sobota, 4 stycznia 2014

12

C-Co tutaj robisz Lou? – Harry pociągnął nosem, a chwilę później podbiegł do swojego chłopaka, wpadając w jego ramiona.

- Moja mama wyszła więc powiedziała moim siostrą żeby mnie pilnowały. Powiedziałem im, że zabiorę je na zakupy jak pozwolą mi się wymknąć. – sapnął Louis bo musiał się wspiąć do okna Harry’ego, gdyż drzwi były zamknięte.

Trzymał go w ramionach dopóki ten się nie uspokoił.

- Jestem zagubiony bez ciebie Louis. – zapłakał Harry i schował swoją twarz głęboko w klatkę piersiową drugiego chłopaka.

- Wszystko będzie dobrze kochanie. Co się działo w łazience zanim tutaj przyszedłem? Słyszałem krzyk. – zmarszczył brwi.

- To. – Harry pociągnął nosem i pokazał Louisowi swoje „żałosne cięcie” (bo tak właśnie o tym myślał).

- Harry! – wydyszał Louis i szybko pocałował nadgarstek chłopaka – Proszę Harry, nawet nie zaczynaj. Nawet jeśli to jest małe możesz się od tego uzależnić. Jesteś moim wszystkim Harry, nie chcę cię stracić na dobre. – panikował szatyn.

- S-skąd o tym wiesz? – po raz kolejny pociągnął nosem Harry i usiadł obok Louisa.

- Powiedzmy po prostu, że ósma klasa była dla mnie trochę ciężka. – powiedział delikatnie i podniósł swoją rękę do światła, by ujawnić małe, słabe i białe blizny, aż do jego łokcia.

- P-przykro mi Louis. – wyszeptał Harry spoglądając na nadgarstek chłopaka. Jak mógł tego wcześniej nie zauważyć?

- Jest w porządku, już jest lepiej, po krótkiej terapii i wizytach w szpitalu. – westchnął po czym wyłączył światło i przytulił się mocno do niego.

- Tak bardzo cię kocham Louis. – mruknął loczek i pocałował go z pasją.

- Ja ciebie kocham bardziej niż tysiąc słów Harry. – przyznał się Louis po tym jak ujął do góry podbródek Harry’ego.

Niedługo po tym odpłynęli zmęczeni dusznym, deszczowym dniem. Zostało im dwie godziny, dopóki Anne nie wróci z Johanną do domu (dwie zaniepokojone matki zdecydowały, że porozmawiają ze sobą w kawiarni), więc postanowili się razem zdrzemnąć.

*

Obudzili się około 17:40, a nad sobą zobaczyli Anne i Johannah, które patrzyły na nich z góry.

- Louis, Harry. – westchnęła Johanna – Anne i ja rozmawiałyśmy ze sobą i zdecydowałyśmy, że ty Louis musisz zmienić swoje podejście. I jeśli chodzi o ciebie Harry, jeśli Louis chce coś zrobić, czego ty nie chcesz nie wahaj się, by powiedzieć nie. – wyjaśniła kobieta.

- To prawda, po prostu użyj swojego zdrowego rozsądku chłopcze. – wzruszyła ramionami mama Harry’ego i spojrzała na syna.

- Więc… czy to znaczy, ze możemy być dalej razem? – zapytał delikatnie Harry.

- Tak, tak dopóki będziecie podejmować dobre decyzję. – skinęła Anne i uśmiechnęła się delikatnie.

- Słyszałeś to Louis?! – zapiszczał Harry do bardzo szczęśliwego Louisa.

- Oczywiście, że tak. – przytaknął chłopak złączając swoje usta z ustami bruneta.

- Myślę, że to znak, by wyjść. – zachichotała Johanna – Kolacja będzie w naszym domu, razem ze Styles’ami. – dodała i wyszła razem z mamą Harry’ego, a potem skierowała się do swojego domu, by zacząć przygotowywać jedzenie.

Harry i Louis całowali się namiętnie, szczęśliwi, że nie będą musieli się dłużej ignorować. Niedługo po tym koszulki, spodnie i ich bokserki wylądowały na podłodze, a ta dwójka urządziła sobie „świętujący seks” zanim udali się na obiad do Louisa.

Niestety chodzenie będzie teraz dla Harry’ego odrobinę utrudnione. Przynajmniej na trochę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz