sobota, 4 stycznia 2014

12

~*~


~ Harry ~

Kiedy tylko wyszedłem z pokoju Louisa, usłyszałem kolejny stłumiony krzyk. Samotna łza spłynęła po moim policzku, ale szybko ją otarłem, gdy zobaczyłem, że Niall i Zayn mnie obserwują. Skierowałem się do wyjścia, ale zatrzymała mnie jakaś drobna dłoń. Ku mojemu rozczarowaniu, należała do Nialla.

- Myślałem, że mnie nienawidzisz – mruknąłem do niego.

- Tak rzeczywiście było i chyba jest, ale nie jestem zimnym draniem – odpowiedział, uśmiechając się do mnie pokrzepiająco. Przewróciłem oczami.

- Powiedziałeś już o wszystkim Liamowi? – spojrzałem na niego, ale on tylko odwrócił wzrok. Odchrząknął.

- Tak jakby… Wiesz, chciałbym powiedzieć mu osobiście – jąkał się.

- W porządku, ale powiedz mu o tym zaraz jak wróci, słyszysz? – powiedziałem hardo, a on tylko przytaknął. Otworzyłem drzwi, lecz zamknął mi je przed nosem.

- Co chcesz, Niall? – zapytałem, odwracając się w jego stronę.

- Lubisz Louisa, prawda? – poruszał brwiami. Czułem jak moje policzki płoną gorącym rumieńcem i szybko spuściłem głowę w dół, żeby je zakryć swoimi lokami.

- N-nie – wydukałem i usłyszałem śmiech Nialla, a chwilę później dołączył do niego Zayn.

- Cholernie beznadziejnie kłamiesz. Przecież widzimy jak na niego patrzysz – powiedział spokojnie blondyn, a ja poderwałem swoją głowę natychmiast do góry.

- Wcale nie! Nigdy nie polubiłbym takiej osoby jak on. Nie podoba mi się, on tylko bawi się ludzkimi uczuciami, złamał serce mojemu przyjacielowi. Szczerze, to go nienawidzę – warknąłem, a Niall patrzył się na mnie ze zdziwieniem.

To oczywiste, że nie miałem na myśli tego co mówiłem, ale co innego mi pozostało? Nie wiem co mam myśleć. Czy naprawdę go lubię? Czy może tylko jest tak dobry i owinął mnie sobie wokół palca. Nie mam pojęcia. Potrzebuję czasu, a teraz tylko boli mnie głowa. Muszę sobie wszystko powoli poukładać. Strząsnąłem rękę Nialla i wybiegłem najszybciej jak tylko mogłem, zatrzaskując za sobą drzwi, zbiegając po schodkach i wskakując do samochodu.

Siedziałem wpatrując się w pustą przestrzeń. Kocham go? To nie możliwe, ale dlaczego czułem się tak podle, kiedy kazał mi wyjść i rzucał do mnie tymi wszystkimi wyzwiskami. Dlaczego nasz seks wydawał mi się być bardziej namiętny i uczuciowy od tego z Zaynem, kiedy kierowało nami pożądanie i chęć zemsty. Powinienem czuć to samo, prawda? Ale tak w ogóle nie było.

Potrząsnąłem głową. Louis, po co przyszedłeś wtedy do tego sklepu i wszedłeś w moje życie, doszczętnie je niszcząc? Czułem względem niego złość, ale im dłużej tak myślałem, moje myśli podążały w zupełnie innym kierunku.

Te tatuaże, opalona skóra, to wszystko sprawiało, że wyglądał niesamowicie gorąco. Sposób w jaki bawił się swoim kolczykiem w ustach, kiedy coś chciał, albo był po prostu zdenerwowany. Jego kształtny tyłek i małe dłonie, które idealnie wpasowywały się w moje. Drobna postura, która dopełniała moje ciało. Brązowe włosy, z jaśniejszymi pasemkami, które wyglądają niczym piórka i są przyjemnie miękkie lub kryształowo niebieskie tęczówki, które iskrzą się, kiedy powiem mu coś miłego i policzki, które niemal natychmiast różowieją.

Ah, o czym ja w ogóle myślę. Nie mniej jednak coś w mojej świadomości podszeptywało mi On naprawdę cię lubi. Westchnąłem i przebiegłem dłonią po swoich włosach. Mówił coś o złamanym sercu, może dlatego tak pogrywał z ludźmi. Muszę z nim porozmawiać. Muszę sprawić, by się przede mną otworzył.

~Louis~

Pogłośniłem muzykę i zacząłem nucić sobie pod nosem, myśląc o Harrym. Gra, która tak mi się podobała, obróciła się przeciwko mnie i szybko ją znienawidziłem. Zwlokłem się z łóżka i podszedłem do mojej małej, prywatnej szufladki. Otworzyłem ją i odnalazłem kawałek kartki z podpisem Harry’ego. – Gdzie to, do jasnej cholery, jest? – mruknąłem.

W końcu zobaczyłem ją i rozprostowałem. Nasza umowa. To mnie zabijało od środka – fakt, iż to była tylko gra, nic więcej. Tak, zakochałem się w Harrym i nie, nie powiem mu. Po pierwsze – nienawidzi mnie, po drugie – przegram, a po trzecie – nienawidzi mnie, do jasnej cholery!

Zgniotłem papier i rzuciłem go gdzieś na bok, nawet nie wiem gdzie, po czym osunąłem się na kolana. Usłyszałem jak moje drzwi do pokoju się uchylaj i zobaczyłem w nich Nialla z Zaynem.

- Co? – zapytałem słabo, będąc blisko płaczu.

- Rozmawialiśmy z Harrym – powiedział cicho Zayn, a ja natychmiast uniosłem głowę.

- Co, kurwa?! Dlaczego? – krzyknąłem. Obydwaj natychmiast się wycofali. – Nie potrzebuję waszej pomocy. Nie potrzebuję niczyjej pomocy! Po prostu zostawcie mnie w spokoju! – Nawrzeszczałem na nich i oboje wyszli, trzymając się za ręce.

Dupki. Są razem szczęśliwi, a ja jestem tu, sam, zakochany w kimś, kto mnie nienawidzi. Tak, przyznałem się, że go kocham, ale nie był on odpowiednią do tego osobą.

Ale jak miałem się w nim nie zakochać? Był idealny i piękny – miał w sobie wszystko, czego potrzebowałem. Gdyby to wszystko nie było jedną, wielką, jebaną grą, moje Zycie byłoby o wiele lepsze.

Gdyby pewna dziewczyna nie rozbiła mojego serca na miliony malutkich kawałeczków, może teraz byłbym szczęśliwy i nigdy nie zacząłbym tej beznadziejnej gry. Boże, jestem takim idiotą.

~*~

~Harry~

Mijały tygodnie i za każdym razem, kiedy próbowałem się dodzwonić, nie odbierał, a na smsy nigdy nie odpisywał. Myślałem, że to była tylko zabawa, ale on chyba jednak myślał inaczej. Kilka razy stałem pod jego drzwiami, ale nikt mi nie otwierał.

Minął mniej więcej miesiąc odkąd widziałem go po raz ostatni. Wiedziałem, że w zasadach nie ma mowy o codziennym spotykaniu się, ale chciałbym, ponieważ musiałem z nim chociaż chwilę porozmawiać. Musiałem wiedzieć dlaczego bawi się w tą pieprzoną grę. Chciałem wiedzieć co tak naprawdę myśli. Chciałem poznać prawdziwego Louisa.

Mówię prawdziwego Louis, bo wiem, że w rzeczywistości nie jest tym kim wydaje się być. Chce, by ludzie go tak postrzegali, żeby gra zdawała swój egzamin. Ale im więcej tak myślałem, tym mniej patrzyłem na niego w ten sposób, ponieważ nie znałem jego historii i jestem ostatnią osobą, która mogłaby go oceniać.

Liam wrócił do domu tydzień temu i niestety Niall zadzwonił do niego akurat, kiedy był na lotnisku. Chyba już nie mógł wytrzymać, aby powiedzieć mu osobiści, ale Liam chyba nie złościł się. Tak naprawdę był… szczęśliwy, kiedy wrócił.

Opowiedział mi o tym jak poznał pewną dziewczynę, (Liam był biseksualny). Miała na imię Danielle i wychodziło na to, że również mieszkała, tu, w Londynie. To dobrze – w końcu poznał kogoś kto był dla niego dobry i uszczęśliwiał go, kiedy jego przyjaciel przezywał zupełnie coś odwrotnego.

Powiedziałem mu o wszystkim. O tym jak zakochałem się w Louisie i jak on we mnie. Tylko westchnął i powiedział:

- Jeśli naprawdę uważasz, że się zmieniał i to on może być właśnie tym jedynym, po prosty mu powiedz.

Te słowa krążyły po moich myślach kilka dobrych dni. W końcu przyznałem się samemu sobie, że zakochałem się w Louisie Tomlinsonie. Musiałem powiedzieć mu wszystko i wypytać go o wszystko. Chciałem, żeby był mój i niczyj więcej. Nigdy nie myślałem, że aż tak się w nim zakocham.

Może i przegrałem, ale po miesiącu myślenia nad tą całą sytuacją, zdecydowałem się mu powiedzieć. Nie miałem pojęcia czy dobrze robię, ale wiedziałem jedno: byłem w nim zakochany.

Byłem niezaprzeczalnie zakochany w Louisie Tomlinsonie i modliłem się tylko o to, aby on też.

-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz