sobota, 4 stycznia 2014

5

Kiedy Louis i Harry zrobili tatuaże udali się spacerem w stronę domu. Słońce już zachodziło.

- Więc, myślisz, że przyjdziesz tak do szkoły? – zapytał szatyn mając na myśli jego nowy wygląd i mając nadzieję, że Harry powie tak.

- Ja… ja… nie jestem zbyt pewny. – wzruszył ramionami loczek i potarł nerwowo ręce.

Podobało mu się to jak wyglądał, ale zdecydowanie wolał być nienawidzony za to kim jest, niż kochany za to kim nie jest. Tatuaż był małą rzeczą i Harry naprawdę nie chciał więcej się zmieniać.

- No dobrze. – skinął głową szatyn odprowadzając Harry’ego do domu.

- Wiec… do zobaczenia jutro w szkole. – uśmiechnął się do niego i zaczął wpatrywać w bandaż na ręce.

- Do zobaczenia Harry. – usta Louisa musnęły Harry’ego i chwilę później odszedł w stronę swojego domu.

Harry wszedł do siebie i znalazł swoją mamę siedzącą na krześle w kuchni. Czekała na niego.

- Cześć mamo, pójdę się przebrać. – uśmiechnął się nerwowo i poszedł na górę zanim Anne zdążyła odpowiedzieć.

Przebrał się w koszulkę, luźne szorty i bluzę by zakryć tatuaż, dopóki nie pozbędzie się bandażu, a potem wyjął z oczu soczewki kontaktowe. Na nos założył z powrotem swoje okulary.

- Wiec, jak było na spacerze z Louisem? – zapytała miękko jego mama, podając mu kubek herbaty.

Loczek wzruszył ramionami.

- Dobrze. – odpowiedział.

- Harry, nie jestem pewna czy Louis jest tym właściwym. – westchnęła popijając własną herbatę.

- Ale mamo… myślę, że mogę go zmienić. – chłopak zmarszczył brwi i jęknął cicho.

- Na razie wydaje się, że on chce zmienić ciebie, tak żebyś mu się podobał. Wszystko co robił to wyśmiewanie się z prawdziwego ciebie. – wzruszyła ramionami – Nie zachowuj się jakbym nie wiedziała o tych wszystkich rzeczach Harry.

- Po prostu zrobił mi małą metamorfozę, to wszystko. – zawalczył Harry, chociaż w głębi siebie wiedział, że jego matka ma rację.

- Harry Edwardzie Styles, jestem twoją mamą i posłuchasz co chcę ci powiedzieć. Ten chłopak nie jest dla ciebie. – powiedziała surowo.

Harry spuścił głowę i spojrzał w dół.

- Przepraszam mamo. – mruknął.

- Jest w porządku kochanie. – uśmiechnęła się – A tak w ogóle… czy ten tatuaż bolał? – zapytała podwijając mu koszulkę.

Harry spojrzał na swoją mamę oszołomiony i bardzo zaskoczony. Podniósł rękę do góry i pokazał mamie małą gwiazdkę pod jego ramieniem.

- Trochę bolało. – wzruszył ramionami.

- Daruję ci ten tatuaż, ale nie chcę żebyś przechodził przez te drzwi wyglądając jak Louis. – ostrzegła – Proszę, miej trochę szacunku do samego siebie i do tego jak wyglądasz.

- Dobrze mamo, ale proszę… daj mi jeszcze jedną szansę żeby udowodnić ci, że on jest tym jedynym. – powiedział cicho Harry.

- Dobrze, ale jeśli przyjdziesz jutro do domu ze łzami oczach, które wywołał Louis to koniec. – uśmiechnęła się, po czym pocałowała syna w policzek.

- Dzięki mamo, dobranoc! – zawołał Harry, po czym udał się schodami na górę, tuląc do swojego łóżka.

Ponadto, Harry podjął tej nocy decyzję, że pójdzie do szkoły jako: Prawdziwy Harry. Jego mama miała rację. To będzie dobry test, żeby sprawdzić czy Louis naprawdę lubi Harry’ego. Tego prawdziwego Harry’ego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz