Następnego dnia Harry i Louis leżeli w łóżku zaplątani w swoje ramiona. Nie trudzili się, by nałożyć na siebie ubrania, po tym jak uprawiali razem seks. Wiadomo, dla Harry’ego było to odrobinę bolesne, ale cieszył się, że to Louis jako pierwszy pozbawił go dziewictwa.
Około siódmej rano zadzwonił alarm, mówiący im, że pora wstawać.
- No dalej Lou, czas do szkoły. – powiedział swoim porannym głosem loczek, a potem pocałował delikatnie nos drugiego.
- Ale ja nie chcę iść. – wymamrotał Louis, oddając pieszczotę.
- Opuściliśmy już dwa dni z rzędu. – westchnął Harry i zaczął podnosić się z łóżka. Jęknął cicho z bólu bo wciąż odczuwał delikatny ból „tam na dole”.
- Dlaczego nie zrobimy z tego trzech? – zachichotał szatyn – Proszę? Jest deszczowo i gównianie na zewnątrz. Może pójdziemy trochę później? – błagał.
- Louis, nie. – powiedział surowo Harry, podczas gdy pokuśtykał po swoje bokserki.
- Twoje kuśtykanie mówi mi coś innego. – Louis zachichotał, ale również podniósł się po swoją bieliznę.
- Niech będzie, to może opuścimy majcę na końcu dnia? Pan Henderson nawet nie zauważy. – wzruszył ramionami loczek i zaczął zakładać swoje szkła kontaktowe. Jego okulary wciąż były zepsute.
- Jasne, on zawsze siedzi za biurkiem i usypia kiedy my pracujemy nad tymi głupimi zadaniami. – Louis uśmiechnął się i ruszył na dół, by przygotować śniadanie.
- A, Louis! – zawołał Harry zbiegając po schodach na dół, do kuchni – Dziękuję za tą noc. – zamrugał i pocałował swojego chłopaka, z miłością. Chwilę później wrócił na górę, by się przygotować.
- Jasne, skarbie. – zachichotał Louis i zaczął robić śniadanie.
~Przed matematyką~
Większość zajęć mieli wspólnie, więc nie musieli się rozdzielać na długo, dopóki nie mieli sztuki, wychowania fizycznego, rzeźbiarstwa czy zajęć muzycznych. Gdy tylko zeszli na dół korytarza Louis chwycił dłoń Harry’ego i pocałował go w policzek, by pokazać wszystkim, że brunet należał tylko do niego. Oczywiście spotkały ich krzywe spojrzenia lub złośliwe komentarze. Większość uszczypliwych komentarzy dostał Louis bo to on tamtego dnia skrzywdził Harry’ego, ale byli też tacy, którzy uważali, że to urocze, że są ze sobą szczęśliwi.
Przed matematyką chłopcy wymknęli się z szatni i w deszczu pobiegli do domu, głośno się przy tym śmiejąc. Zanim dotarli do domu Harry’ego loczek zatrzymał Louisa.
- Louis pada deszcz. – uśmiechnął się owijając ramiona wokół jego szyi.
- Tak, tak pada. – zachichotał szatyn i przyciągnął Harry’ego owijając ręce wokół jego talii.
- Co ty na nasz pierwszy pocałunek w deszczu? – Harry uśmiechnął się szerzej.
- Oczywiście. – powiedział Louis i chwilę później ich usta spotkały się w słodkim pocałunku.
Po wszystkim weszli do środka i spędzili resztę dnia przytulając się, całując i pijąc gorącą herbatę. Śmiali się razem wiedząc, że wszystko będzie dobrze. Później nawet trochę pograli.
Wszystko było w porządku, dopóki Pani Tomlinson i Pani Styles nie dostały telefonu ze szkoły i nie zostały poinformowane o tym, że ich chłopcy opuszczali szkołę przez ostatnie kilka dni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz