wtorek, 10 grudnia 2013

13

„Musisz przyznać kochanie, był bardzo miły.” Powiedział do swojego przyjaciela zaraz po tym jak wyszli z kabrioletu. „Jest dżentelmenem i jest w tobie tak zauroczony…”

„W porządku Zayn rozumiem. Zauroczył się we mnie, kocha mnie, jest najlepszą rzeczą, która mi się kiedykolwiek przytrafiła…” Louis westchnął, kiedy poszukiwał w swojej kieszeni klucza do apartamentu. „Proszę cię możemy sobie zrobić herbatę i zamknąć się na sekundę. To będzie tak miło spędzony wieczór.”

„Oczywiście, oczywiście, nie denerwuj się skarbie…” Zayn wymruczał wchodząc do ciepłego, ale ciemnego mieszkania. „To miejsce pachnie Louisem. A ja bardzo lubię ten zapach.”

„A teraz zamieniłeś się w nadgorliwe dziecko?” Starszy model przewrócił oczami, ściągają kurtkę.

„Zamknij się, wiem, że to kochasz.”

„Słusznie.”

Kiedy w końcu usiedli na kanapie Louis wtulił się w młodszego chłopaka i wymruczał krótkie pytanie:

„Zayn… Dlaczego tak bardzo starasz się mnie z kimś zeswatać? Czy jestem dla ciebie uciążliwy? Ja nie chcę cię zbytnio obarczać moim gównianym życiem…”


„O czym ty mówisz, Boobear?” Zayn uśmiechnął się i pocałował chłopaka w czoło. „Wiesz, że jesteś moją drugą rodziną. Martwię się o ciebie, bardzo. I myślę, że po dwóch latach nie kontaktowania się z innymi osobami niż twoja mama, siostry lub ja, ty możesz zainteresować się kimś jeszcze.”

„Tak, ale dlaczego Harry?”

„Ponieważ go lubisz, kochanie, dlatego właśnie.” Zayn zachichotał. “Bardzo go lubisz, jest w twoim typie. Jest dobrze zbudowany i wysoki, pewny siebie, ale również skromny, jest spokojny, cierpliwy opiekuńczy i pociągający oraz niesamowicie przystojny. Jest po prostu odpowiednią osobą dla ciebie… a teraz zapleciony jest wokół twojego palca. Jest dla ciebie odpowiedni. Wiem to.”

„Sprawiasz, że to jest takie proste…” Louis westchnął, pocierając swoją twarz rękami.

„Czułeś się dzisiaj komfortowo tam w barze, prawda?” Zayn ciągnął dalej. „Lubisz z nim rozmawiać, prawda?”

„Prawda…”

„Więc w takim razie co jest trudne?” Znowu zachichotał, chwytając Louisa za policzek jakby nadal był małym dzieckiem.

„Nic, ja po prostu nie jestem jeszcze gotowy.”

„Louis ja nie mówię ci żebyś jutro za niego wyszedł.” Przewrócił oczami. „Chcę żebyś zaprzyjaźnił się z nim, spróbuj wyskoczyć z tego dołu w którym jesteś. Poczujesz się lepiej. Nie możesz zostać tak na wieki. A Harry jest miłym chłopakiem.”

„Tak, ale dlaczego? Dlaczego nie mogę zostać w tym dołku?” Louis wydobył z siebie roztrzęsiony, wyczerpany lub zirytowany oddech. Zayn nie był pewny.

„Lubisz dołki?”

„Nie ma żadnych dramatów w moim dołku. Jest tu bezpiecznie i miło.” Wymruczał odwracając twarz od przyjaciela.

„Lou… Nie możesz do końca życia zasłaniać swojej twarzy.”

„Wiem…”

„To nie jest bezpieczeństwo tylko nieszczęście. Pamiętasz jak lubiłeś mieć zawsze kogoś koło siebie? Ty jesteś rodzinnym typem człowieka. Lubisz mieć chłopaka, lubisz jak ktoś cię kocha…”

„Wiem…” Starszy chłopak wymruczał, delikatnie załamanym głosem.

„Hej, nie waż się płakać… będzie lepiej. Obiecuję. Tylko mnie posłuchaj.”

„Ale ja się boję…”

„Czego?” Zayn uśmiechnął się, próbując brzmieć najdelikatniej jak tylko potrafił. Przytulił mocno Louisa dla większego komfortu.

„Boję się, że na mnie nie zaczeka, wiesz?” Starszy chłopaka westchnął. „Nadal jestem wrakiem… Nie mogę dać mu tego, czego on chce… Po prostu podda się i nie będzie chciał ode mnie już niczego… Nie chcę żeby to się stało…”

„To głupie Lou… Wiesz, że wszyscy tutaj na ciebie czekamy i będziemy czekać…”

„To nie prawda.”

„Pamiętasz, kiedy bałeś się o mnie? Dwa lata temu?”

„Nie przypominaj…” Louis wymruczał w ramię Zayna.

„Poczekałem i teraz jesteśmy tutaj. Nadal jestem twoim przyjacielem.”

„I za to właśnie cię kocham.”

„Ooo… skarbie też cię kocham.” Młodszy uśmiechnął się. „Popatrz do niczego nie jesteś przymuszany. Możesz wybrać, co chcesz zrobić. Tylko nie odcinaj się od społeczeństwa. Lubisz otaczać się ludźmi Lou. Związki są dla ciebie ważne. Musisz po prostu wrócić do żywych.”

„Wrócę, obiecuję.” Louis uśmiechnął się do przyjaciela. „Jesteś taki mądry Dumbledorze.”

„Dlaczego się ze mnie śmiejesz?”

„ Ponieważ ochraniasz mnie i zawsze jesteś obok żeby pomóc, czasami cię nie ma jednak i tak wpływasz na mnie i dlatego właśnie jesteś Dumbledorem.”

„Jesteś frajerem Louis.” Zayn zachichotał i ponownie pocałował Louisa w czoło.

X

„Kocham je.” Pan Kane powiedział tak, że każdy chłopak w biurze usłyszał. „Kocham je. Są nieziemskie.”

Harry westchnął w uldze. Zrobił je a teraz dostanie stałą pracę w Male Model Mayhem. Liam delikatnie poklepał go po ramieniu a chłopak od razu wiedział, o co chodzi.

„Styles biorę cię. Wykonujesz niesamowitą pracę.”

„Dziękuje proszę pana.” Próbował z całych sił być pewnym siebie i profesjonalnym, choć wewnętrznie aż wrzał z radości. Wziął go. Wziął go, przez co teraz ma szanse, choć czasami pracować z Zaynem i Louisem…

„Więc panie Payne zajmiemy się papierami.” Szef powiedział podsuwając Liamowi kilka z wcześniej wypowiedzianych papierów. „Teraz chłopcy możecie ty podejść.” Wskazał na dwóch modelów siedzących na kanapie z tyłu biura.

„Tak szefie?” Zayn zapytał niepewnym tonem jakby nie wiedział czy ma robić kolejny krok.

„Czy nie macie nic przeciwko temu żeby pan Styles został waszym stałym fotografem? Znaczy, jednym z nich? Wykonał dobrą pracę… chcecie go?”

„Oczywiście że tak.” Zayn uśmiechnął się szeroko. „Lou?”

„Tak oczywiście że tak…” Louis wymruczał, patrząc na swoje buty. „Będzie wspaniale…”

„Dziękuję.” Twarz Harrego rozświetlił krótki uśmiech. Wszystko układało się świetnie. Jego kariera posuwała się do przodu a chłopak którego tak bardzo lubił pozwalał mu się do siebie zbliżać.

„Dobrze, więc…” Pan Kane rozmyślał na głos, spoglądając na zdjęcia. „Wyślę je na kampanie. A ty Styles, dostajesz następną sesje. Jest dla Ralpha Laurena. Nie jest zbytnio skomplikowana, załoga skontaktuje się z tobą.”

„W porządku.” Harry pokiwał głowę, bawiąc się zasnuwaniem swojej bluzy.

„A wy…” Szef popatrzał na modeli. „Dobra robota. Louis. Uszy do góry. Dobrze ci idzie i znów wyglądasz fenomenalnie. Uśmiechnij się. Lubisz pracować z Harrym?”

Fotograf nie mógł nie zauważyć specyficznego tonu, jakim Kane rozmawiał z Louisem. Faktem było, że chłopak był kopalnią złota MMM, jednak troska i zmartwienie wyglądały na takie prawdziwe. Może Kane lubił tego ślicznego chłopaka.

„Jest… jest świetny.” Model odpowiedział, powoli kiwając głową. Był piękny. Wszystko, co robił było piękne.

„Nie… Nie niepokoi cię coś w nim?” Szef zbudował ostrzegawcze pytanie starając się nie zrazić Harrego. Nie czuł się zraniony. Nawet nie był zażenowany, kiedy Liam na te słowa skrzywił wyraz twarzy.

„Nie… nie, wcale…on jest naprawdę cierpliwy i spokojny.”

„W porządku… więc skończyliśmy jesteście wolni.” Pan Kane powiedział. „ Louis zadzwoń do mnie jeżeli będziesz chciał porozmawiać…”

„Tak szefie. Na razie nie ma niczego takiego.” Louis znów pokiwał głową, spoglądając na Kanea.

X

„ Mam nadzieję, że mówiłeś to szczerze…” Harry uśmiechnął się do modela. Czwórka chłopaków stała w windzie. „ Co powiedziałbyś do Kanea… gdyby nie było w porządku. Powiedz mi, jeżeli denerwuję cię w jakiś sposób…”

„ Nie naprawdę miałem to na myśli…” Wzrok Louisa wbił się w ziemię w momencie, kiedy odpowiadał. „Miałem to na myśli…”

„W porządku.” Harry pokiwał powoli głową. „Ponieważ wy obydwoje dajecie mi wspaniałe możliwości… więc gdybym robił coś źle… po prostu mi powiedz, dobra?”

„Nie, wszystko jest w porządku…”

„Tak stary nie martw się, nie pozwalałbym ci się zbliżać do Louisa, jeżeli sprawiałbyś, że czuje się niekomfortowo.” Zayn uśmiechnął się i objął ramieniem niższego chłopaka. „Czuje się świetnie jak nigdy, nawet jeszcze lepiej, więc robisz wszystko dobrze.”

„W porządku… Dziękuję.” Na twarzy chłopaka pojawił się uśmiech ulgi, który skierował do młodszego modela. Reakcja Louisa była bardzo mała i ukryta. Zayn uspokoił go.

X

„Więc panie Styles jesteś oficjalnie jednym z najlepszych fotografów!” Sarah pisnęła ze szczęścia, kiedy przytulała swojego szefa.

„Kobieto, przestań być taka czuła. To dziwne. Zazwyczaj robisz straszne miny i nienawidzisz wszystko.” Niall zaśmiał się, kiedy klepał Harrego po plecach. „Więc Harry, kiedy dostaniemy modeli?”

„Jak w imię wszystkiego, co święte zamierzasz dostać modela?” Harry uśmiechnął się, ściągając rękę Nialla ze swojego ramienia.

„Nie własnego, oczywiście, ale teraz zaznaczasz swoje terytorium , wiesz…” Niall mrugnął. „Dostaniesz teraz wielu modeli!”

„Co w ciebie wstąpiło?” Liam przewrócił oczami, pisząc coś na laptopie. „ Oni są ludźmi a nie rzeczami…”

„Dobra daj sobie spokój Liam.” Harry się uśmiechnął. „Zrobiliśmy to. A kto chciałby udać się teraz do jakiegoś klubu, znaleźć sobie jakiegoś modela albo modelkę? Szczerze…”

„Sądzę, że nie pasuje do tego, więc…”

„Aw, Liam…” Sarah zachichotała „Nie poddawaj się.”

„Nie ja po prostu nie chcę nikogo. To normalne… tylko… nie wiem.” Liam uśmiechnął się. „Czuję się źle z tym, że ci ludzie zawsze pokazywani są z takich różnych stron w tym najczęściej z tej złej. Przykro mi z tego powodu.”

„Liam ty i twoje dobre serce.” Harry uśmiechnął się. „Ale też stanę po twojej stronie…”

„Dlaczego?” Niall zmarszczył czoło. „Znaczy, przepraszam stary, ale będziesz czekał wieki na Louisa. Nie chcę brzmieć jak idiota, ale po raz pierwszy pocałujesz go w 3012 na urodzinach Justina Biebera.”

„Niall jesteś idiotą.” Hary wybuchnął śmiechem. „Ale nie wiem… Nie łapię tego… On jest taki… taki wspaniały, dobra? Pragnę go. Pragnę go i nawet, jeżeli znaczyłoby to tyle że nie będę uprawiał seksu przez lata poczekam.”

„Bracie, ty go kochasz. Obrzydliwe.” Niall uśmiechnął się.

„Jeszcze nie.” Harry odpowiedział. „Na razie jestem zafascynowany.”

„Tak bardzo? Muszę porównać cię teraz do mojego narzeczonego!” Sarah uśmiechnęła się do niego. „Jesteś zauroczony, Haz.”

„Tak trochę…”

x

„Co robisz, Zaynie?” Louis uśmiechnął się, mimo tego, że był sam z telefonem zaciśniętym pomiędzy ramieniem a uchem.

„W kabriolecie, wybieram się do klubu.” Zayn wymruczał po drugiej stronie.

„Znowu? Kochanie potrzebujesz snu.”

„Potrzebuje snu? Okej, jutro jest od snu. Jutro i tak nie mamy nic ciekawszego .”

„Prawda…” Louis na chwile zamyślił się. „Ale naprawdę, znowu? Nie nawiedzę, kiedy wyglądasz jak gówno po tych wypadach…”

„Więc przyjdź do mnie jutro z aspiryną, skarbie. Lubię chodzić do klubów tak jak ty.”

„Wiesz, że nie robiłem tego od wieków. Jestem za stary na to gówno.”

„A ja tego potrzebuję.” Zayn zachichotał.

„Jeżeli byłbym psychiatrą, powiedziałbym że robisz to by udowodnić swoje istnieje w tym albo udowodnić sobie że żyjesz…”

„Lou, daj spokój. Nic mi nie jest. Wkrótce będę w domu.”

Rozłączył się po kilku pożegnaniach. Wiedział, że wszystko z Louisem było w porządku. Wiedział to dobrze. Ale był po prostu pusty, samolubny i wystraszony. Może Louis nie martwił się tak bardzo o starzenie się i te sprawy… Rozmyślał w momencie, kiedy kabriolet zatrzymał się przed wejściem do klubu Boiler Club. Musiał się uspokoić. Szeroki uśmiech aktywowany. Był gotowy na polowanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz