Kiedy mama Harry’ego przekroczyła próg domu nie spodobało jej się to co zobaczyła.
- Harry kochanie, na słówko do kuchni. – powiedziała spokojnie, powstrzymując głośne westchnięcie, gdy zobaczyła swojego syna, całego w siniakach i strupach.
- D-dobrze mamo. – odpowiedział podnosząc się powoli i patrząc na Louisa – Będzie dobrze. – szepnął i uśmiechnął się zanim odszedł w stronę kuchni, do mamy.
- Więc… czy zechciałbyś powiedzieć mi co się stało? – zapytała napiętym tonem, zdenerwowana tym co zobaczyła.
- Byłem w drodze do szkoły rano i jeden ze znajomych Louisa… S-Stan… uderzył mnie bo nie podobało mu się to co mu powiedziałem. – loczek przygryzł wargę, mając nadzieję, że jego kłamstwo zadziała – Potem Louis wyszedł wcześniej ze szkoły, by się mną zająć i przyniósł mi kwiaty. – wskazał na wazon z rozkwitającymi kwiatami, który stał na blacie.
- Harry, powinieneś do mnie zadzwonić… Na szczęście szkoła do mnie zadzwoniła, kiedy się nie pokazałeś. Wywnioskowałam, że jesteś chory i wróciłeś do domu. – westchnęła kobieta zanim zaczęła przygotowywać obiad.
Harry spuścił głowę.
- Przepraszam mamo. – powiedział.
- Po prostu zadzwoń następnym razem, dobrze? – mruknęła miękko.
- Oczywiście. – Harry skinął głową, a potem wrócił do Louisa, by znów przytulić się do niego na kanapie.
- Dobra robota kochanie. – szepnął Louis i cmoknął loczka w policzek, uśmiechając się przy tym.
- Ciesz się, że ocaliłem twój tyłek. – zachichotał delikatnie Harry.
Kiedy obiad był już gotowy, Louis został, by zjeść razem z nimi. Usiadł obok Harry’ego i trzymał pod stołem jego rękę. Rozmawiali we trójkę przez dłuższą chwilę, aż Anne powiedziała, że ma kilka dużych wiadomości.
- Chłopcy, chciałam wam powiedzieć, że dziś wieczorem wyjeżdżam biznesowo, na cały tydzień. Nie chcę żadnych urazów, gdy nie będzie mnie w domu. I zwłaszcza żadnych imprez. – powiedziała do dwójki.
- Oczywiście pani Styles. A czy byłoby w porządku, gdybym został z Harrym i dotrzymał mu towarzystwa? – uśmiechnął się niewinnie.
- Jeśli o mnie chodzi nie ma problemu. – uśmiechnęła się i wstała, by zebrać swoje walizki – Oh i jeszcze jedno. W razie gdybyście znaleźli się w „czułej” sytuacji, gdy wyjadę… w szufladzie są kondomy Harry. – zachichotała, po czym pocałowała chłopców w głowy, a ich policzki przybrały czerwony kolor.
- Okej mamo. Dziękuję. – zachichotał Harry, czerwieniąc się jak szalony – Kocham cię. – uśmiechnął się, a potem pomachał jej na pożegnanie.
- Pa. Zadzwoń do mnie, gdybyś czegoś potrzebował. W razie czego będę w domu w ciągu dwóch sekund. – uśmiechnęła się kobieta - Kocham cię. – zawołała, zanim wyszła i wsiadła do samochodu.
- Więc… ten weekend będzie interesujący. – powiedział Louis z podstępnym uśmiechem i mrugnął porozumiewawczo patrząc na Harry’ego zanim wstał i zaczął czyścić stół.
- B-bardzo interesujący. – zajęknął się Harry, ponieważ oczywiście nigdy wcześniej tego nie robił.
- Nie martw się, słońce. Sprawię, że twój pierwszy raz zapamiętasz na zawsze. Jeśli będziesz gotowy… będę tutaj. – mruknął delikatnie Louis i zaczął myć naczynia.
- Dziękuję Lou. – westchnął z ulgą Harry i wstał, by pocałować Louisa w policzek. – Robię się zmęczony, więc pójdę już się położyć. – ziewnął lekko – Będę na górze w łóżku.
- W porządku. Dołączę do ciebie za minutę. – uśmiechnął się satyn i dokończył sprzątać wszystko wokół.
Gdy skończył sprzątać udał się na górę i rozebrał do bokserek, by potem wspiąć się na łóżko Harry’ego, położyć obok i pozwolić mu wtulić w jego klatkę.
- Dobranoc Lou. Kocham cię. – szepnął Harry do jego klatki, na której złożył malutki pocałunek.
- Dobranoc Loczku. Też cię kocham. – uśmiechnął się Lou i pogłaskał włosy Harry’ego.
Chwilę potem zasnęli.
Ta noc… ta dwójka wiedziała, że będzie w stanie się dogadać. Dopóki nic nie stanie im na drodze. Ale nie ważne co, zawsze będą dla siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz