- Mamoooo! – wyjęczał Harry schodząc na dół gotowy do szkoły. Miał na sobie swój tradycyjny szkolny ubiór. (x)
- Tak słoneczko? – odpowiedziała lekko Anne podając synowi śniadanie.
- Dlaczego nie sprawisz mi nowych okularów? Wszyscy się ze mnie śmieją. – westchnął Harry opadając na krzesło by zjeść.
- Ale przecież wyglądasz w nich uroczo! Nikt nie powinien nabijać się z mojego słoneczka. – zagruchała po czym pocałowała czubek głowy chłopaka.
- Co za wspaniały początek ostatniego roku. – wymamrotał pod nosem Harry podczas, gdy Anne wepchnęła mu jajecznicę w usta.
Naprawdę starał się nie patrzeć do przodu na to wszystko. Przynajmniej ukończy rok, więc nie będzie musiał mieć więcej do czynienia z większością idiotów.
- Oh, kochanie? Chciałam ci powiedzieć, że będziemy mieć nowych sąsiadów, którzy wprowadzą się wieczorem. – pisnęła wesoło.
- Naprawdę? Kto? – Harry podniósł brwi z nadzieją, że będzie to jego szkolne zadurzenie Zayn Malik. Wow, on był naprawdę gorący.
- Rodzina Tomlinsonów. – uśmiechnęła się patrząc na syna – Johanna powiedziała, że ty i jej syn Louis chodzicie razem do szkoły.
- Jasna cholera – szepnął Harry czując, że opadła mu szczęka.
„Nie, nie, nie, nie. To musi być koszmar.”, pomyślał.
- Będą u nas wieczorem na kolacji. Oh, a ty możesz przyjść razem z Louisem po szkole jeśli chcesz. – dodała Anne podając synowi rzeczy.
Biorąc swoją torbę Harry wciąż był w szoku. Musnął ustami policzek swojej mamy, po czym wyszedł. Louis Tomlinson, szkolny punk miał być jego sąsiadem? Nie, to wszystko nie jest w porządku.
- Wspaniały początek roku. – wymamrotał do siebie, gdy doczołgał się do szkoły.
Nagle usłyszał za sobą krzyk, który przyprawił go o skurcz skóry.
- Siema nowy najlepszy kumplu z sąsiedztwa! – zawołał Louis doganiając Harry’ego i zrównując się z nim.
„To będzie wspaniałe”, Louis uśmiechnął się złośliwie, po czym klepnął Harry’ego w plecy.
Chłopak spiął się pod jego dotykiem
- Cześć Louis – rzucił.
- Chciałbyś wyskoczyć gdzieś po szkole sąsiedzki kumplu? – parsknął.
- Jestem Harry i przypuszczam, że wpadacie dzisiaj na kolację. – westchnął chłopak wpatrując się w ziemię.
- Spoko, spotkajmy się przy mojej szafce po szkole. Ah i niech ci nie przychodzi do głowy, że będziemy coś „robić” cioto. – zaśmiał się Louis po czym uciekł doganiając swoją grupę.
Harry westchnął ponownie, patrząc na oddalającego się Louisa. Łzy napłynęły mu do oczu, gdy usłyszał jak chłopak po raz 5000 nazywa go ciotą.
„W porządku ostatnia klaso. Zróbmy to i miejmy to już za sobą”, powiedział sobie w myślach, otarł łzy i ruszył w kierunku szkoły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz