sobota, 4 stycznia 2014

9

Gdy przyszła środa Harry i Louis cieszyli się, że połowa szkolnego tygodnia za nimi. Tego dnia Louis miał dla nich specjalne plany.

- Harry, kochanie? – zapytał miękko, gdy obudzili się rano do szkoły.

- Tak? – odpowiedział sennie Harry i spojrzał na Louisa z rozczochranymi włosami. Jego rany prawie się zagoiły.

- Co myślisz o tym, żeby olać dzisiaj szkołę? – uśmiechnął się podstępnie i wsunął swoją dłoń w poplątane loki bruneta.

- No dobrze, olejmy. – wzruszył ramionami i uśmiechnął się do Louisa.

Chwila, czy Louis dobrze usłyszał? On naprawdę chce opuścić dzisiaj zajęcia? Czy czuł się dobrze?

- Harry, jesteś chory? – zapytał w szoku.

- Nie, słyszałeś mnie. Chcę być dzisiaj zły. – mruknął, a zaraz po tym zachichotał uroczo.

- Świetnie. Mam dla nas na dzisiaj specjalny plan. – Louis uśmiechnął się szeroko i wyskoczył z łóżka, by przygotować dla nich śniadanie.

*

Gdy śniadanie zostało zjedzone ubrali się. Louis tak jakby tęsknił za okularami Harry’ego, których chłopak nie mógł teraz nosić, przez ten ostatni, nieszczęśliwy incydent.

- Okej, myślałem sobie może o parku? Przyjemny spacer? – zasugerował, gdy wyszli z domu.

- Brzmi całkiem nieźle. – uśmiechnął się Harry i chwycił dłoń Louisa splatając z nim swoje palce.

Ich dłonie były jak brakujące kawałki puzzli, które w końcu się połączyły, pasując do siebie perfekcyjnie.

- Przepiękny dzień, by zrobić sobie wagary. – zachichotał Louis, gdy weszli do parku.

- Przepiękny. – uśmiechnął się Harry i zamachnął ich rękami w przód i w tył.

Gdy znaleźli się głębiej w parku, zobaczyli kilka małych dzieci ze swoimi matkami. Kilka z nich zachichotało, gdy pomachali do Louisa i Harry’ego, zastanawiając się dlaczego dwójka starszych chłopców trzyma się za ręce.

- Mamusiu? Dlaczego oni trzymają ręce? Czy są zakochani? – zapytała niewinnie mała dziewczynka.

- Tak, tak są. – westchnęła z obrzydzeniem kobieta.

- Dlaczego mamusiu? – ciągnęła dalej dziewczynka.

- Bo są bardzo inni, kochanie. W złym znaczeniu. – wstała i ruszyła w ich stronę, gdzie właśnie usiedli na ławce, tuż obok.

- Macie coś przeciwko? – zapytała niemiło, gdy stanęła przed nimi.

- Nie do końca. – potrząsnął głową Louis – Coś nie tak proszę pani? – zapytał uprzejmie.

- Dajecie zły przykład tym dzieciom. – warknęła wściekle.

- Naprawdę? Pozwolę sobie być innego zdania. Każdy powinien móc kochać tego, kogo kocha. Geje mają prawo, by być szczęśliwi i zakochani. Nie musimy się z tym ukrywać i nie mamy na nikogo złego wpływu. – powiedział uprzejmie Harry, patrząc na kobietę.

- Świetnie, wy obrzydliwe cioty. – burknęła, a chwilę później odmaszerowała.

Harry poczuł znajome ukłucie, gdzieś w jego jelitach, które wywołało kilka łez. Ścisnął Louisa mocniej, szlochając cicho w jego ramię.

- Ciii, Harry, nie płacz. Chodź ze mną. – szepnął Louis zanim wstali i pociągnął Harry’ego za nim w stronę dzieci, wciąż trzymając jego rękę – Hej dzieciaki! Jestem Louis, a to mój chłopak Harry i chcieliśmy wam oznajmić, że każda miłość jest taka sama. To w porządku, gdy chłopak i dziewczyna się kochają, gdy chłopak kocha chłopaka, czy dziewczyna dziewczynę. To wszystko to samo. – uśmiechnął się i razem z Harrym poszli, by kupić sobie lody.

*

Przyjemny dzień powoli dobiegał końca. Byli na spacerze, zakupach, na obiedzie, a później wrócili do domu i postanowili, że zanim pójdą spać obejrzą w łóżku film.

- Dziękuję, Louis. – szepnął delikatnie Harry siadając na jego kolanach.

- Nie ma problemu kochanie. – zachichotał Louis i pocałował loczka w policzek, przytulając się do niego.

Pół godziny po włączeniu filmu, Harry się odezwał.

- Hej, Lou? – zapytał miękko, gdy wstał i wyłączył film.

- Taak Harold? – zaśmiał się Louis spoglądając na niego do góry.

- Chodź ze mną. – uśmiechnął się Harry, a potem chwycił dłoń Louisa i zaprowadził go na górę, do swojej sypialni.

Usiedli na łóżku, patrząc się prosto w swoje oczy.

- Dlaczego chciałeś, żebyśmy tu przyszli? Film już prawie się koń…

Został ucięty bo usta Harry’ego spotkały się z jego wargami. Całował Louisa zmysłowo i z żądzą, a wkrótce pozbyli się swoich ubrań i zostali nadzy. Całowali się przez chwilę, aż obydwoje zrobili się twardzi.

- Jesteś taki piękny Harry. – zamruczał Louis w trakcie pocałunku i przesunął swoje dłonie na klatkę piersiową loczka.

Harry uśmiechnął się przez pocałunek, a potem odsunął się do tyłu, do szafki nocnej, skąd wyjął paczkę prezerwatyw i małą buteleczkę, którą wcisnął Louisowi do ręki.

- To dlatego chciałem przyjść tu na górę. Jestem gotowy Louis. To właśnie z tobą chcę stracić swoje dziewictwo. – powiedział miękko chłopak, patrząc prosto w oczy Louisa z odrobiną ekscytacji i podenerwowania.

- N-nie wiem co powiedzieć. – szepnął niższy chłopak, zdumiony.

- Ale wiesz co masz robić. Potrzebuję cię Louis. – mrugnął porozumiewawczo Harry.

- Tak bardzo cię kocham Harry. – powiedział szatyn uśmiechając się szeroko.

- Ja też cię bardzo kocham, Louis. Czy możemy teraz przejść do tej zabawnej części? – uśmiechnął się.

- Oczywiście. – skinął Louis przygotowując Harry’ego.

Tej nocy kochali się z pasją i miłością, a Harry zdecydowanie nigdy nie zapomni tego pierwszego razu, który przeżył z osobą, którą kocha całym swoim sercem i duszą, nie ważne co.

Louis William Tomlinson, jego prawdziwa miłość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz