czwartek, 2 stycznia 2014

476

Odejście Louisa z One Direction było tylko kwestią czasu. Od dawna wspominał, że dla niego i Eleanor to ciężki czas, gdy są obserwowani na każdym kroku, setki ich zdjęć są publikowane codziennie w Internecie, a oni nie mogą nawet się powygłupiać tak jakby chcieli, bo wszystko zostanie uwiecznione na portalach plotkarskich. To co dla Tomlinsona kiedyś było przyjemnością teraz stało się uciążliwe. Rozdawanie autografów, zdjęcia z fankami…a przed wszystkim Larry Shipperki. Kiedyś lubił oglądać swoje przerobione zdjęcia z Harrym, na których wyglądali jak prawdziwa para. Uważnie czytał analizy swojego zachowania i często żartowali z Harrym o tym, ze nawet nie pamiętali takich wypowiedzi albo spojrzeń. Jednak Harry dokładnie pamiętał jak pewnego wieczoru wszystko się zmieniło.

Louis i Harry nadal mieszkali razem i spędzali kolejny wieczór przed telewizorem rozkoszując się chwilą spokoju i ciszy, gdy do mieszkania wpadła jak huragan rozwścieczona Eleanor. Po jej policzkach płynęły łzy, oczy miała całe zapuchnięte, a w rękach trzymała włączonego laptopa. Louis nawet nie zdążył się podnieść z kanapy i zapytać co się stało, gdy jedną ręką dziewczyny został pchnięty mocniej na oparcie, a ona siadła obok niego otwierając klapę laptopa.

-Widzisz te wszystkie słowa?!-krzyknęła El wskazując na ekran-Oni mnie nienawidzą rozumiesz?!
-El daj spokój, przecież wiesz że to wszystko kłamstwa-szatyn przytulił ją mocno do siebie, a ona skuliła się mocno w zagłębieniu jego szyi-To tylko tumblr i wymysły jakichś dziewczynek, nie możesz przez nie płakać, to jest tego warte. Przecież wiesz, że Cię kocham i jesteś dla mnie najważniejsza.
-Ja tego już dłużej nie zniosę- brunetka poderwała się z kanapy i stanęła patrząc prosto w oczy Lou- Wybieraj, albo ja albo zespół!- krzyknęła zdecydowanym głosem i patrzyła prosto w jego niebieskie oczy.
-El…przecież wiesz, że nie mogę- próbowała przemówić jej do rozsądku Louis-Mam kontrakt do 17 grudnia 2013r, a poza tym jak mógłbym zostawić chłopaków? Przecież wiesz ile dla mnie znaczą?
Dziewczyna westchnęła pod nosem i przewróciła oczami- A może to wszystko prawda, co Louis?-popatrzyła na niego z drwiną, a niebieskooki odpowiedział jej pytającym spojrzeniem- No wiesz. Ty i Harry…może te wszystkie dziewczynki zauważają to czego ja nie widzę? Mieszkacie razem, przytulacie się, żartujecie. Jesteście idealną parą!- jej głos drżał i pierwszy raz od momentu jej wejścia spojrzała na Harry’ego, którego usta otwierał się, żeby coś powiedzieć, ale nie miał szansy, bo Lou poderwał się z kanapy
-Jak możesz tak mówić Eleanor?! Przecież doskonale wiesz, że mnie i Harry’ego nic nie łączyło i nie łączy i nigdy nie będzie łączyć! Myślałem, że nie przeszkadzają Ci wszystkie rzeczy, które robimy, bo wiesz, że robimy to tylko po to, żeby zobaczyć potem reakcje fanek na tumblrze, które tak bardzo wspierają Larry Stylinson- Louis bezradnie spuścił głowę, ale nie wiedział czy dziewczyna zrozumiała to co chciał jej przekazać.
-A może ty chciałbyś coś powiedzieć Harry?- zapytała ironicznie El spoglądając na nerwowego loczka.
-Ja…ja…El przecież wiesz, że się tylko przyjaźnimy- powiedział niepewni Harry i czuł jak jego serce łamie się na drobne kawałki. On zawsze był zakochany w Louisie i odpowiadał mu układ ‘udawania’ pary przed fankami. Jednak za każdym razem, gdy widział Lou z El jego serce krwawiło i sprawiało że całe ciało odmawiało posłuszeństwa…często płakał w nocy, bo miał miłość swojego życia na wyciągnięcie ręki, ale problem w tkwił w tym, że nigdy nie będzie miał okazji jej złapać.

Eleanor i Louis długo rozmawiali tamtej nocy i Harry nie mógł się oprzeć podsłuchiwaniu ich z pokoju, ale niestety ich szepty były ledwie słyszalne. Jednak Loczek wiedział, że to nie wróży nic dobrego.

I teraz cała czwórka Liam, Zayn, Niall i Harry stała nad białą zapisaną kartką papieru, która leżała w garderobie na miejscu gdzie Lou zawsze przygotowywał się do występu. Nie widzieli go od kilku dni i bali się tego co mogą odczytać ze skrawka papieru. Jako najbardziej odpowiedzialny Liam sięgną po kartkę i zaczął czytać na głos:

„Przepraszam, bo chyba to na początku wypadałoby powiedzieć?
Jak się pewnie domyślacie nie podpisałem przedłużenia kontraktu z wytwórnią. Już kilka tygodni temu, gdy wy podpisywaliście swoje dokumenty ja odmówiłem, ale poprosiłem Simona, żeby nie mówił wam o mojej decyzji. Przez te trzy lata byliście dla mnie jak bracia i nadal nimi jesteście, ale nie mogą już dłużej znosić tej ciągłej obserwacji przez oczy całego świat. Eleanor długo akceptowała wszystko co się działo w związku z popularnością One Direction, plotkami ze strony Larry Shippers, moimi długimi trasami koncertowymi, ale każdemu cierpliwość się kiedyś kończ. Wybrałem El, bo bardzo mocno ją kocham, chociaż wiem że będę tęsknił za śpiewaniem. Muzyka na zawsze pozostanie najważniejsza w moim sercu, ale czas bym ustalił priorytety. Dzisiaj oficjalnie przestałem być członkiem 1D i mam nadziej, że zrozumiecie moją decyzji. Proszę nie próbujcie do mnie dzwonić, pisać, ani próbować mnie szukać, wyjeżdżam odpocząć w jakieś bardzo odległe miejsce razem z El. Mam nadzieje, że po moim powrocie nadal będziemy przyjaciółmi?

Louis,
Wasz Boo Bear”

List upadł na podłogę, a pierwszym który przerwał ciszę był Harry. Jego głośny płacz zwrócił uwagę przyjaciół, którzy przylgnęli do niego obejmując go ramionami. Najmocniej przytulał go blondyn, który szepną mu na ucho –Będzie dobrze, dasz sobie rade.
Niall od dawna wiedział o uczuciach Harry’ego do Louisa, ale nie robił nic czego Harry by nie chciał. Nie powiedział nikomu i nie próbował rozmawiać z Lou. Widział jak Harry się męczy, gdy patrzy na Louisa i Eleanor obściskujących się przed paparazzi.

Tak jak napisał w liście Louis wyjechał i nikt nie miał pojęcia co się z nim działo. Chłopaki zostali w czwórkę i musieli od nowa przerabiać wszystkie piosenki dzieląc się solówkami Lou. Przed pierwszym koncertem w zmienionym składzie odczuwali ogromną pustkę i przygnębienie. Nikt nie mówił uszczypliwych żartów, nie biegał udając różne zwierzęta, nie podkradał im koszulek, żeby nie mogli się ubrać…było cicho. Fani powitali ich gorącymi brawami i skandowaniem „DACIE RADĘ” ! Co bardzo pomogło im uśmiechać się i trochę powygłupiać, dopóki nie doszli do końcowej piosenki. Podkład do Little things rozszedł się po całej sali i Zayn zaczął swoją część. Po kilku chwilach dołączył do niego Liam i wydawało się jakby wszystko było w porządku, gdyby nie fakt, że solówka, która była od zawsze śpiewana przez brakującego członka zespołu została przydzielona Harremu. Loczek nerwowo zaczął

You can’t go to bed without a cup of tea..And maybe that’s the reason that you talk in your sleep…And all tho…-przerwał, a fani mogli usłyszeć i zobaczyć jak próbuje powstrzymać łzy, a po chwili schodzi z podestu i biegnie za scenę. Reszta zespołu pożegnała się z fanami i poszli w stronę garderoby, że porozmawiać z młodszym chłopakiem. Ku ich zdziwieniu stylistka Lou poinformowała ich, że Harry wyszedł z Paulem tylnym wyjściem.

—x—

Od czasu tamtego wydarzenia widywali Harry’ego tylko na próbach i koncertach. Hazza nie chciał zawieść swoich fanów i tylko dla nich wychodził na kilka godzin ze swojego pokoju, w którym spędzał ostatnio cały wolny czas szlochając w poduszkę. Nie jadł zbyt wiele co dało się zauważyć gołym okiem po jego jeszcze niedawno opiętych czarnych rurkach, które teraz wisiały na jego tyłku i spadały. Niall próbował go przekonać, że to jeszcze nie koniec świata, że Louis na pewno wróci do zespołu, ale loczek pozostawał nieugięty I nie pokazywał się nigdzie jeżeli nie miał odgórnego nakazu zarządu. Zayn i Liam kompletnie nie rozumieli zachowania przyjaciela, ale nie próbowali pytać.

Mijały kolejne miesiące I Harry próbował żyć na nowo. Czasem wychodził z Ni na piwo albo umawiali się z chłopakami na wspólne granie na psp. Na wiosnę zostali wezwani na rozmową z zarządem wytwórni.

-Wiem, że będzie to dla was trudne od kiedy odszedł Louis, ale chciałbym żebyście napisali nowy singiel- ciepłym głosem powiedział do nich Simon.
-Wiem, że Louis był najlepszy w pisaniu piosenek, ale przecież nie tylko on…-powiedział oburzony Zayn.
-Ja napiszę…-z kąta sali odezwał się ochrypły głos Harry’ego
-Hm…dobrze- odpowiedział niepewnie Simon- Masz już jakiś konkretny pomysł?
-Ostatnie 5 miesięcy było dla mnie jednym wielkim pomysłem- wstał gdy jego oczy zaczęły robić się mokre i wyszedł brązowymi drzwiami zostawiając resztę.

—x—-

Po długim odpoczynku na słonecznym wybrzeżu Australii Louis i El wrócili do Londynu. Dla chłopaka wszystko wydawało się tutaj obce i nie mógł odnaleźć się w nowym mieszkaniu, które kupił dla niego i Eleanour. Postanowił zadzwonić do Harry’ego, żeby się z nim spotkać, a przy okazji zabrać kilka swoich rzeczy z ich starego mieszkania. Po nieudanych próbach połączenia wybrał numer Nialla, bo wiedział że są blisko. Po kilku sygnałach odezwał się wesoły głos Irlandczyka.

-Halo?
-Hej Nialler.
-Lou?! To ty? Co słychać, wróciłeś do Londynu? Co robisz?- zaskoczony Niall obsypał go milionem pytań.
-Haha…Niall opowiem Ci wszystko jak się kiedyś spotkamy. Tak jestem w Londynie, ale dzwonię w innej sprawie.
-Słucham Cię mój zaginiony, ale odnaleziony bracie- zaśmiał się do słuchawki Niall.
-Próbowałem dodzwonić się do Hazzy, ale nie odbiera moich telefonów. Zmienił numer czy jest na mnie obrażony?- głos Louisa trochę się ściszył
-Lou…nie wiem jak mam Ci to powiedzieć, ale myślę, że nie powinieneś widzieć się z Harrym- głos blondyna wyraźnie spoważniał.
-Ale Ni…coś się stało? Nie wybaczył mi mojego odejścia?- Louis wydawał się być zaniepokojony.
-Myślę, że najlepiej byłoby by on Ci to powiedział, ale nie sadzę, że byłby wstanie. Dopiero co zaczął normalnie funkcjonować po tym…-wywód Irlandczyka został przerwany.

-Po tym jak odszedłem? –dokończył Louis.
-Nie…-w głosie Nialla słychać było zawahanie-po tym…po tym jak złamałeś mu serce Lou.
Na lini przez kilka minut panowała głucha cisza, którą przerwał Niall.
-Tak Lou, nasz delikatny Hazza przeszedł załamanie, po tym jak opuściłeś zespół i wyjechałeś z El. Musisz jednak wiedzieć, że to trwa już trochę dłużej i nie chcę, żebyś teraz znów wystawiał go na próbę poradzenia sobie z widokiem Ciebie i El przytulających się na jego oczach- Niall skończył i westchną ciężko.
-Ale Niall…myślałem, że on jest tylko dla mnie przyjacielem.
-Może dla Ciebie jest, ale dla niego jesteś kimś znacznie więcej i proszę, proszę Cie Lou, nie skrzywdź go dobrze?- błagalny głos blondyna naprawdę rozczulił Louisa.
-Obiecuję Ci Nialler, ale wiesz że nawet gdybym jakimś cudem chciał być z Harrym, ale tylko hipotetycznie, bo kocham El, to przecież obowiązuje nas kontrakt z Modest.
-A podpisywałeś cokolwiek? Bo kontrakt z Modest skończył się w ten sam dzień co kontrakt z wytwórnią, a my go nie przedłużaliśmy po tym wszystkim do czego nas zmuszali.
-Um…masz rację Ni. Cóż, dzięki za rozmowę i mam nadzieje, że się niedługo zobaczymy- powiedział ciepło Louis.
-Tak, też mam nadzieje i pamiętaj, żeby go nie skrzywdzić Lou- poważnym tonem, który rzadko można było usłyszeć z ust Nialla blondyn zakończył rozmowę.

Louis spojrzał na wyświetlacz telefonu i powiedział cicho pod nosem ‘Nie skrzywdzę’.

—x—

Louis siedział na dużej białej kanapie z pilotem w ręku i skakał po kanałach nie mogąc znaleźć niczego co przykułoby jego uwagę. Nagle do jego uszu dobiegł głos prezentera na kanale drugim “One Direction ze swoim premierowym singlem Half of heart tylko u nas, tylko teraz” . Louis pogłośnił dźwięk i wpatrywał się w czwórkę przyjaciół na ekranie, którzy śpiewali nową piosenkę. Lou analizował jej słowa i poczuł jak jego żołądek zaczął się skręcać.

Po skończonym utworze siedzieli na kanapach razem z prezenterem.

-Chłopaki myślę, że stworzyliście kolejny hit!
-Konkretnie to Harry go stworzył, to on napisał całą piosenkę- poprawił go Liam.
-Oh, naprawdę? – prowadzący spojrzał wymownie na Loczka, który pokiwał głową- Jest to dość smutna piosenka o nieszczęśliwej miłości czy to ma coś wspólnego z twoim życiem prywatnym?
-Wiesz…gdy piszesz piosenki trudno nie opierać ich na własnych przeżyciach, a ja ostatnio przeżyłem swój własny dramat, ale wszystko jest już dobrze- Hazza posłał szeroki uśmiech do publiczności.
-Takie przeżycia tylko nas budują- zaśmiał się prezenter i zwrócił swoją twarz w stronę kamery- To już wszystko na dziś. Jeśli chcecie posłuchać więcej 1D mam nadzieje, że kupiliście już swoje bilety na jutrzejszy koncert! – odwrócił się do chłopaków i podał każdemu z nich rękę.

Lou siedział wryty w kanapę zanim sięgnął po pilot od telewizora i go wyłączył. Nie do końca będąc pewnym czy robi dobrze wyszedł przed budynek apartamentowca i poszedł do pierwszej budki telefonicznej na rogu ulicy. Nerwowo wrzucił monety i wybrał numer…beeep….beeep….beeep

-Halo?-ochrypnięty głos odezwał się po drugiej stronie telefonu.
-Harry? To ja Louis musimy porozmawiać- nerwowo powiedział szatyn.
-Louis…ja nie wiem czy to jest dobry pomysł, żebyśmy się widzieli- usłyszał cichy głos.
-Hazza…czy ty napisałeś piosenkę o nas? – nieśmiało zapytał Lou
-Nie chcę o tym rozmawiać, nie chcę z tobą rozmawiać, nie chcę żeby wszystkie złe wspomnienia wracały- głos Harry’ego łamał się z każdym słowem.
-Ale…przepraszam nie wiedziałem, ja myślałem że jesteśmy przyjaciółmi – próbował tłumaczyć się niebieskooki.
Przyjaciółmi? – usłyszał ironiczną odpowiedź – Przyjaciele robią sobie pasujące tatuaże, przytulają się w każdej możliwej chwili, zasypiają w swoich ramionach podczas filmu? W jakim świecie żyjesz Louis? Myślisz, że chciałem coś do Ciebie poczuć? Myślisz, że było mi łatwo?! To źle myślisz cierpiałem każdego cholernego dnia patrząc na ciebie i na nię…ale teraz to nie ma znaczenia. Wybrałeś i trzymaj się swojej decyzji- wykrzyczał mu do słuchawki loczek.
-Przeprasza…ale proszę powiedz mi tylko jedno. Naprawdę mnie kochasz?- Louis był niepewny czy mógł o to spytać.
Usłyszał cichy śmiech na linii –Louis…Louis jesteś taki ślepy.
-Czy to znaczy, że tak?
-Tak idioto, kocham cię, a teraz się ode mnie odpieprz- usłyszał brak sygnału po drugiej stronie telefonu i odłożył słuchawkę na aparacie budki telefonicznej.

—x—-

Wieczorem tego samego dnia leżał zmęczony na tarasie i myślał o Harrym. Czy naprawdę dawał mu takie sygnały? Sam nie wiedział co myśleć. Podczas pobytu w Sydney czuł w sobie pustkę. Mieszkanie z El nie było tym samym co mieszkanie z Harrym. Oczywiście kochał ją…a przynajmniej wydawało mu się że ją kocha, ale czuł że nic nie jest tak jak powinno. Wcześniej dużo czasu spędzał z brunetką na kolacjach, przytulaniu całowaniu, ale potem wracał do mieszkania w którym czekał na niego Harry i często zdarzało się mu zasnąć z nim na kanapie i naprawdę czuł się bezpiecznie w jego ramionach, ale po prostu się przyjaźnili tak?

Z zamyślenia wyrwał go dźwięk przekręcanego zamka i zerwał się by przywitać swoją dziewczynę w przedpokoju. Ucałował jej policzek, gdy poczuł jak kuje go serce tak jakby mu dawało znak, że to nie jest ten policzek, który chciałby całować.

-Boo, nad czym się tak zastawiasz- zapytała El.
-Rozmawiałem dzisiaj z Harrym i…- ciało brunetki spięło się na odpowiedź Louisa.
- Z Harrym? Czemu z nim rozmawiałeś? –jej słowa zabrzmiały jak oskarżenie, nie jak pytanie.
-Czemu zawsze się tak czepiasz, gdy schodzimy na jego temat? –zapytał gorączkowo chłopak.
- Bo zachowujecie się jak para…jakbyś nie wiedział o czym mowię Lou- gniewnie odpowiedziała El.
-Co ty w ogóle wygadujesz?
-Oh przestań wszyscy na około widzieli jak się na siebie patrzycie, na mnie nigdy tak nie spojrzałeś Louis…rozumiesz?! NIGDY! – wykrzyczała mu prosto w twarz, a Lou uświadomił sobie, że miała racje. Przy niej nigdy nie czuł tego co przy Harry, lubił patrzeć w zielone tęczówki chłopaka, a prawdę mówiąc nawet nie wiedział jaki kolor oczu ma El.
-Eleanour…myślę….myślę że powinniśmy się rozstać – powiedział poważnym tonem szatyn popatrzył na dziewczynę.
-A więc jednak to wszystko co o was mówili to była prawda- uderzyła go siarczystym ciosem w policzek i Lou natychmiast odczuł jak pulsuje mu skóra – Pieprzone cioty –rzuciła mu El z progu mieszkania, zatrzaskując drzwi i to był ostatni raz w życiu Louisa gdy ją widział.

—x—

Fanki piszczały, gdy chłopaki z One Direction wyszli na scenę i zaczęli występ z kawałkiem “Kiss you”. Harry wydawał się być lekko nieobecny, a to wszystko przez rozmowę z Louisem poprzedniego dnia. Po półtorej godzinie koncertu przyszedł czas na ostatnią piosenkę.

-A teraz specjalnie dla was na zakończenie, nasz najnowszy singiel Half of heart!- krzyknął Niall, a po arenie rozszedł się głośmy krzyk aprobaty. Niall wziął do ręki gitarę i szarpał kolejne struny, gdy Liam zaczął śpiewać :

Liam:

So your friends been telling me
You’ve been sleeping with my sweater
And that you can’t stop missing me
Bet my friends been telling you
I’m not doing much better
‘Cause I’m missing half of me

Zayn:

And being here without you
It’s like I’m waking up to
Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I’m walking round with just one shoe
I’m a half a heart without you
I’m half the man, at best
With half an arrow in my chest
I miss everything we do
I’m a half a heart without you

W momencie, gdy Harry otworzył usta, żeby zaśpiewać zza ich pleców dobiegł ich znajomy lekko piskliwy głos, który opuścił ich 6 miesięcy temu.

Forget all we said the night
No it doesn’t even matter
Cause we both got split in two

Twarze wszystkich zwróciły się na Louisa, który wszedł na scenę z mikrofonem i zaśpiewał patrząc prosto na Harrego. Wszyscy stali chwilę w osłupieniu, a publika umilkła, gdy Zayn przypomniał sobie o swojej solówce i dośpiewał ostatni wers

We could really talk it through

Harry zszedł z podestu i kierując się w stronę Louisa zaśpiewał

And being here without you
It’s like I’m waking up to

Ich głosy spotkały się, gdy Louis zaczął śpiewać z Harrym refren

Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I’m walking round with just one shoe
I’m a half a heart without you
I’m half the man, at best
With half an arrow in my chest
‘Cause I miss everything we do
I’m a half a heart without you
Half a heart without you
I’m a half a heart without you

Louis nie czekał dłużej i podbiegł do Harry’ego obejmując go ciasno swoimi ramionami. Zaskoczony Loczek mocno przycisną go w tali przysunął najbliżej siebie jak mógł. Publiczność zaczęła bić brawo , a Niall z uśmiechem na ustach zaczął śpiewać swoje solo.

Though I try to get you out of my head
The truth is I got lost without you
And since then I’ve been waking up to

Liam, Zayn i Niall dokończyli piosenkę podczas gdy Lou i Harry nadal stali cisno przytuleni do siebie, a po ich policzkach płynęły słone łzy, ale były to łzy szczęścia. Po ostatnich dźwiękach Louis odsunął się na chwile i krzyknął do mikrofonu.

-Mam nadzieje, że tęskniliście, bo od dzisiaj będziecie widywać mnie częściej – jego głos rozniósł się po arenie a fani zaczęli wiwatować, gdy Lou poczuł jak ktoś ciągnie go za rękaw czarnej marynarki za scenę i nim się zorientował przylgnęły do niego malinowe usta loczka. Pocałunek był brutalny, nierówny, ale pełen spełnienia, tęsknoty i bólu. Ich oczy spotkały się na chwile, gdy oderwali się od siebie by zaczerpnąć powietrze.

-Pojedźmy do domu- nieśmiało wychrypiał Harry i nie musiał długo czekać na odpowiedz, gdy usta niższego chłopak musnęły jego i pobiegli korytarzem do tylnego wyjścia. Droga samochodem trwała 10 miunut jednak żaden z nich nie odezwał się podczas niej. Zatrzymali się pod mieszkaniem Hazzy, a kiedyś ich wspólnym mieszkaniem. Przekraczając próg windy nie wytrzymali i rzucili się na siebie z pożądaniem. Ręce Lou wędrowały pod koszulkę zielonookiego, a młodszy nie pozostawał mu dłużny i ledwo zorientowali się, że drzwi windy się otworzyły. Harry chwycił uda Boo i przeniósł go pod drzwi, które otworzył jedną ręką siłując się chwilę z kluczami i zamkiem ,ale nie chciał przerywać pieszczoty z szatynem. Chwilę później znaleźli się w sypialni i Harry nerwowo siłował się z klamrą paska Louisa, a szatyn ściągał mu koszulkę cicho pojękując, gdy Loczkowi udało się wsunąć rękę pod bokserki starszego i chwilę później go ich pozbawił. Louis przekręcił Harry’ego tak, że tym razem on był górą i obdarowywał go mokrymi pocałunkami od szyi do podbrzusza. Zauważył znaczne wybrzuszenie w spodniach Hazzy i zębami rozpiął rozporek jego spodni, a potem szybkim i zwinnym ruchem pozbawił go reszty garderoby i zabrał się za bolący problem Harry’ego. Wziął do ust główkę, na co młodszy odpowiedział mu gardłowym jękiem i powoli wsuwał go w siebie głębiej i głębiej przez co Harry wyginał się w łuk i unosił biodra w gore.

-Lou…kurwa…ja…czy ja mogę…dojść w tobie? –wydukał między jękami Harry na co Louis podniósł wzrok i przysunął się w stronę jego głowy całując namiętnie jego usta i wsuwając jezyk pomiędzy linię jego zębów. Harremu wystarczyła taka odpowiedź i jedną ręką sięgnął do szafki po lubrykant, który rozprowadził sobie na palcach i obrócił Lou na plecy . Zagryzając jego sutek delikatnie wsunął palec w wejście szatyna na co ten jękną z bólu jednak po chwili prosił o dołożenie kolejnego. Louis wił się z przyjemności, gdy Harry penetrował go już trzema palcami i zdołał na jednym tchu powiedzieć

-Weź mnie Harry

Loczek ostrożnie ustawił się przy wejściu starszego i pewnym ruchem wsunął się do środka. Z minuty na minute przyśpieszał swoje ruchy i oboje głośno jęczeli nie przejmując się, że ktoś mógłby ich usłyszeć. Harry wbijał się w Lou pod różnymi kątami, na co szatyn odpowiadał jedynie coraz szybszym oddechem i głośnym wykrzykiwaniem imienia zielonookiego. Kilka pchnięć później doszli niemal w tym samym momencie i opadli zmęczeni obok siebie. W oczach Loczka można było dostrzec zmęczenie, spełnienie, ale i niepewność co musiał zauważyć Louis, który przyciągnął delikatnie za mokre loki głowę Harrego kładąc ją na swoim torsie i całując go w czubek głowy, gdy szepnął mu do ucha

-Kocham Cię Harry.

Ciało Hazzy mimowolnie się spięło i uniósł się na rękach patrząc z niedowierzaniem na Lou, bojąc się, że się przesłyszał.

-Ja Louis William Tomlinson kocham Ciebie Harry Edwardzie Styles – oparł się na łokciach i przyciągając Harry’ego za kark złożył mu słodki pocałunek na spuchniętych ustach.
-Też Cię kocham – nieśmiało odpowiedział Loczek zanim opadł na klatkę starszego i oboje pogrążyli się w śnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz