- Wyjdźmy, zróbmy coś.
- Nie, podoba mi się tu, w łóżku. Chcę spać.
- Zayn, podnieś swój leniwy tyłek.
Ale Zayn się nie ruszył. Zależało mu teraz tylko na jego łóżku i nie było nic, co Harry mógł zrobić, by przekonać chłopaka do opuszczenia go. Od dawna nie mieli dnia wolnego, a on zamierzał go wykorzystać jak najlepiej tylko mógł. Harry upuścił plecak, który trzymał, wskoczył na łóżko i wspinając się na Zayna, pocałował go w ramię.
- Proszę?
Po ciężkim westchnięciu nastąpił cichy pomruk, podczas gdy Zayn leżał nieruchomo przez chwilę, aż w końcu podniósł się do pozycji siedzącej.
- Myślisz, że możesz dostać wszystko, czego chcesz z tą buźką? To pomyśl jeszcze raz. - Ale nawet kiedy to mówił, zaczął rozglądać się za świeżą koszulą. - Poza tym, co masz zaplanowane?
Harry usadowił się na łóżku i obserwował przebierającego się chłopaka.
- Tylko kilka normalnych rzeczy.
- Normalnych rzeczy?
- Normalnych rzeczy.
Zayn uniósł brew i obdarzył go nieufnym spojrzeniem.
- Twoja wersja normalności jest kwestią sporną, Styles.
- Więc to tylko kolejny powód, żeby być podekscytowanym. - Harry wstał, zarzucił na ramię plecak i ujął dłoń Zayna, kierując go w stronę drzwi. - Tylko ja i ty, okej?
Zayn zawahał się przed wyjściem, ale Harry zaciągnął go za próg, a potem dalej korytarzem w stronę wind.
- Nie możemy nigdzie wychodzić sami. Złapią nas.
- Jesteś dziś bardzo pesymistyczny. Pozbądź się negatywnych wibracji. - Harry rozpiął swój plecak i wyjął z niego dwa kaszkiety oraz dwie pary okularów Groucho. - Załóż to.
Spojrzawszy na „przebrania”, Zayn wywrócił oczami i zatrzymał się.
- To jest idiotyczne i obaj dobrze wiemy, że nic nie da.
Ale Harry nie zwracał na niego uwagi, będąc zajęty wciskaniem swoich loków pod czapkę, aby żaden nie wystawał, a następnie nałożył okulary. Odwrócił się, by spojrzeć na Zayna i cierpliwie czekał.
- Harry. To głupie.
- Załóż je.
- Nie.
- Załóż je.
- Nie!
Przepychanka między dwoma chłopakami trwała chwilę, ale w rezultacie Harry wciągał przebranego i bardzo niezadowolonego Zayna do windy.
- Nigdy wcześniej nie czułem do ciebie większej niechęci niż teraz - warknął.
Harry tylko się do niego uśmiechnął.
- Przeżyjesz. Poza tym, pasuje ci to. Powinieneś rozważyć czy aby nie ubierać się tak codziennie.
Zayn odpowiedział chrząknięciem.
Drzwi windy otworzyły się i powitały ich zaciekawione spojrzenia nieznajomych. Ludzie nie widzieli światowych sław. Widzieli za to dwóch chłopaków w totalnie szalonych przebraniach. Może to było wyzwanie lub po prostu byli tak walnięci. Niektórzy się śmiali, inni ich ignorowali, ale jak na razie plan Harry’ego działał.
- Jeśli to przeżyję – wymamrotał Zayn - nigdy w życiu nie dam ci się na nic namówić.
- Teraz tak mówisz. - Harry zrobił ruch w celu złapania dłoni Zayna, ale drugi chłopak się odsunął. Chociaż to zabolało, Harry starał przekonać sam siebie, że rozumiał. Czasem zapominał, co było w społeczeństwie akceptowane, a co nie. Wymusił radosny ton głosu. - Idziemy do kina.
- Film? To takie… normalne. Przeczuwam, że chodzi tu o coś więcej.
- Nie, kiedy powiedziałem, że będziemy robić normalne rzeczy, naprawdę to miałem na myśli. - Harry skręcił za rogiem i przed nimi ukazał się budynek kina. - Ja stawiam, dobra?
Zayn nadal pozostawał sceptyczny i bez przerwy czekał, aż coś się wydarzy. Naprawdę, cokolwiek. Może znikąd wyskoczy coś dziwnego, bo Harry był zdolny do nienormalnych rzeczy. W miarę upływu czasu stawał się bardziej zdenerwowany, ale film leciał dalej i ostatecznie dobiegł do końca. Nic się nie wydarzyło. Harry rzeczywiście przyprowadził go tutaj, żeby obejrzeć film.
- Chodźmy coś zjeść – powiedział Harry, kiedy opuścili budynek kina.
Okej, wtedy na pewno stanie się coś dziwnego. Zayn zerknął na Harry’ego przez okulary i poprawił czapkę.
- Co ty planujesz, Styles?
Harry westchnął.
- Możesz już z tym skończyć? Zauważyłem, że w ogóle nie zwracałeś uwagi na film. Ciągle się wierciłeś i rozglądałeś, jakbym przygotował balon z wodą, który miałby spaść na twoją głowę, czy coś podobnego. Mówiłem poważnie, serio. Normalne rzeczy.
Zayn wciąż miał się na baczność. Weszli do zwykłej restauracji i znów wszystkie spojrzenia spoczęły na nich. Zayn trącił Harry’ego łokciem.
- Te przebrania są gówniane, Harry, i dobrze o tym wiesz – wyszeptał. - To nawet nie są przebrania. Dupna anonimowość.
Harry tylko się zaśmiał, po czym zdjął czapkę i okulary.
- Wiem to. Chciałem tylko, żebyś się przespacerował po ulicach tak wyglądając.
Zdjąwszy okulary, Zayn uszczypnął Harry’ego w bok, co poskutkowało okrzykiem i kolejną salwą śmiechu ze strony młodszego chłopaka.
- Nigdy ci tego nie wybaczę.
- Wybaczysz.
- Nie.
- Zamknij się. I tak nikt nie wie, kim jesteśmy. - Harry wskazał na ludzi siedzących w boksach; wszyscy wyglądali na ponad sześćdziesiąt lat. - Uspokój się i po prostu zjedz ze mną obiad.
Zayn nie miał wyboru. Porzucił już pomysł, że Harry planuje coś głupiego i zaakceptował fakt, że było to zwykłe wyjście na miasto. Dzieląc talerz frytek, rozmawiali o wszystkim i o niczym. Harry był wyjątkowo rozgadany; zadawał mnóstwo pytań, dociekając wszystkiego, co miało związek z życiem Zayna. Wcześniej bywał ciekawski, ale nigdy aż tak. Zayn był zmuszony odpowiadać wyczerpująco, czego zażądał od niego wcześniej Harry. Zaskakujące było to, że nie miał nic przeciwko.
- Niezbyt dogadywałem się ze znajomymi ze szkoły. - Zayn wziął do ręki frytkę, a obróciwszy ją w dłoniach, wrzucił ją do buzi. - Mieszane pochodzenie i te sprawy. Nie chcesz wiedzieć, jakie syfy od nich słyszałem i jakimi wyzwiskami we mnie rzucali.
Harry zmarszczył brwi; jego wzrok był groźny.
- Nie, ale żądam ich nazwisk i adresów.
Zayn uśmiechnął się lekko.
- I tak już im pokazałem, prawda?
Harry również się uśmiechnął.
- Tak, masz rację.
Rozmowa toczyła się dalej, a obaj stracili poczucie czasu, dopóki nie dostali SMSa od Liama.
pukałem do waszych drzwi, ale bez skutku. wracajcie zanim wpakujecie się w kłopoty.
Harry znów nalegał na zapłacenie rachunku, chociaż Zayn uważał za sprawiedliwe, by to była jego kolej. Jednak młodszy chłopak nie ustępował, odrzucił również pomysł podzielenia rachunku pomiędzy ich dwóch. Szybko wrócili do hotelu, już bez przebrań, zwracając na siebie uwagę paparazzich i kilku fanów, którym udało się na nich trafić. Na szczęście hotel był blisko i zdołali dotrzeć tam nietknięci.
- Dziś było zaskakująco… normalnie – powiedział Zayn, doszedłszy do drzwi swojego pokoju hotelowego. - O co w tym wszystkim chodziło?
Harry wzruszył ramionami, wyglądając na zakłopotanego. Spuścił wzrok, lecz zaraz podniósł głowę, decydując się, by tym razem być odważnym.
- Chciałem cię zabrać na randkę.
Zayn najpierw nic nie odpowiedział. Na jego twarzy widniało zaskoczenie i coś jeszcze, czego Harry nie mógł odczytać. Odezwał się po kilku sekundach.
- Na randkę?
Harry zmarszczył nos.
- Tak. - Znów zapadła cisza, której już nie mógł znieść. - Przepraszam, jeśli przez to czujesz się dziwnie, ale…
Przerwały mu usta Zayna na jego własnych. Pocałunek był szybki i nie zdążył na niego odpowiedzieć. Była to zaskakująca, ale przyjemna niespodzianka. Zayn otworzył drzwi i wszedł do środka.
- Dobranoc, Harry. - Zamknął drzwi, nie mówiąc nic więcej, pozostawiając Harry’ego w stanie oszołomienia i zdezorientowania. Gdyby tylko umiał czytać w myślach, rozgryzłby umysł Zayna i rozszyfrował wszystkie sprzeczne sygnały. Jego reakcja mogła być gorsza, więc Harry chętnie zaakceptował taką.
Nie miał zamiaru się poddawać.
________
Tłumaczenie należy do mnie. Kopiowanie zabronione.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz