niedziela, 9 marca 2014

*O 22 na lodowisku było cicho jak makiem zasiał. Ostatni łyżwiarze opuścili taflę pół godziny wcześniej, i lodowisko było już zamknięte na noc. Za każdym razem Harry chował się w szatni (za każdym razem obiecując sobie, że robi to po raz ostatni), jego serce waliło głośno w klatce piersiowej, a dłonie pociły się, kiedy rozmyślał. Co by robili, gdyby go przyłapali? Wysłali by go do kozy? Zawiesili by go? Wyrzucili?

Pokręcił energicznie głową, sprawiając, że jego loki zaczęły podskakiwać wokół głowy. Przełknął gulę tworzącą się w jego gardle. Zachowywał się niedorzecznie. Szkoła nie wydaliła by go za przebywanie na lodowisku po godzinach, zwłaszcza, że było by to jego pierwsze wykroczenie. Poza tym praktycznie żył tu w ciągu dnia, poza tym, mówiąc szczerze, Akademia Szmaragdowych Wzgórz za bardzo przejmowała się swoją cenną drużyną hokejową, żeby wykopać ze szkoły jej gwiazdę i kapitana. Nie było powodu do zmartwień.

Prawie wszystkie światła były zgaszone, jednak na szczęście dla Harry’ego, parę pomarańczowych lamp wiszących nisko na ścianach, rzucających przyćmione światło, odmawiało wyłączenia się i dzięki nim było nadal wystarczająco jasno, żeby Styles mógł coś zobaczyć. Gdyby chciał mógłby założyć łyżwy, i wejść na lód, pozwalając jego ciału prowadzić go, gdzie tylko dusza zapragnie.

Ale nie zrobił tego.

Zamiast tego, podniósł się powoli i wyjrzał przez barierkę, biorąc płytkie wdechy, w razie gdyby ktoś słuchał. Drobna osoba pojawiła się w drzwiach i szybko założyła łyżwy, wchodząc na lodowisko. Osoba ubrana była w zwykły strój to jazdy figurowej – kurtkę „North Face” i ciasne czarne spodnie zrobione z elastycznego materiału. Mimo to chłopak był niemal boleśnie piękny, opalony z lekko rozczochranymi brązowymi włosami i jasnymi, niebieskimi oczami. Oddech Harry’ego zamarł w jego piersi, kiedy obserwował jak chłopak porusza się po lodzie, w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara. Jego ruchy były płynne, pełne gracji…

-Piękne – szepnął Harry, nie mogąc się powstrzymać.

Mógł policzyć na palcach ile razy w swoim życiu powiedział, że coś jest piękne i naprawdę miał to na myśli. To był dopiero piąty raz.

Nie myślał o tym jak niewłaściwe było to, że obserwował tego chłopaka. Wiedział, że to było złe. Wiedział też, że nie powinien przebywać na lodowisku po godzinach. Wiedział, że nie powinien naruszać prywatności łyżwiarza, obserwując jak jeździ, ale przede wszystkim wiedział, że nie powinien odczuwać takich silnych uczuć względem kogoś tej samej płci. Był kapitanem drużyny hokejowej… Musiał dbać o swoją reputację.

Ale stojąc tam i obserwując jak łyżwiarz figurowy, ugina kolana i wzbija się w powietrze, obracając się trzy razy i perfekcyjnie lądując, nie mógł się mniej tym przejmować.

Louis Tomlinson sprawiał, że Harry Styles odczuwał rzeczy o których istnieniu nie miał pojęcia. Jedynym problemem było to, że Louis go nienawidził. Och tak… I to, że był hetero.

Harry ugryzł się w język, by powstrzymać bezsilny jęk. Moje życie jest okropne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz