sobota, 4 stycznia 2014

10

~*~

~Louis~

Wszedłem do środka pubu i rozejrzałem się; nikt mi nie pasował, ale może to dlatego, że pasował mi tylko Harry. Westchnąłem i otarł z twarzy moje pozostałe łzy i pociągnąłem nogami w stronę baru i opadłem na jeden ze stołków.

- Czego by się Pan napił? - zapytał mnie barman. Spojrzałem w górę, a potem na menu powyżej.

- Um, daj mi Smirnoffa - odpowiedziałem mu, a on skinął głową i podszedł do szklanego pojemnika wypełnionego wszystkimi różnych rodzajami wódki.
Wrócił i podał mi drinka, a ja dałem mu pieniądze. Uśmiechnął się lekko

- Louis Tomlinson jak mniemam? Chyba umawiałeś się z moim bratem.- Starał się podtrzymać rozmowę.

- Nie wiem i nie obchodzi mnie to. - Syknąłem i przewróciłem oczami. Wymamrotał coś w stylu dupek i odszedł, by obsłużyć innych klientów.
Wypiłem drinka i pchnąłem pustą szklankę na bok, kiedy skończyłem. Już miałem zawołać faceta, żeby wrócił i zrobił mi kolejnego, ale podał mi go ktoś inny. Imperial, niezła wódka, z górnej półki.

- Na koszt firmy - szepnął słodki głos. Wziąłem ją bezmyślnie i wypiłem do końca. Słodki smak palił moje gardło i sprawiał, że drżałem z jej chłodu.

- Dzięki - mruknąłem i odwróciłem się, ale zaraz złapałem się za głowę, ponieważ sala zaczęła gwałtownie wirować.

- Nie ma problemu. - odpowiedział nieznany głos, poklepał mnie po ramieniu i odszedł.

Nie wiem, co to było, ale z pewnością cholernie mocne. Wstałem, ale natychmiast upadłem i zachichotałem - Ups, ojeej. - Chwyciłem krzesło, aby pomóc się podnieść do góry. Jeszcze zaplątałem się o swoje nogi i poszedłem na parkiet. Poczułem jak jakieś ciepłe ciało się ociera o dolną część moich pleców. Odwróciłem się i, woah, zobaczyłem dziewczynę, która wręcz próbowała się do mnie dobrać.

Pff, żadna dziewczyna nie będzie dotykać tyłka Louisa Williama Tomlinsona; on jest przeznaczony tylko i wyłącznie dla facetów, nie kobiet. Zsunąłem jej rękę i przypadkowo dotknąłem jej piersi. Uśmiechnęła się, rozumiejąc mój gest w niewłaściwy sposób.

- Jesteśmy napaleni, co? - Pokręciłem głową i chciałem wyciągnąć moją rękę, ale dziewczyna przytrzymała ją jeszcze mocniej.

- Uh - Mruknąłem, a ona chwyciła mnie za włosy i złączyła niechlujnie nasze usta. Fuj, smakowały jak kokosowe błyszczyk, blee. Odepchnąłem ją, a ona spojrzała zszokowana. - Nie mam ochoty smakować twojego kokosowego błyszczyka, ani nie jestem zainteresowany twoimi cyckami. Gram do tej samej bramki co ty! – krzyknąłem, robiąc uroczą minkę (dop.tł. Aww, nasza sassy princess Lou), a ona gapiła się na mnie.

Uśmiechnąłem się i odszedłem, oczywiście potykając się.
Natknąłem się na swojej drodze do małej kanapy i opadłem na nią. Rozejrzałem się, mając nadzieję zobaczyć chłopaka z kręconymi włosami, który wyciągnie mnie z tego gówna i przytuli w swoich silnych ramionach, ale takiego nic się nie stało. Czułem jak mój żołądek się skręca, a gardło zaczyna mnie palić. – O, cholera - wymamrotałem i, łapiąc się za głowę, zwymiotowałem do, stojącego obok, kosza.

Siedziałem tam około sześciu minut, aż w końcu mój żołądek się uspokoił. Siedziałem i sapałem, odzyskując powoli oddech. Zacząłem płakać, kiedy uświadomiłem sobie w jednej chwili kim się stałem. - Jestem takim draniem, zboczonym draniem, który bawi się niewinnymi ludźmi – płakałam, przytulając kolana do piersi.

Czułem na sobie spojrzenia innych ludzi, ale miałem ich w dupie. Chciałem tylko Harry’ego i tylko Harry’ego, ale to się nigdy nie stanie. Nigdy. Czułem jak ktoś dotyka mojego ramienia i odwrócił się. Zobaczyłem młodą dziewczynę z brązowymi, falistymi włosami.

- Wszystko w porządku? - zapytała cicho, a ja pociągnąłem nosem i pokręciłem głową

- Nie, annni trochę – głos mi się załamywał, a dziewczyna westchnęła.

- Chcesz iść do domu? Nie mogę jechać, ale mogę cię odprowadzić i odbierzesz swój samochód jutro - zapytała, a ja pokręciłam głową w przód i w tył.

- Nie wyjdę! - Krzyknął i zacząłem płakać. Usiadła obok mnie i objęła mnie przytulając do siebie. Nie naskoczyła na mnie, zrobiła wręcz odwrotnie, i było całkiem pocieszające w mojej sytuacji. Pogłaskała mnie po plecach i szepnęła do ucha jakieś czułe słówka, aby uspokoić moje śmieszne szlochanie.

Odsunąłem się od niej, ocierając oczy i spojrzałem na dziewczynę. Mimo, że jestem gejem, była naprawdę ładna. Jej włosy miały jasny kasztanowy kolor, miała małe usta i oczy miała lekki odcień w odcieniu błękitu. Uśmiechnąłem się lekko, a ona wzięła mnie za rękę i podniosła.

- Chodź, widziałam Cię potykającego się i szlochającego przez godziny. Pozwól mi cię zabrać do domu – zaproponowała. Jestem tu od kilku godzin? Miałem wrażenie jakbym spędził tylko jedną. - Przy okazji jestem Eleanor, a ty jak masz na imię?- Zapytała i pomogła mi iść w drodze powrotnej z pubu.

Jak się nazywałem, Lewis? Lenny? Oh. - Jestem Looouis, „s” się nie wymawia. Więc cii! – Chichotałem, a ona zaśmiała się cicho.

- Gdzie mieszkasz? Masz współlokatorów? - Poprosiła mnie. Boże, za dużo pytań. Zacząłem myśleć. Miałem Nialla, Zayna i Harry’ego. Ale czekaj, Harry nie był moim współlokatorem, jest draniem! Chwila, to ja nim jestem... Czułem jak moje oczy wilgotnieją, ale zaraz je wytarłem.

- Tak, wiem! Niall i Zayn! Są ze sobą. - Zaśmiałem się, a ona przechyliła głowę.

- Też jesteś gejem? - Skinąłem głową i poczułem jak powoli idę w prawo. Złapała mnie za rękę, tuż w porę, zanim spadłem z krawężnika

- Dzięki - mruknąłem, a Eleonor uśmiechnęła się.

Poszliśmy pieszo w kierunku mojego mieszkania. Udało mi się w końcu jej powiedzieć, gdzie mieszkam i, całe szczęście, wiedziała, gdzie to było; chyba jej kuzynka mieszka blisko mnie.

- Tak więc, problemy z chłopakiem? – Zapytała, a ja westchnąłem i moje oczy ponownie zaszkliły się łzami.

- Chyba możnaaa tak po-owiedzieć. – Odpowiedziałem niewyraźnie, a ona cmoknęła mnie w policzek.
- To tutaj. Na pewno wiesz, dokąd iść? - zapytała, a ja przytaknąłem.

- Dziękuję Eleonor. Wiem wszystko. Do zobaczenia! – krzyknąłem, na co zachichotała.

- Pa, Louis. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. - Odeszła i uśmiechnąłem się do niej. Miła dziewczyna. Otworzyłem bramę swoją kartą i potknąłem się o kamień. Śmiejąc się z siebie, zacząłem głośno śpiewać.

- Tą piosenkę dedykuję swojemu drogiemu kochankowi. Hazzie! Ale on mnie nienawidzi i pieprzył mojego najlepszego kumpla! I mimo wszystko to dla ciebie, Harold! – oświadczyłem głośno i zaczął śpiewać po pijaku.

Hello, hello

I know it’s been awhile, but, baby

I got something

That I really wanna let you know

Yeah

Something that I wanna let you know

You say

You say to everybody

That you hate me

Couldn’t blame you

Cause I know I left you all alone

Yeah

I know that I left you all alone

Yeah

Zatrzymałem się i rozejrzałem. Gdzie jestem? Wzruszyłem ramionami i poszedłem dalej, nie wiedząc, gdzie zmierzam. I spojrzałem na bramę i zobaczyłem basen. – KĄPIEL NAGO! – Zawyłem głośno.

~*~

~Harry~

- Gdzie on jest? – Krzyknęłam, chodząc w tę i z powrotem. Był jeszcze w mieszkaniu Louisa, czekając na niego, aż wróci, ale tego nie zrobił. Spojrzałem na Zayna i Nialla. - Chłopaki! – krzyknąłem, a Niall podskoczył, zaskoczony moim głosem.

- Zwykle idzie do pubu, kiedy jest przygnębiony, stary. Nie martw się. - powiedział Niall i przytulił się z powrotem do klatki piersiowej Zayna. Pieprzony dupek, wszystko działało idealnie dla Zayna i Nialla, ale, idealnie, Louis się nawet do mnie nie zbliżył.

Ale, po co mi ten ideał? Prawdopodobnie wróci, wyznając swoje uczucia i bam. Jestem zwycięzcą swojej gry, a on przegrywa. To było idealne. Ale czułem się coraz bardziej winny z każdą chwilą, kiedy chłopak z tatuażami nie wchodził przez drzwi.

- Chcę go znaleźć – zawołałem do chłopaków.

- Czy nie możecie wyznać sobie, kurwa, nawzajem miłości. Życie będzie o wiele łatwiejsze dla was obu. Louis cię lubi. - powiedział Zayn, przewracając oczami oczami.

Spojrzałem na nich obu i wybiegłem. Wzdrygnąłem się na powiem chłodu o północy, który otulił moją bladą skórę. Włożyłem na siebie na moją bluzę, zapiąłem kurtkę i zszedł po schodach. Zatrzymałem się w połowie drogi, kiedy usłyszałem głośny i nieznośny śpiew pochodzący z daleka.
Słuchałem coraz uważniej i usłyszałem znajomy, piskliwy brytyjski akcent z śpiewający piosenkę.

Now I’m back at your door

You’re looking at me, unsure

I should’ve seen it before

You’re all I think about

Baby

Zamknąłem drzwi samochodu i ruszyłem szybciej w dół ulicy, próbując dowiedzieć się, skąd pochodzi głos. - Louis! - wołałem głośno - Louis!

Narzuciłem sobie tempo i zacząłem biegać wokół małej powierzchni. Usłyszałem śmiech, będąc bliżej i wtedy go zobaczyłem.
Był wewnątrz ogrodzonego basenu, śpiewając i tańcząc.

- Louis! – krzyknąłem, a on odwrócił się.

- Harry! Co tu robiiiisz? - Wybełkotał. Kurwa, był kompletnie pijany, to powinno być zabawne.

- Chodź Louis, jesteś pijany, nie myślisz trzeźwo. Wracajmy do domu! - Powiedziałem mu, a on pokręcił głową i zachichotał.

- Nienawidzisz mnie, dlaczego tu jesteś, Styles? -syknął i wytknął mi środkowy palec. Przewróciłem oczami i podszedłem do bramy. Pociągnąłem za drzwi, cholera, zamknięte.

- Chodź tu, Louis i otwórz mi drzwi.- poprosiłem go grzecznie i spokojnie.

- Chodź tu po mnie, jeśli mnie chcesz! - Krzyknął i kręcąc się wokół. Zaczął rozbierać się, zrywając ubranie jedno po drugim.

- Louis! Nie możesz pływać z dwóch powodów! - zawołałem na niego, on zdjął marynarkę.

- Niby jakich? – odpowiedział, śmiejąc się.

- Pierwszy to taki, iż woda ma około dwudziestu stopni, i dwa po pijaku nie wolno pływać! -krzyknąłem rozpaczliwie, szarpiąc za bramę.

- Patrz i ucz się! - Uśmiechnął się, ściągając bokserki.

- Louis! – Zawołałem, kiedy skoczył. Czekałem aż wypłynie, ale nic.- Louis! Idę po Ciebie!

-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz