wysunął, delikatnie przebiegł po dolnej wardze Harry’ego i Harry nagle zauważył, że trudno jest mu uwierzyć w fakt, że Niall nigdy wcześniej nikogo nie całował. Im bardziej Harry próbował spowolnić ich ruchy, tym bardziej Niall robił coś zupełnie odwrotnego. Harry zachichotał w pocałunek, co sprawiło, że Niall w końcu lekko się odsunął.
- Kurwa – wydyszał.
Harry się zaśmiał, przenosząc ręce na jego biodra. – Tak.
- Ja… naprawdę cię lubię – przyznał Niall. – Nigdy o tym nie wiedziałem. Tak, jakbym czuł, że w końcu zdaję sobie z czegoś sprawę i, szczerze mówiąc, to mnie zajebiście przeraża.
- Tak – powiedział Harry. Czuł, jakby to było wszystko, co może powiedzieć, uspokajając się od pocałunku.
Niall przebiegł palcami przez loki Harry’ego. – Powinniśmy… powinniśmy się znów pocałować.
Harry kiwnął głową. – Tak. – Z tym ponownie złączył ich usta i bez ostrzeżenia położył Nialla na plecach. Było to nieudolne, ale żaden z nich nie miał nic przeciwko. Byli zbyt zajęci kładzeniem na sobie nawzajem rąk, chwytając, pocierając i nawet szczypiąc wszystko, czego byli w stanie dosięgnąć. To wszystko wydawało się w porządku i nie chcieli przestać.
Ale kroki na szczycie schodów sprawiły, że Niall oderwał się od Harry’ego jak oparzony.
- Harry? – zawołała mama Nialla z góry chodów.
- Tak? – spytał Harry. Patrzył na Nialla, zauważając jego spuchnięte, zaczerwienione usta i zarumienioną twarz. Sam musiał wyglądać gorzej; Niall nie potrafił oderwać rąk od jego włosów.
- Kochanie, jest dziesiąta, czas iść do domu.
- Okej – odpowiedział i czekał na dźwięk zamykanych drzwi.
- Zgaduję, że zobaczymy się później? – powiedział Niall. Nie był pewien, dlaczego znów jest taki nerwowy.
- Oczywiście – odpowiedział Harry, wstając. Przygładził koszulkę, gdy Niall również wstawał.
Harry odwrócił się na pięcie, by odejść, ale Niall go zatrzymał. – Czekaj.
- Tak?
Niall chwycił Harry’ego za ramiona i pocałował go jeszcze raz, uśmiechając się przy jego ustach. – Okej, teraz możesz iść.
Niechętnie, Harry poszedł, wchodząc po schodach na nogach, które nadal były jak z waty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz