~ Harry ~
Tydzień później
Louis – Baw się dobrze na swojej imprezie. Mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy. Xx
Harry – Dzięki, będę. Obiecuję ;)
Zarumieniłem się na wiadomość jaką dostałem od Louisa. Zastanawiałem się czy naprawdę miał to na myśli … czy może tylko ze mną pogrywał. Ugh, jest taki skomplikowany. Szybko wyrzuciłem to z myśli i wyjechałem z podjazdu na imprezę. Mimo wszystko, Louis wciąż siedział w mojej głowie.
~*~
Wróciłem do domu dość późno. Ale, co za impreza! Jednak, żaden z facet nie miał tak zręcznego języka i pysznych ust jak Louis. Cholera, ja nie… Dobra, tak właśnie myślałem. Siedziałem w samochodzie, wracając myślami do tego co miało miejsce pomiędzy mną a Lou w zeszłym tygodniu. Oczywiście, że tego oczekiwałem wiedziałem za co płacę, ale nie miałem pojęcia, że będzie mi tak… tak dobrze. Nie czułem tylko pożądania, ale również coś ciepłego wypełniało mnie od środka – zakochanie, tak myślę. Uh, Harry, co ty na miłość boską wygadujesz! Louis wykorzystuję cię tylko do zaspokojenia swoich seksualnych potrzeb, tak jak ty jego do zemsty.
Potrząsnąłem głową i postanowiłem wejść do domu z wielką ochota na kubek herbaty. Wysiadłem z samochodu i obszedłem dookoła samochód, żeby sięgnąć swoje okulary. Gdy je wyjmowałem, na ziemię spadł jakiś papierek. Schyliłem się i podniosłem rysunek(?). Spojrzałem bardziej uważnie i dostrzegłem serduszko z napisanymi w środku literkami H+L.
Cholera! Pamiętam jak widziałem Louisa trzymającego w ręku długopis i piszącego coś… ale co to, kurwa, miało znaczyć?! – Założę się, że zrobił to specjalnie. Ale równie dobrze może znaczyć, że się we mnie zakochuje. Nieźle, Tomlinson. – mruknąłem pod nosem i wsunąłem kawałek kartki do kieszeni spodni.
~*~
- Nope, nie, nie, nie, to też nie. O, ma niezły tyłek, ale też nie – mówiłem, skacząc po kanałach w poszukiwaniu tego właściwego. Podskoczyłem i spadłem z kanapy, kiedy usłyszałem donośny śmiech, dochodzący z piętra. Szybko się pozbierałem i wbiegłem po schodach na górę. Zobaczyłem leżącego na łóżku Liama, z twarzą czerwoną ze śmiechu. – Co do cholery?! Stary, przez ciebie dostałem zawału! I dlaczego ciągle się śmiejesz? – krzyknąłem, na co on tylko przewrócił oczami.
- Czekaj – mruknął do telefonu. – Co chcesz? Rozmawiam z kimś ważnym. – syknął. Uniosłem brwi.
- Ważnym! Liam! Szczegóły, kolego, szczegóły poproszę! Kto to? – szepnąłem podekscytowany i wskoczyłem mu na łóżko, podpierając się na łokciu. Zarumienił się.
- Umm… nie bądź zły – wymamrotał.
- Och, no mów! – Zachęciłem go.
- Niall. – szepnął. Patrzyłem jak jego twarz płonie żywym rumieńcem.
- Niall? Niall! – krzyknąłem, a on zasłonił mi usta ręką.
- Shh! Jest na linii! … Niall, oddzwonię! Pa! – powiedział szybko do telefonu i się rozłączył.
- Dlaczego akurat Niall? Czy to nie właśnie on złamał ci serce, zaraz po Louisie? – krzyknąłem, a on potulnie opuścił głowę.
- No… W sumie tak. – Odpowiedział markotnym tonem.
- Liam! Louis. Pieprzył. Nialla. Kiedy. Byliście. Razem. Z technicznego punktu widzenia, on również cię zdradził. Poza tym, on nie spotyka się z Zaynem? – zapytałem go, na co podniósł głowę, przewracając oczami.
- Zayn tak myśli, ale Niall mówi, że tak nie jest.
Warknąłem na niego.
- Liam! On pieprzył Louisa, kiedy to ty się z nim umawiałeś, a wcześniej Zayna. Myślisz, że nie zrobi tego ponownie? – powiedziałem, podnosząc się.
Usłyszałem jak wzdycha i zrównuje się ze mną. – Obiecał mi, że to się nie powtórzy. Poza tym, jesteśmy umówieni jutro do kina w centrum. – Powiedział cicho. Mój umysł starał się zapomnieć o Louisie a skupić na Liamie, kontynuującym opowieść o swojej zaplanowanej randce z Niallem. Może i my moglibyśmy z Louisem obejrzeć film i nie piep – Nie. Nie obejrzałby ze mną filmu, nie uprawiając podczas niego seksu.
Potrząsnąłem swoimi lokami i spojrzałem na Liama – Li, nie sądzę by to był dobry pomysł. Zmarszczył czoło. – Dlaczego nie?
- A co jeśli Zayn będzie zazdrosny i będzie chciał cię skrzywdzić? -
Wyśmiał mnie.
- Nie widziałeś mnie jak się biję, huh, Styles? Brałem lekcje boksu, pamiętasz? – Uśmiechnął się. Racja, brał je jako dziecko.
- Proszę cię, tylko się nie angażuj. Nie chcę, żeby znowu ktoś cię zranił. – szepnąłem i przytuliłem go. Objął mnie swoimi ramionami. – Nie tym razem.
~*~
~ Niall ~
- Że co ty robisz? – krzyknął Zayn. Nie chciałem mu nic mówić, ale „kochany” Louis krzyknął Kim jest Liam?! I jaka randka z filmem?, co oczywiście usłyszał Zayn i wpadł do mojego pokoju, kipiąc ze złości. – Idziemy tylko na film. Możesz się uspokoić i przestać na mnie krzyczeć? Dlaczego w ogóle jesteś na mnie zły? – uniosłem się.
- Myślałem, że idziemy gdzieś jutro razem. – Powiedział przez zęby.
Westchnąłem.
- Zayn, proszę, przestań krzyczeć. – szepnąłem i opadłem na łóżko. Usłyszałem jak brunet siada obok. – Po prostu nie lubię, kiedy mój Nialler spotyka się z innymi facetami. – Wymamrotał i objął mnie ramionami. – Zayn, nie jesteśmy razem, więc nie widzę powodów żebyś był o mnie zazdrosny. – Odpowiedziałem mu i poczułem jak w jednej chwili jego ciało sztywnieje. – Tak, racja. Po prostu się martwię. – Jego ręce opadły i poczułem jak materac podnosi się.
- Idę oglądać z Louisem telewizję, możesz oddzwonić do Liama. Cześć. – I już go nie było. Usłyszałem jak warknął pod nosem, kiedy zostawił mnie w pokoju. – Ugh! – jęknąłem opadając na łóżko. Świetnie, Zayn był na mnie wkurzony. Nie znoszę tego, gdy się na mnie obraża. Ale dlaczego? Nawet mnie specjalnie nie lubił; przecież odrzucił mnie dwa razy. Nasze relacje ograniczają się do przytulania i pieprzenia.
Przebiegłem dłonią po moich blond włosach i ciężko westchnąłem. A co jeśli naprawdę mnie lubi? – Zacząłem myśleć. Co jeśli wybrałbym jego zamiast Liama. Ale z kolei Liam jest naprawdę kochany, dają mi druga szansę, po tym co mu zrobiłem, a Zayn nigdy nie przyznał otwarcie, że jest mną zainteresowany, więc nie mogę być niczego pewny.
Myślę, że po prostu zobaczę jak pójdzie mi randka z Liamem i jeśli będzie ciekawie, umówię się z nim na kolejną. Chyba, że Zayn powie cokolwiek…Chyba powinienem zadzwonić do Liama i ustalić kto po kogo przyjdzie, kiedy i o której pójdziemy. Boże, Zayn jest taki niezdecydowany.
~*~
~ Zayn ~
Kurwa. Dlaczego ze wszystkich osób musiał wybrać akurat Liama? Mam ochotę coś rozwalić. Dosłownie cały się trzęsę ze złości. Wbiegłem do swojego pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi najmocniej jak potrafiłem, aż echo rozniosło się po całym domu.
Zrobiłem kilka kroków po pokoju i podszedłem do lustra. Chwilę później moja pięść wbiła się w twarde szkło. Było wszędzie; wbijało się w moje nadgarstki, a dół ciekły małe strużki krwi.
Czy on naprawdę nie wie co do niego czuję? Codziennie daję mu wskazówki! Ale nie, jest głupim blondynkiem i czasami zachowuje się jak Louis, sprawiając wrażenie, że chce pieprzyć wszystkich dookoła. Mam tylko nadzieję, że jego randeczka ze słodkim Liamem, będzie jedną z najgorszych, na których kiedykolwiek był!
Usłyszałem jak drzwi za mną się otwierają i zobaczyłem stojącego w progu Louisa. – Co ty robisz – CHOLERA JASNA! TWOJE LUSTRO! – krzyknął, przebiegając po szkle, które trzaskało pod jego butami. – Tak, wiem – mruknąłem, starając się pozbyć odłamków z mojej dłoni.
- Co się stało?! - zapytał Louis, kiedy zacząłem wyrzucać resztki lustra. – Niall, ot co. – Usłyszałem chichot.
- Od zawsze wiedziałem, że masz słabość do blondynka.
- Od zawsze wiedziałem, że masz słabość do loczka. – Odpłaciłem mu się, na co zastygł w miejscu.
- Nie rozmawiamy o mnie, tylko o tobie.
Roześmiałem się.
- To był żart, ogarnij swojego kutasa. Powiedziałeś blondynek, no to ja loczek. Jeeez.
- Dla twojej wiadomości, póki co leży spokojnie. Niestety nie podniecasz go tak jak inni; może to przez twoją fryzurę. – uśmiechnął się, na co przewróciłem oczami.
- Dobra, ale teraz serio, Louis. Możemy pogadać? – zapytałem. W odpowiedzi chłopak pokiwał głową i wskoczył na łóżko, poklepując miejsce obok.
- Wiem, że lubisz Nialla, ale dlaczego od razu tak wybuchasz? – zapytał.
- Ja nie- No dobra, lubię Nialla i … Idzie na randkę ze swoim byłym! – krzyknąłem, na co twarz Louisa diametralnie się zmieniła. – Liam? Liam Payne? Ten, którego miałem przed nim, a Niall zaczął się z nim umawiać? – roześmiał się.
Skinąłem głową i wbiłem swój wzrok w podłogę. – Co jeśli Niall przekona się do niego na nowo? – powiedziałem żałośnie, na co Louis mnie objął ramieniem. – Zaynie, nie martw się. Może postaraj się zrobić coś by stał się o ciebie zazdrosny? Na przykład, przeleć kogoś, tak żeby wiedział dokładnie. Z pewnością będzie zazdrosny, ponieważ ostatnie dwa miesiące spędził na robieniu tego z tobą.
Louis czasami był prawdziwym skurwielem, ale pomysły to jednak miał dobre. – Louis! To świetny pomysł! A teraz wynocha, bo chcę iść spać. – uśmiechnąłem się, przytulając go po raz ostatni. – Nie ma problemu. A wkrótce możemy iść i kupić ci nowe lustro. – Po czym wyszedł, a ja wślizgnąłem się do swojego łóżka.
Skoro Niall mógł chodzić na ranki, to ja mogłem pieprzyć kogo mi się podoba i tak dokładnie miałem zamiar zrobić.
~*~
~ Louis ~
Ziewnąłem, wchodząc do salonu i opadłem na kanapę. Tak naprawdę wiedziałem, że Niall idzie na randkę z Liamem, bo przecież sam się ode mnie tego „dowiedział”. W tym domu nie ma sekretów. Chociaż… Chyba jestem jedyną osobą, która je ma.
Spauzowałem swoją grę ,kiedy telefon zawibrował na stole. Od: Harry przeczytałem i niemal krzyknąłem w myślach: Hazza do mnie napisał! Cholera, miałem na myśli Harry. Kurwa, Louis, co to było? – zganiłem sam siebie. Oblizałem swoje usta, przejeżdżając po kolczyku, kiedy odczytywałem wiadomość.
Harry – Hej, tak właśnie myślałem, że może mógłbym jutro do ciebie wpaść?
Louis – Um, ale Zayn tu jutro będzie, więc…
Nie musimy się pieprzyć. Wiesz, możemy posiedzieć, spędzić ze sobą trochę czasu… Znaczy, jeżeli nie chcesz to w porządku.
Nie, jasne. Nie ma sprawy. Możemy posiedzieć we trójkę – ty ja i Zayn. Powiem mu, że jesteśmy przyjaciółmi.
Nie uwierzy nam, Lou. Nie z naszymi reputacjami xD
Lol, masz rację. W sumie jesteśmy przyjaciółmi i przyjaciółmi od seksu.
Będę o 12, w porządku?
Tak, jasne! Mógłbyś przynieść coś do jedzenia?
Oczywiście, tylko co?
Pizza. Serowa pizza. Jest łatwa do jedzenia z kolczykiem w wardze. Nie denerwuje mnie.
Haha! Okej, no to serowa pizza.
Dzięki, Haz.
Cholera! Właśnie to napisałem, kurwa, kurwa, kurwa. Chwila, to może być w sumie częścią mojego planu. Każdy ma jakieś przezwisko. Ha, ha. Kurwa.
Haz?
Tak cię nazwałem… ._.
W porządku, ale tylko jeżeli ja też mogę. Xx
Och, Boże, polubił je! Louis, to część planu… Polubił je!
To jak? :)
Boo czy BooBear? :)
Serio? Czy facetowi z kolczykiem, eyelinerem i tatuażami na całym ciele pasuje przezwisko BooBear?
Gejowi? Tak.
Touche. W porządku, lecę pod prysznic!
Pa BooBear. ;) Do zobaczenia jutro!
Pa Hazza. :) Widzimy się.
Rzuciłem swój telefon i udałem się do łazienki. Co się właśnie do chuja pana stało? BooBear? Hazza? Naprawdę się w nim zakochiwałem? Nie chcę przegrać we własnej grze! Westchnąłem, wycierając swój eyeliner i pozbywając się ciuchów do kosza na pranie, po czym wszedłem pod prysznic. Tomlinson, kim ty się stajesz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz