-Zayn nie jestem pewien czy chcę to robić .Nigdy nie próbowaliśmy niczego poza alkoholem- głos Liama był jak zawsze spokojny, ale tym razem dało się w nim wyczuć nutkę niepewności.
-Chociaż raz nie bądź taki rozsądny! Obiecuję, że to będzie najlepsza noc naszego życia- zapewniał go mulat.
Zayn i Lima znali się od przedszkola. Właściwie to znali się całe życie, ale dopiero od przedszkola zaczęli być przyjaciółmi. Ich mamy pracowały razem w dużej korporacji we wschodnim Londynie, więc często zdarzało się, że jeden z nim zostawał u drugiego, gdy któraś z mama nie zdążyła odebrać go z przedszkola, a potem ze szkoły. W podstawówce chodzili do tej samej klasy i często robili kawały nauczycielom, a Liam jako ten rozsądniejszy zawsze wyciągał ich z opresji. Był pupilkiem nauczycieli, którzy zawsze wierzyli mu, gdy wymyślał na poczekaniu alibi i robił słodkie oczka.
Mulat przeszedł z przyjacielem wiele, naprawdę wiele, bo fryzury jakie w czasie kolejnych lat nauki próbował Liam były raz bardziej, a raz mniej udane, ale zawsze próbował znaleźć plus w jego nowej stylizacji. On sam miał swój własny styl, który gwarantował mu powodzenie u dziewczyn. Włosy starannie ułożone w quiffa, czekoladowe oczy i ciemna skóra przyciągały spojrzenia każdej dziewczyny w promieniu 30metrów. W liceum Li ściął swoje włosy na zapałkę i zamienił koszulki polo na wycięte topy na szerokich ramiączkach do których dobierał skórzane kurtki lub marynarki. Zapisał się z przyjacielem na siłownie dzięki czemu jego ciało wyraźnie się wysmukliło i umięśniło. W kilka miesięcy przerósł Zayna, co dodało mu więcej pewności siebie. Od czasu tej widocznej metamorfozy kroczyli z Zaynem dumnie korytarzami swojej szkoły, gdzie stali się obiektem westchnień nie tylko ze stron dziewczyn, ale i chłopaków. Często wygłupiali się na szkolnych uroczystościach i koncertach przez co na wiosennym konkursie talentów zostali wyciągnięci z widowni przez panią Evans na środek sali gimnastycznej i zmuszeni do wykonania piosenki „Jet - Are You Gonna Be My Girl?”. Nieświadoma nauczycielka miała nadzieje upokorzyć ich tym i nauczyć pokory, ale szybko przekonała się jak wspaniałymi głosami obdarzeni są chłopcy, gdy porwali całą widownie do śpiewania razem z nimi. Jednak ich przyjaźń nie była jedynym elementem, która ich łączyła. Przyjaciele lubili się dobrze bawić i eksperymentować coraz to z większymi dawkami różnych trunków. Tym razem mieli się jednak posunąć odrobinę dalej w swoich zabawach, ponieważ mulat przyniósł do domu Li dwie kolorowe pastylki ze śmiejącymi się buźkami.
-To tylko ecstasy, nie uzależnia- wzrok Zayna wyrażał wyraźnie podekscytowanie i zniecierpliwienie.
-Moi rodzice wrócą rano nie chce, żeby się zorientowali- Li potarł ręką kark spoglądając na przyjaciela, który krzątał się po kuchni w poszukiwaniu picia.
-Do rana zniknął nam wszystkie objawy, no dalej Li…proooszę- spojrzał na szatyna oczkami kota ze shreka i był już pewien, że zgodzi się na wszystko co mu zaproponuje.
Obaj włożyli krągłe tabletki pod język i skrzywili się na gorzkawy posmak, który pozostawiły po sobie. Musieli chwilę poczekać na efekty więc postanowili pograć w fifę na xboxie.
-Hej Zayn czy twój piłkarz też jest fioletowy?- głos Liama wydawał się jak najbardziej poważny, na co w odpowiedzi dostał zaskoczony wzrok mulata.
-Li właśnie zaczęła się nasza noc- odparł i padł na podłogę śmiejąc się z nieznanego powodu i turlając po puchatym, brązowym dywanie w salonie.
Przez około pół godziny siedzieli po turecku naprzeciwko siebie na podłodze i robili dziwne miny, które śmieszyły ich jak nigdy wcześniej. Zayn wstał i chwiejnym krokiem ruszył w kierunku schodów, przy których zatrzymał się wykonując nieskoordynowane ruchy taneczne, pomimo że w pobliżu nie grała żadna muzyka.
-Liam chodź szybko tam na górze trwa impreza! –krzyknął nie przerywając kiwania się w przód i w tył w rytm bezgłośnego bitu, który istniał tylko w jego głowie. Odurzeni działaniem narkotyku ruszyli drewnianymi schodami w górę, które tym razem wydały im się wyjątkowo strome, a ich ilość zwiększyła się potrójnie. Z trudem wspięli się na ostatni schodek zanim padli na podłogę znów śmiejąc się do rozpuchu. Odczuwali przyjemną, pozorną, lekkość ich ciał i szum w ich głowach zastępujący racjonalne myślenie. Każdy problem w tamtym momencie nie miał znaczenia, liczyło się tylko tu i teraz. Ich rozmowy nie miały najmniejszego sensu. Liam zaczynał mówić o problemach związanych z globalnym ociepleniem, a Zayn odpowiadał mu na to ciekawostką o portugalskich piłkarzach. Ciągnęli swoje dialogi przez dłuższy czas zanim Liam szybko oderwał swoje plecy od powierzchni, którą zajmował i pędem pobiegł w stronę łazienki. Zaynowi udało się usłyszeć dźwięk ceramicznej klapy uderzającej o spłuczkę, a następnie wymioty wyrwane z ciała Liama. Niepewnym krokiem ruszył w stronę oświetlonego pomieszczenia. Światła wokół niego wirowały, a przedmioty wydawały się być niebezpiecznie blisko, żeby zaraz potem znaleźć się w odległości kilkunastu metrów. Wszystko to sprawiało, że pokonanie krótkiego odcinka drogi stało się wyzwaniem życia. Gdy mulat dotarł do łazienki zobaczył szatyna stojącego w kabinie prysznica z otwartymi ustami i wodą lecącą na niego z góry, która moczyła mu włosy, twarz i całe ubranie.
-Li, jak wszystko dobrze?
-Zayn przyjacielu chodź szybko znalazłem źródło przedwiecznego relaksu i oczyszczenia. Ten wodospad jest niesamowity- zachwycony Liam rozłożył ręce i poddał się strumieniowi wody na co otrzymał głośny wybuch śmiechu ze strony Zayna, który musiał wyciągać go stamtąd siłą. Oboje stali przed wielkim lustrem i przyglądali się swoim twarzom. Byli mocno czerwoni, z roztrzepanymi włosami, a ich źrenice były wielkości pięciozłotówek. Po twarzy Liama z cieknących kosmyków włosów, które zdążyły już trochę odrosnąć po radykalnym ich ścięciu kilka miesięcy temu, spływały krople wody.
-Powinieneś się rozebrać- powiedział mulat jakby to była najnormalniejsza rzecz w świecie- Jesteś teraz jak nasiąknięta gąbka.
-Ty też powinieneś- dostał odpowiedź ze strony przemokniętego przyjaciela.
-Ale moje ubranie jest suche.
-Tak, to prawda, ale według starej braterskiej reguły „Jeśli jeden z twoich braci się rozbierze, sam też powinieneś się rozebrać” –odpowiedział z powagą Li.
Pomimo, że oboje podświadomi zdawali sobie sprawę, że tak reguła nigdy nie istniała w tamtym momencie wydawała im się jak najbardziej prawdziwa, a złotych myśli braterskiego kodeksu przecież nie można było łamać, prawda?
Chwilę później oboje stali jak ich pan Bóg stworzył i przyglądali się sobie nawzajem nie odczuwając przy tym skrępowania. Ecstasy najwyraźniej pozbawiło ich jakichkolwiek kompleksów i zahamowań.
Zayn nigdy nie patrzył pod tym kątem na swojego przyjaciela, którego ciało wydało mu się wyjątkowo atrakcyjne, a warstwa wody, która delikatnie lśniła podkreślała uwypuklenia mięśni przez co po jego ciele przeszedł intensywny dreszcz. Wygadując niestworzone historie Li pociągnął za rękę mulata do pokoju i pchnął na łóżko, chwilę później kładąc się obok. Świat wokół kręcił się szybko, a pomimo panujących ciemności na suficie malowały się różnorodne kolory.Ich serca biły w szybkim tempie jak po przebiegnięciu sprintu. Palce ich dłoni zetknęły się w elektryzującym dotyku, który dotarł mocnym impulsem do mózgu.
-Zayn, czytałem że ecstasy pobudza seksualnie- głos Liam wydawał się taki spokojny jak zawsze. Normalnie podczas rozmowy, gdy ktokolwiek wspomniał o słowie na s zamierał i na jego policzkach pojawiał się czerwony rumieniec, a tym razem sam zaczął ten niewygodny temat.
-Chyba nie chcesz w tym stanie iść na miasto szukać dziewczyn, które mógłbyś przelecieć? – wydawało się że w głowie Zayna zaświtały resztki zdrowego rozsądku.
-A kto powiedział, że potrzebne są nam dziewczyny?- ręka Liama przesunęła się niebezpiecznie blisko podbrzusza drugiego chłopaka, którego ciało całe się spięło i lekko uderzył głową o oparcie łóżka. Nie odpowiedział nic czekając na rozwój wydarzeń, a Li przemieszczał opuszki swoich palców po wrażliwych na dotyk bokach brzucha, rękach i powoli przysuną się bliżej mulata. Włożył swoją nogę miedzy jego uda przez co ich męskości się o siebie otarły i obaj mogli poczuć jak bardzo są na siebie napaleni. Z ust Zayna wyszedł cichy pomruk, ale nadal nie poruszył się nawet na milimetr, dopiero gdy ciepłe ciało szatyna zniknęło z powierzchni jego skóry otworzył oczy i zdążył jedynie zobaczyć ciemne źrenice Liama, które całkowicie przysłaniały jego czekoladowe tęczówki, gdy poczuł ciepłe wargi na swoich własnych. Łapczywie zagarnął biodra Li przysuwając go bliżej siebie i ocierając ich erekcje o siebie na co wydali głośniejsze, gardłowe jęki. Dalsza akcja potoczyła się szybko, bo nie musieli się męczyć z ubraniami dawno zostawionymi na kafelkach łazienki. Całowali się namiętnie, błądząc rękami po plecach, pośladkach i zostawiając czerwone ślady na szyi, które jutro na pewno przypomną im o ich przygodzie. Zayn przekręcił Liama tak że to on był teraz górującym i mokrymi pocałunkami schodził w dół doprowadzając tym szatyna do szaleństwa. Nakreślił kilka kółeczek językiem wokół jego penisa przez co tamten zdołał z siebie wydusić jedynie
-Proszę…zrób to!- a następnie zacisnął pięści mocniej na prześcieradle, gdy poczuł przyjemne ciepło na główce swojego przyrodzenia i wygiął się w łuk, wypychając tym samym biodra do przodu i uderzając w ściankę gardła mulata. Zayn brał go w całości do ust, pomimo że nigdy wcześniej tego nie robił i myślał, że będzie się krztusił, ale narkotyk w jego ciele spowodował rozluźnienie wszystkich mięśni przez co nie odczuwał odruchu wymiotnego, gdy raz po razie Liam wpychał mu go mocniej do ust krzycząc jego imię.- Pieprz mnie Zayn- wyjątkowo seksowny i zmęczony głos Liama wystarczył, żeby oczy Zayna zwróciły się ku szatynowi, który był w stanie całkowitej ekstazy i mało mu brakowało do całkowitego spełnienia. Zahaczając zębami o wrażliwą główkę wyjął penisa z ust i przysunął się do ucha przyjaciela. Ciepły podmuch oddechu bruneta dotarł do środka ucha Liama- Masz gumki?
Szatyn wyciągnął rękę w stronę szafki nocnej i podał Zaynowi zapakowaną prezerwatywę. Mulat włożył do swoich ust dwa palce i intensywnie kręcił nimi imitując poprzednio robioną czynność. Delikatnie przyłożył ociekające śliną palce do wejścia Liama i wsunął je zdecydowanym ruchem do środka powodując głośny krzyk bólu u szatyna, który z czasem przemieniał się w pomruki przyjemności. Liam wił się, gdy brunet zwiększył ruchy i ostatkiem sił wydusił
–Wejdź…ah…kurwa…wejdź we mnie.
Na twarzy Zayna pojawił się uśmiech zadowolenia i rozchylił Liamowi uda, powoli wsuwając się do środka. Wypełniło go uczucie ciepła i ogromnej ciasnoty prawdopodobnie spotęgowane działaniem połkniętych tabletek. Z ust Liama wydobywały się jęki, które z każdym kolejnym pchnięciem przeradzały się w krzyki i obaj ruszali swoimi ciałami w jednakowym rytmie doprowadzając ich na skraj wytrzymałości. Zayn musiał mocno przytrzymać się oparcia łóżka nad głową drugiego chłopaka, żeby móc wchodzić w niego z większą mocą i tempem. Wszystko co się miedzy nim działo nie było łagodne i delikatne, ale brutalne i szybkie. Pokój wypełniały krzyki, jęki i ich przyśpieszone oddechy, gdy dochodzili w tym samym momencie. Na brzuch mulata wytrysnęła ciepła lepka ciecz ,a minutę później odczuł to samo uczucie w swoim wnętrzu. Opadli obok siebie, próbując uspokoić swoje tętno, ale każdy dotyk nadal powodował elektryzujący prąd w ich ciałach.
-Liam? Co teraz będzie?- głos Zayna przerywały jego głośne westchnięcia zmęczenia. Popatrzył w oczy drugiemu chłopakowi nie wiedząc czego może w nich oczekiwać.
-Nie mam pojęcia Zayn, ale zdecydowanie częściej musimy brać ecstasy- szybko odpowiedział Liam i ponownie wpił się w usta mulata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz