Poniedziałek rano, główna siedziba agencji Male Model Mayhem
„Dlaczego jesteś ubrany jak najbardziej niedbała osoba na tej planecie?” - Liam westchnął gdy zobaczył strój Harrego.
„O co ci chodzi?” – Fotograf zamknął oczy w niedowierzaniu. Oboje siedzieli w olbrzymiej poczekalni przed gabinetem Michael’a Kane. Była prawie jedenasta, czyli czas spotkania.
„Masz na sobie sportową marynarkę, białą koszulkę i zwykłe jeansy, Harry. To nie są ubrania, które nosi się w przemyśle modowym. Powinieneś to wiedzieć.” – odrzekł Liam. Jego własny strój, jak zawsze, był wyrazisty i pasujący. On zawsze miał najlepsze garnitury. Harry nie miał nawet pojęcia jak kupuje się takie ubrania.
„Spójrz, ja nie jestem modelem. Nie muszę robić na nich wrażenia swoim strojem. Tu jest teczka z moimi pracami i to jest to, co oni tak naprawdę chcą zobaczyć.” – Wytknął Harry, zirytowany uwagami Liama. „Po prostu zrelaksuj się i popatrz na te zdjęcia”.
Wszystkie ściany poczekalni były pokryte niesamowitymi zdjęciami pięknych młodych mężczyzn w pięknym otoczeniu. Wszystkie były po prostu idealne. Harry zauważył oboje jego potencjalnych współpracowników na otaczających go ścianach. Zdjęcia Zayna były utrzymane w podobnym tonie: gorący, hipsterski chłopak z cudownymi brązowymi oczami, ubrany w miejskim stylu, z odkrytymi tatuażami. Miał wizerunek tajemniczego, złego chłopca, który tylko chodziłby ulicami wielkiego miasta żyjąc łatwym życiem, bez planów czy zobowiązań. Inne jego oblicze to ten sam hipsterski chłopak, otoczony jednak artystyczną ćaurą, wyglądający jak geniusz niezrozumiany przez społeczeństwo. Jego oczy zawsze patrzyły głęboko w obiektyw aparatu, lub daleko w pustkę. Jego brwi były nieznacznie zmarszczone, jakby dla podkreślenia bolesnego życia artysty. Harry wzruszył ramionami. Ten chłopak był najprawdopodobniej profesjonalistą.
Drugi z nich był zupełnie inny. Jego piękno leżało w błękitnych oczach, które błyszczały mimo tego wszystkiego: makijażu, ubrań lub ich braku… jego oczy były naprawdę głębokie. To nie była jego jedyna zaleta, która powinna być podkreślona na zdjęciach wyeksponowanych w pokoju. Na większości z nich był bardzo kobiecy. Tym zdjęciom brakowało niefrasobliwego stylu Zayna Malika, wszystkie były bardzo eleganckie, naprawdę godne podziwu. Jego zęby były idealne, a uśmiech wstrząsający. Fotografowie uwielbiali sprawiać, że się uśmiechał. On prawdopodobnie będzie najpiękniejszą, smutną osobą. – Pomyślał Harry, zanim do poczekalni weszła niska kobieta.
„Panie Styles, panie Payne, Pan Kane jest gotowy na spotkanie. Proszę za mną” - powiedziała formalnie, ruszając w kierunku ogromnych, czarnych drzwi. Harry i Liam poderwali się na nogi i weszli za nią do przestronnego biura z pięknym widokiem na Tamizę. „Dzień dobry, Panowie” – Michael Kane powitał ich powoli, ściskając ich dłonie. – „Proszę, usiądźcie.” Harry i Liam zrobili jak powiedział. Kiedy zaczęli rozglądać się wokoło, Harry zauważył drzwi prowadzące do innego pomieszczenia. Słychać było stamtąd rozmowę. Gdzie byli modele? „Teraz wiem, że MMM jest wspaniałą firmą, ja i Peter jesteśmy przyjaciółmi.” – zaczął Kane bez ostrzeżenia.
Był on typowym businessmanem. Był wysoki, groźny, inteligentny, ubrany w ciężko wyglądający, lecz codzienny garnitur bez krawata; miał zdrową cerę, pachniał tytoniem. Harry powstrzymał uśmiech na myśl o stereotypowym wyglądzie szefa.
„Peter powiedział mi, że ostatnio jesteś jednym z najsilniejszych nowicjuszów. A ja ufam jego umiejętnościom, on nie powiedziałby niczego dobrego o osobie, która nie jest tego warta. Teraz…”- Pan Kane mówił niskim głosem, sprawiając, że musieli nachylić się bliżej. „…chcę zobaczyć teczkę pana Styles’a. Ale to nie jest problem, z którym będziemy musieli sobie poradzić.”
„Oto ona” – Liam podał teczkę panu Kane’owi, gdy ten skończył mówić.
„Więc gdzie jest problem?” – mruknął Harry, patrząc w niebieskie oczy Kane’a.
„Problem, panie Styles, leży…” – właściciel firmy wypowiedział te słowa wyraźnie, lecz cicho. – „… w tym, ze ci modele odnieśli naprawdę duży sukces, są bogaci, subtelni, delikatni jak płatki kwiatów. I jeśli nie polubią pana jako osoby, będę musiał zrezygnować ze współpracy z panem.”
„Wiem o tym.” – Harry przytaknął powoli. Starał się nie odpowiedzieć niegrzecznie, ale naprawdę brzydził się tonem, jakiego używał businessman. „Postaram się z całych sił dogadać z nimi.”
„W porządku. Teraz powiem jak wyobrażam sobie spotkanie. Otóż zrobi pan kilka ujęć modelów na okładki, plakaty i to wszystko, tylko po to, by spróbować pracy z nimi. Zapłacę panu, oczywiście. I jeśli to wszystko zadziała, ma pan tę pracę.”
„Zgoda” – odpowiedział prosto Harry. Pan Kane zadzwonił do kobiety, która przyprowadziła ich do biura i mruknął do niej kilka słów. Zniknęła za drzwiami, które Harry zauważył wcześniej, stawiając kroki cicho jak kot.
„Zaprosiłem modelów do nas i pozwolę im zerknąć na pana prace. Proszę spróbować im zaimponować, to nie boli. Oni wcale nie są przerażający, ale oboje są jak załamane anioły, wie pan.” – Pan Kane uśmiechnął się nikczemnie gdy drzwi do gabinetu otworzyły się. To byli oni, obecnie najbardziej pożądani męscy modele na świecie. Liam i Harry wstali ze swoich miejsc i przywitali się z nimi.
Zayn Malik i Louis Tomlinson wyraźnie nie byli modelami mogącymi pracować na wybiegu. Harry nie mógł powstrzymać uśmiechu gdy dostrzegł ich wzrost. Był wyższy niż każdy z nich. Zayn był wzrostu Liama, a Louis był nawet niższy. Nie wyglądali na typowych modeli, ale mieli coś w sobie. Ich subtelne spojrzenia, delikatne ruchy, ich znane uśmiechy. Wyglądali niesamowicie elegancko i inteligentnie, lecz czegoś brakowało. Harry zdał sobie sprawę o co chodzi podczas uścisku dłoni. Obydwoje Zayn i Louis byli zimni. Nie mieli zimnych rąk, po prostu byli zimni. Sztywni. Chłodni. Rygorystyczni. Harry spotykał wcześniej gwiazdy, modeli, cele brytów. Lecz ci dwoje byli inni. Sprawiali wrażenie jakby byli szkoleni by wyglądać na niedostępnych. Fotograf zauważył także zmieszanie w oczach Liama gdy tych dwoje wyjątkowo pięknych mężczyzn zajęło miejsca na krzesłach.
„Dzień dobry.” – Obydwoje modeli przywitali się grzecznie, lecz ich słowa były puste. W ogóle nie wyglądali na zainteresowanych.
„Więc, chłopcy, to jest port folio pana Styles’a. Proszę. Obejrzyjcie je.” – wybełkotał Kane. Jego ton zmienił się bardzo, gdy mówił do modelów, lecz nie na tyle by stać się grzeczny lub pochlebczy.
„Który z was to pan Styles?” – Zayn zerknął na nich znad port folio.
„To ja.” – mruknął Harry w odpowiedzi. – „ Ja jestem Harry Styles, a to jest mój sekretarz, pan Payne.” Dwie part oczu, ciemnobrązowe i niebieskie zwróciły się w jego stronę. Modele przyglądali się mu pilnie, lecz fotograf nie odwrócił wzroku. Nie czuł się przestraszony. W rzeczywistości… współczuł im. Czuł, że coś było z nimi nie w porządku. Oni byli młodzi, bogaci i piękni. Czego mogło brakować w ich życiu?
„To on zrobił te zdjęcia?” – Louis wyszeptał do ucha Zayna. Modele wydawali się być ze sobą dość blisko. Liam i Harry roześmiali się. Zdjęcia, które fotograf zrobił Sharon Stone stały się najbardziej znanymi zdjęciami gwiazdy. Harry poczuł rosnącą w nim dumę
„O a tu rodzina Beckhamów” Zayn powiedział zerkając na pozostałą trójkę.
„ Sam nie wiem…” Lou mruknął chcąc być usłyszanym jedynie przez Zayna „On wygląda na…. złośliwego”
„A ja sądzę że wygląda wystarczająco miło by dać mu szansę”
„ Na pewno jest lepszy niż ten poprzedni zboczeniec” Lou odwzajemnił uśmiech swojego przyjaciela, który po prostu skinął głową.
„ W porządku chłopaki, pan Styles zostawi wam swoje portfolio, abyście mogli lepiej mu się przyjrzeć. Teraz musimy podpisać tymczasową umowę. Powiedział Kane z zadowoleniem w głosie Zacznie pan od jutra, w porządku?”
„ Nie ma problemu. Tylko dajcie mi znać, jaki jest pomysł na sesje i czy będę musiał coś przygotować lub gdzieś jechać.”
„Wyśle panu wszystkie informacje faksem.” Pan Kane uśmiechnął się do Harrego z bardzo biznesowym wyrazem twarzy. „Sesja będzie odbywać się w studio. Nie będzie trudna. Robimy ją po to żebyście się lepiej poznali i trochę rozluźnili.” Modele skinęli i uśmiechnęli się swoimi firmowymi uśmiechami, gdy podpisywali umowę. Harry zrobił to samo, a Liam w tym czasie dał modelom dwa inne egzemplarze portfolio.
„Więc do zobaczenia w środę” uśmiech rozjaśnił twarz Harrego gdy żegnał się z innymi. Szybko opuścili biuro, odprowadzeni przez sekretarkę Kane’a. „Więc… on wygląda raczej normalnie, prawda?” Michael Kane zapytał modeli, którzy pozostali w pokoju.
„ Nie jest” Louis mruknął do ucha Zayna, który zachichotał w odpowiedzi.
„ Jest w porządku, Louis go polubił” młodszy chłopak odpowiedział z szerokim uśmiechem
„Tylko się zachowujcie wy dwoje. On jest naprawdę utalentowany i nie chcę byście przestraszyli go swoją arogancją”
„Nie jestem arogancki” Zayn wzruszył ramionami z niedowierzaniem”
„Ja arogancki…” mruknął Louis wpatrując się w swoje buty „Po prostu nie lubię jak ktoś mi mówi jak mam się uśmiechać czy siedzieć. Ostatni fotograf powiedział że coś jest ze mną nie tak. Nie potrzebuje psychologa ani eksperta od języka ciała”
„ Hej spokojnie, nie informowałem go o niczym co dotyczy waszego życia osobistego, ale… Peter jest moim najlepszym przyjacielem i Harry Styles jest jego odkryciem. Błagam was tylko spróbujcie i bądźcie mili. On nie gryzie.”
„Spróbuję…” Louis westchnął i podążył za Zaynem który właśnie wyszedł z pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz