wtorek, 11 marca 2014

Ciepło, skóra i przyciszone jęki w ciemności. Zerwali z siebie nawzajem ubrania, jakby ich parzyły, nie rozłączając ust, rękami i palcami odkrywając swoje ciała, ożywieni potrzebą połączenia się w jedność. Niall zaciągnął go do swojej sypialni, wpadając na meble i drzwi i nie przejmując się tym ani trochę.

Spleceni, obściskiwali się na łóżku i Harry westchnął, kiedy blondyn sięgnął pomiędzy jego uda, żeby chwycić tę nabrzmiałą część ciała, zdolnymi palcami zwinnie przebiegając po niej od podstawy po czubek. Wrażenie było tak dobre, tak niewiarygodnie dobre, że anioł ledwie mógł w to uwierzyć. Nie miał pojęcia, iż ludzkie ciało było zdolne do odczuwania najdelikatniejszego dotyku i zamieniania go w tak intensywną przyjemność. Jego usta odkrywały skórę blondyna, posuwając się w dół zakrzywienia jego szyi i zanurzając język w zagłębieniu gardła, gdzie posmakował słoności jego potu.

Zatracenie w rozkoszy było idealnym uczuciem, do czasu aż obaj znaleźli się kompletnie nadzy na łóżku, Niall siedział okrakiem na Harrym, a ich penisy ocierały się o siebie. Srebrne światło księżyca zaglądało do środka przez zasłony, rozświetlając mężczyznę na górze. Włosy w kolorze srebrzystego blondu, matowa skóra rozciągnięta na wątłych mięśniach i oczy, które lśniły, te wygięte wargi… Piękny. Był piękny, ale to nie było piękno, które rozpaliło żądzę anioła. Mógł myśleć jedynie o opalonej skórze i zwichrzonych włosach, oczach jak głębia oceanu i tym smukłym, choć zwodniczo silnym ciele. O Louisie. Louisie z jego głupawym uśmiechem i sprośnymi żartami, o jego niskim chichocie oraz sposobie, w jaki mierzwił sobie włosy, kiedy budził się rano, o hipnotyzującej mieszance korzennej wody kolońskiej, mentolowych papierosów i czystego potu, która składała się na jego zapach. Louis był wszystkim, o czym Harry potrafił myśleć. Nabrał głębokiego oddechu, unosząc ręce do góry, żeby osłonić sobie oczy.

- Nie mogę… nie mogę tego zrobić… - wyszeptał, a jego głos załamał się na ostatnim słowie.

Nie mógł; nie kiedy całe jego jestestwo należało do tego przeklętego demona koszącego dusze, który wypalił dziurę w jego sercu. Nie mógł tak po prostu wykorzystać tej jedynej osoby, która szczerze go rozumiała, która dała mu szansę odkupienia się we własnych oczach. Ręce Nialla delikatnie pociągnęły jego nadgarstki, odciągając mu ręce z twarzy.

Niebieskie oczy wypełniało łagodne współczucie, gdy blondyn powiedział na migi:

- Nie chcesz mnie?

Harry usiadł gwałtownie, otaczając ramionami jego wąską talię i przyciskając policzek do tej ciepłej klatki piersiowej.

- Nie… nie myśl tak. Chcę… Chcę cię. Niall, jesteś fantastyczny… moje… moje ciało cię pragnie. Ale to kłóci się z tym, czego chce moje serce… I to nie jest fair. Nie jest fair w stosunku do ciebie.

Niall delikatnie popchnął jego barki, z miękkim uśmiechem kładąc go płasko na poduszkach. Pochylił się i złożył wolny, czuły pocałunek na wargach Harry’ego, wiedząc, że tej nocy nie posuną się już nigdzie dalej.

- Naprawdę go kochasz…

- Tak. Po prostu czuję się, jakbym… sam nie wiem. Nie chcę cię skrzywdzić. Jesteś moim najbliższym przyjacielem. Jeśli to zrobimy, to zniszczy nas obu, a ja…

Pokazywane przez Harry’ego gesty ponownie stawały się niechlujne z powodu wykończenia oraz alkoholu przebiegającego przez jego organizm, a także wielkiej ilości emocji, które płynęły w jego żyłach. Niall zatrzymał go ręką na piersi, uspokajając go kolejnym słodkim uśmiechem, gdy zszedł z niego, kładąc się na łóżku obok anioła.

- Musisz słuchać swego serca, to jedyna radą, jaką mogę ci dać. Myślę, że on odwzajemnia twoje uczucia, ale nie mogę wybrać za was dwóch. Musisz mu powiedzieć.

- Co jeśli… co jeśli jest z Zaynem?

- Czemu go nie zapytasz? Może przez cały ten czas Louis robił to, co ty niemal zrobiłeś ze mną.

Harry nie rozważał tej opcji. Przede wszystkim dlatego, że koncepcja ta była dla niego obca, a on wciąż nie był pewny, czy do końca ją rozumiał. Jego mózg był w rozsypce. Potrzebował snu oraz ciepłego ciała, którego mógłby się przytrzymać, równomiernego bicia serca, które go utuli.

- Będzie okej, jeśli… jeśli spędzę z tobą noc?

Niall uśmiechnął się głupkowato, chwytając koce, żeby przykryć ich obu, i przyklejając swoje ciepłe ciało do boku Harry’ego. Mężczyzna westchnął z ulgą, przekręcając się na bok, żeby przycisnąć klatkę piersiową do smukłych pleców blondyna, owijając ramionami jego wąską talię i trzymając swojego przyjaciela blisko siebie.

- Naprawdę tego potrzebowałem… dziękuję, Niall… - wymruczał, składając pełnego uczucia buziaka na nagim ramieniu blondyna.

W jego ciele wciąż wirowała energia, ale to nie powstrzymało go przed zapadnięciem w błogi sen, ululany równomiernym oddechem Nialla.

***

Louis był w rozsypce. Tej nocy dwa razy niemal stracił cierpliwość przy klientach, co było w stu procentach do niego niepodobne, oraz spędził większość swojej przerwy na gniewnym zasysaniu papierosów, wypalając trzy w czasie, który normalnie zajęłoby mu skończenie jednego. Jego zmiana właśnie przybyła i już miał wyjść, kiedy powstrzymał go Paul, tuż zanim zdążył zniknąć w bocznych drzwiach.

- Hej, tak bez żadnego pożegnania? Co z tobą, Louis, nie byłeś dzisiaj sobą.

Louis wymamrotał słabo na usprawiedliwienie coś o braku snu i zaraz zmiękł pod rzeczowym wzrokiem Paula, który skłaniał niemal wszystkich do zdrady swoich najgłębszych sekretów.

- No dalej, znam cię już ile… pięć lat? Naprawdę ci się wydaje, że możesz mnie oszukać? Powiedz mi po prostu, co się dzieje. Pokłóciliście się z Zaynem?

Louis posłał mu oszołomione spojrzenie. Czy jego szef właśnie zainsynuował, że wiedziało o Zaynie i nim? Paul tylko zachichotał.

- Naprawdę myślisz, że bym nie zauważył? Wychodzicie z magazynu zarumienieni, z dzikimi włosami i zaspokojonym wyrazem na twarzach… nie trzeba dyplomu, żeby zrozumieć, że wy dwa się pieprzycie…

- Wow… naprawdę myślałem, że byliśmy dyskretni…

- Jeśli uczyłeś się dyskrecji od wozów strażackich i różowych słoni, to może i tak. Ale wy dwaj ani trochę nie jesteście dyskretni. Jesteście razem?

Louis podpalił papierosa, zaciągając się głęboko, po czym potrząsnął głową.

- Po prostu dajemy upuścić nieco pary.

- Więc o co w takim razie chodzi z twoim złym nastrojem?

- To długa historia.

Paul uśmiechnął się głupkowato i obrócił się, sięgając do magazynu po dwa piwa.

- Mam całą noc, wypluj to z siebie.

***

Paul również poradził Louisowi porozmawiać z Harrym, ale także pomówić wcześniej z Niallem, żeby dowiedzieć się, co stało się tamtej nocy. I może czy on i Harry byli razem. Nie żeby miał się tego dowiedzieć od Harry’ego. Przez ostatnich kilka dni mężczyzna zachowywał się jak duch, znikając w pracy, zanim Louis wstał rano, a potem wracając, gdy już poszedł do łóżka. To nie było tak, że Harry z premedytacją go unikał, żeby go zranić, chodziło po prostu o to, że wysoki anioł musiał pomyśleć i uporządkować swój pokręcony umysł. Ale skąd Louis mógł o tym wiedzieć?

Którejś nocy, kiedy Louis skończył wcześniej, udał się do bistra (wiedząc, że tego dnia Harry miał wolne), żeby wreszcie usłyszeć historię z pierwszej ręki, gdzie zastał Zayna, jedzącego kolację z atrakcyjnym szefem kuchni o blond włosach. Cóż, to był nieoczekiwany obrót spraw. Mimo to wszedł do środka, starając się nie okazywać zbytniego zaskoczenia, gdy Niall go zauważył i pomachał do niego z uśmiechem. Podszedł do siedzącej obok siebie pary, która dzieliła stolik. W ten sposób Niallowi było łatwiej pokazywać Zaynowi drobną karteczkę na podkładce, na której zapisywał swoje odpowiedzi, jako że Harry’ego nie było w pobliżu, aby tłumaczyć język migowy. Louis zajął miejsce naprzeciwko nich i spojrzał na Zayna pytająco.

- Proszę, proszę… naprawdę nie spodziewałem się zastać cię akurat tutaj…

Zayn miał na tyle przyzwoitości, żeby zarumienić się lekko, rzucając nieśmiałe spojrzenie na Nialla, który trząsł się w typowym dla siebie bezdźwięcznym śmiechu.

- Cóż, Niall zapytał Harry’ego o mój numer i kilka razy się spotkaliśmy…

Tego się nie spodziewał. Sądząc po spojrzeniach, jakimi na siebie patrzyli, coś zdecydowanie pomiędzy nimi iskrzyło, co tylko wprawiło mózg Louisa w większe zdezorientowanie. Mógł się jedynie domyślać, jakim sposobem Harry’emu udało się w to wszystko wmieszać. Niall złapał kieliszek z sąsiedniego stolika, przy którym nikt nie siedział, i uprzejmie nalał mu białego wina. Louis podziękował i zdjął z siebie wełniany płaszcz, strzepując śnieg z włosów. Święta były za pasem, a temperatura znacznie spadła i wszystko pokrywał śnieg jak cukier puder. Potarł o siebie zmarznięte ręce, czując się trochę bardziej niezręcznie, niż przypuszczał, że będzie.

- Miałem nadzieję porozmawiać z Niallem o tym… cóż, co stało się w ostatni czwartek.

Louis przegapił konspiracyjny uśmiech, jaki Zayn wymienił z Niallem, zanim ciemnowłosy mężczyzna podniósł się z krzesła.

- Dam wam pogadać, a tymczasem pójdę podokuczać Perrie za barem…

Teraz, kiedy znaleźli się sami twarzą w twarz, poczuł się jeszcze bardziej niezręcznie. Ale Niall już coś pisał, pokazując mu podkładkę.

Chcesz porozmawiam o mnie i Harrym?

- No cóż… Po prostu… cóż. Zobaczyłem was dwóch w czwartek i zastanawiałem się, czy jesteście, cóż, razem…

Niall parsknął, wracając do pisania.

Nawet nie uprawialiśmy seksu. Obściskiwaliśmy się, tak. Ale nie poszliśmy na całość, Harry nie mógł.

Louis zmarszczył brwi. Obdarzył Nialla zaintrygowanym spojrzeniem.

- Co masz przez to na myśli?

Niall zatrząsł się ze śmiechu, patrząc na niego z niedowierzaniem, po czym znowu naskrobał coś na podkładce.

Pytasz na serio? Ponieważ cię kocha, ty głuptasie! Oczywiście… wszyscy to wiedzą, tylko nie wy. To naprawdę irytujące.

Louis został uciszony. Więc Harry też go kochał; w pewien sposób zawsze wiedział o tym gdzieś w tyle swojej głowy, ale nigdy nie przyjmował myśli, że anioł - nawet upadły - mógłby zakochać się w kornym demonie, jak on, nie kiedy wcześniejszym ukochanym wspomnianego anioła również był anioł. To było zbyt wiele dla jego mózgu do przetworzenia. I przez kilka sekund po prostu siedział z otwartą buzią, wracając do rzeczywistości dopiero wtedy, kiedy Niall delikatnie ścisnął jego palce, którymi chwytał mocno biały obrus.

- Więc wy dwaj… wy nie jesteście razem?

Niall potwierdził, skrobiąc kilka kolejny słów.

Wydaje mu się, że nie ma szans, ponieważ zobaczył ciebie i Zayna razem. Myśli, że nie jest dla ciebie wystarczająco dobry.

- Kiedy to było?

Niall myślał przez moment i napisał:

W noc po tym, jak przyszedłeś tutaj pierwszy raz. Powiedział, że wrócił po cichu do domu i zobaczył was dwóch. Wywnioskował, że jesteście razem.

Louis pobladł, kiedy przypomniał sobie tamtą noc. Noc, gdy był tak zdesperowany, by zapomnieć o swoich uczuciach do anioła o kręconych włosach, że utopił uczucia w bezmyślnej przyjemności. Zatracił się tak bardzo, że nigdy nawet nie zamknął drzwi… Jeśli Harry to zobaczył, nic dziwnego, że zachowywał się taki sposób.

- Naprawdę to spieprzyłem, co nie?

Ku jego zaskoczeniu, Niall potrząsnął głową, skrobiąc coś zawzięcie.

Po prostu się przyznaj, wyjaśnij mu sytuację. On naprawdę cię kocha i jestem pewny, że jeśli wytłumaczysz mu, o co chodziło z Zaynem, zrozumie. Wszystkim, czego chce jesteś ty, po prostu za bardzo się boi upomnieć o swoje.

To była masa informacji do przyjęcia. Uporządkowanie myśli zajęłoby mu prawdopodobnie kilka dni, wystarczająco długo, żeby porozmawiać z aniołem i nadać wszystkiemu sens. Ale ostatecznie zrobiłby to, ta farsa musiała dobiec końca. Kiwnął głową w stronę Nialla, chwytając swój kieliszek wina, aby zaczerpnąć długiego łyka chłodnej cieczy.

- Nie mogę uwierzyć, że pomyślał, że nie jest dla mnie wystarczająco dobry… Muszę zrobić to szybko, prawda?

Niall odpowiedział znakiem „okej” oraz jasnym uśmiechem, a jego spojrzenie zawiesiło się o kilka sekund za długo na barze, gdzie Zayn prowadził raczej podekscytowaną rozmowę z Perrie. Louis nie mógł nic poradzić, ale zauważył i zerknął na blondyna przebiegle.

- Zauważyłem, że byłeś całkiem dobrze poinformowany na temat Zayna i mojej własnej sytuacji… od kiedy się spotykacie?

To zbiło Nialla z tropu i gdyby mężczyzna posiadał głos, paplałby właśnie bzdury. Zarumienił się i przygryzł dolną wargę, pisząc nieśmiało.

Tylko od kilku dni. Uważam, że jest całkiem zabawny i… cóż, zapytałem Harry’ego o jego numer i wysłałem mu wiadomość. Przyszedł tu na obiad i pogadaliśmy. Jest naprawdę kochany.

Louis parsknął, pociągając kolejny łyk swojego wina.

- Świetnie. Teraz, kiedy wy dwaj knujecie za naszymi plecami, nic nie może pójść źle…

Niall uśmiechnął się głupkowato, skrobiąc na papierze.

Cóż, teraz będziesz miał nas dwóch nagabujących cię, aż w końcu pękniesz, więc zmężniałbyś wreszcie!

Louis przewrócił oczami. Życie było odjazdowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz