Kiedy Liam wraca do domu z kościoła, wszędzie jest bardzo cicho. Kieruje się do swojego pokoju, w którym zastaje Zayna, siedzącego po turecku na jego łóżku. Ma na sobie czarną bluzkę Liama z długimi rękawami i parę czarnych dżinsów, również Liama. Wygląda czysto.
Liam nie jest pewien, dlaczego wcześniej tego nie zauważył, ale Zayn ma dwa czarne kolczyki w obydwu uszach i Liam sądzi, że bardzo mu pasują.
Aczkolwiek nic, o czym pomyślał Liam, nie jest tak ważne jak to, co robi Zayn.
Chłopak ma na kolanach nowy zeszyt, a szkolna torba Liama leży otwarta obok niego. Rysuje.
Liam przechyla głowę na bok.
- Cześć, Zayn. – wita się po cicho, nie mogąc pozbyć się uśmiechu ze swojej twarzy.
- Cześć. – odpowiada Zayn, nie unosząc wzroku znad swojego rysunku. Liam zdejmuje swoje kościelne ubranie i przebiera się z powrotem w piżamy, bo dlaczego by nie. Nigdzie się nie wybiera, bo deszcz pada od trzech dni, a to bardzo dobry powód.
Siada na łóżku, krzyżując ręce na kolanach i patrzy co Zayn rysuje.
W większości to tylko linie i kształty, których Liam nie jest w stanie nazwać, ale to bardzo strukturalne i cieniowanie jest bardzo ładne. Liam uśmiecha się.
- Hej, może byłeś artystą w swoim poprzednim życiu. – sugeruje, a Zayn zatrzymuje się, patrząc w bok w zamyśleniu.
- Możliwe. – zgadza się. – Mam wrażenie, że byłem biedny, więc to pasuje.
Liam chichocze pod nosem, po czym układa swoją głowę na kościstym ramieniu Zayna. Z tego miejsca może dostrzec tatuaż dwóch skrzydeł pod bluzką Zayna.
- Jestem zmęczony. – mówi prosto Liam, a w odpowiednim momencie ziewa.
Zayn spogląda na niego. – To się zdrzemnij, głupiutki.
Liam mruczy na zgodę i kładzie się tak, żeby nadal móc widzieć co robi Zayn.
Zasypia z uśmiechem na ustach, bo pierwszy raz przyłapał Zayna na robieniu czegoś pożytecznego.
☯ You Holy Fool ☯
Kiedy Liam się budzi, Zayn leży obok niego na łóżku i czuje ciepło Zayna, ale nie jego ciało. Przeciąga się i siada. Zayn ma przymknięte oczy, ale otwierają się, kiedy Liam się porusza.
- Która godzina? – pyta. Mógłby po prostu się odwrócić i sprawdzić, ale jest obolały i zmęczony. W drzemce zdecydowanie lepsze jest zasypianie niż budzenie się.
- Zegarek mówi, że trzecia. – informuje Zayn, a Liam wytrzeszcza oczy.
- Pozwoliłeś mi spać przez trzy i pół godziny? – jęczy Liam, przecierając oczy.
Zayn wzrusza ramionami i podnosi się do pozycji siedzącej.
- Nie mój problem.
Liam wzdycha.
Odgłos wchodzenia po schodach sprawia, że Liam szybko przełyka ślinę. – Szafa. – nakazuje i patrzy zafascynowany, jak Zayn przyczepia się do sufitu i pełznie po nim, zanim zeskakuje do szafy i zamyka jej drzwi.
Chowa się całe dwie sekundy przed tym, jak drzwi do pokoju Liama otwierają się.
- Liam, chciałbyś obejrzeć film i zjeść obiad na mieście? – pyta jego ojciec, czym zbija Liama z tropu.
- Serio? – nie pamięta kiedy ostatni raz wyszli gdziekolwiek razem, poza kościołem i spotkaniami z przyjaciółmi jego ojca.
- Tak, nie widywałem cię za bardzo przez dwa tygodnie, więc pomyślałem, że moglibyśmy to nadrobić.
Liam przytakuje, uśmiechając się szeroko. – Brzmi nieźle.
- Dobrze. – zgadza się jego ojciec, odwzajemniając uśmiech. Liam myśli, że właśnie mają swój moment. – Sprawdź o jakich godzinach grane się filmy i daj mi znać.
Zayn wypada z szafy chwilę po tym, jak ojciec Liama wychodzi i znowu obiera sufitową trasę, po czym opada na łóżko Liama.
Liam spogląda na niego nadal się uśmiechając.
- Co wstąpiło w Ojca-Świętszego-Niż-Ty? – pyta Zayn z grymasem na twarzy.
- Szczerze mówiąc to nie wiem. – przyznaje Liam. – Ale będziesz w stanie dobrze się zachowywać, kiedy mnie nie będzie wieczorem, jeśli obiecam przynieść trochę soku?
Zayn rozważa to. – Prawdopodobnie.
- To dobrze, bo myślałem o soku o smaku truskawki i kiwi.
- Brzmi dziwnie.
- Super. W takim razie pasuje idealnie, nie sądzisz?
☯ You Holy Fool ☯
Liam budzi się do szkoły szczęśliwy.
Spędził miły wieczór ze swoim ojcem, a Zayn nie zrobił żadnego bałaganu, więc Liam dotrzymał obietnicy i przyniósł mu soki o różnych smakach. Liam myśli, że to był dobry pomysł, bo Zayn zabrał wszystkie trzy kartony soku do szafy i od tamtego czasu z niej nie wyszedł.
Liam wstaje z łóżka i idzie wziąć prysznic, gdzie dołącza do niego Zayn tak, jak prawie każdego ranka. Tym razem, dowiaduje się jak zabawna jest pasta do zębów i marnuje około pół tubki, kiedy Liam myje włosy.
☯ You Holy Fool ☯
Kiedy Liam dociera do szkoły, otrzymuje test z 90% i humor poprawia mu się jeszcze bardziej.
Louis tym razem czeka na niego w homeroomie, a Liam naprawę cieszy się, że go widzi, choć Louis wygląda na zaniepokojonego.
- Cześć, Li. – wita się, a Liam uśmiecha się do niego.
- Co słychać, Louis?
- Wiesz, zastanawiałem się, czy zechciałbyś wyjść ze mną w środę. – wyjaśnia Louis z nadzieją.
Liam nie wie, dlaczego w ogóle pyta. – Jasne, Lou. Co będziemy robić?
- Pójdziemy na kolację. I zabiorę ze sobą Harry’ego.
- Kim jest Harry? – pyta Liam, przechylając głowę na bok.
- Harry jest moim… - zaczyna Louis, ale nagle wygląda jakby zapomniał co miał powiedzieć. – To chłopak, z którym się spotykam.
- Ah. – Liam rozumie, dlaczego Louis nie mógł od razu wytłumaczyć. Przez trzy i pół lata znajomości z nim, Liam nigdy nie widział, żeby Louis był kimś zainteresowany. – Więc chcesz, żebym go poznał?
Louis wzdycha z ulgą, słysząc, że Liam dobrze to przyjmuje.
- Louis – Liam śmieje się. – Chętnie poznam twojego chłopaka.
Louis od razu się czerwieni i piorunuje Liama wzrokiem. Liam musi przyznać, że to dziwne, bo najczęściej jest odwrotnie.
☯ You Holy Fool ☯
Liam przygotowuje danie z kurczaka na obiad, kiedy jego ojciec siedzi przy biurku w salonie, sortując dokumenty. Wrócił z pracy w biurze wcześniej, a przez to Zayn naburmuszył się i został zamknięty w pokoju Liama.
Liam chichocze sam do siebie, kiedy miesza pierś z kurczaka na patelni, myśląc o dziecinnej, nadąsanej minie Zayna. Wywraca oczami.
☯ You Holy Fool ☯
Stawia właśnie talerze na stole, kiedy słyszy jak drzwi jego sypialni otwierają się. Jego ojciec najwyraźniej niczego nie słyszy, bo wysuwa odpowiednie krzesło i siada tyłem do kuchni, ale Liam pozostaje podejrzliwy.
Nakłada swojemu ojcu kurczaka i trochę ryżu, zanim robi to samo na swoim talerzu i siada. Na początku, nic się nie dzieje, jedzą w ciszy i raz na jakiś czas, Liam podaje trochę kurczaka Busterowi, śpiącemu pod stołem.
Ale kiedy Liam prawie kończy jeść, nagle przestaje przeżuwać, bo zauważa Zayna pełznącego po suficie w korytarzu. Ich oczy spotykają się na chwilę, a Zayn puszcza mu oko i zmierza w kierunku kuchni. Z jakiegoś powodu, Zayn przechodzi dokładnie nad głową pastora i Liam przełyka ciężko, tłumiąc w sobie panikę.
Ojciec Liama jest kompletnie nie świadomy, kiedy kontynuuje jedzenie. Liam zamyka na chwilę oczy, bo jest pewien, że Zayn spadnie dokładnie na jego tatę.
Z gracją kota, Zayn znajduje się w kuchni, a Liam widzi zza ramienia swojego taty, jak Zayn cichutko opada na podłogę. Hałas telewizora w salonie jest na tyle głośny, że zagłusza odgłos otwierania lodówki i przeszukiwania jej przez Zayna.
Najpierw wyjmuje opakowanie soku winogronowego, a następnie sekretny zapas soku pomarańczowego, który Liam ukrywał, kiedy Zayn go wyjmuje, spogląda na Liama, uśmiechając się złośliwie, jak gdyby przez cały czas wiedział, gdzie sok jest ukryty. Liam piorunuje go wzrokiem.
Na koniec, Zayn chwyta karton mleka i przechodzi po ścianie na sufit, trzymając swój łup pod pachą. Odrywa korek od mleka i bierze łyka, od razu wyglądając na obrzydzonego jego smakiem, a Liam zaciska wargi, żeby się nie roześmiać, ale i tak nie powstrzymuje uśmiechu
Tym razem Zayn posyła mu piorunujące spojrzenie, a w ramach zemsty, zrzuca cały karton mleka i ucieka zanim przedmiot zdąża spaść na podłogę.
Liam wytrzeszcza szeroko oczy i mało co nie przewraca krzesła, kiedy biegnie do bałaganu.
Jego ojciec jest tak samo zszokowany, tylko mniej poinformowany i przechyla głowę o tyłu, żeby zobaczyć o co całe zamieszanie. To, co widzi, to karton mleka, leżący na środku kuchni z jego zawartością rozlaną wokół.
- Co się stało? – pyta, wyglądając na przerażonego. Liam nie jest pewien co ma powiedzieć.
- Ja… Ja nie wiem. Musiałem zostawić to na brzegu blatu. Otwarte. A… wiatr musiał to strącić. – wyjaśnia Liam i przytakuje, żeby to podkreślić. – Po prostu jedz. Ja posprzątam.
Jego ojciec nie wygląda na przekonanego tą odpowiedzią, więc wraca do jedzenia ze zdezorientowaną miną.
☯ You Holy Fool ☯
Kiedy resztki obiadu zostają schowane, a naczynia pozmywane, Liam idzie na piętro do swojego pokoju i stara się nie trzasnąć za sobą drzwiami. Zayn siedzi na dywanie, obok niego leżą dwa puste opakowania, a torebeczka* soku winogronowego zwisa spomiędzy jego ust. Skoncentrowany przeciąga ołówkiem po kartce papieru, marszcząc brwi.
Liam opiera się o drzwi z grymasem na twarzy.
- Zayn, co to miało znaczyć? – pyta ostro, krzyżując ramiona na piersi. – Powinienem zabrać ci sok na cały mie…
- Narysowałem cię. – Zayn przerywa, unosząc zeszyt tak, aby Liam mógł zobaczyć.
Liam od razu się uspokaja, a jego ramiona opadają, kiedy patrzy na rysunek. Zdaje się, że artystyczne zdolności Zayna polepszyły się dwukrotnie w ciągu ostatnich kilku dni, bo to naprawdę wygląda jak Liam w czerni i bieli na papierze.
Marszczy delikatnie brwi. To rysunek jego profilu i sądzi, że Zayn za bardzo przecenił szczękę Liama, bo wygląda na rysunku jak model.
- Zadziwiasz mnie. – przyznaje, bez odrobiny złości. Zayn posyła mu maleńki uśmiech, po czym wraca do delikatnego pocierania ołówkiem o kartkę. Wygląda na to, że cała złość opuszcza Liama.
*nie wiedziałam jak inaczej to przetłumaczyć. Chodziło mi o TAKĄ “torebeczkę” soku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz