~*~
~ Harry ~
Patrzyłem jak wytatuowany i kolczykowany chłopak opuszcza sklep i wskakuje do samochodu. Szczerze, nie mniej jednak, trochę się bałem, że się w nim zakocham. Liam nawet mnie przed nim ostrzegał.
- Wszystko, co ci powie to jedno wielkie kłamstwo. Widzi w tobie tylko zabawkę, którą może wykorzystać do seksu. Jest jeszcze gra. Cokolwiek zrobisz tylko, nie graj w nią.
Pamiętam dokładnie co mi wtedy powiedział. Zastanawia mnie tylko jedno, co jest w niej takie złe? Przecież nie może być aż tak źle. Ale wtedy wróciły do mnie wspomnienia z nocy, kiedy Liam wrócił do domu cały zapłakany.
Jego twarz tonęła we łzach. Miał czerwone i spuchnięte oczy, usta, a jego włosy wyglądały typowo jak po seksie. Pamiętam jak pytałem go co się stało, uzyskując taką oto odpowiedź:
- Okłamał mnie. Każde jego słowo było kłamstwem!
A później opowiedział mi o grze i o tym jak się w nim zakochał.
Liam dosłownie stracił dla niego głowę. Kiedy przychodził do domu, jego twarz była bardziej rozpromieniona, niż po obejrzeniu maratonu Toy Story. Ale od dnia gdy przegrał, nigdy nie był taki sam. Nie mógł patrzeć na nic, co przypominałoby mu o Louisie. Naprawdę miał złamane serce.
Miałem nadzieję, że w końcu znajdzie sobie kogoś, by mógł zapomnieć o Louisie i tak się też stało. Poznał Irlandczyka, Nialla. Ale krótko po tym, dowiedział się, że mieszkał z Tomlinsonem, szybko uciął z nim kontakt.
Myślę, że mogę wygrać. Jestem dobry w nie zakochiwaniu się. Chociaż nie, nie mogę wygrać, tylko muszę wygrać. Okej, przyznaję, że lubię uprawiać seks z ludźmi, ale nie traktuje ich potem jak szmaty i nie odzywam się jak Louis.
Cieszę się, że zaproponował mi tą grę. W końcu posmakuje swojej własnej broni. Mam zamiar pomścić Liama i złamać mu serce, jak on zrobił to jemu. Tak samo jak wszystkim. Choć tak naprawdę nie wiem kim jest całe reszta i szczerze mnie to nie obchodzi. Zmuszę go do poniżenia się – rozkocham go w sobie, a on się do tego przyzna.
~*~
Wszedłem do mieszkania i usłyszałem dźwięk włączonego w salonie telewizora. Przeszedłem na palcach i zobaczyłem Liama, rozłożonego na kanapie, przeskakującego po programach.
- Hej, Li – przywitałem się z nim, a chłopak podskoczył.
- Och, cześć, Harry. Gdzie byłeś? – zapytał. Zacząłem bawić się palcami i zdecydowałem się mu powiedzieć o wszystkim, ale zachowałem rozsądek i pozostałem przy wejściu do kuchni.
- SpotkałemLouisaTomlinsonaipostanowiłemznimzagrać – powiedziałem najszybciej jak potrafiłem. Zgaduję, że mimo wszystko nie było to zbyt szybkie, ponieważ zerwał się z miejsca, zrzucając pilota na podłogę.
- Co ty zrobiłeś, Harold?! – krzyknął. Cholera.
- Obiecuję, że się w nim nie zakocham. Chcę tylko mu się odpłać za ciebie – wyszeptałem.
Warknął.
- Harry, czy ty zdajesz sobie sprawę kim jest Louis? Jest mistrzem w łamaniu serc. Sprawia, że zakochujesz się nim w ciągu zaledwie kilku sekund. Nie chcę, żeby cię skrzywdził. Proszę, powiedz mi, że nie podpisałeś umowy? – zapytał, przejeżdżając dłonią po włosach.
Zamarłem.
- P-podpisałem.
Liam westchnął i poszedł do mnie.
- To nie jest dobre. Przede wszystkim dlatego, że Louis jest w twoim typie i, o mój Boże, to nie jest dobre – wymamrotał Liam. Przewróciłem oczami.
- Liam, już go mam. Sam do mnie podszedł i zaczął to wszystko. – Powiedziałem pewnym siebie tonem. Jego oczy się rozświetliły.
- Naprawdę? – zakrztusił się powietrzem. Przytaknąłem i przytulił mnie. – Louis w końcu posmakuje porażki i, och, możesz sprawić, że będzie zazdrosny – powiedział podekscytowany.
Odsunąłem się lekko od niego i wpatrywałem się w niego.
- Ciekawe jak?
Liam uśmiechnął się. Boże, kochałem złego Liama.
- Ma dwóch współlokatorów. Jednym jest N…- zatrzymał się. – Niall, a drugi to Zayn. Żadna z zasad nie mówi o tym, że do niego należysz, więc możesz się zabawić również z innymi. To pomoże…Bynajmniej mam taką nadzieję.
Wpadłem na pewien pomysł.
- W porządku, spróbuję. Liam, obiecuję ci, że się nie zakocham.
- Oby – westchnął.
~*~
Wskoczyłem na łóżko i przytuliłem się do swojej poduszki. Po chwili usłyszałem wibracje mojego telefonu. Spojrzałem na wyświetlacz – od Louisa. Hmm… powinno być ciekawie.
Louis - Hej, Harry. Tak sobie myślałem i… Kiedy chciałbyś się spotkać?
Harry – Umm…Masz jutro czas?
…………………………
Tak, oczywiście! Wpadnij do mnie, nikogo jutro nie będzie! ;) Będziemy mogli być tak głośno jak będziemy tylko chcieli.
Jesteś zboczony, Louis.
No i co? Dobrze o tym wiesz! Mam po ciebie przyjechać, czy sam przyjdziesz? Ach, i nie zapomnij $50.
Mruknąłem niezadowolony. Pięćdziesiąt dolarów? Nie rozumiałem dlaczego mu płaciłem, ale nieważne. Zgaduję, że każdy tak musiał, więc tym lepiej dla mojego planu.
Przyjadę sam, około 13. Może być?
Brzmi dobrze. Do zobaczenia ;)
Odłożyłem swój telefon i położyłem się z powrotem. Przebiegłem dłonią po włosach. Spokojnie, Harry, masz go. Wymyśl własne zasady.
Okej, zasada pierwsza – nie zakochuj się w Louisie. To chyba jasne. Zasada druga – spraw, żeby się w tobie zakochał. To będzie troszkę trudniejsze, ale bitch please*, jestem Harry Styles. Zasada trzecia – spraw, żeby powiedział dwa magiczne słowa. Brzmi całkiem łatwo. Mam go.
Powoli moje myśli się oddalały, a powieki stały się ciężkie. Pozwoliłem, aby sen przejął nede mną kontrolę, a wszystko o czym myślałem, to jak pobić Louisa. Będzie ciężko, ale dam radę. (dop.tł – jak Bob Budowniczy xD)
-
* bitch please – przepraszam, ale w tym momencie nic mi nie pasowało to tego Stylesa xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz