Wszedłem do pomieszczenia rozglądając się wkoło. Zwykłe studio, w których byłem przynajmniej tysiące razy, odkąd One Direction stało się sławne. Więc co czyniło je wyjątkowym? To, co miało się zdarzyć w ciągu najbliższej pół godziny. Nigdy nie sądziłem, że ten wywiad wpłynie w jakikolwiek sposób na moje życie. A jednak. Obrócił o 180stopni nie tylko moje życie, ale również życie całego zespołu.
Usiadłem na sofie naprzeciwko Kingi Rusin. Uśmiechnąłem się do niej, a ona odpowiedziała mi tym samym.
- Gotowy? – Zapytała.
Zaśmiałem się pod nosem.
- Jak nie ja to, kto?
Kamerzysta pokazał nam, że została nam minuta. Rozłożyłem się na siedzeniu, spoglądając na zegarek. Tylko 15 minut dzieli nas od…
- Harry – zaczęła.
- Tak?
- Harry.
- Kinga.
Szatynka zaśmiała się pod nosem.
- Wokalista One Direction, jeden z najbardziej pożądanych nastolatków na świecie. Jak to jest być idolem, wzorem do naśladowania?
- Przesadziłaś – uśmiechnąłem się, poprawiając loki spadające mi na czoło. – Nie powiedziałbym, że jestem pożądany przez wszystkie nastolatki. To lekka przesada nie sądzisz?
- Tak, ale każda osoba kocha te twoje dołeczki w policzkach.
- Nawet ty?
- Nawet ja.
- Więc bycie wzorem nie należy do najłatwiejszych zadań. Wszyscy od ciebie wymagają tego jak masz się zachować, a ty czasami masz po prostu dość. Na szczęście mam czwórkę osób, które znajdują się w takiej samej sytuacji jak ja, więc wspieramy się wzajemnie.
- Jest was piątka. Więc jak to jest żyć w piątkę? Nie nudzi wam się wasze towarzystwo? Wiesz widzenie ciągle tych samych twarzy, niemal 24/7?
- Mogłoby się tak wydawać. Są dla mnie jak starsi bracia. I każdy dzień niesie za sobą cos innego. Nie ma dni nudnych, bo zawsze się coś dzieje. Na przykład Zayn z Louisem wpadli ostatnio na pomysł grania w Fruit Ninja. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie prawdziwe noże i prawdziwe owoce użyte do zabawy. Dzieci nie próbujcie tego w domu. Jednak są dni, w których się kłócimy, zdarzają się one często, jednak wieczorem i tak rozładowujemy atmosferę śmiechem.
- Kłócicie się, na przykład, o co?
- No nie wiem… Pilota od telewizora, czy o to, kto zjadł ostatnią kanapkę.
- Więc… The BRIT Awards, Bambi, 3 VMAs…
- To niesamowite! Udało nam się – odpowiadam z entuzjazmem. – Nie mielibyśmy tego wszystkiego bez naszych wspaniałych fanów. Do tej pory nie mogę w to uwierzyć, że mamy 3 statuetki VMAs.
- Kolejny wasz album za nami. Po Up All Night nadszedł czas na Take Me Home. Miesiąc temu ogłosiliście wielką trasę Where We Are. Czy jest coś, co może zaskoczyć nas w tym roku?
- O jest wiele takich rzeczy, If you know what I mean – zaśmiałem się, ukazując swoje zęby. – Tradycyjnie jesienią planujemy wydać nasz kolejny album. Trzeci z kolei.
- Czy zdradzisz nam tytuł?
- Nie ma mowy, to tajemnica. Jeśli ci powiem, będę musiał cię zabić.
- Wracając do trasy…
- To niewiarygodne! Trasa koncertowa po stadionach na świecie. Będziemy w takich miejscach jak stadion Wembley czy Eithad. To wyjątkowe. Nigdy nie sądziłem, że znajdę się w takich miejscach. To niewyobrażalne, że zaszliśmy tak daleko zaledwie w trzy lata!
- Czy nie czujesz się zmęczony? Ciągłe podróże, koncerty…
- Oczywiście każdy z nas czasami czuje się zmęczony. Koncertowanie naprawdę męczy, ale szczęście na twarzach naszych fanów daje nam niesamowitego kopa, który pozwala nam wręcz przenosić góry.
- Widziałam niektóre filmiki z waszych występów. Sądzę, że może być to całkiem niezłe show.
- Całkiem niezłe? To niesamowite. A co do tego, co dzieje się na arenie. Jesteśmy tylko piątką idiotów, która uwielbia być razem i się wygłupiać… To wszystko to tego efekty.
- Przez okrągły miesiąc dostawaliśmy e-maile do redakcji od fanów. Nasze skrzynki są praktycznie od nich zapchane – powiedziała, a ja zaśmiałem się na tą myśl. – Wybraliśmy tylko te najlepsze. Obiecuje.
- Wierzę ci na słowo.
- Czy masz przyjaciół, których poznałeś zupełnie przypadkowo?
- Pewnie. Każdy wie, że mamy konta na twitterze prawda? Niektórzy z nas mają dodatkowe konto, żeby sprawdzić, co myślą o nas ludzie. Też mam takie konto. Poznałem wspaniałą dziewczynę. Gabi. Jest naprawdę świetna! Można z nią o wszystkim pogadać. Uwielbiam ten jej czarny charakter oraz wręcz chęć rozlewu krwi w opowiadaniach. Jest wspaniałą przyjaciółką i gadamy przynajmniej raz w tygodniu.
- Czy któryś z chłopaków ma też internetową przyjaciółkę?
- Z tego, co wiem to Louis. Nazywa się Ola, ale nie mówi o niej zbyt często.
- Najgłupsza rzecz, jaką napisałeś na twitterze?
- Mogę sprawić, że twoja dziewczyna będzie krzyczeć głośniej, kiedy będą ją follow’ał.
- Jak możesz być singlem, wyglądając tak? – Zapytała.
- Cóż, myślę… Dzięki.
- Czy masz jakiś poranny rytuał?
- Hm, tak. To trochę zawstydzające, ale gadam to swojego odbicia w lustrze.
- Co na przykład?
- Nie powiem ci tego – odpowiedziałem zawstydzony.
- Niech zgadnę… „Harry jesteś zbyt seksowny! Ach te twoje loczki!”
- Cholera! Jesteś dobra!
- Twoja ulubiona piosenka z nowego albumu?
- Myślę, że Little Things. Oraz Heart Attack. Zawsze o niej zapominam, ale kiedy już jej słucham, myślę, że jest świetna.
- Byłeś kiedyś zakochany?
- Byłem, pewnie. Nie było to nic poważnego, jeśli o to pytasz.
- Chciałbyś coś zmienić w przeszłości, jeśli byś mógł?
- Chyba to, że moje włosy nie są już tak kręcone jak kiedyś. Żartuje oczywiście. Nic bym nie zmienił. Jeśli nie byłbym tu gdzie teraz jestem, nie byłym tak szczęśliwy.
- Masz jakieś złe przyzwyczajenia?
- Prawdopodobnie mam kilka. Wiesz jak to jest – zaśmiałem się, uśmiechając się znacząco. - Na przykład to jak irytuje innych, poprawiając ich, gdy coś mówią źle. To naprawdę denerwujące.
- Jeśli mógłbyś jeść coś do końca życia, co to by było?
- Taco.
- Dlaczego?
- Taco jest świetne.
- Nigdy nie jadłam Taco.
- Nie wiesz, co tracisz – zaśmiałem się do szatynki.
- Jeśli miałbyś maszynę służącą do podróżowania w czasie, co byś z nią zrobił?
- Prawdopodobnie cofnąłbym się do czasów, gdy można było chodzić nago po ulicach. Wiesz, hipisi i te sprawy.
- Przepis na idealną randkę?
- Kolacja i film. Najlepiej Bambi. Wtedy dziewczyny najchętniej się przytulają.
- Chodzą słuchy o manii Liama na temat łyżek. Prawda czy fałsz?
- Prawda. Może je podnieść, ale wciąż boi się wkładać je do ust.
- A ty masz jakąś fobię?
- Pająki. Boje się dużych pająków.
- Czyli jakbyś spotkał Spidermana, uciekłbyś z krzykiem?
- Myślę, że to by było coś w rodzaju… o hm cześć i rzucam wszystko, co mam w rękach i uciekam.
- Co słychać u chłopaków?
- Liam… Liam prawdopodobnie robi coś głupiego z Andym. No wiesz pewnie znowu skacze do wody nie mogąc się z niej wydostać… Dziewczyny piszczą widząc go bez koszulki.
- Bo?
- Chodzi o sześciopak. Jeśli nie widziałaś naprawdę wiele tracisz! Zayn to człowiek ninja. Jeśli mamy wolny dzień, nawet, jeśli chciałabyś się dowiedzieć, co robi i gdzie jest, nie ma szans. Niall… Rano widziałem jak łaził po domu mrucząc coś pod nosem coś, czego nauczył go Louis.
- Czego dokładniej?
- Bigos… Schabowy… Jesteś zajebisty Niall… Zgasiłbym cię, ale się nie palisz plebsie… Mój brzuszek jest głodny? Już tatuś robi coś do jedzenia… LOUIS! Shut up and make me a sandwich!
- A Louis?
- Louis siedział ucieszony przy stole w mieszkaniu Nialla głaszcząc dziesięciokilowy worek marchwi.
- Na Boga! Po co mu jej tyle?
- Nie wchodź z nim na te tematy… Dostałabyś wykład na temat jak marchew odmieni twoje życie. Zapewne rzuciłby tekst, że dzięki niemu świat jest zdrowszy. Dorzuciłby pewnie 1000 sposobów na wykorzystanie marchewek, typu: Spaghetti z sosem marchewkowym i mascarpone, czy zupa krem z marchwi.
- Kto jest największym bałaganiarzem w zespole?
- Louis. Co za wstyd, ponieważ z nim mieszkam.
- Czyli mieszkasz ze swoim najlepszym przyjacielem?
- Yeah.
- Ostatnio popularnym tematem jest Larry Stylinson. Wszyscy znamy tweet Louisa mówiący o tym, że Larry Stynlinson jest największą bzdurą na świecie. Jednak, co myśli na ten temat Harry Styles?
- Ja… uhm… myślę… - jąkałem się, wyciągając palce z nerwów. Spojrzałem na zegarek. Tylko trzy minuty.
- Serio Harry? Myślisz?
- hahahhaha Kinga. Myślę, że Larry był fajnym tematem na początku, potem stało się to męczące, a Lou…
- Co łączy cię z Louisem Tomlinsonem, twoim kolegą z zespołu?
Przełknąłem ślinę. Minuta.
- Ja.. uhm, Louis jest moim… yhm… Najlepszym przyjacielem i myślę…
- Przyjacielem? – Zapytała, jakby szukając upewnienia.
- Najlepszym.
- Mamy tu zdjęcia tatuaży, które jakby nie patrzeć pasują do siebie. Klatka i wolne ptaki. Cytat. Statek i busola. Nawet Hi i OOPS!.
- Ja…uhm…- poczułem, że zaczęło się robić gorąco. Jakby w pokoju podkręcono temperaturę, o co najmniej 10 stopni.
- A te pocałunki? Prawdopodobne buziaki…
- Kinga – szepnąłem z błaganiem.
- Te wszystkie gesty… Trzymanie za kolana… A Festiwal w Leeds? Chodzą plotki, że chodziliście za rękę jak para. I spanie w jednym namiocie, nie brzmi już tak pięknie, co Harry?
- Ja…- nie wiedziałem, co mam odpowiedzieć. Miałem skłamać po raz kolejny? Po raz kolejny widzieć te zasmucone błękitne tęczówki, kiedy kolejna próba ujawnienia się pójdzie na marne. Wziąłem wodę ze stolika i pociągnąłem łyka. Zegarek pokazywał 17:30. Minęło już 5 minut odkąd skończył się kontrakt z Modest. – Masz mnie okej? Larry istnieje.
- Czyli przyznajesz, że łączy cię coś z Louisem?
- Louis to mój pieprzony…
- Kto? – Zapytała słodkim głosem.
- Chłopak… Louis to mój chłopak – powiedziałem, niemal sycząc. To nie miało się tak skończyć… To nie miało być tak.
- Kiedy spotkaliście się po raz pierwszy?
- Prawdopodobnie byliśmy na tym samym koncercie. Ale w X-factor spotkaliśmy się w łazience. Wpadliśmy na siebie. Powiedziałem wtedy Hi, na co on swoje OOPS!.
- Jak długo jesteście razem?
- Dwa lata.
- Tyle czasu udało wam się ukryć wasz związek?
- Nie powiem, że było łatwo, bo nie było. Sama widziałaś. Dotyk, to wszystko… To powoli zabijało mnie od środka. To, że świat nie może wiedzieć, że on jest tylko mój…
- Jest jeszcze kwestia Eleanor.
- Dziewczyna wynajęta przez Modest. Dziwie się, że Modest ją trzymał. Fani i tak nie kupowali tej miłości.
- Boisz się tego, co się teraz stanie? Mam na myśli, WOW Larry jest prawdziwy.
- Z jednej strony tak, z drugiej nie. Wszyscy wiedzieliśmy, że ten dzień prędzej czy później nadejdzie. Co nas nie zabije to nas wzmocni, prawda? Myślę, że to sprawi, że miłość moja i Lou będzie silniejsza. A fani? Fani… Mam nadzieję, że zostaną mimo wszystko. Mam dość ukrywania się.
- Cóż… Chyba nie zostaje mi nic innego jak ci pogratulować i życzyć udanego związku.
- Nie dziękuję, nie chce zapeszyć.
- Wywiad z tobą to była czysta przyjemność Harry.
- To samo mogę powiedzieć o tobie – uśmiechnąłem się.
Kamery zostały wyłączone, a ja mogłem odetchnąć z ulgą. Wypuściłem z płuc zalegające tam powietrze. Czułem się po raz pierwszy wolny. Przyjemna ekscytacja pojawiła się w moim brzuchu, a dreszcz przebiegł mi po kręgosłupie. Nie mogę uwierzyć w to, co właśnie zrobiłem. Czy Louis oglądał wywiad? Czy już wiedział?
Wsiadłem do samochodu, który miał zawieźć mnie do domu. Wcześniej wyłączyłem telefon, nie chcąc z nikim rozmawiać. Chciałem zobaczyć tylko szczęście w tych błękitnych tęczówkach. Byłem wręcz pijany, napity wolnością.
Wysiadłem pod domem pozdrawiając kierowcę. Zamknąłem bramę i wszedłem po schodach. Cały trząsłem się z ekscytacji. Drżącymi dłońmi włożyłem klucz do zamka i przekręciłem go. Przywitała mnie kompletna cisza. Zamknąłem za sobą drzwi.
- Louis? – Krzyknąłem, jednak odpowiedziało mi ciche brzęczenie muchy w rogu pokoju.
Rzuciłem klucze na stolik i zdjąłem buty. Sprawdziłem salon, ale tam go nie było. Wspiąłem się po schodach. Wszedłem na palcach do sypialni, jednak Louisa w niej nie było. Przeszukałem niemal cały dom, jednak po nim nie było śladu. Nie przypominam sobie, żeby mówił, że gdzieś wychodzi. Nie to nie możliwe… Znowu byłem w sypialni. Otworzyłem szafę, jednak w niej nie było jego ubrań. Czułem, jak cały świat zawalił mi się w jednej chwili. Jak to możliwe? Co zrobiłem nie tak?
Oparłem się o ścianę, chowając twarz w dłoniach. Wypuściłem drżące powietrze. Louis się wyprowadził, nie chciał mnie.
Poczułem, jak czyjeś ciało przyciska mnie do ściany. Czyjeś miękkie usta znalazły się na moich, całując mnie z pasją, a jego dłonie zmierzały w kierunku mojego krocza, powoli odpinając guzik spodni. Zszokowany otworzyłem oczy, by napotkać jego błękitne tęczówki. Oderwałem się od niego.
- Louis…
- Zamknij się Harry – odparł, wpijając się w moje usta, jakby ten dzień miałby być naszym ostatnim.
———— ——————
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz