*- Nick – sapnął Harry, zacieśniając palce w różowych włosach Nicka, którego usta owinięte były w około jego nabrzmiałego penisa – Będę spóźniony – Udało mu się powiedzieć przed głośnym jęknięciem. Nick odsunął się, a mały ślad śliny spadł z jego ust.
- Chcesz, żebym przestał? - zapytał. Styles pchnął jego głowę ponownie w dół.
- Zabije cię, jeśli to zrobisz – mruknął.
- Dobra odpowiedź – powiedział Nick puszczając mu oczko, przez zakończeniem tego, co rozpocząć wcześniej.
+
Louis rzucił swój telefon na biurko, zanim spojrzał na Zayna, swojego asystenta.
- Gdzie jest do cholery nowy stażysta? Mam godzinę przed moim spotkaniem z Posen i nie mam czasu, żeby nauczyć go wszystkiego – mruknął.
- Czy to nie jest to, po co tu jestem? - zapytał Zayn, sprawdzając jego maile. Louis przewrócił oczami.
- Nie, kiedy będziesz zajęty na spotkaniu ze mną. Miał tu być…
- Dwie minuty temu – przerwał Zayn – Uspokój się. Będzie tu.
Louis skrzywił się. Nie lubił poniedziałkowych poranków. Szczególnie w tym tygodniu. Miał zbyt wiele spotkań, przymiarek i sesji zdjęciowych. Spóźniony stażysta nie był czymś, co chciał dodać do tego wszystkiego.
- Wciąż jest spóźniony. Jeśli to ma być jego zwyczaj… - Zayn wsunął telefon do kieszeni i położył dłoń na ramieniu swojego szefa, najlepszego przyjaciela.
- Weź głęboki oddech Lou. I tak jesteś już zestresowany. Zrobię ci herbaty. Po prostu usiądź – Louis pokiwał głową, siadając i przeczesując dłonią włosy. Zayn miał rację. Zamartwianie się, bo jego stażysta spóźniał się kilka minut, nie było wartę. To nie była wielka sprawa. (Tak naprawdę była. Bycie punktualnym było ważne.)
- Pan Tomlinson? - Głowa Louisa podskoczyła i pierwsze, co pomyślał było: nie, nie, to dziecko nie może być moim nowym stażystą. Nie. To nie było sprawiedliwe.
- Tak?
- Jestem Harry, um, Styles. Jestem twoim stażystą? Przepraszam za spóźnienie. Przysięgam, że to nie będzie moim zwyczajem – powiedział, podchodząc do biurka i wyciągając swoją dłoń. Louis uścisnął ją.
- Lepiej, żeby nie było. Punktualność jest najważniejszą częścią pracy. Jeśli nie możesz być gdzieś na czas, nie ma sensu, żebyś tu był – wyjaśnił mu. Zielone oczy Harry’ego rozszerzyły się i pokiwał głową.
- Tak proszę pana. Obiecuje, że to się nie powtórzy.
- Dobrze. Zobaczymy jak będzie.
- Nie strasz go Lou – powiedział Zayn wchodząc do biura. Postawił kubek na biurku swojego szefa i odwrócił się – Jestem Zayn. Asystent Louisa. Jego docinki są gorsze niż czyny.
- Mogę zapewnić, że moje czyny są naprawdę złe – mruknął Louis, podnosząc swoją teczkę i zaczął wpychać ją do swojego plecaka – Na początek mam spotkanie z Posen. Będziemy fotografować jego nową linię i robić kilka reklam. Będziesz tak naprawdę moją dziwką podczas tego lata – Harry uśmiechnął się, odsłaniając dołeczek w jego lewym policzku.
- Moja specjalność – zażartował. Louis uniósł brew i nie. Nie, nie! To dziecko ledwie wyszło ze szkoły. Prawdopodobnie nawet nie jest w stanie zapuścić brody, i nie może myśleć o nim w żaden erotyczny sposób. W ogóle. Nie. Nie będzie – Przepraszam, Panie Tomlinson – powiedział cicho Harry. I było w tym coś jeszcze. Coś, o czym Louis nie mógł myśleć. Jakiś dreszcz wzdłuż kręgosłupa, kiedy Harry nazwał do „Pan” Louis spojrzał na Zayna, który powstrzymywał uśmiech.
- Tak, więc. Kiedy wyjdziemy, chcę, żebyś posprzątał moje biuro – powiedział Louis.
- Chcesz, żebym posprzątał? - zapytał zielonooki z niedowierzaniem.
- Chcesz, żeby sprzątał? - powiedział Zayn w tym samym czasie.
- Tak – powiedział Louis – Mam nadzieje, że wiesz jak to wszystko poukładać? Dokumenty, zdjęcia i inne rzeczy? - Harry uśmiechnął się nieśmiało.
- Oczywiście Panie Tomlinson – powiedział z lekkim ukłonem.
- Dobrze – Louis wstał, zarzucając torbę na ramię. Podniósł herbatę i napił się łyk – Dobrze. Zayn idziemy. A ty…
- Harry.
- Ma tutaj być czysto, kiedy wrócę – rzekł, pokazując na swoje biuro.
- Dobrze, proszę pana – Lou skinął głową i wyszedł z biura, a Zayn szedł za nim.
- Co to było? - zapytał ciemnooki z uśmiechem.
- Nic – rzucił Louis.
- Jesteś pewien? - zapytał z tak bardzo znanym Louisowi wyglądem. Szatyn nacisnął przycisk windy i poprawił krawat.
- Idziesz ze mną? - Zayn uśmiechnął się i wsiadł do windy, obok niego.
- Wiesz, że prawdopodobnie nie powinieneś pieprzyć swojego stażysty, prawda?
- Nawet mi to przez myśl nie przeszło.
- On jest prawdopodobnie nieletni! - dokuczył mu Zayn, szturchając go lekko z bok.
- Ma osiemnaście lat – westchnął niebieskooki. Zayn uśmiechnął się na to. Louis przygryzł wewnętrzną stronę swojego policzka, ponieważ uśmiech bruneta był naprawdę zaraźliwy – Zamknij się.
+
Dwie godziny później Harry ostatecznie skończył wszystkie porządki, które zalecił mu Pan Tomlinson (nie chciał pozwolić sobie nazwać go Louis czy Lou, ponieważ, nie. Nie byli przyjaciółmi! Na Boga! Był jego stażystą!). Biuro nie było zabałaganione, tylko po prostu źle zorganizowane. Jednak Harry był geniuszem i obmyślił bardzo prosty system porządkowania, który obejmował wszystkie ważne dokumenty. Były tam oddzielne miejsca dla makiet, rozkładów i innych rzeczy, których Harry nie potrafił rozpoznać.
Szczerze mówiąc nie był pewien, czym Louis się zajmował. Wiedział, że były spotkania, sesje zdjęciowe, kampanie, ale dobrze, to było to. On zgłosił się do stażu, ponieważ nie chciał iść na studia i Nick powiedział, że jeśli on nie znajdzie pracy, to Harry powinien coś znaleźć. Więc tak zrobił.
Był w połowie reorganizacji biurka Louisa, kiedy drzwi biura otworzyły się za nim. Poprawił plakietkę, przed schowaniem rąk za plecami.
- Panie Tomlinson – przywitał się Harry. Louis wszedł do biura i sprawdził swoje czyste biurko. Otworzył szufladę biurka i zauważył wszystko poukładane, i oznakowane. I, okay. Był pod wrażeniem. Spotkał oczy Zayna nad ramieniem Harry’ego i uniósł brew.
- Dobrze to wygląda – powiedział Zayn.
- Gdzie jest moja herbata? - rzucił Louis. Harry podszedł do biurka i otworzył górną szufladę po lewej stronie, aby pokazać kolekcję herbaty Louisa, uporządkowaną w kolejności alfabetycznej.
- Tutaj, Panie Tomlinson. Po prostu miałeś je wrzucone do jednego koszyka i pomyślałam, że nie jest to przydatne, jeśli masz ochotę na herbatkę – powiedział z uśmiechem. Louis cofnął się o krok.
- Chcesz gratulacji czy coś? - zapytał, zanim siadł w fotelu i zaczął się logować na swoim komputerze. Harry odchrząknął.
- Dziękuje, byłoby miłe – mruknął. Zayn zaśmiał się.
- Okej, Lou. Wezmę te makiety na rozkład. Musimy iść wcześniej niż za godzinę na lunch, przed sesję zdjęciową – Louis skinął głową.
- Co, sesja zdjęciowa? - zapytał Harry, siadając na jednym z krzeseł naprzeciwko biurka Louisa. Szatyn westchnął.
- Czy ty w ogóle wiesz, czym się tu zajmujemy?
- Nie wiem nawet, czy jestem świadomy tego gdzie jestem – odpowiedział ze śmiechem.
- Jesteśmy częścią wielu miliardowej organizacji zajmującej się modą, Harry. Mam klientów do obsłużenia, sesje zdjęciowe do zrobienia, do zaprojektowania i zatwierdzenia reklamy i potrzebuje stażysty, który za tym nadąży.
- Mogę nadążyć.
- Módl się, aby tak było, Harry, ponieważ nie mam czasu dla dzieci. Zayn będzie pierwszym, który powie ci, że nie rozpieszczam nikogo. Nie udało mi się być na czele fotografów tego czasopisma w tak młodym wieku, żeby nie nadążać. Jeśli pracujesz dla mnie, powinieneś się spodziewać, że będziesz we wszystkich miejscach, w których jestem ja. Będziesz moim drugim asystentem. Będziemy pracować na sesjach zdjęciowych, będziesz robić kawę i lunch, i wszystko, o co cię poproszę. To jest to, co tutaj robimy – wyjaśnił Louis.
- Mogę to zrobić. Zobacz jak dobrze posprzątałem twoje biuro – odparł z szerokim uśmiechem. Louis przygryzł wnętrze policzka unikając patrzenia na dołeczek chłopaka.
- Chcesz pochwały? Jak pies? - zapytał. Harry roześmiał się głośno i hałaśliwie.
- Być może – powiedział z bezczelnym uśmiechem. Louis pokręcił głową i pozwolił sobie na mały uśmiech. Wstał i obszedł biurko, a potem poklepał Harry’ego po głowie.
- Dobry chłopiec – powiedział mierzwiąc mu włosy, zanim wyszedł z biura. Zaklął pod nosem i szybko skierował się korytarzem do łazienki, zamykając za sobą drzwi – Kurwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz