I oto nadszedł. Koniec roku. Ostatnia klasa siedziała na krzesełkach rozłożonych na boisku, a za nimi trzymali się rodzice. Większość matek płakało, podczas gdy ich ukochane dzieci miały wkroczyć do prawdziwego świata jako dorośli. Harry i Louis odebrali swoje dyplomy, a następnie siedzieli i obserwowali jak reszta ich roku odbiera swoje. Gdy Harry usiadł na krześle poczuł coś pod sobą. To była mała karteczka, od… Liama?
Wszyscy byli niesamowicie podekscytowani wyjściem do prawdziwego świata nie licząc jednego chłopaka. Tym chłopakiem był Liam Payne. Pracował w szkolnej gazetce i zazwyczaj siedział tylko z boku czytając książkę. Co więcej, Liam również był gejem. Był zakochany w Harrym od pierwszego roku. Oczywiście nigdy mu tego nie powiedział, ponieważ był zbyt nieśmiały, a później było już za późno. Harry miał teraz Louisa i razem byli bardzo, bardzo szczęśliwi. Chłopak podrzucił mu notatkę na której było napisane „Spotkajmy się w parku, dzisiaj wieczorem o siódmej – Liam x”.
Harry wzruszył ramionami i wrzucił karteczkę do swojej kieszeni, a później obserwował dalszą część rozdawania dyplomów.
- Gratulacje chłopcy! – wiwatowała Anne i przytuliła dwójkę. Harry uśmiechnął się sztucznie i zamruczał coś pod nosem.
- Wspaniale! – Johanna pociągnęła nosem i również przytuliła chłopców.
Kiedy całe wydarzenie dobiegło końca wsiedli do samochodu, by pojechać do domu Louisa i tam świętować. Chłopcy zostali u Harry’ego do czasu, by się przebrać i przygotować.
- Wow, spójrz na nas. – westchnął Louis leżąc na plecach na łóżku Harry’ego.
Harry wciąż myślał o dziwnej notatce od Liama. Czy powinien iść? Potrząsnął głową by wyrzucić z głowy myśli, a potem mruknął pod nosem.
- Coś nie tak? – zapytał Louis podnosząc się i siadając obok Harry’ego.
- To wszystko po prostu… jeszcze do mnie nie dotarło. To wszystko. – powiedział postanawiając, że dopóki nie zdecyduje czy iść na spotkanie z Liamem nie będzie o tym wspominał.
- W porządku. Więc może zaczniemy świętować, hm? – Louis uśmiechnął się głupkowato, gdy Harry usiadł na nim.
- Świętowanie brzmi nieźle. – zachichotał loczek i pocałował Louisa z pasją.
*
Siedzieli właśnie w domu Louisa i świętowali, gdy Harry spojrzał na zegarek. Była 6:55.
- Pójdę się przejść. – uśmiechnął się i wyszedł nie mówiąc nic więcej.
I tak szedł. Szedł w stronę parku by zobaczyć się z Liamem.
Czego on mógł chcieć?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz