niedziela, 9 marca 2014

*Louis przelotnie zerknął na Harry’ego, uśmiechając się, kiedy przyłapał chłopaka na obserwowaniu go. Wskazał głową na dwóch mężczyzn stojących obok niego, bezczelnie dając mu znak, że ma zwrócić uwagę na ceremonię. Harry puścił mu oczko i odwrócił wzrok, spoglądając na Nialla, który wykrztusił słowa przysięgi, z łzami spływającymi po zaczerwienionych policzkach. Sean obserwował go z czułością w oczach, głaszcząc dłoń Nialla, kiedy słuchał słów, które wypowiadał Irlandczyk.

Louis poczuł pieczenie oczu i uśmiechnął się. Przez ostatnich kilka miesięcy razem z Harry’m byli wciągnięci w przygotowania do tego „ślubu”. Według prawa to była najbliższa małżeństwu ceremonia, na którą pozwalano dwóm mężczyznom i pomaganie w przygotowaniach było niesamowitym doświadczeniem. Pomimo początkowej niechęci do Nialla, po poznaniu go na sobotniej kolacji, Louis bardzo przywiązał się do blondwłosego leprechauna, przez co Harry zawsze narzekał, że został zastąpiony.

-Harry, znowu na ciebie patrzy, Lou – szepnęła do niego Lottie, z zadowolonym z siebie uśmiechem.

Louis natychmiast przeniósł wzrok na swojego ukochanego, wyginając usta w delikatny łuk, kiedy ponownie przyłapał go na patrzeniu. Wywrócił oczami i wskazał ruchem głowy na Nialla i Sean’a. Harry pozwolił sobie na głupkowaty uśmieszek, po czym wrócił do ceremonii. Lottie jęknęła cicho, udając że wymiotuje i chichocząc, kiedy Louis delikatnie kopnął ją w łydkę.

Dziewczynki wspaniale zareagowały na wieść o ich związku, chociaż droczyły się z nimi niemiłosiernie, podobnie jak Liam i Zayn, którzy zaoferowali się jako opiekunki, kiedy Harry i Louis szli na randkę. Kiedy wrócili zastali Liama siedzącego okrakiem na Zaynie na ich kanapie, a dziewczynki śpiące na górze.

Całą szóstką szybko stworzyli zgraną paczkę. Niall błyskawicznie zaprzyjaźnił się z Liamem, a co więcej również z Zaynem, którego wyciągnął ze skorupy.

Louis obserwował jak Niall wsuwa obrączkę na serdeczny palec Sean’a, uśmiechając się, bliski łez. Nachylili się, popychając się nawzajem dla żartów, i podpisali dokument. Tomlinson uśmiechnął się, a jego oczy spotkały się z zielonymi tęczówkami Harry’ego, który już po raz kolejny uważnie go obserwował. Styles uśmiechnął się ukazując urocze dołeczki. Policzki Louisa przybrały delikatną różową barwę, a chłopak spuścił wzrok, obserwując swoje dłonie zawstydzony.

Trudno było mu się przyzwyczaić do tego jak Harry na niego patrzył, jakby był najcenniejszą rzeczą w jego życiu. Zielonooki lubił mu mówić, że go kocha, kiedy się budzili, kiedy wracał z pracy, kiedy się kochali i w najróżniejszych chwilach, zaskakując go i sprawiając, że się rumienił. Wtedy w oczach Harry’ego pojawiał się błysk, jego usta wykrzywiały się w uśmiechu, a chłopak składał na jego ustach czuły pocałunek.

Louis miał trochę więcej trudności z wypowiedzeniem tych słów, ale loczek nie wydawał się tym przejmować. To był jeden z powodów, z których go kochał – bo Harry rozumiał, że z powodu jego przeszłości, musiał usłyszeć, że jest kochany, ale sam miał większe trudności z powiedzeniem tego, więc Louis w przeróżne sposoby okazywał Harry’emu swoją miłość. Nie potrzebował słów, żeby ją wyrazić. Okazywał ją czułymi pocałunkami, składanymi na skórze Stylesa, by obudzić go rano, okazywał ją przypalonymi naleśnikami i płatkami z mlekiem, które przynosił Harry’emu rano, kiedy chłopak nie musiał iść do pracy, okazywał ją również niespodziewanymi pocałunkami, którymi go obdarzał bez uprzedzenia.

Robił to wszystko ponieważ wiedział, że Harry go kocha, a Louis również go kochał. Całym swoim sercem.

*~*~*~*

-Mogę prosić pana do tańca? – Harry uśmiechnął się zuchwale, ukazając dołeczki.

Louis uśmiechnął się i wywrócił oczami, chwytając dłoń Stylesa i podążając z nim na parkiet, gdzie Niall i Sean właśnie kończyli swój pierwszy taniec. Inne pary kołysały się w rytm powolnej piosenki, puszczonej przez didżeja. Harry objął ramieniem talię Louisa, wolną dłoń splatając z dłonią chłopaka. Louis delikatnie objął ramionami szyję wyższego chłopaka.

-Za rok o tej porze, to będziemy my – szepnął Harry, schylając się i opierając głowę o czoło Louisa, kiedy kołysali się do muyki.

Jego partner westchnął, zacieśnił uścisk na szyi chłopaka, a na jego usta wpełzł mały uśmiech,

-Założysz sukienkę? – zachichotał łagodnie.

Harry’emu zajęło to chwilę, zanim jego mózg zakodował to co powiedział do niego Louis. Zamarł na chwilę, obserwując szatyna z niedowierzaniem, po czym zaśmiał się cicho i przycisnął swoje usta do warg partnera.

-Nie – mruknął nadal cichocząc – Ale ty możesz, jeśli chcesz.

-Mówisz to tylko dlatego, że naprawdę chcesz się dobrać do mojej bielizny – odparł Louis żartobliwie.

Harry nic nie odpowiedział, tylko jeszcze raz pocałował Louisa, pozwalając chłopakowi wtulić się w niego, kiedy tak kołysali się na parkiecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz