środa, 11 grudnia 2013

287

Kiedy Niall się budzi, pierwszą rzeczą, która go wita, jest pulsujący ból głowy. Spomiędzy jego spierzchniętych warg wydostaje się jęk, gdy podnosi się z palcami silnie przyciśniętymi do skroni. Przykrycie zsuwa się na jego pas, a jego niebieskie oczy otwierają się, by przestudiować pokój zamazanym spojrzeniem. Przez okno dostaje się światło, lekko szarawe od porannej mgły.
Wychodzi z łóżka, drżąc, kiedy jego stopy dotykają zimnej, drewnianej podłogi – Londyn znany jest z ponurej pogody, nawet latem. Powolnym ruchem zakłada dresowe spodnie na bokserki i wychodzi na korytarz.
Z kuchni dochodzą jakieś odgłosy – brzęki, wrzenie i ciche pomrukiwanie – i sądzi, że no może być Zayn, ponieważ brunet ostatnio często zostaje na noc w jego mieszkaniu.
(Starszy nie lubi mieszkać samotnie, a Niall nie ma nic przeciwko towarzystwu, więc to nic niesamowitego, że Zayn zostaje na noc.)
Miłą niespodzianką jest znalezienie Harry’ego bez koszulki, ukazującego mięśnie brzucha, który stoi przy piekarniku z łopatką w dłoni. Na palnikach dochodzą bekon i jajka, grzanki już posmarowane masłem leżą na ladzie.
- Jak bardzo się wczoraj upiłem? Zabija mnie ból głowy – jęczy Niall, mozolnie podchodząc do szafki, niezgrabnie szukając tylenolu. Wzdycha (przez co jego głowa boli bardziej, ale sądzi, że i tak warto pozwolić światu wiedzieć, jak bardzo jest zdenerwowany), kiedy nic nie znajduje.
- Spróbuj tych. – Harry wyjmuje opakowanie z szuflady obok zlewu, wyłamuje dwie lawendowe tabletki i podaje je blondynowi. – Świetnie działają.
Niall się nie waha – nawet nie zastanawia się, skąd się wzięły w jego szufladzie, tak bardzo boli go głowa – i połyka je na sucho. Z jego ust wydobywa się westchnienie, kiedy pochyla się nad ladą, masując palcami skronie. Obserwuje, jak Harry obraca bekon ze skupionym spojrzeniem.
Udaje mu się uśmiechnąć, łomotanie w jego głowie przeradza się w dygotanie, i opiera biodrem o szafkę. – Zostałeś na noc?
- Tak – mamrocze Harry, dodając soli do jajek – spałem w pokoju gościnnym. Stwierdziłem, że nie będziesz miał nic przeciwko.
Niall ma na twarzy żartobliwy uśmieszek, kiedy chwyta kawałek grzanki (ciesząc się, że Harry posmarował je tak, jak lubi – równo i przy każdym boku). – Co, pokłóciłeś się z Lou?
- Nie. – Harry się śmieje, nakładając jedzenie. – Został u El na noc. – Wzrusza ramionami. – Nie chciałem siedzieć sam.
- Racja, Zayn też tak ma. Jestem nieco zaskoczony, że go tu nie ma, tak szczerze mówiąc. – Niall wzdycha, zlizując masło z koniuszków palców i podążając za Harrym do stołu.
Czeka tam na niego szklanka soku, wypija go duszkiem.
Harry patrzy na talerz pytając – Więc jak wiele pamiętasz? – Podnosi wzrok, trzepocząc ciemnymi rzęsami. - Znaczy… z zeszłego wieczoru.
Niall mruczy, myśląc i powoli przeżuwając. – Właściwie to niewiele. Wszystko jest jakby za mgłą. – Chichocze, klepiąc się w głowę. – Musiałem się nieźle upić, nie?
- Tak – odpowiada Harry, posyłając mu czuły uśmiech, a w jego oczach widać, że coś wspomina. (Niall martwi się tym wyrazem twarzy. Sądzi, że może coś jednak stało się między Harrym a Louisem zeszłego wieczora, ale nie chce o tym wspominać.)
- Chcesz zostać dziś w domu? Zrobić jakiś dzień filmowy?
Niall przełyka jajka i unosi brew. – Nie mamy dziś wywiadu?
Harry kręci głową, jego loki łagodnie skaczą przy jego twarzy. – Nie. Odwołali go.
- Okej, pewnie – zgadza się, uśmiechając się, kiedy Harry zbiera naczynia i idzie w kierunku zlewu. Niall wie, że nie powinien– przyjaciele zwykle nie oglądają się za sobą – ale nie może się powstrzymać, kiedy jego spojrzenie zsuwa się w dół pleców Harry’ego, obserwując mięśnie naprężające się pod jego skórą. Pochyla głowę z nadzieją, że chłopak nie widzi jego rumieńców.
- Pójdę wybrać film. Ty zmywasz naczynia – żartuje Harry.
- Hej, to niesprawiedliwe! – protestuje Niall.
- Ja gotowałem – Harry wzrusza ramionami, uśmiechając się i wykradając się z kuchni – jak dla mnie to sprawiedliwe. – Wyskakuje za drzwi, śmiejąc się i zostawiając blondyna z bałaganem do posprzątania.
Niall z niesmakiem zerka na zlew, nalewając trochę płynu do naczyń i odkręcając wodę na około minutę, zanim się poddaje – pozmywa później.
Idzie do holu po swój telefon (chce napisać do Zayna, spytać go, czy coś się stało między Harrym a Louisem) i jest zaskoczony, nie widząc go tam, gdzie zawsze go zostawia – podłączonego do ładowarki na szafce na klucze.
Odwraca się na pięcie i wchodzi do salonu. – Hej, widziałeś mój telefon? Nie ma go na stoliku.
Harry podnosi wzrok z miejsca, w którym przegląda filmy Nialla (to dość duża kolekcja). – Nie, czemu? Chcesz do kogoś zadzwonić?
- Och, um, chciałem tylko zaprosić chłopców na film – wymyśla szybko, a jego głos przycisza się, kiedy rozgląda się po pokoju. – Przemeblowałeś mój salon?
- Tak, podoba ci się? – pyta Harry, wkładając płytę do odtwarzacza i opadając na kanapę z uśmiechem, który w pełni ukazuje jego dołeczki.
Niall tylko kręci głową i wskakuje na miejsce obok niego, a niski chichot wyrywa mu się z ust. – Jesteś taki dziwny. – Dźga Harry’ego w policzek, szczęśliwy kiedy Harry śmieje się z nim. – Kto przestawia meble innym ludziom?
Harry wytyka tylko język, jego długie palce łaskoczą boki Nialla (Niall nie przyznaje się, że chichocze), po czym wyjmuje telefon. – Zadzwonię do Liama i spytam, czy są zajęci.
Niall kiwa głową, zanim włącza film. Jego policzki są zarumienione od śmiania się. Pogromcy Duchów (klasyk, jego ulubiony) rozpoczynają się i Niall nawet nie zauważa, kiedy wsuwa się pod ramię Harry’ego. Jego policzki pokrywają się rumieńcami i podnosi wzrok na bruneta, by sprawdzić, czy ma coś przeciwko. Harry przyciska telefon do ucha, ale puszcza Niallowi oczko, kiedy spotyka jego spojrzenie.
Niall wykorzystuje okazję, by bardziej wtulić się w bok Harry’ego, jego stopy wsunięte są pod poduszkę za jego plecami, a kolana uderzają o nogi chłopaka, gdy się układa. Nie jest w stanie powstrzymać ogromnego uśmiechu zakwitającego na jego twarzy, kiedy Harry owija ramię wokół jego pasa i przysuwa go bliżej.
- Liam mówi, że będą koło południa. Przyniosą jedzenie – szepcze Harry, chowając nos we włosy Nialla. (Blondyn sądzi, że nawet jego palce u nóg są zarumienione, i spuszcza głowę.
- Powiedzieli jakie jedzenie?
- Nie. – Harry chichocze. – Nie pytałem. – Opiera się o kanapę, szeroko uśmiechając się z rozbawieniem do blondyna, którego policzki nadal są różowe, kiedy podnosi wzrok.
- Dlaczego nie? – Robi nadąsaną minę.
- Chcesz, żebym zadzwonił jeszcze raz i spytał? – żartuje Harry, unosząc brew i przechylając głowę (światło wyłapuje wszystkie odcienie zieleni w jego oczach i Niall niemal zapomina, jak się mówi; są niesamowite).
- Nie – fuka, odwracając się, by oglądać film. Jeśli szturcha łokciem bok Harry’ego, to zdecydowanie przypadkowo.
Kiedy film się kończy, Niall skupia się bardziej na mięśniach brzucha Harry’ego, niż na ekranie (naprawdę, jeśli Harry uparcie będzie siedział bez koszulki, będzie musiał również pogodzić się ze spojrzeniem Nialla).
Właśnie kończą robienie popcornu – Harry dzięki Niallowi ma już we włosach kilka ziarenek – kiedy przychodzi reszta.
- Przynieśliśmy Nando’s! – krzyczy Zayn, rzucając torbę na ladę, a jego ramiona już są otwarte do uścisku Nialla.
Blondyn owija jedno ramię wokół szczupłej talii chłopaka, a drugą ręką przeszukuje torbę. Ukazuje wszystkie zęby, uśmiechając się do przyjaciół. – Dzięki, jesteście najlepsi.
- I nigdy o tym nie zapominaj – żartuje Louis, wyjmując talerze.
Niall się śmieje, ale cichnie, kiedy zauważa, jak Harry sztywnieje, a jego spojrzenie zawiesza się na Louisie. Liam i Zayn również są cicho.
- Chłopcy? – pyta, niepewny powodu napięcia w pomieszczeniu. Spojrzenie Harry’ego przenosi się na niego, zanim jego ramiona się rozluźniają i zabiera torbę od chłopaka.
- Uh, lepiej weź papierowe talerzyki, Lou – mamrocze Harry, a Niall wzrusza na to ramionami – wszystko wydaje się wrócić do normalności.
- Więc jak ci minął dzień, Nialler? – Pyta Liam, wrzucając trochę kurczaka do ust i uśmiechając się do blondyna.
- W porządku. – Niall wzrusza ramionami, robiąc to, co Liam. – Wstałem z okropnym kacem. Nie wierzę, że pozwoliliście mi tyle wypić. – Niall się uśmiecha, szturchając Liama w żebra.
Liam uśmiecha się d niego, a jego powieki przymykają się z czułością, gdy przebiega ostrożnie palcami przez jego blond włosy. - Wziąłeś coś na to?
- Tak – praktycznie mruczy, gdy Liam masuje jego kark. – Harry coś mi dał. Zadziałało jak magiczne. – Niall podnosi wzrok spod rzęs, aż znajduje chłopaka z loczkami, a jego policzki ponownie się rumienią – Harry nadal nie ma na sobie koszulki.
Liam podąża za jego spojrzeniem, brązowe oczy zerkają pomiędzy chłopakami, zanim rzuca marchewkę w loki Harry’ego. – Hej, Styles, załóż może coś na siebie, co? Miej trochę godności.
Harry robi niezadowoloną minę i wytyka język pomiędzy różowe wargi, zanim wychodzi z pomieszczenia.
Louis wsuwa talerz curry w dłonie Nialla; blondyn mamrocze szybkie podziękowania i prowadzi ich do salonu. Rozkładają się na kanapie i fotelach, przekomarzając się i Niall już dokańcza swoją porcję, kiedy jego niebieskie oczy spoglądają na włosy Louisa.
- Podoba mi się twoja nowa fryzura, Lou.
- Dzięki, blondie. Zrobiona dziś rano – mamrocze z pełnymi ustami, nieświadomie przebiegając dłonią przez włosy.
- W sam raz na trasę koncertową, nie? – pyta Niall, dotykając swoich włosów i zastanawiając się, czy czas je obciąć. – Nie wierzę, że jedziemy do Ameryki. Myślicie, że będzie dobrze?
- Pokochają nas, Nialler, nie martw się – zapewnia Liam, szturchając łokciem kolano chłopaka.
- Tak, masz rację – przyznaje Niall. – Mam nadzieję, że będziemy mieli czas, żeby pójść do Disney World.
- Będzie dużo czasu – mówi Zayn z ustami pełnymi kurczaka.
- Słyszysz? Pójdziemy do Disney World! – Niall się śmieje, szturchając stopą ramię Liama.
- Mówiąc o Disneyu – mówi Harry, dołączając do nich w salonie. Ma na sobie gładką, białą koszulkę. Niall sądzi, że wygląda ona na nim tak dobrze, jak wtedy, gdyby jej nie miał. – Co powiecie na film?
Decydują się na Gdzie jest Nemo? – Niall udaje, że wcale nie jest to niesamowicie śmieszne, kiedy na przemian recytują dialogi – i kończy się to na wzajemnym obrzucaniu się popcornem i warzywami. Liam, prowokator walki na jedzenie, przeprasza i zbiera je, mimo że Niall każe mu je zostawić. (Prawdopodobnie śmieje się za bardzo, żeby Liam był w stanie go zrozumieć.)
Kiedyś film się kończy i zostaje zastąpiony Matrixem, ale nikt już nie ogląda. Niall, wtulony w bok Harry’ego i czujący się dość ospale (powraca jego ból głowy), słucha rozmów przyjaciół, kiedy Liam wstaje.
- Muszę iść – mówi, skręcając się i naciągając kręgosłup. – Spotykam się z Dani na kolacji.
- Ja tez powinienem iść – dodaje Louis – El przychodzi.
- Biedny Harry. – Niall się śmieje. – Nigdy nie będzie mógł wrócić do domu, prawda?
- Nie masz nic przeciwko zostaniu ze mną, tak? – pyta Harry, mierzwiąc jego blond włosy z uśmiechem, chichocząc, kiedy Niall odsuwa się spod jego ramienia, grymasząc z drugiej strony kanapy. Pokazuje mu język.
- Myślę, że możesz zostać. - Uśmiecha się, nie mogąc się powstrzymać. – Przynajmniej dopóki nie będę cię miał dosyć.
Harry odpowiada, przysuwając go z powrotem do swojego boku. Chichot wstrząsa jego klatką piersiową i odbija echem w żebrach Nialla.
- A ty, Zayn? – pyta Niall, wyglądając zza Harry’ego.
- Spotykam się z Perrie za godzinę – odpowiada z roztargnieniem, bardziej skupiony na telefonie.
Niall marszczy brwi i wykrzywia usta w dezorientacji. – Z kim?
Uwaga Zayna powraca do pomieszczenia. – Z dziewczyną, którą poznałem. Idę z nią na randkę – mówi, a jego spojrzenie nerwowo przebiega po pokoju. Wsuwa telefon do kieszeni i zbiera rzeczy. – Do zobaczenia.
Drwi zamykają się za nim, a Niall spogląda pytająco na resztę. – Czy dla was też było to dziwne?
Harry uspokajająco przesuwa ręką przez włosy Nialla, krótkie paznokcie drapią jego czaszkę, przyciągając jego spojrzenie na siebie. – Jest zdenerwowany przez tę randkę, nie martw się tym.
Louis i Liam wychodzą i zostają wtedy tylko Niall i Harry zwinięci na sofie. Ekran menu cały czas powtarza się w tle.
- Co chcesz teraz robić? – pyta Harry. Jest tak blisko, że jego oddech przebiega po szyi Nialla i chłopak czuje, jak coś łaskocze go w środku. – Kontynuujemy dzień filmowy czy robimy coś innego?
- Mm – mruczy Niall (palce Harry’ego znów znajdują się na jego czaszce i mówienie wydaje się nie być takie łatwe) – głowa mnie znów boli. Może koniec z telewizją? – Harry masuje jego kark, jego palce rozczesują powstałe we włosach kołtuny, zanim się odsuwa. Niallowi jest zbyt zimno bez niego.
- Przyniosę ci coś. – Wychodzi z pokoju i wraca z większą liczbą tabletek, szklanką wody i pozostałym jedzeniem. – Nie powinieneś ich brać na pusty żołądek.
Niall połyka tabletki i zapija je wodą, zanim sięga po jedzenie, uśmiechając się do Harry’ego, kiedy bierze je z jego ręki. – Dzięki. – Nie myśli, pochylając się i całując Harry’ego w usta. Jego oczy są szeroko otwarte w szoku, kiedy się odsuwa, a jego głos łamie się, kiedy szepcze – O boże, ja - przepraszam, Harry. Nie wiem, dlaczego to zrobiłem.
Nie widzi Harry’ego (zawstydzony zakrył twarz rękoma), kiedy młodszy chłopak się śmieje, i jest pewien, że jego serce przestaje bić – wszystko zepsuł.
- Nie przepraszaj, Nialler – Harry kuca, opierając brodę na kolanach Nialla, a jego ręce chwytają szczupłe nadgarstki, by odsłonić twarz chłopaka. – Nie miałbym nic przeciwko, jeśli zrobiłbyś to ponownie.
- Co – naprawdę? – wyjękuje Niall. Z wahaniem spogląda w oczy Harry’ego i jest zaskoczony, widząc, jak szczęśliwie wygląda chłopak.
- Oczywiście, że naprawdę – mówi Harry, chwytając podbródek Nialla i znajdując się na jego poziomie ze spojrzeniem, którego blondyn nie rozumie. – Lubię cię.
- Ja ciebie też lubię. – Słowa te łatwo wypływają z jego ust, a jego policzki rumienią się głębokim szkarłatem. – Już od dłuższego czasu.
Harry szeroko się uśmiecha, unosząc się tak, że jego twarz oddalona jest o kilka cali od Nialla. – Więc chcesz spróbować tego jeszcze raz? – W jego głosie jest coś żartobliwego, co sprawia, że serce Nialla opada do samych kolan, a żołądek zwija. Kiwa głową, a z jego gardła wydziera się ciche jęknięcie.
Ich usta spotykają się w środku. Pocałunek jest słodki – delikatny, pełen oddechów i wilgotny w sposób, którego Niall nie może mieć dość. Wzdycha, kiedy Harry wsuwa język do jego ust. Palce chwytają za jego kark, popychając i obracając pod odpowiednim kątem, by ich wargi dopasowały się do siebie. Niall nie jest w stanie powstrzymać gardłowego jęku, wibrującego z jego języka do Harrry’ego.
Ręce chwytają jego biodra, a palce wsuwają w jego włosy i Niall nie jest do końca pewien, czyj język jest czyj, ale wie, że całowanie Harry’ego jest najlepszą rzeczą, którą kiedykolwiek robił. Przysuwa się niewiarygodnie bliżej, ręce chwytają szerokie barki, a nogi splatają ze sobą.
Niall próbuje podążyć za nim, kiedy Harry się odsuwa, a ich usta rozłączają się z charakterystycznym dźwiękiem. Harry przesuwa nosem po szyi Nialla. Oddech uderzający o jego obojczyk łaskocze, ale blondyn jest zbyt zauroczony, by odpowiednio to zauważyć.
Spędzają dłuższą chwilę, leżąc na kanapie, przesuwając palcami wzdłuż swoich boków i dzieląc leniwe pocałunki. Niall nawet nie dotyka jedzenia, jego usta są zajęte w inny sposób.
- Czy to czyni cię moim chłopakiem? – pyta Niall, przesuwając palcami stóp pomiędzy udami Harry’ego. Harry chwyta jego kolano, kciukiem kreśląc koła na delikatnej skórze.
Nos przyciska się do jego policzka, a następujące później westchnienie jest wystarczająco słodkie, by jego serce zabiło szybciej.
- Jeśli chciałbyś, żebym nim był.
- A chcesz być?
- Tak – chrypie Harry przy policzku Nialla, przesuwając ustami do linii jego szczęki. Niall jest pewien, że Harry mógłby go zabić takim głosem.
- Więc jesteś moim chłopakiem – mamrocze Niall przy jego ustach. – Powinniśmy powiedzieć chłopcom?
Harry zakłada kosmyk blond włosów Nialla za jego ucho, a jego palce przesuwają się płynnie, pieszcząc jego szczękę i szyję. Nie jest wstanie oprzeć się chęci ponownego pocałowania go. – Może jutro.
- W porządku – mamrocze Niall, muskając usta Harry’ego jeszcze raz, zanim wtula nos w miejsce tuż pod jego podbródkiem. W pokoju jest ciemno, a palce Harry’ego powracają do jego włosów, i Niall nie może powstrzymać się od ziewnięcia.
- Jesteś zmęczony? – pyta cicho Harry.
- Trochę – przyznaje. – Nadal boli mnie głowa.
Harry mruczy, całując go lekko w czoło. – Mogę dziś z tobą spać?
Myśli Nialla natychmiastowo przepełnia obraz ospałego i nagiego Harry’ego przy jego boku. – T-tak, pewnie. Jeśli chcesz.
Harry spogląda w dół na jego twarz i uśmiecha się, szturchając palcem jego zarumieniane policzki. – Czy Nialler ma brudne myśli?
- Nie – odpowiada spokojnie, mimo że serce tłucze mu w piersi.
- Myślę, że jednak tak. – Harry się śmieje. Niall zatapia zęby w jego palcach, uśmiechając się z satysfakcją, kiedy chłopak odsuwa je z zaskoczeniem.
- Pójdę wziąć szybki prysznic. – Niall wstaje, przygładzając koszulkę, zanim spogląda na Harry’ego spod rzęs. – Naprawdę chcesz spędzić ze mną noc?
- Oczywiście, kochanie. – Harry puszcza mu oczko.
- Ja-uh, w takim razie do zobaczenia w pokoju. – Niall wymyka się z pokoju, zostawiając Harry’ego, próbującego powstrzymać czuły uśmiech, kiedy idzie posprzątać kuchnię. Właśnie kończy zmywanie naczyń, które Niall wepchnął do zlewu, kiedy słyszy pukanie do drzwi
Louis stoi w korytarzu z rękoma w kieszeniach i nagimi stopami na podłodze. Szybko zerka przez ramię Harry’ego.
- Hej, jest Nialler?
Harry kiwa głową, wychodząc na zewnątrz i zamykając za sobą drzwi. – Jest pod prysznicem.
- Okej… dobrze. – Louis kiwa głową, wodząc wzrokiem po korytarzu i zatapiając zęby w dolnej wardze. – Możemy porozmawiać?
Harry krzyżuje ramiona z poważnym spojrzeniem i opiera się o drzwi, będąc na poziomie Louisa. – O czym tu rozmawiać?
- Rozmawiałem z chłopakami i, cóż – Louis urywa, przestępując z nogi na nogę, zanim bierze wdech i patrzy Harry’emu w oczy. – Nie sądzimy, żeby to było zdrowe, Harry.
- Słyszałem to już, Lou. Naprawdę nie musimy-
-Nie. Po prostu mnie wysłuchaj, dobrze? – przerywa Louis, wyciągając rękę, by zasygnalizować, żeby Harry pozwolił mu dokończyć. – Minęło sześć miesięcy od wypadku i wcale mu się nie polepsza. – Szybko oddycha, zanim kontynuuje, usiłując dokończyć, zanim Harry ponownie mu przerwie. – Niall utknął w przeszłości – jest więcej niż rok wstecz. Nie pamięta tych wszystkich rzeczy, które robiliśmy, miejsc, w których byliśmy i nie pamięta związku z tobą. Niall wie tylko, że jest w zespole, który przygotowuje się do pierwszej trasy po USA. I naprawdę jest szczęśliwy – to jest dobra część jego życia. – Harry unika jego spojrzenia, rozluźniając ramiona i mrugając od podłogi, a spojrzenie Louisa łagodnieje. – Ty też zasługujesz na bycie szczęśliwym. Sądzimy, że powinieneś ruszyć dalej.
Harry nie płacze, kiedy podnosi wzrok, ale sposób, w jaki jego oczy świecą ilością bólu, przez który przeszedł w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, jest równie niepokojący. Kręci głową, a jego włosy opadają luźno wokół jego twarzy.
- Pamięta. Przynajmniej jego część pamięta. Nadal robi to, co wtedy, kiedy byliśmy razem. Jak przytulanie się do mnie, kiedy oglądamy telewizję, albo całowanie mnie, kiedy przynoszę mu jedzenie. – Jego spojrzenie błaga Louisa, by zrozumiał, ale chłopak upiera się przy swoim.
- A wczoraj trzymał cię za rękę, kiedy szliście na zakupy. A tydzień temu spał w twoich ubraniach. Cholera, Harry, dwa tygodnie temu pozwolił ci się pieprzyć, ale następnego ranka nic nie pamiętał. Nigdy nie pamięta i nie mogę znieść patrzenia, jak przechodzisz przez to każdego dnia. – Louis sądzi, że może zaraz się rozpłakać, ponieważ Harry i Niall są jego najlepszymi przyjaciółmi i nienawidzi oglądania, jak coś tak niesamowicie okropnego przydarza się dwójce najmilszych i najbardziej kochających osób, które zna.
- Lekarze mówią, że pamięć może mu wrócić. – Słowa te brzmią utarcie, wypływając z jego ust. Są to te same słowa, które powtarza każdego dnia.
- Nikt nie będzie cię winił, jeśli odejdziesz.
Harry kręci głową. – Nie mogę tego zrobić. – Wzrusza ramionami, a jego usta wykrzywiają się w chybotliwym i łamiącym serce uśmiechu. – Za bardzo go kocham. Sprawię, że zakocha się we mnie każdego dnia, na nowo i na nowo, jeśli będę musiał.
Louis przez chwilę mu się przygląda. Zauważa, jak jego ramiona splecione są na jego klatce piersiowej, jest skulony i przyjmuje pozycję obronną. Jego oczy przesuwają się od jego szczęki do napiętych ramion, zanim wzdycha i unosi dłonie w geście kapitulacji. – Okej, po prostu… bądź ostrożny, dobrze? – Odwraca się, by odejść, ostatni raz zerkając na Harry’ego przez ramię. – Jestem na dole, jeśli kiedykolwiek chciałbyś się wprowadzić z powrotem.
Harry czeka w korytarzu, aż Louisa nie ma, zbiera się w sobie i uspokaja nerwy, zanim wraca do środka. Prysznic jest wyłączony i jedynym słyszalnym dźwiękiem są kroki w sypialni.
Znajduje Nialla z mokrymi włosami w bokserkach i dużej koszulce, z ramionami zagłębionymi w szafie.
- Szukasz czegoś?
- Widziałeś mojego laptopa? - krzyczy stłumionym głosem.
Harry używa tej samej wymówki, co zawsze. – Chyba zostawiłeś go u Liama. Pójdziemy po niego jutro. – Odciąga Nialla od szafy, chwytając go w pasie, i rzuca ich oboje na łóżko. Chichot, który opuszcza usta blondyna sprawia, że zaczyna myśleć o milionach rzeczy, których Niall nie pamięta. Przyciąga go do pocałunku. Dni jak ten są rzadkie i jest zdesperowany, by całkowicie je wykorzystać – wziąć każde wspomnienie i przytrzymać je wszystkie przy sercu, gdzie będą bezpieczne – dopóki może.
Niall przerywa pocałunek i wtula się w poduszkę; włosy otaczają jego głowę jak złota aureola. Uśmiech, który rozświetla jego twarz, rzednie, kiedy chłopak zauważa zaczerwienione oczy Harry’ego.
- Wszystko w porządku, Haz? Masz czerwone oczy.
- Jestem tylko zmęczony – kłamie.
- Ja też. Ledwo się ruszyłem przez cały dzień, ale jestem wykończony. – Układa się, aż jego głowa spoczywa na klatce piersiowej Harry’ego, a jedna ręka silnie oplata jego talię. – Tak sobie myślałem, że może jutro poszlibyśmy na plażę. Za niedługo już koniec lata.
- W porządku – zgadza się Harry, całując jego głowę, zanim owija go ramionami i przyciąga blisko. – Czego tylko chcesz.
- Naprawdę się cieszę, że jesteśmy razem, Harry – szepcze, zasypiając. Harry długo się w niego wpatruje, zanim wyłącza lampkę przy łóżku i zamyka oczy.
Następnego dnia Harry wstaje wcześnie i cicho wymyka się z łóżka, jak każdego ranka. Szybko bierze prysznic, zabiera ubrania z pokoju gościnnego, gdzie trzyma swoje rzeczy i idzie do kuchni, by zrobić śniadanie.
- Stary, głowa mnie zabija.
- Weź te.
- Dzięki, stary. Zostałeś tu na noc?
- Tak, spałem w dodatkowym pokoju. Stwierdziłem, że nie będziesz miał nic przeciwko.
- Pokłóciliście się z Lou?
- Coś w tym stylu. Tak sobie myślałem, że może poszlibyśmy dziś na plażę.
- Nie mamy wywiadu?
- Nie, odwołali go.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz