- Naprawdę powinieneś skończyć z tymi sentymentalnymi głupotami, Harry. To szybko robi się nudne. - Sięgnął po spodnie, założył je i zostawiając niezapięty pasek, zaczął rozglądać się za koszulą. - Czy w twoim przypadku zawsze musi być wszystko określone?”
Byli owinięci w prześcieradła, a głowa Harry’ego spoczywała na nagiej piersi Zayna. To było jego ulubione miejsce. Słyszał tu bice serca drugiego chłopaka i mógłby przysiąc, że to jego ulubiony dźwięk na świecie. Po szybkim kochaniu się lub jak nazywał to Zayn - krótkim pieprzeniu, serce Zayna głośno dudniło. Ale w miarę upływu czasu, tempo zmalało do równych i cichych uderzeń. Wtedy już wiedział, że zasnął. Zayn nie należał do romantycznych typów, więc Harry wykorzystywał jego nieświadomy stan. Przebiegał palcami po całej twarzy śpiącego chłopaka, zapamiętując każdy ukos i krzywiznę. Zatrzymał się przy ustach, które były opuchnięte od pocałunków, a Harry nie mógł powstrzymać uśmiechu na myśl, że to on był tego powodem. Podniósł się nieco i szybko go pocałował, potem znów kładąc się na jego piersi. Harry chciał więcej niż tylko to. To głupio brzmi, ale chciał się określić. Pragnął być chłopakiem Zayna.
- Wiesz, ja nie śpię. - Dobiegł do niego głos Zayna, niski i zachrypnięty z powodu przebudzenia. Policzki Harry’ego zrobiły się czerwone i natychmiast podniósł się z jego klatki, by położyć się na boku, plecami do Zayna.
- Przepraszam - wymamrotał.
- W porządku - odpowiedział Zayn. Ku zaskoczeniu Harry’ego drugi chłopak przysunął się do niego, owinąwszy ramię wokół jego pasa i pociągnął go w swoją stronę tak, że plecy Harry’ego dotykały jego klatki. - Czasem jesteś takim ckliwym głupkiem, Haz.
Harry nie był pewny czy to dobry moment, żeby znowu zacząć ten temat. Próbował już dwa razy i za każdym razem Zayn się wycofywał. Lecz Harry był uparty; pragnął tego bardziej niż czegokolwiek i miał dobre przeczucie co do dzisiejszego wieczoru.
- Zayn?
- Co?
Denerwował się. Czuł mocny uścisk Zayna wokół pasa i jego delikatny oddech na swoim karku.
- Um, Zayn?
Usłyszał zirytowane westchnięcie.
- Co, Harry?
Nastąpiła chwila ciszy.
- Zastanawiałeś się nad tym? Nad tym, o co się pytałem?
W powietrzu ciążyła niezręczna cisza. Zayn spiął się, odchrząknął, wyraźnie grając na zwłokę. To było coś, na co nie umiał jeszcze odpowiedzieć.
- Niby nad czym?- spytał, mimo że znał odpowiedź.
- Dobrze wiesz. Pytałem czym jesteśmy.
- Jesteśmy przyjaciółmi.
Sfrustrowany Harry odepchnął ramię Zayna i wyrwał się z jego uścisku, siadając na łóżku.
- Przyjaciółmi - wycedził. Przeczesał ręką włosy i podciągnął koc, aby zakryć się do pasa, ochraniając swoją nagość przed Zaynem. Nie to, że już wcześniej wszystkiego nie widział. - Jestem z tobą w łóżku i obaj nie mamy na sobie ubrań. Przyjaciele tego nie robią.
- Harry…
- Cały czas uprawiamy seks.
- Przyjaciele tak robią.
Harry zaśmiał się gorzko.
- Nie wiem, co za popieprzonych przyjaciół ty masz, Zayn.
Chłopak zmierzył go spojrzeniem, usiadł i zaczął zakładać bokserki.
- Naprawdę powinieneś skończyć z tymi sentymentalnymi głupotami, Harry. To szybko robi się nudne. - Sięgnął po spodnie, założył je i zostawiając niezapięty pasek, zaczął rozglądać się za koszulą. - Czy w twoim przypadku zawsze musi być wszystko określone?
Znalazłszy koszulę Zayna, Harry podniósł ją i rzucił w stronę głowy drugiego chłopaka.
- Nie, dupku. Nie zależy mi rozpaczliwie, aby się określić; chcę tylko wiedzieć, na czym stoję. Czy mamy się na wyłączność czy potrzebujemy zasad…
- Zasad? - prychnął Zayn, zakładając koszulę. - Nie wiedziałem, że do pieprzenia potrzebne są jakieś reguły.
- Nie nazywaj tak tego.
- Czego? Pieprzenia?
- To nie tylko… - Głos Harry’ego uwiązł mu w gardle. - Cholera, Zayn, to nie jest tylko pieprzenie się.
Zayn wzruszył ramionami, biorąc telefon i klucz do pokoju z szafki nocnej.
- Przykro mi, stary. Jest tak, jak jest.
Harry rozglądał się w poszukiwaniu bokserek. Szybko je założył i wstał, zagradzając Zaynowi drogę, zanim ten dotarł do drzwi.
- Zostań. – Przytrzymał go za ramiona. - Proszę. Dziś obiecuję już o tym nie rozmawiać. Proszę, nie umiem bez ciebie zasnąć.
- Dziś już nie będziesz o tym rozmawiać, ale wyciągniesz ten temat jutro, tak? - Zayn wyrwał się z uścisku Harry’ego. - Nie jestem dziś w nastroju. Jestem zmęczony, chcę spać.
- Śpij tutaj.
- Harry, przesuń się.
Harry nie ustępował.
- Na Boga, Harry. Rusz się.
Jednak Harry ani drgnął. Tylko patrzył się z góry na Zayna, wyzywając go, by sam go przesunął, ponieważ wiedział, że drugi chłopak nie dotknie go nawet palcem. Po jakichś trzydziestu sekundach Zayn wywrócił oczami i ruszył w stronę łóżka.
- Ale ja cię, kurwa, nienawidzę – wymruczał pod nosem. Zdjął ubrania, zostawiając na sobie tylko bokserki i wsunął się pod okrycie.
Dla Harry’ego było to małe zwycięstwo. Przekonanie Zayna będzie wymagało o wiele więcej i był świadom, że po drodze dotknie go wiele wyzwisk, jak i złamane serce. Ale był gotów zaryzykować.
________
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz