*Oczami Harry’ego*
Popchnąłem drzwi, za którymi grała głośna muzyka. Oślepiły mnie kolorowe światła i ledwo mogłem słyszeć własne myśli. Zrobiłem kilka kroków do przodu i już wiedziałem kto będzie dzisiaj moim celem. Kasztanowe włosy, niebieskie oczy, ciasno opięte czarne rurki i granatowa koszulka w czarne paski. Zastanawiacie się czemu celem ? W rodzinnym Holmes Chapel jestem najlepiej ułożonym chłopcem. Należę do szkolnego chóru, nigdy nie miałem średniej poniżej 5.0. Jestem dość cichy, ale w szkole należę do paczki najpopularniejszych chłopaków. Do Doncaster przyjeżdżam, żeby się zabawić i oderwać od tego idealnego świata. Dla mamy jestem jej ukochanym aniołkiem, może mówi tak do mnie przez moje loczki. Często gładzi moją głowę ręką i żartuje jaki jestem słodki. Wracając do tego co robię w Doncaster. Jest to miejscowość oddalona o około 2godziny drogi. Mieszka tu mój przyjaciel Zayn, więc mama puszcza mnie tutaj bez problemu, a ja wykorzystując okazje i nie narażając grzecznego wizerunku staje się tutaj badboyem i zabawiam się z chłopakami…tak jestem gejem o czym również nie wiedzą w Holmes Chapel. Tamtejszy pastor zamieniłby moje życie w piekło, gdyby takie informacje do niego dotarły. Chłopak siedzący przy barze na pierwszy rzut oka był w moim zasięgu tzn. wyglądał na geja. Czasem myliłem się co do moich obiektów, ale zdarzyło mi się to tylko kilka razy, ponieważ większość nie mogła mi się oprzeć od mojego pierwszego uśmiechu, który ukazywał moje dołeczki w policzkach. Nienawidziłem ich, ale działały na chłopaków, więc wykorzystywałem to za każdym razem. Obok chłopaka siedział blondyn, który zawzięcie gestykulował tłumacząc coś szatynowi. Przez chwilę pomyślałem, że może są razem, ale zachowywali się raczej jak przyjaciele, więc odważnym krokiem ruszyłem do przodu, próbując przedostać się przez tłum ludzi, którzy tańczyli na parkiecie. Udając, że nie zauważyłem ich rozmowy, wcisnąłem się pomiędzy nimi i zawołałem barmana. Kątem oka zauważyłem, że zdziwiło ich moje zachowanie. Nie zwracając na to uwagi poprosiłem barmana o 3shoty, które wypiłem jeden za drugim, gdy tylko je przyniósł. Odwróciłem się pewnie do szatyna, odcinając mu kontakt z blondynem za mną.
-Zabawimy się?-posłałem mu mój uśmiech specjalny.
Długo nie musiałem czekać na odpowiedz. ‘Działa za każdym razem’ pomyślałem, gdy złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę parkietu. W mojej głowie zaczął buzować alkohol, który przed chwilą w siebie wlałem oraz ten, który piliśmy z Zayanem przed klubem. Przyjaciel znalazł dziewczynę przed samym wejściem do klubu i dał mi znak, że zabiera ją do domu, więc ja dzisiaj musiałem poszukać innego miejsca na zabawy z niebieskookim. Tańczyliśmy intensywnie, ocierając się o siebie i widziałem że wyraźnie mu się to podoba. Na jego aksamitnej skórze pojawiły się rumieńce i coraz odważniej patrzył mi w oczy. Budowało to między nami narastające napięcie co bardzo mnie podniecało. Nachyliłem mu się na uchem i zaproponowałem kilka drinków. Piliśmy kolejka za kolejką, gdy szatyn splótł nasze dłonie i chwiejnym krokiem zaczął podążać w stronę wyjścia. Nie pamiętam całej drogi do drzwi, ale wydaje mi się że stratowaliśmy przy tym kilkanaście osób. Poczułem zimne powietrze przeszywające moje skórę i zostałem mocno pchnięty na tylną ścianę klubu. Była zimna, a pot który po mnie spływał spowodowany tańczeniem powodował, że było mi jeszcze zimniej. Poczułem ręce wędrujące w górę pod moją koszulką i ciepłe usta które przylgnęły do moich warg. Narastało we mnie pożądanie i odwzajemniłem pocałunek.
-Blisko mieszkasz?-udało mi się powiedzieć dysząc, gdy oderwaliśmy się od siebie, żeby zaczerpnąć powietrza.
-Kilka domów stąd. Może…-urwał i znów pociągną moją rękę w nieznanym kierunku.
Przez krótką drogę wymieniliśmy kilka namiętnych pocałunków, obracając się na drodze i nie przejmując się mijającymi nas osobami. Ludzie, którzy się nam przyglądali nie wyglądali na zdziwionych. Pewnie nie raz widzieli nastolatków w takim stanie wracających z klubu. Gdy dotarliśmy pod biały, duży dom szatyn nerwowo zaczął szukać czegoś po kieszeniach nie odrywając swoich ust ode mnie. Usłyszałem brzęk i poczułem jak moje usta mogą na chwile odpocząć. Otworzyłem oczy i zobaczyłem tył jego koszulki. Drzwi się otworzyły i chłopak odwrócił się w moją strone. Po chwili oprzytomniałem i poczułem negatywne napięcie.
-Twoi rodzice są w domu?-zapytałem.
-Nie ma ich cały weekend, pojechali oglądać nowy dom-odparł i pociągną przód mojej koszulki wciągając mnie do środka.
Wszędzie stały popakowane pudła i o jedno z nich się potknęliśmy. Leżałem na nim i wtedy poczułem, ze jego spodnie są ciasne w okolicy podbrzusza. Rozłożyłem na nim mocniej nogi okrakiem i wykonując ruch do przodu otarłem się o to miejsce. Jękną z podniecenia i przyjemności. Wyciągną do mnie rękę, złapał za kark i przyciągną do siebie. Obracaliśmy się kilka razy po podłodze, tak że raz on był na górze raz ja. Mój ‘kolega’ zrobił się twardy. Nie potrafię wyrazić jak bardzo byłem wtedy na niego napalony. Nigdy nie pragnąłem tak mojej zdobyczy jak jego. Ba, nikogo nie pragnąłem tak mocno jak jego w tamtej chwili. Nie chciałem już dłużej czekać. Podniosłem się z podłogi, pomagając mu przy tym wstać, a on chyba dostrzegł w moich oczach to pożądanie i ruszył po schodach w góre. Nie czekając długo wbiegłem na górę. Stał przy brązowych drzwiach i dłonią naciskał na klamkę. Nigdy bym nie pomyślał, że widok dłoni jakiegoś chłopaka na klamce tak mnie podnieci. Sposób w jaki zaciskał na niej swoją rękę tylko mnie nakręcał. Naparłem na niego od tyłu, łapiąc go w tali i pchnąłem przez drzwi do wnętrza pokoju. Nie miałem czasu zapalić światła. Od razu wróciłem do namiętnego całowania jego cudownych ust i szybkim ruchem wsunąłem dłonie pod jego koszulkę i już po chwili nie miał jej na sobie. Całowałem jego szyje schodząc w dół. Dotarłem do podbrzusza i powoli zacząłem rozpinać rozporek, gdy chłopak wciągną mnie do góry i przekręcił na łóżku tak, że teraz on był górą. Ściągnął mój tshirt jednym ruchem i patrząc mi w oczy zaczął przez spodnie dotykać mojego krocza. Przysięgam, ze na chwile zapomniałem jak się nazywam…widać było, że to nie jego pierwszy raz. Jęczałem i myślałem że już nie wytrzymam. Usłyszałem dźwięk rozpinanego rozporka i poczułem, że zsuwają mi się spodnie. Nie pozostałem mu dłużny i zabrałem się do ostatnich dwóch części jego ubioru. Teraz leżał przede mną jak go bóg stworzył i patrząc na niego zacząłem wierzyć w istnienie boga, bo był tak perfekcyjny. Złapałem u nasady jego męskość i kilka razy przesunąłem ręką w górę i w dół. Widziałem jak sprawia mu to przyjemność, więc przysunąłem się bliżej i wziąłem go całego do ust. Wplótł rękę w moje loki i zaciskał co jakiś czas mocniej, przez co wiedziałem, że robię to dobrze. Dyszał i jęczał głośniej i głośniej, gdy nagle pociągnął mnie mocno za włosy i przysuną do góry. Przewrócił mnie na plecy i całował namiętnie drugą ręką szukając czegoś w szufladzie. Wyciągną nawilżane prezerwatywy i sprawie założył jedną. Odwróciłem się na brzuch i wypiąłem pośladki. Wiedział co ma robić. Delikatnie przysuną swój twardy narząd i powoli zaczął wpychać do mojego wnętrza. Początkowy ból zastępowała rozkosz i czułem jak energicznie i rytmicznie wchodzi we mnie. Robił to szybciej i szybciej. W jednej chwili oboje doszliśmy i poczułem ciepłą ciecz we mnie i na pościeli. Padliśmy obok siebie zmęczeni, wymieniając jeszcze kilka namiętnych pocałunków, a szatyn błądził dłonią po moim brzuchu i gdybym miał chodź trochę sił zrobiłbym z nim to jeszcze raz, ale zmęczenie i alkohol spowodowały, że momentalnie zasnęliśmy.
Obudziłem się w objęciach chłopaka, którego włosy opadały na powieki. Przypomniałem sobie zdarzenia minionej nocy i uśmiechnąłem się zuchwale do siebie. Delikatnie, tak żeby się nie obudził ściągnąłem jego rękę z mojego boku i wysunąłem się z pod kołdry. Nerwowo chodziłem po pokoju kompletując swój ubiór, ale nigdzie nie mogłem znaleźć swojej koszulki. Zobaczyłem granatowy sweter leżący na krześle i pomyślałem, że go ‘pożyczę’. Nacisnąłem ręką na klamkę od drzwi i ostatni raz przelotnie spojrzałem na chłopaka. ‘Tak samo piękny jak wczoraj’ pomyślałem. Zamknąłem za sobą wejściowe drzwi u udałem się w stronę domu Zayana.
*Oczami Lou*
Obudziłem się widząc wgniecenie na poduszce obok mnie. Szybko przetarłem oczy i starałem przypomnieć sobie wszystko co się wczoraj wydarzyło. Niestety luki w mojej pamięci były dość znaczące. Pamiętałem chłopaka w lokach, nasz taniec, potem kolejne drinki…i wtedy natknąłem się ręką na lepką ciecz na pościeli i przypomniałem sobie resztę zdarzeń. Założyłem bokserki leżące na podłodze i obszedłem dom w poszukiwaniu mojego nocnego kochanka. Niestety nigdzie go nie znalazłem i moja mina trochę posmutniała. Wróciłem do pokoju, rzuciłem się na łóżko i zacząłem rozmyślać o loczku, gdy…
-LOUIS-rozległ się krzyk z dołu.-Spakowałeś już wszystko? Za 8godzin wyjeżdżamy!
I tak uświadomiłem sobie, że za chwilę będę już w drodze do w Holmes Chapel. Najwyraźniej moi rodzice kupili dom, który oglądali już wcześniej i postanowili wrócić już dzisiaj. I tak z nieznajomym chłopakiem z klubu spędziłem ostatnią noc w rodzinnym domu. ‘Lepiej nie mogłem zakończyć tego rozdziału w moim życiu’ pomyślałem i zabrałem się do pakowania reszty rzeczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz