Zayn się zmienił. Na początku Harry myślał, że zwodzi go wyobraźnia, ale z czasem zmiany stały się bardziej widoczne. Zayn częściej go obserwował, a jego oczy zatrzymywały się dłużej na jego osobie. Było też coś w tym, jak odwracał wzrok, starając się patrzeć na cokolwiek innego, byle nie na Harry’ego. Początkowo uznał, że to najlepszy sposób, by trzymać się od niego z daleka, jednak bycie z dala od Zayna to najtrudniejsze, co go mogło spotkać.
Harry zapukał do pokoju Zayna. Nie był pewien, ile minęło czasu, ale wydawało mu się, że upłynęła wieczność, zanim drzwi otworzyły się.
- Cześć. – Ręce Harry’ego były splecione za plecami; ledwie mógł popatrzeć Zaynowi w oczy. - Mogę wejść?
Zayn nic nie odpowiedział, tylko przesunął się, wpuszczając Harry’ego do środka i zamykając za nim drzwi. Następnie podszedł do łóżka, usiadł na nim i skupił się na czymś, co działo się w jego telefonie. Harry zaczął się denerwować, nie będąc pewny, jak w ogóle nawiązać rozmowę, zwłaszcza kiedy Zayn tak się zachowywał. Co miałby powiedzieć?
Kiedy właśnie otwierał usta, Zayn przerwał panującą ciszę.
- Zamierzasz tak sobie tylko stać, czy odezwiesz się w końcu? - Ton jego głosu był ostry, a oczy nadal skupione na komórce w jego dłoni.
Harry miał dość.
- Jaki ty masz, kurwa, problem? Zachowujesz się tak, jakbyś miał tampon wepchnięty na stałe do swojego tyłka, a ja nigdy nie wiem, kiedy jesteśmy przyjaciółmi, a kiedy nie. To zaczyna być naprawdę wkurzające.
To przykuło uwagę Zayna. Opuścił telefon i zgromił go spojrzeniem.
- Przyjaciółmi, Harry? Właśnie tego teraz chcesz, być przyjaciółmi? Mogło mnie trochę zmylić to, że nagle zabierasz mnie na jakieś randki.
Harry zbladł, a jego palce zaczęły się robić zimne.
- O to chodzi? O randkę?
- Tak, chodzi o cholerną randkę. - Zayn wstał i poruszył się, jakby chciał podejść do niego, lecz zamiast tego pozostał na swoim miejscu. - Prosiłem, żebyś mnie nie poganiał. Mówiłem, że nie tego chcę. Myślę, że ty też tego nie chcesz, ale zachowujesz się jak popierdolona dziewczyna, która myli seks z miłością albo…
- Wcale cię nie kocham! - powiedział Harry, robiąc to głośniej niż przewidywał. Kiedy zdał sobie sprawę, co wydostało się z jego ust, zaczął panikować. - Nie, ja…
Zayn uniósł dłoń, aby go uciszyć.
- To właśnie miałem na myśli. Mówiłem, że ty też tego nie chcesz. Seks pierdoli ci w głowie i przez to sam nie wiesz czego chcesz.
- Nie jestem głupi, więc przestań mnie pouczać. Nie jestem jakąś niedoświadczoną dziewczynką, która nie zna zasad gry i jak się ona toczy. Wiem, jak działa „tylko seks”. Nie jestem idiotą, Zayn.
- Więc przestań się zachowywać jakbyś nim był.
Dłoń Harry’ego powędrowała do jego czoła w geście irytacji i za wszelką cenę starał się zwalczyć łzy napływające do jego oczu. Zayn był niepotrzebnie okrutny, a on już nie mógł tego znieść.
- Dlaczego to robisz? - Jego głos się załamał, na co Zayn wzdrygnął się i odwrócił wzrok. W tym momencie Zayn wyglądał prawie na zranionego, ale to mogła być tylko wyobraźnia Harry’ego.
- Muszę – odpowiedział. Drżał lekko, więc objął się ramionami, jakby było mu zimno, po czym usiadł z powrotem na łóżku.
- Ale dlaczego?
- Zostaw mnie w spokoju, Harry.
- Zayn…
- Daj mi spokój!
Harry cofnął się. Bez słowa odwrócił się i opuścił pokój Zayna. Cały się trząsł i czuł, jakby jego serce miało zaraz wyskoczyć z piersi. Chciał się skulić i zasnąć; chciał, żeby to był tylko sen; chciał umrzeć ze wstydu; chciał zniknąć.
Stanął przed kolejnymi drzwiami i tłukł w nie, dopóki nie zostały otwarte.
- Harry? - Louis wyglądał, jakby został wyrwany ze snu, ale kiedy zobaczył, w jakim stanie jest Harry, natychmiast wciągnął go do środka. - Co się stało?
Harry tylko potrząsnął głową i skierował się w stronę łóżka, rzucając się na nie twarzą do dołu. Odpłynął prawie od razu.
Louis podejrzewał, o co mogło chodzić i starał się stłumić wściekłość, rosnącą w jego klatce piersiowej. To nie była jego sprawa. Zamiast zrobić to, co chciał - czyli pójść do pokoju Zayna i przemówić mu do rozsądku - usadowił się na łóżku z daleka od Harry’ego. Wierzył, że Harry zasługuje na lepsze traktowanie, tylko nie zdawał sobie z tego sprawy. Może nigdy sobie tego nie uświadomi.
______
Tłumaczenie należy do mnie. Kopiowanie zabronione.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz