sobota, 4 stycznia 2014

15

~*~

~ Harry ~

O mój Boże, całuję się z Louisem. Chwila, przecież już wcześniej z nim to robiłem, ale tym razem wszystko było inne. Jego usta subtelnie i delikatnie pieściły moje, poruszając się w idealnej synchronizacji. Moje serce niemal wyskoczyło mi z piersi, kiedy wplótł dłoń w moje loki. Jęknąłem, gdy lekko otarł się biodrami o moje.

Odsunął się, by zaczerpnąć powietrza, ale nie zaprzestałem swojej czynności i zamiast tego zacząłem składać pocałunki wzdłuż linii jego żuchwy. Czułem jak drży pod moim dotykiem, kiedy wsunąłem dłoń po jego koszulkę.

- Przepraszam – mruknąłem niewyraźnie, zasysając jego skórę, a on przyciągnął mnie jeszcze bardziej ku sobie.

- W…w porządku, Hazza – sapnął, kiedy podrażniłem go językiem.

Jęknął cicho, a ja w tym czasie zachichotałem i odsunąłem się od niego.

- Dlaczego przestałeś? – zapytał cicho, wydymając lekko wargę i robiąc słodkie oczka. Zaśmiałem się krótko i pogładziłem jego policzek.

- Ponieważ chcę, żebyś wiedział, iż przepraszam cię za wszystko, Boo Bear – szepnąłem, zatapiając się w jego błękitnych jak ocean tęczówkach.

Spłonął rumieńcem i przygryzł wargę, starając się ukryć uśmiech, który wkradał mu się powoli na twarz.

- Harry, wybaczam ci i chcę, żebyś wiedział, że też cię za wszystko przepraszam. Za to, że cię w to wciągnąłem, sprawiłem kłopot. Przepraszam. – Powiedział i spuścił swój wzrok.

- Hej, hej. Cieszę się, że mnie w to wciągnąłeś, inaczej… - zatrzymałem się. Powiedzieć mu czy nie. Może to tylko sztuczka? Może po tym powie, że wygrał? Oh, pieprzyć to.

- Inaczej co? – zapytał, ponownie spoglądając na mnie.

- Inaczej bym się w tobie nie zakochał – szepnąłem, nie mogąc nic odczytać z jego twarzy.

~ Louis ~

Kochał mnie? On mnie, kurwa, kochał!

- Naprawdę? – sapnąłem, nie zdając sobie sprawy, iż wstrzymuję oddech.

- Naprawdę, Louis, kocham cię. Może nie od początku, ale im bardziej tego nie chciałem, tym bardziej się zakochiwałem. Kocham cię.

Patrzyłem na niego ze zdziwieniem, ale w końcu mój głos powrócił.

- Też cię kocham – niemal krzyknąłem i zacząłem składać pocałunki na każdy wolnym kawałku jego skóry.

Podciągnął mnie za biodra do góry i ściągnął ze mnie koszulkę, a ciepło jego dotyku przywitało moją nagą klatkę piersiową. Kiedy pozbyliśmy się z siebie wszystkich ubrań, scałowałem sobie ścieżkę wzdłuż jego brzucha. Uśmiechnąłem się, a on tylko przewrócił oczami. Polizałem czubek jego członka i już chciałem kontynuować zabawę, gdy usłyszałem za soba głośny śmiech.

- Czego, kurwa? – krzyknąłem i zobaczyłem Nialla z Zaynem oraz, ku zaskoczeniu, Liama z uroczą brunetką u jego boku.

- Właśnie mieliśmy zamiar wyjść na obiad, ale w-wygląda na to, że jesteście zajęci – wydukał Niall i ponownie wybuchł śmiechem.

Przewróciłem oczami, a w tym czasie Harry starał się naciągnąć swoje bokserki. –

- Taa, już nie jesteśmy – odpowiedział lekko podenerwowany, na co ja warknąłem, czując jak mój penis wręcz domaga się pieszczot.

- Pierdolcie się! – krzyknąłem i wstałem, aby zatrzasnąć drzwi.

- Czy to miało oznaczać „nie”? Nie dołączycie do nas? – krzyknął Zayn.

- Nie, dołączymy! Dajcie nam dwadzieścia minut! – odpowiedział im głośno Harry. - Powiedziałem, że już mi się odechciało, ale najwyraźniej nie tobie. Pozwól mi sobie pomóc, kochanie – dodał, a ja jęknąłem, naprawdę potrzebując jego dotyku.

- Szybko, Harry – sapnąłem, gdy oplótł dłonią moją erekcję.

Przesuwał nią w górę i w dół, najpierw powoli, a potem stopniowo przyspieszając. Boże, jego dotyk był taki cudowny. Kurwa. Gdy usłyszałem jak chichocze, uniosłem swój wzrok. - Mówisz głośno bardzo dużo ciekawych rzeczy.

Oblałem się gorącym rumieńcem. Czułem jego usta coraz niżej na moim brzuchu. Kiedy zatoczył kółko językiem na czubku mojego członka, jęknąłem gardłowo, rozkoszując się ciepłem jakie mnie wypełniało. Kiedy wziął mnie całego do ust, zastygłem. Poruszał rytmicznie głową, a jedyne co było słychać to moje sapnięcia oraz jęki jego imienia, przeplatane przekleństwami. Wciągał lekko swoje policzki, powodując, że traciłem nad sobą kontrolę.

Jego język ślizgał się z każdym jego ruchem, a gdy złapałem go za włosy, zmusiłem go do wzięcia się głębiej.

- Kurwa, Harry! – krzyknąłem, a on zachichotał. – Ungh – jęknąłem, czując ciepło w dole brzucha. – Harry… - wymamrotałem, a on wciąż kontynuował swoją zabawę. Chwilę później doszedłem w jego ustach. Harry zlizał wszystko, aż do ostatniej kropli.

- Lepiej? – zamruczał mi do ucha i ściskając moje nagie pośladki. Zarumieniłem się i skinąłem głową, całując go delikatnie. – Idź się ubierz – polecił i klepnął dając znak, abym się pospieszył.

~*~

~ Niall ~

- Pierwszy! – krzyknąłem i pobiegłem do auta. Już chciałem wskoczyć do środka, ale ktoś pociągnął mnie za koszulkę i sam wsiadł do środka.

- Hej! – jęknąłem i zobaczyłem śmiejącego się Louisa. Uniosłem brew. – Dlaczego nie mogę siedzieć z przodu?

- Ponieważ siedzimy obok swoich par, a ty nie zdajesz się być moją drugą połówką – odpowiedział, a ja udałem, że płaczę.

- Myślałem, że między nami jest coś niesamowitego! – Louis zaczął się śmiać, kiedy się zgrywałem.

- Przykro mi Niall, ale nie interesują mnie Irlandzcy blondyni – odpowiedział, mrugając porozumiewawczo, abyśmy kontynuowali, kiedy ujrzeliśmy Zayna, Harry’ego, Danielle i Liama.

- Z nami koniec Louisie Tomlinsonie! Nie mogę uwierzyć, że zdradziłeś mnie z loczkiem – krzyknąłem.

- Niallu Horanie, nie mogę w to uwierzyć. Zdradziłeś mnie z chłopakiem z quiffem. – Serio, „chłopak z quiffem”? – Wysiadł podchodząc do mnie, jakby miał zamiar mnie uderzyć.

- Hej, Tomlinson! Dlaczego podbijasz do mojego faceta? – krzyknął Zayn, a wtedy obaj z Louisem zaczęliśmy się śmiać.

- Co? – zapytał zdezorientowany Harry, obejmując Lou w pasie. Czyli w końcu byli razem? Muszę zapytać ich o to na obiedzie.

- Tylko się z wami droczyliśmy, wyluzuj, skarbie – powiedziałem, pocierając kciukiem policzek Zayna.

~*~

Zjadłem ostatni kawałek z mojego talerza i usiadłem wygodnie, opierając się plecami o oparcie.

- Smakowały ci te trzy porcje, Niall? – zapytał Louia, na co uśmiechnąłem się, poklepując się po brzuchu.

- Oczywiście, że tak – usłyszałem odpowiedź Zayna, który splótł nasze palce i pocałował mnie w czoło.

Spojrzałem w stronę Liama, który nie mógł oderwać oczu od Danielle z wzajemnością. Cieszyłem się, że znalazł sobie kogoś i wciąż byliśmy przyjaciółmi, ponieważ naprawdę był miły facetem. Przeniosłem wzrok na Louisa i Harry’ego, którzy wręcz emanowali szczęściem, śmiejąc się od ucha do ucha.

O, teraz ich zapytam!

- Haz, Lou? – zapytałem i oboje oderwali od siebie wzrok, kierując go na mnie.

- Tak? – odpowiedzieli razem. Jejku, jak uroczo! Oops, tutaj ujawnia się moje drugie, dziewczęce ja…Okej, nieważne.

- Czy wy, no wiecie, jesteście razem? – szepnąłem, ale i tak wszyscy skierowali swoje spojrzenia na nich.

Obydwaj zarumienili się, a Louis odchrząknął i na jego ustach pojawił się duży uśmiech.

- Um, tak. Tak, jesteśmy. Przyznaliśmy się sobie kilka godzin temu i oficjalnie jesteśmy razem. – Klasnąłem w dłonie i podniosłem swój kieliszek z winem.

- Toast! Za wszystkie nowe pary!- powiedziałem głośno. Wszyscy stuknęliśmy się w powietrzu i dopiliśmy resztę alkoholu.

- Najwyższa pora – Liam cicho powiedział do Harry’ego, na co ten się uśmiechnął.

Louis w końcu był szczęśliwy i nie zachowywał się tak jak kiedyś. Harry go zmienił, zmienił na lepsze i muszę mu za to później podziękować. Mój Louis w końcu wrócił. Nie mogłem bardziej się cieszyć.

~*~

~ Louis ~

- Pa, Liam! – powiedziałem, przytulając go dziwnie jedną ręką, ponieważ drugą obejmowałem Harry’ego.

Zachichotał.

- Na razie, Lou. Cieszę się, że w końcu wszystko w porządku. – Uśmiechnąłem się i również pożegnałem się z jego nową dziewczyną.

Była cicha i spokojna, ale dla Liama idealna. Harry pożegnał się z nimi krótkim „cześć” i zamknął za nimi drzwi.

- Idziemy do siebie. Branoc Lou, branoc Hazza – ziewnął Niall, po czym podszedł i objął mnie, szepcząc do ucha. – Wiedziałem, że jesteście dla siebie stworzeni. Nie martw się, Lou, nie skrzywdzi cię. Jesteście słodcy. Dobrze, że wróciłeś, Tommo.

Obdarowałem go szerokim uśmiechem i mrugnął do mnie. Harry obserwował nas zdezorientowany, ale przytuliłem go jeszcze mocniej.

- Dobranoc, Hazz – powiedział jeszcze raz Niall, tuląc go do siebie.

Niall był uroczy, ale nie widziałem w nim nic poza bratem, już nie jako przyjaciela z korzyściami. Wszystko było teraz na swoim miejscu. Zayn uśmiechnął się do nas, łapiąc Nialla za rękę i prowadząc go do jego pokoju.

- Jesteś zmęczony, kochanie? – zapytał Harry, dziwnie zniżając swój głos, powodujący ciarki na plecach.

- Nie, a ty? – Potrząsnął głową, a sekundę później oderwał mnie od ziemi i przerzucił sobie przez ramię, wybiegając na zewnątrz.

- Harry! Co ty najlepszego wyrabiasz? – krzyknąłem, czując jak coś kapie mi na nos.

Spojrzałem w górę na zachmurzone niebo i jęknąłem.

- Będzie burza? – szepnąłem, na co Harry się roześmiał. Zdjął mnie z ramienia, ale wciąż trzymał w ramionach jak pannę młodą.

- Nie, lepiej – odpowiedział. Przewróciłem oczami. No, świetnie.

- Dokąd idziemy? – zapytałem, kiedy niósł mnie do nie-powiem-ci-gdzie.

-Shh, Boo, zobaczysz! Chcę coś ci pokazać. Wspomnienie. Przestań narzekać. – Powiedział całując mnie w policzek. Boże, co on planował?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz