czwartek, 2 stycznia 2014

9

*Oczami Lou*

W niedziele wieczorem przyszedł Zayn, którego wprowadziłem w mój plan. Okazał się naprawdę fajnym facetem i rozmowa przebiegała nam bez krępującej ciszy. Opowiedział mi trochę o Harrym z przeszłości. Ich rodziny znały się bardzo dobrze, ale tata Zayna dostał pracę w Doncaster i musieli się przeprowadzić.

-Wiesz to naprawdę trudne zostawić wszystko jednego dnia i wkroczyć na zupełnie nieznane tereny, gdzie nie masz przyjaciół, żadnej cholernej osoby do której możesz się odezwać nawet głupim ‘Cześć. Co u Ciebie?’…w małych miastach dostajesz etykietkę bez względu na to kim jesteś. Ja stałem się ‘nowym’ i czułem się wyrzutkiem. Serio, wszystkie spojrzenia ludzi w szkole, którzy gówno o tobie wiedzą, a prześcigają się wymianie nowych plotek na twój temat. –Zayn schował twarz w dłoniach.
- Um…nigdy nie zwracałem szczególnie uwagi na plotki. Przeprowadziłem się tutaj niedawno, ale poznałem od razu Stana i nie myślałem o takich problemach…szkoda, że nie poznaliśmy się w Doncaster- posłałem mu najcieplejszy uśmiech na jaki było mnie wtedy stać i położyłem mu rękę na ramieniu.
-Słyszałem o tobie dużo…kto by nie słyszał- ‘Louis Tomlinson najlepsze piłkarz w drużynie! Kochają się w nim wszystkie roczniki…
- …ale jest gejem! – dokończyłem i obaj zaczęliśmy się głośno śmiać.- Przepraszam Zayn, jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj, ale co jest z tobą i Liamem? Hm…jakby to powiedzieć, widziałem was wczoraj przed domem Harry’ego.
-Liam…Liam…Byliśmy w tajemnicy razem pół roku. W zasadzie to nawet nie w tajemnicy, po prostu się z tym nie obnosiliśmy, ale ja musiałem wyjechać, on zostać tutaj, nie było sensu, żeby to ciągnąć. Wolałem trochę cierpieć, a potem zacząć żyć na nowo i pogodzić się z jego stratą niż wyczekiwać każdej okazji, gdy będę mógł go spotkać i tęsknić za nim jak szaleniec.
-Ale nie zapomniałeś? –spojrzałem pytająco.
-Zapomniałem…to znaczy myślałem, że zapomniałem, ale gdy tylko usłyszałem jego głos i go zobaczyłem wszystko wróciło…każda wspólna chwila, pierwszy pocałunek, jego dotyk, tak po prostu jakby nie było tej całej przerwy. Miałeś takie kiedyś, że czułeś tak mocny pociąg do drugiej osoby, a zarazem wiedziałeś że nigdy nie stworzycie szczęśliwego związku? – jego głos posmutniał.
-Nie wiem…wydaje mi się, że nie, ale teraz z Harrym nie wiem na czym stoje.
-Harry! Właśnie…-krzyknął chyba głośniej niż zamierzał i wstał przeszukując swoje kieszenie, z których wyciągnął telefon. Przesuwał palcami na ekranie, a po chwili zadowolony odwrócił ekran w moją stronę.


Na wyświetlaczu widniało zdjęcie Harry’ego leżącego na leżaku i…

-…zaraz, zaraz. To jest mój sweter! Cholera skąd on ma mój sweter, już pierwszego dnia w szkole wydawało mi się, że go w nim widziałem, ale myślałem że ma podobny- wyrzuciłem z siebie zaskoczony, na co mulat zareagował śmiechem.
-Myślałem, że to jego! Wrócił w nim do mnie kiedyś nad ranem, ale najwyraźniej to wtedy była wasza upoooojna noc i postanowił sobie zatrzymać pamiątkę- Zayn szczerzył zęby i z trudem powstrzymywał napady śmiechu.
-Przestań!- walnąłem go z pięści w ramię
-Ałłł! Rozumiem jeśli Harry lubi takie brutalne zabawy, ale…-ponownie walnąłem go pięścią.
-Oh przestań! Nie mam mam pojęcia czy on jest gotowy na związek, a ty mi o takich rzeczach- próbowałem odciągnąć go od poprzedniego tematu
-Tęskni za tobą.
-Skąd możesz to wiedzieć? –spytałem z niedowierzaniem w głosie.
-Im więcej pije tym bardziej jest nieszczęśliwi, a ostatni tydzień spędził na wlewaniu w siebie jak największej ilości alkoholu, nigdy go takiego nie widziałem. Musiał być naprawdę przybity.
-Ja…ja zrobiłem coś czego nie powinienem, ale…
-Pewnie już Ci wybaczył. Harry należy do tych ludzi, którzy nie wypominają, gdy im na kimś zależy, a na tobie zależy mu na pewno.
-Mam nadzieje, że masz racje- niepewnie spojrzałem w jego tęczówki.
-Mam, a jutro sam się o tym przekonasz- poklepał mnie pokrzepiająco po plecach.

*Oczami Harry’ego*

‘Gdzie ten pieprzony Liam? –pomyślałem chodząc od czterech przerw i szukając mojego przyjaciela, który zapadł się pod ziemię. Musiałem iść na próbę chóru, wiedząc że On tam będzie. Minęliśmy się dzisiaj w korytarzu na drugim piętrze, najwyraźniej wrócił już do szkoły. Z jednej strony chciałem go zapytać co u niego, jak terapia, jak się czuje i czemu zaopiekował się mną w sobotę, a z drugiej strony nie wiedziałem co chce mu powiedzieć. Miliony myśli krążył po mojej głowie, gdy próbowałem wybrać miedzy idealnym życiem, a nim, chociaż wybór wydawał się być rozstrzygnięty już dużo wcześniej. Louis. Bez niego to całe „perfekcyjne” życie z opinią aniołka z katolickiej rodziny wydawało się niczym. Brakowało mi jego śmiechu, który rozbrzmiewał w mojej głowie wieczorami i rozsadzał mi czaszkę z tęsknoty. Próbowałem sobie przypomnieć jak cudownie jest czuć jego ciepłe, zwinne dłonie na moim torsie, ramionach, czułe o mokre pocałunki na moich obojczykach, które składał tak subtelnie, że całkowicie odrywałem się od rzeczywistości. Zapach jego mocno korzennym perfum przyprawiał mnie o zawroty głowy i za nic w świecie nie chciałem tego tracić.
Pchnąłem duże drewniane drzwi sali chóru i ukazał mi się zasłonięta kurtyna na scenie na której zazwyczaj ćwiczymy. Pewnym krokiem ruszyłem przed siebie, ale czyjaś dłoń pociągnęła mnie na siedzenie w drugim rzędzie.

-Prawie się spóźniłeś Styles. Zaraz będą śpiewać- sor McLevis wyglądał na podekscytowanego.
-Kto będzie śpiewał? –zapytałem zaskoczony.
-Gdybyśmy mieli ich na co dzień w swoich szeregach na pewno wygrywalibyśmy wszystkie konkursy i festiwale!- odpowiedział i rozpoczął swój wywód, którego przestałem słuchać wiedząc, że nie mam szansy na usłyszenie odpowiedzi. Jedyne co mogłem zrobić to cierpliwie czekać.

*Oczami Lou*

Nerwowo ściskałem mikrofon, a moje ręce zaczynały być mokre od potu. Po lewej stronie stał Niall, który wydawał się być równie zdenerwowany jak ja, ale puszczał mi oczka, żeby mnie uspokoić. Po prawej stał kolejno Zayn i Liam, którzy żartowali w najlepsze nie przejmując się występem. Patrzyli na siebie tym wzrokiem, o którym każdy marzy, żeby ktoś tak na niego kiedykolwiek patrzył. Z miłością, delikatnością, tak jakby świat poza tą dwójką nie istniał. Przypomniałem sobie słowa Zayna, który wiedział, że ten stan jest tylko przejściowy. Nie potrafiliby stworzyć czegoś trwałego jak również nie potrafili się sobie oprzeć…takie sytuacje są popieprzone i bez wyjścia.
Moje rozmyślanie przerwało oślepiające nas światło, które przedarło się przez rozsuwającą się kurtynę.

-Hej wszystkim! Wiem, że liczyliście dzisiaj na normalną próbę –po sali rozniósł się cichy śmiech –ale chciałem zaśpiewać coś dla osoby na której mi zależy i chcę jej to przekazać w sposób jaki kocham czyli przez śpiewanie. Liama już znacie, obok niego stoi Zayn, a po mojej lewej Niall. Huh…nie będę przedłużał, bo pewnie i tak was już zanudziłem –chichocząc Louis stanął na swoim miejscu i cała czwórka czekała na pierwsze akordy podkładu.

(x)

Louis:
So your friends been telling me
You’ve been sleeping with my sweater

Spojrzałem dosadnie na Harry’ego, któremu soczysty, czerwony rumieniec wylał się na policzki. Pewnie się domyślił, że już wiem o jego małej ‘pożyczce’.

And that you can’t stop missing me
Bet my friends been telling you
I’m not doing much better
Cause I’m missing half of me

Zayn:

And being here without you
It’s like I’m waking up to
Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I’m walking round with just one shoe
I’m a half a heart without you
I’m half the man, at best
With half an arrow in my chest
I miss everything we do
I’m a half a heart without you

Louis:

Forget all we said the night
No it doesn’t even matter
Cause we both got split in two

Zayn:

If you could spare an hour or so
We’ll go for the lunch down by the river
We could really talk it through

Zayn nerwowo spoglądał na Liama, którego oczy wydawały się zaszklone.

Liam:

And being here without you
It’s like I’m waking up to
Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I’m walking round with just one shoe
I’m a half a heart without you
I’m half the man, at best
With half an arrow in my chest
Cause I miss everything we do
I’m a half a heart without you
Half a heart without you
I’m a half a heart without you

Niall:

Though I try to get you out of my head
The truth is I got lost without you
And since then I’ve been waking up to

Wszyscy:

Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I’m walking round with just one shoe
I’m a half a heart without you
I’m half the man, at best
With half an arrow in my chest
Cause I miss everything we do
I’m a half a heart without you

Louis:

I’m a half a heart without you

Dokończyłem śpiewać wpatrzony w Harry’ego, który miał spuszczoną głowę. Wszyscy poza Harrym podnieśli się z krzeseł i zaczęli nam bić brawo, ale moje oczy nadal były wpatrzone w burzę loków, która nawet nie drgnęła z miejsca. Sor McLevis pobiegł i gratulował nam występu. Słyszałem strzępki jego zdań, a moja głowa pulsowała i żadne dźwięki do mnie nie docierały. Hazza wstał i mogłem jedynie patrzeć jak jego szczupłe ciało rusza wolnym, ale pewnym krokiem w stronę drzwi. Chciałem za nim krzyczeć, powiedzieć mu jak bardzo mi na nim zależy, jak bardzo go…jak bardzo go kocham, ale moje struny głosowe zacisnęły się w gardle i poczułem jedynie bezsilność. Nogi zrobiły się miękkie, a po chwili ugięły się bez mojej zgody. Upadłem na kolana, zatapiając twarz w dłoniach. Mocny uścisk przywrócił mnie do rzeczywistości.

-Daj mu czas – Zayn oderwał moją rękę od głowy, zmuszając mnie tym samym do popatrzenia w jego karmelowe tęczówki.
-Nie Zayn…on już podjął decyzje, a ja nie mam już siły walczyć. Nie mam o kogo walczyć- poczułem silne ramiona zaciskające się moich i oparłem się brodą o bark mulata. Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku i nie chciałem wierzyć, że Harry tak po prostu wyszedł…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz