Harry się obudził.
Anne zadzwoniła do każdego z chłopców, roztrzęsionym ze szczęścia głosem, oznajmiając im wieści. Nieważne, ile razy wymawiała te słowa, nadal były one czymś nowym. Nigdy nie mogły jej się znudzić.
Harry się obudził.
Zayn pomyślał, że śni, więc nie odpowiedział od razu. Czekał, aż sen się skończy, bo wieści tak piękne nie mogły być prawdziwe. Ale nic się nie kończyło, więc powoli, lecz pewnie zaczął sobie zdawać sprawę, jak ostre krawędzie ma jego otoczenie, jak niesamowicie był przytomny. Więc nie śnił, a wiadomość była prawdą.
Upuścił telefon i wpatrywał się w swoje dłonie przez dobre dziesięć minut. Minął prawie miesiąc. Niemal cały miesiąc bez Harry’ego; coś, do czego nie mógł się przyzwyczaić, ale w jakiś sposób mu się to udało. I nienawidził tego. Lecz teraz dostał wiadomość, która wstrząsnęła jego światem, która, co wiedział na pewno, zmieni całe jego życie. Dopiero wczoraj wyznał każdy najmniejszy szczegół, nie wiedząc, czy Harry kiedykolwiek się obudzi, a teraz…
Harry się obudził.
____
Zayn i reszta chłopaków byli zmuszeni poczekać do następnego dnia, by móc zobaczyć się z Harrym. Lekarze musieli przeprowadzić badania, by sprawdzić, czy wszystko jest w porządku, czy rany odpowiednio się goją. Zayn nie miał wątpliwości, że Harry szybko i doskonale dojdzie do siebie. Jeżeli udało mu się obudzić po upływie tylu dni, to wszystko było możliwe. Chłopcy wyszli razem, kupując najbardziej tandetne podarunki dla chorych, jakie mogli znaleźć tylko dlatego, że pomyśleli, że będzie zabawnie. Żaden z nich nie stracił poczucia humoru po całym zdarzeniu, a powrót Harry’ego tylko poprawił ich dobre nastroje. Niall niósł ogromnego pluszowego misia, Liam i Louis mieli ręce wypełnione różnymi kwiatami i słodyczami. Zayn miał za zadanie pilnować balonów, z których jeden miał napis: „To chłopiec!”.
Widok był niecodzienny: czterech chłopaków przechodzących korytarzem z rękami pełnymi prezentów. Kiedy zbliżali się do drzwi sali Harry’ego, Zayn poczuł znajome zdenerwowanie, ale już wolne od przerażenia. Czuł euforię, jednak nadal kierowały nim nerwy. Tak, dawna obawa nadal mu towarzyszyła, jednak powoli zanikała i był skłonny wypędzić ją na dobre. Tego chciałby Harry, a Zaynowi nie zależało na niczym więcej.
Był już kilka metrów od drzwi i pozwolił się wyprzedzić reszcie. Zauważył, że jego nogi przestały się poruszać. Trzej chłopcy zniknęli w środku pokoju i niemal natychmiast rozległy się okrzyki szczęścia, zwroty „Harry!” i wszystko, na co liczył Zayn.
Potem go usłyszał. Głos Harry’ego. Spośród krzyków i wrzasków Zayn był w stanie wyróżnić cichy i powolny ton głosu Harry’ego. Słychać było w nim zmęczenie, ale brzmiał tak niewiarygodnie żywo, że Zayn poczuł ból w piersi. I był to dobry rodzaj bólu. Bólu, który rozpychał twoje płuca powietrzem i wywołującym impuls pobudzający twoje serce do życia. Nie tylko Harry się dziś obudził. W końcu zrobił to także i Zayn.
Podszedł do drzwi i stanął w wejściu, zaglądając do środka. Prawie natychmiast chłopcy ucichli i odsunęli się na bok, odsłaniając siedzącego na łóżku Harry’ego. Po przyzwyczajeniu się do jego widoku, jak leży bez ruchu… ta scena spowodowała, że gardło Zayna się zacisnęło, tłumiąc westchnięcie, które wyrywało się z jego krtani.
- Harry – odezwał się w końcu łamiącym głosem. Bezwiednie puścił balony, które uniosły się w górę, dotykając sufitu.
Blada twarz Harry’ego nagle się zarumieniła i rozjaśniła. Zayn nie potrafił zgadnąć, o czym chłopak myśli. Czy jest na niego wściekły za spowodowanie całej tej sytuacji, czy może jednak mu wybaczył. Miał nadzieję, że to drugie. Chłopcy wiedzieli, że to nie jest odpowiednia chwila, by tłoczyć się w pomieszczeniu, więc skierowali się na zewnątrz. Louis zatrzymał się przed samym Zaynem, kładąc mu rękę na ramieniu i ścisnął go lekko, zanim wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
Teraz zostali sami.
- Dobrze wyglądasz. – Udało się powiedzieć Zaynowi.
- Schudłeś – odparł Harry.
Wpatrywali się w siebie nawzajem przez długi czas, co wydawało się wiecznością, aż w końcu Zayn nie mógł tego znieść. Szybko dotarł do Harry’ego i usiadł na brzegu łóżka, potem biorąc w ręce dłoń młodszego chłopaka, uniósł ją do ust i pocałował.
- Tak bardzo mi przykro, Haz – mówił pomiędzy pocałunkami. - Przepraszam…
Harry nic nie odpowiedział. Na jego twarzy było widać zdezorientowanie i coś, co Zaynowi wyglądało na nutkę rozbawienia. Po kolejnej chwili ciszy w końcu się odezwał.
- Sądzę, że słyszałem cię, chwilę przed tym, jak się obudziłem… - powiedział powoli. - Nie byłem pewien, czy to sen. Nawet jeśli coś mi się śniło, nic z tego nie pamiętam. Tylko wypadek, potem twój głos i przebudzenie. - Zmarszczył brwi. - Powiedzieli mi, że to prawie miesiąc, ale czuję, jakby nie minął żaden czas. Wszystko było ciemne, sama nicość. I potem… nagle twój głos. - Uniósł wzrok i spojrzał w oczy Zayna. - Dlatego nie rozumiem, dlaczego mnie przepraszasz, skoro to ty mnie obudziłeś.
Oddech zamarł w piersi Zayna.
- Słyszałeś to, co ci powiedziałem?
Harry nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się porozumiewawczo. Zayn nie był pewien, co to dokładnie oznacza, ale nie zamierzał naciskać.
- Myślałem, że w ogóle się nie obudzisz – wyznał, lekko unosząc głos. - Myślałem, że będę musiał przywyknąć do ciebie leżącego na tym łóżku. Myślałem, że nigdy…
Harry lekko przycisnął palec do ust Zayna.
- Zayn, jestem tutaj. Popatrz na mnie. - Ujął podbródek starszego chłopaka, lekko go unosząc, by ich oczy mogły się spotkać. - Już cię nie opuszczę.
Mały, niepewny uśmiech pojawił się na ustach Zayna, kiedy kiwnął głową.
- Nie pozwolę ci na to.
Wtedy Harry wydął wargi w grymasie i sapnął.
- Ale jestem na ciebie trochę zły.
Zayn odsunął się nieco zestresowany.
- Dlaczego?
- Bo mnie teraz nie całujesz.
I już żadna chwila nie została zmarnowana. Zayn lekko ujął twarzy Harry’ego w swoje dłonie, uśmiechając się, kiedy się do niego zbliżał.
- Witaj z powrotem, Styles – wyszeptał, po czym złączył ich usta w pocałunku.
_____________________________________________
Tłumaczenie należy do mnie. Kopiowanie zabronione.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz